Cztery lata temu, gdy jechałem busem firmy GTV z Holandii do Polski, w Niemczech wsiadła taka starsza Polka. Po krótkiej rozmowie wypaliła, że jak tylko wróci do domu, to od razu pójdzie do mięsnego nakupować sobie schabu i innych rzeczy. Kierowca był zdziwiony i zapytał, czy w Niemczech mięso jest takie niedobre. A ona opowiadała, że jej niemiecka współlokatorka dostawała furii, gdy widziała mięso w lodówce albo gdy ktoś je przygotowywał, więc dla świętego spokoju wolała go tam nie kupować ani nie trzymać.