Przyczajony Tygrys
Ukryty Pępek 🐉🐲
Drodzy Państwo, mimo olbrzymiego skandalu z szybszą drogą badania w szpitalu, poseł KO Małgorzata Pępek nie poniesie konsekwencji wewnątrz partii.
Tydzień po tygodniu, dzień po dniu, widać coraz mocniej jak ośmieszyli się politycy wyśmiewający temat Szpitala Południowego i atakujący dziennikarzy.
A to nie koniec.
Urzędnicy KAS twardo pracują na swoją opinię i aby nie zawieźć przełożonych...
Czy to normalne, że urzędnik przychodzi poza godzinami otwarcia lokalu p. @AgataJagodzisk1 ? ;)
Pani Poseł Pępek tym razem nie wepchnęła się w kolejkę do zabrania głosu.
1. W odpowiedzi na pytanie pani poseł - potwierdzam, bardzo mi się pani poseł podoba. Jest pani idealnym przykładem jak wygląda całkowita odklejka Koalicji Obywatelskiej.
2. Pani Monika Wielichowska przepraszać to może za siebie i swoich kolegów z partii z Kłodzka.
Milion złotych ma kosztować system antydronowy, który planuje kupić Warszawa. Wniosek o jego zakup i wdrożenie wpłynął do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.
Milion złotych to jakoś połowa rocznych zarobków szefa młodzieżówki KO w szpitalu zarządzanym przez KO.
Priorytety.
Kącik klimatyczny
Atmosfera:
78 %-azot
21 %-tlen
CO2-0,04 %
Z tego natura 96 %.
Z 4 % CO₂, wytwarzanego przez człowieka, Polska odpowiada za 0,6% emisji.
Z powyższych powodów jeśli nie wywalę pieca kaflowego, zastępując go prądem, planeta spłonie🤡
Niech spłonie🔥!
Sprawa katastrofy ekologicznej przy remoncie zbiornika Pilchowice śmierdzi. Nie tylko dlatego, że rozkłada się tam setki tysięcy ryb. Otóż inwestycję nadzorowały wszystkie służby podległe państwu i rządzącej koalicji. Realizowała ją spółka skarbu państwa. No i wszystko zrobili tak, że doprowadzili do katastrofy.
Od sprawy uciekają politycy centralni. Obecnie odbywa się sztab kryzysowy, ale na poziomie wojewody. Na miejsce nie wybrała się ani Pani Minister Paulina Hennig-Kloska ( zajęta jest przypominaniem, że trzeba pić dużo wody i straszeniem kryzysem klimatycznym), Mikołaj Dorożała ( zajmuje się obecnie tym, że jak ktoś patrzy na drzewa to dłużej żyje), Urszula Zielińska ( zajęta jak zwykle robieniem dobrze właścicielom wiatraków), Anita Sowińska ( zbiera dane o puszkach i butelkach). Rzecznik prasowy państwowego giganta nie odbiera. Rzecznik RDOŚ nic nie może powiedzieć.
To by było na tyle jeśli chodzi o działalność ekologiczną rządzącej koalicji.
@PasjonataM Trzeba przyznać, że jak na skromne zasoby w sejmie, którymi dysponował @pkukiz to udało mu się kilka całkiem niezłych propozycji przepchnąć.
Ruszył Centralny Rejestr Umów. To może być polityczny game changer roku. Wszystkie instytucje muszą tam tam publikować informacje o wszystkich umowach.
Wyobrażacie sobie kopalnię wiedzy, wpływów, koleżeńskich ustawek politycznych, koneksji?
To wystrzeli.
https://t.co/ENXQraV1Pz
Mój wielki przyjaciel zatrzymał kierującego „surronem” dosłownie przed wejściem do Komendy Stołecznej Policji @Policja_KSP.
Młody kierujący chwilę wcześniej poruszał się po chodniku niehomologowanym i niezarejestrowanym motocyklem elektrycznym. Przyjaciel odebrał mu kluczyki i zaalarmował znajdującego się przed wejściem komendy policjanta. Wydawałoby się, że trudno wyobrazić sobie prostszą sytuację do podjęcia interwencji.
Tymczasem policjant polecił oddać kluczyki kierującemu. Zatrzymujący odmówił i przekazał je funkcjonariuszowi. Po chwili podeszło jeszcze dwóch policjantów, którzy zaczęli dopytywać, o co chodzi. Po wysłuchaniu wyjaśnień dotyczących jazdy po chodniku niehomologowanym i niezarejestrowanym motocyklem… oddali kluczyki kierującemu.
Ten odjechał, a po chwili wrócił pieszo.
Mój przyjaciel zapytał zdziwiony, dlaczego nie przeprowadzono normalnej interwencji. Usłyszał odpowiedź, że… przecież sprawcę trzeba złapać na gorącym uczynku!
Ale jak to? Przecież został wam przekazany razem z kluczykami chwilę po zdarzeniu!
W odpowiedzi usłyszał, że policjant pilnował wejścia do Komendy Stołecznej Policji i nie mógł zajmować się “pobocznymi sprawami”, oraz że taki problem najlepiej zgłosić na komisariacie przy ul. Wilczej.
Trudno o bardziej kuriozalną sytuację. Mamy przypadek, w którym osoba zgłaszająca praktycznie wykonuje całą pracę: zatrzymuje kierującego, zabezpiecza kluczyki, wskazuje funkcjonariuszom sprawcę i opisuje, co się wydarzyło. Wszystko dzieje się pod samym wejściem do Komendy Stołecznej Policji. Mimo to nie dochodzi nawet do podstawowej interwencji.
Skoro w takich okolicznościach policja nie potrafi lub nie chce skutecznie zareagować, to trudno oczekiwać, że poradzi sobie z plagą nielegalnych elektrycznych motocykli na ulicach Warszawy. To właśnie dlatego ich użytkownicy czują się dziś bezkarni.
Ta historia nie jest problemem jednego policjanta. Jest symbolem znacznie większego problemu – braku procedur, wiedzy i woli działania wobec zjawiska, które z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej powszechne i coraz bardziej niebezpieczne dla pieszych oraz rowerzystów. Mimo wszystko nie zniechęcamy się. Będziemy działać dalej.
Mój wielki przyjaciel zatrzymał kierującego „surronem” dosłownie przed wejściem do Komendy Stołecznej Policji @Policja_KSP.
Młody kierujący chwilę wcześniej poruszał się po chodniku niehomologowanym i niezarejestrowanym motocyklem elektrycznym. Przyjaciel odebrał mu kluczyki i zaalarmował znajdującego się przed wejściem komendy policjanta. Wydawałoby się, że trudno wyobrazić sobie prostszą sytuację do podjęcia interwencji.
Tymczasem policjant polecił oddać kluczyki kierującemu. Zatrzymujący odmówił i przekazał je funkcjonariuszowi. Po chwili podeszło jeszcze dwóch policjantów, którzy zaczęli dopytywać, o co chodzi. Po wysłuchaniu wyjaśnień dotyczących jazdy po chodniku niehomologowanym i niezarejestrowanym motocyklem… oddali kluczyki kierującemu.
Ten odjechał, a po chwili wrócił pieszo.
Mój przyjaciel zapytał zdziwiony, dlaczego nie przeprowadzono normalnej interwencji. Usłyszał odpowiedź, że… przecież sprawcę trzeba złapać na gorącym uczynku!
Ale jak to? Przecież został wam przekazany razem z kluczykami chwilę po zdarzeniu!
W odpowiedzi usłyszał, że policjant pilnował wejścia do Komendy Stołecznej Policji i nie mógł zajmować się “pobocznymi sprawami”, oraz że taki problem najlepiej zgłosić na komisariacie przy ul. Wilczej.
Trudno o bardziej kuriozalną sytuację. Mamy przypadek, w którym osoba zgłaszająca praktycznie wykonuje całą pracę: zatrzymuje kierującego, zabezpiecza kluczyki, wskazuje funkcjonariuszom sprawcę i opisuje, co się wydarzyło. Wszystko dzieje się pod samym wejściem do Komendy Stołecznej Policji. Mimo to nie dochodzi nawet do podstawowej interwencji.
Skoro w takich okolicznościach policja nie potrafi lub nie chce skutecznie zareagować, to trudno oczekiwać, że poradzi sobie z plagą nielegalnych elektrycznych motocykli na ulicach Warszawy. To właśnie dlatego ich użytkownicy czują się dziś bezkarni.
Ta historia nie jest problemem jednego policjanta. Jest symbolem znacznie większego problemu – braku procedur, wiedzy i woli działania wobec zjawiska, które z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej powszechne i coraz bardziej niebezpieczne dla pieszych oraz rowerzystów. Mimo wszystko nie zniechęcamy się. Będziemy działać dalej.
Agresywny inwalida ponownie atakuje w Poznaniu, tym razem za cel obrał sobie spacerowiczów w parku. Policja analizuje zgłoszenie poszkodowanego przechodnia.
Dlatego powtarzam, można się cmoknąć w zmiany klimatu, bo wystarczy że inaczej zawieje wiatr i zamiast 40 czy 30 stopni jest 16 i to na terenie ledwo naszego jednego kraju.
Cyrkulacja powietrza wywołała falę upałów. I już ją wymiata.