Już za 3 dni ósmy ogólnopolski zlot fanów Byków w Warszawie
Jeśli jeszcze nie masz planów na sportową sobotę i imprezę wieczorem lepszej nie znajdziesz 🏀⬇️🔥 https://t.co/u8Zu0KhRYJ
Mam parę przemyśleń na temat zbliżających się wyborów nowego Prezesa PZKosz.
Uwaga - długie. Ale myślę, że ważne.
Od razu zacznę od tego, że te wybory, na ten moment, są prywatnie dla mnie bardziej istotne niż zbliżające się krajowe wybory prezydenckie. Bo te pierwsze mogą coś zmienić, a te drugie to tylko polityczne szambo, gdzie jak zawsze będzie się mieszać to samo z tym samym.
Kandydatów na nowego Prezesa jest czterech. Do tego jedna kandydatka:
✅Grzegorz Bachański
✅Jacek Jakubowski
✅Filip Kenig
✅Łukasz Koszarek
✅Elżbieta Nowak
Specjalna charakterystyka nie jest tu potrzebna, ale, w kilku słowach:
1. Grzegorz Bachański - w PZKoszu od ponad 30 lat. Szara eminencja polskiej koszykówki. Jeśli czegoś można być pewnym przy jego wyborze, to tego, że wszystko co do tej pory się w niej działo... dalej będzie się działo. Dobrego i złego. Z dobrych rzeczy - jest Skarbnikiem FIBA i osobą bardzo mocno umocowaną w tej organizacji - gwarantuje dobre relacje z nią. W ostatnich latach rządził polską koszykówką razem z Radosławem Piesiewiczem.
2. Jacek Jakubowski - były Prezes PZKosz (lata 2010-2015). Od 2018 roku, kiedy walczył z Radosławem Piesiewiczem o władzę - w lekkiej opozycji. Miał już swoją szansę i pokazał jak będzie wyglądała jego władza. Początkowo (?) poparty przez Marcina Gortata.
3. Filip Kenig - człowiek kompletnie z zewnątrz. Koszykarz, który dorobił się poza koszykówką, człowiek, który prowadził koszykarski i piłkarski ŁKS (ten drugi projekt nie skończył się najlepiej, przez to, że Filip nie miał aż tyle kasy, żeby tam ciągle od siebie dosypywać). Prowadził i zakładał Fundację Marcina Gortata oraz jego Szkoły. Mecenas koszykówki młodzieżowej - sam wyjechał do Hiszpanii, żeby jego dzieci mogły się tam koszykarsko rozwijać, starszego syna wysłał na dalszą koszykarską edukację do Stanów. Podpowiadał i pomagał różnym młodym koszykarzom przy wyborze ich ścieżek kariery.
4. Łukasz Koszarek - legenda polskiej koszykówki i człowiek, który jeszcze przed zakończeniem kariery został działaczem. Powszechnie uważany za człowieka Radosława Piesiewicza, jednak młodszy, sympatyczniejszy i prawdopodobnie dużo bardziej skłonny do ścieżki pojednania niż notorycznej wojny z opozycją, którą widzieliśmy za odchodzącego Prezesa.
5. Elżbieta Nowak (lepiej kojarzona jako Elżbieta Trześniewska) - złota medalistka Euro 1999, legenda polskiej koszykówki, która od zakończenia kariery działa w Łodzi i okolicach jako działaczka i trenerka koszykarska.
Jak zostanie dokonany wybór?
Jeśli dobrze rozumiem, mamy 85 delegatów z prawem głosu. To przedstawiciele 16 klubów PLK, 10 klubów PLKK i 59 delegatów okręgowych.
Czyli, co ważne - opinia publiczna nie ma tu zbyt wiele do gadania, ale podejrzewam, że może wywierać nacisk, pokazywać delegatom, gdzie leży serce tłumu, kogo byśmy chcieli jako nowego Prezesa.
I teraz, to co ważne, jakie mam na ten moment wnioski.
Zacznijmy od najważniejszego:
Nie wyobrażam sobie, żeby kandydatem opinii publicznej, popieranym przez nią bardzo mocno, mógł być ktoś inny niż Filip Kenig (@sipkeng).
Przeczytałem jego wywiady na @superbasketpl i @sport_tvppl. Przesłuchałem co powiedział w świetnym (choć uciętym na koniec) podcaście z @gszyb. Parę razy zdarzyło mi się z nim porozmawiać osobiście, a nawet kiedyś wpadliśmy na siebie na jakimś turnieju 3x3. I naprawdę podoba mi się to co widzę. To dla mnie jedyny kandydat, który daje polskiej koszykówce szansę na prawdziwe, pozytywne zmiany. I to jest pierwszy taki kandydat od wielu, wielu lat.
Pozostali kandydaci - Grzegorz Bachański, Jacek Jakubowski i Łukasz Koszarek to dla mnie przede wszystkim gwarancja, że w najlepszym przypadku utrzyma się w polskiej koszykówce dotychczasowa sytuacja. A ta sytuacja, to szybko rosnący budżet Związku i szybko malejąca liczba wydawanych przez Związek licencji. Mamy w tym momencie około 27 tysięcy wydanych koszykarskich licencji w Polsce. Tyle co dwumilionowa Litwa, i kilkanaście razy mniej niż w Hiszpanii. Zwłaszcza Hiszpania jest tu ciekawym przykładem. Kraj ma jakieś 10 mln więcej mieszkańców niż my, ich Związek nie jest dużo bogatszy od naszego, a obsługuje 420 tysięcy koszykarzy. Ponad 15 razy więcej niż nasz. To przepaść.
(Zaznaczam też, że nie wiem zbyt dużo o Elżbiecie Nowak - nie wiem jakie zmiany chce wprowadzić, ale podejrzewam, że w tym rządzonym przez mężczyzn środowisku, jeszcze nie ma zbyt dużych szans na triumf. Jednak to bardzo dobrze, że w wyborach pojawia się też ktoś reprezentujący basket kobiet).
Dla tego moim kandydatem zdecydowanie jest Filip Kenig i proponuję, żeby każdy komu leży na sercu dobro naszej koszykówki, zapoznał się z jego wywiadami, z jego programem. Nawet jeśli nie jest do tego przekonany.
Skąd taka mocna opinia u mnie?
To w gruncie rzeczy dość proste, wyłuszczę w punktach.
1. To wykwalifikowany menedżer z zewnątrz, z sukcesami w biznesie.
Przez lata mówiło się przy każdych kolejnych wyborach, że koszykówce przydałby się u władzy profesjonalny menedżer. Ktoś kto ma udowodnione sukcesy z prowadzenia dużej firmy i kto przyjdzie do koszykówki nie brać pieniądze i z niej żyć, a jako profesjonalista dawać swoją wiedzę i zamienić Związek w profesjonalną firmę. Taką w której koszykówka jest produktem, przyciągającym kapitał prywatny, a koszykarze i fani są postrzegani jako target, grupa docelowa dla firmy.
Oczywiście - problem zawsze był ten sam. To bardzo trudne środowisko i, żeby taki menedżer miał szansę, musi mieć dużo kontaktów, żeby w ogóle móc w nim ruszyć z działaniami
Ten drugi warunek sprawiał, że to bardziej wyglądało na mrzonkę, a nie realne marzenie.
I to jest dla mnie największa zaleta Filipa. Menedżer z zewnątrz, patrzący produktowo i jednocześnie znający świetnie środowisko pasjonat, po latach gry i prowadzeniu tu klubu. Prezent od świata, coś co nie miało prawa się zdarzyć.
2. To jedyny kandydat, przy którym musimy się zastanawiać: Po co mu to?
Dla pozostałych (wszystkie generalizacje to skrót myślowy i nie obejmują tu Elżbiety Nowak), praca dla Związku to jest zysk. Coś z czego będą żyli. Czyli będą brali od koszykówki. Z kolei dla Filipa to... kłopot. Konieczność dłuższych rozstań z rodziną i zmniejszenia zaangażowania we własne, dobrze działające firmy. Finansowo koszykówki nie byłoby stać na podkupienie go i interesu finansowo tu mieć nie może. Czyli przychodzi z pasji i dlatego, że wierzy, że może coś tu zmienić.
To dla mnie rzecz wręcz gigantyczna.
3. Pragmatyczne podejście.
Filip wyraźnie pokazuje w rozmowach, że chce budować bazę dla polskiej koszykówki. Że chce zwiększyć ilość dzieci uprawiających ten sport, że chce większej liczby licencji w kraju, żeby zawodnicy nie wybierali lig amatorskich zamiast profesjonalnych rozgrywek, że wie o tym, że żeby zbierać plony w przyszłości w postaci mocnej kadry i klubów - musi teraz zasiać ziarna. I plony po nim być może zbierze kto inny. Bo ostatnie sukcesy naszej Kadry to róże na stercie nawozu. Jeremy Sochan to nie jest produkt naszego szkolenia. Jeśli basket ma w kraju rosnąć, najważniejsze dla niego nie są teraz Kadra i kluby, a dzieci i młodzież. Oczywiście, w ściąganiu ich do sportu potrzebne są dobrze działające kluby i przydadzą się sukcesy Kadry i Jeremy'ego Sochana w NBA. Ale trzeba wiedzieć, skąd to wszystko ma iść. Wzmocnić bazę i fundamenty. Filip zdaje się o tym wiedzieć, a że jest według mnie jednym z najlepszych w Polsce ekspertów od basketu młodzieżowego - to ma tu też potężny argument.
4. Profesjonalizm i klimat wokół Związku
Po Igrzyskach na różne związki sportowe wylało się wiele szamba, ale to koszykówka, poprzez powiązanie z Radosławem Piesiewiczem, dostała być może najbardziej. Na pewno stała się jednym z ważnych punktów koncentracji dla Ministerstwa Sportu. I zastąpienie powiązanego politycznie Radosława Piesiewicza, profesjonalnym i apolitycznym w działaniach Filipem Kenigiem powinno tylko pomóc we współpracy z Ministerstwem. Dodatkowo, jego apolityczność i chęć współpracy z każdym, działającym dla dobra polskiego kosza, powinny pomóc w ewentualnej przyszłości przy potencjalnej zmianie władzy w kraju. Człowiek rządzący polską koszykówką nie z politycznego nadania, a po prostu jako profesjonalista, według mnie gwarantuje największą ciągłość działań Związku i relatywnie niskie wpływy polityczne na tenże. A ciągłość i konsekwencja są kluczowe jeśli coś ma się realnie zmienić.
Profesjonalizm Prezesa też na pewno pomoże przy rozmowach o kontraktach sponsorskich czy współpracach Związku. Może na przykład zatrudnić sztab profesjonalistów, zamiast obsadzać różne pozycje swoimi ludźmi.
5. Chęć współpracy
Filip Kenig nie tylko deklaruje cały czas chęć współpracy i korzystania z doświadczeń Grzegorza Bachańskiego, Łukasza Koszarka i każdego innego człowieka ze środowiska, ale też ma dobre relacje z Marcinem Gortatem. Marcin jest jaki jest i na pewno do Związku się nie nadaje. Zbyt gorąca głowa, za mocne ego, zbyt brutalny przekaz. Ale jako sojusznik, a nie wróg PZKosza byłby ze złota. Połączenie w jedną wspólną siłę mocnych stron naszej koszykówki, tak żeby działały w synergii, a nie sprzecznie do siebie - to chyba jedyna szansa na długofalowy rozwój. I znowu, Filip to dla mnie jedyny kandydat, który może do tego doprowadzić. Nie wyobrażam sobie, żeby Łukasz Koszarek współpracował z Marcinem Gortatem, trudno mi też uwierzyć w to, że Grzegorz Bachański będzie się z nim dobrze dogadywał.
Mógłbym szczerze mówiąc ten tekst jeszcze trzykrotnie wydłużyć. Mógłbym jeszcze dosłodzić tę laurkę. Ale myślę, że wystarczy. Ja na teraz dokładnie tak widzę Filipa. Jako kogoś, kto nieoczekiwanie daje nam szansę na zmianę. Trwałą, realną i pozytywną.
Jak ktoś wątpi - odsyłam do jego wywiadów. Jest ich już sporo. Możecie sprawdzić jak sobie radzą jego firmy. Czy naprawdę przychodzi dawać, a nie brać. Materiałów jest dużo. I można łatwo w niego uwierzyć.
Na koniec - Nie mam pojęcia jak zagłosują delegaci. Nie wiem czym się będą kierowali. Ale mam wra��enie, że przybywa wśród nich pasjonatów, wolontariuszy, ludzi, którzy chcą działać dla rozwoju naszego kosza. To wbrew pozorom nie jest aż tak skostniałe w swoich strukturach środowisko, jak się powszechnie uważa. Pojawia się w nim sporo młodych ludzi. I do nich kandydatura Filipa na pewno przemówi.
Do mnie przemawia i mam OGROMNĄ nadzieję, że wygra te wybory. I, że będzie umiał udźwignąć tę odpowiedzialność i dokonać realnych zmian.
Ja w niego wierzę.
(Grafika za @sport_tvppl)
PS. Jeśli tu doczytałeś i się ze mną zgadzasz - RT i serce dla zasięgu, bardzo się przydadzą. Dzięki!
@wooden13 A ja tam go będę bronił. Miał najwięcej punktów w tym turnieju. To że nie nadążał w obronie to było wiadomo z jego gabarytami. Wystarczyło żeby Matczak trafił chociaż po jednej 2 w każdym meczu, a Sokół nie cwaniakował z wymuszaniem fauli tylko grał
@piotrjuda@wooden13 Przypominam że Bogucki ma najwięcej punktów z całej drużyny w tym turnieju i jeszcze było mnóstwo złych podań do niego. Matczak nie dał nic a Sokół może 1/4
Dzień dobry koszykarski X. Już w październiku 8 zlot fanów Byków, gość specjalny to 2-krotny mistrz NBA z lat 90-tych. Zapraszam i będzie mi miło jeśli wesprzecie organizację tego eventu. Link ⬇️
https://t.co/TTbvLtf43V
Dzięki za pomoc i RT! @matbabiarz@wooden13@Karol__Sliwa