Polacy na Wołyniu też chcieli, żeby ich dzieci dorastały w miejscu, w którym nie trzeba bać się sąsiadów. Dziś leżą w bezimiennych grobach, a ich oprawców czci się Ukrainie🇺🇦 🤬
Z cyklu: Jak ONI kłamią":
Gdy siedziałem w areszcie na Białołęce, strażnicy przeprowadzali mnie z celi do łaźni skutego kajdankami z tyłu. Gdy szedłem na spacerniak, było to samo. Dwóch strażników obstawy. Kajdanki z tyłu. Recydywa pytała: "Kto to, ku*wa, jest?". "Ch... wie. Ponoć chciał kilnąć jakiegoś psa" - padały odpowiedzi.
Żaden inny więzień nie był tak traktowany.
Działo się tak, bo miałem status "Niebezpieczny", tak jak niegdyś słynny Misiek z Nadarzyna i szefowie mafii pruszkowskiej.
W konwoju: kajdanki na rękach i kajdanki na nogach. Jak Cezary Pazura w "Kilerze". Ale to nie była komedia Machulskiego. To działo się naprawdę.
Gdy po tygodniu oczekiwania, po raz pierwszy ujrzałem mojego adwokata Łukasza Pawelskiego, poskarżyłem mu się na celę pełną pluskiew, brak jakichkolwiek ubrań i status "N" ("niebezpieczny"). Mój obrońca przekazał te wiadomości mediom. Na to zareagowała natychmiast "wiceministra" sprawiedliwości i wszystko zdementowała. Dementi zamieściła na X (jest w komentarzu).
Tymczasem właśnie trafiłem na dokument podpisany przez byłego sędziego wojskowego Rafała Janiszowskiego-Downarowicza, który postanowił wpakować mnie do celi na 3 miesiące podczas trwającej 15 minut rozprawy aresztowej.
Sędziemu nie przeszkadzał brak mojego adwokata, którego powiadomiono o terminie tuż przed posiedzeniem, tak aby nie zdążył na nie dojechać. Wręcz przeciwnie, sędzia sprawiał wrażenie kogoś, kto czerpie sadystyczną przyjemność z wyżywania się nad zupełnie bezbronnym podejrzanym.
- Pan nie ma obrońcy! Do rzeczy, bo odbiorę panu głos! - wrzeszczał, nie pozwalając mi się swobodnie wypowiedzieć i odnieść do treści absurdalnych zarzutów, jakobym chciał zamordować komendanta policji w Piasecznie.
Rzućcie okiem na ten dokument. Na to, co sędzia Downarowicz napisał do administracji więziennej: "Podejrzany jest sprawcą NIEBEZPIECZNYM".
Tak, wiem, ujawniam materiał dowodowy ze śledztwa.
Popełniam kolejną zbrodnio-myśl i zbrodnio-czyn. Znowu nie mieszczę się w systemie.
Ale taka jest praca dziennikarza.
Polega między innymi na na ujawnianiu przekrętów i kłamstw polityków. Po to, abyśmy wybrali ich na kolejną kadencję.
Tak, wiem, grozi za to surowa kara.
Ci politycy mogą mnie za to znowu posadzić w celi z pluskwami.
Ale wiecie co, sądowo-prokuratorska kasto?
Mam to gdzieś. Jestem przecież niebezpieczny, recydywa mnie szanuje. Mogę liczyć na to, że w celi na Białołęce dostanę dodatkową porcję zupy od korytarzowych, czyli kajfusów.
#media #Giertych #aferaPolnordu #pralniaRomana
A tyle było narzekania, że politycy Platformy nic nie zrobili dla powodzian. A to nieprawda, bo coś zrobili.
Ukradli pieniądze przeznaczone dla powodzian!
Kiedy Ukrainiec na budowie zmasakrował dwoje Polaków tak, że odzyskali przytomność dopiero następnego dnia to prokuratura zapewnia, że konflikt nie miał charakteru narodowościowego.
Ale gdy Polak zwrócił uwagę ukraińskiej gówniarze, żeby nie trzymała nog na siedzeniu to z pianą na ustach szukała go cała zdegenerowana łże-elita!
Polska dwóch prędkości!
I @OficjalnyJK mistrz genialnego myślenia, który odpowiada za ukrainizację Polski stwierdził, że chce deportować niepracujących Ukraińców.
Tylko że ten bandyta był pracujący...
@CzarnekP@DariuszMatecki@mblaszczak@jbrudzinski@MariuszGosek@JanKanthak@TABochenski