@Kedrao_M@widzimysiejutro@K_Stanowski Przytaczanie polskich zbrodni nie jest zrównywaniem.
Prawdziwa historia nie jest czarno-biała.
Polacy nie mają na sumieniu masowych zbrodni jak Niemcy, ruscy, Serbowie czy Ukraińcy. Nie mamy jednak czystych rąk, jak chcieliby niektórzy nam wmawiać. Zamilczanie nikomu nie pomaga
@PatrykSlowik ale, że była komisja zdarzeń niepożądanych i szpital zgłosił sprawę do prokuratury to mógł Pan jednak w tekście wyraźnie dopisać bo tak to dość zamotanie brzmi jakby to dr Emil nagłośnił
Widzę, że rozmaitej maści fani Korony Polskiej bardzo się ostatnio uaktywnili. Muszę powiedzieć, że nie jestem strachliwy, ale mam poczucie, że warto żeby ich pracodawcy i rodzina wiedzieli, co piszą.
@KubowiczR Panie Rafale,
w imieniu Polaków proszę, żeby przestał pan robić cokolwiek w imieniu Polaków, obojętnie czy to jest trucie dupy jakiemuś ministrowi czy udostępnianie ruskich fejków. Nikt wam nie dał do tego legitymacji.
Miłej niedzieli
Kafir Afgan napisał:
A ja mogę się pod tym podpisać. Widziałem wojnę domową w Jugosławii. Byłem tam rok. Widziałem takie okrucieństwa, o jakich w najczarniejszych snach mi się nie śniło. Nie wyleczyłem się z tej traumy nigdy. Gdzieś to wciąż we mnie siedzi i jest chyba gorsze od własnych przeżyć pod ogniem przy ciężkiej wymianie ognia między walczącymi, będąc w środku tego gówna.
A oto jego słowa, autor - Kafir Afgan:
Ironią losu największy wysyp ludzi powtarzających kremlowskie brednie, usprawiedliwiających Rosję i mizdrzących się do rosyjskiego żołnierza pojawił się ostatnio właśnie po prawej stronie.
Czy mam z tym problem? A skądże. Wiedziałem, że tak będzie, bo najciemniej jest zawsze pod latarnią. Rosjanie też o tym wiedzą. Dlatego nie szukają wyłącznie komunisty z legitymacją, futrzaną czapką i portretem Putina nad łóżkiem. Biorą każdego, kogo da się wykorzystać.
Jednego kupią za pieniądze. Drugiego za stanowisko. Trzeciego złapią na urażone ego. Kolejnemu wmówią, że walczy o Boga, naród, tradycję i wartości. Następny będzie zwyczajnym pożytecznym idiotą, który z własnej głupoty zrobi dla Moskwy więcej niż zawodowy agent. A gdy nic innego nie działa, zawsze zostaje szantaż, kompromat i strach. Wywiad nie przebiera w środkach przynajmniej obcy, liczy się cel, a cel uświęca środki.
Rosyjskie służby nie pytają, czy jesteś lewicowy, prawicowy, narodowy, ludowy czy kosmiczny. Pytają tylko, czy jesteś użyteczny.
I kiedy wywiad oceni, że „podłoże konfliktu” jest gotowe przychodzi WOJNA.
Najgorszą wojną nie jest wojna hybrydowa. Nie jest nią nawet klasyczna wojna z obcym agresorem, kiedy wiadomo, kto stoi po drugiej stronie, ma obcy mundur, obcą flagę i karabin skierowany w twój kraj.
Najgorsza jest wojna domowa.
Bo wtedy nie zabija się tylko przeciwnika z karabinem. Zabija się jego żonę, dzieci, rodziców i bliskich, żeby jego ból był większy. Żeby zaspokoić pragnienie zemsty. Żeby pokazać, że nienawiść nie ma już żadnych granic.
W wojnie domowej nie wystarcza pokonać wroga. Trzeba go upokorzyć, zniszczyć jego rodzinę, spalić dom i wymazać pamięć. Człowiek przestaje wtedy widzieć drugiego człowieka. Widzi zdrajcę, robaka, podczłowieka i cel.
I właśnie wtedy budzą się prawdziwe demony.
Nie będę rzucał wyssanymi z palca statystykami, ale nie mam złudzeń: ogromna część ludzi nosi w sobie ten krwiożerczy mechanizm. Dzisiaj jest uśpiony, bo trzymają go prawo, wychowanie, strach przed karą, rodzina, praca i codzienność. Ale wystarczy odpowiednio długo sączyć jad.
Najpierw człowiek się śmieje z przeciwnika. Potem nim gardzi. Następnie zaczyna uważać go za zdrajcę. Później przyzwala, żeby ktoś go pobił. W końcu dochodzi do wniosku, że jego śmierć byłaby dobra dla ojczyzny.
A kiedy krew już popłynie, wszystkie wcześniejsze hamulce znikają.
Zemsta nie rodzi się w miesiąc. Ona dojrzewa latami. Karmi się krzywdą, upokorzeniem, propagandą i codziennym przekazem, że sąsiad nie jest już sąsiadem, tylko wrogiem. Że członek rodziny, który głosuje inaczej, nie błądzi, tylko zdradza. Że druga połowa narodu nie zasługuje na rozmowę, lecz na karę.
I ten jad Rosja sączy w Polskę od lat. Dzieli nas na dwa, trzy i pięć plemion. Każdemu daje innego wroga. Jednym Ukrainę. Drugim Niemcy. Trzecim Unię Europejską. Czwartym uchodźców. Piątym sąsiada, który głosował inaczej. Narracje są różne, ale cel pozostaje ten sam: Polak ma bardziej nienawidzić drugiego Polaka niż Moskwy.
Bo narodu skłóconego nie trzeba pokonywać czołgami. Wystarczy dać mu zapałki i patrzeć, jak podpala własny dom.
Żołnierze wyklęci byli na straconej pozycji. Wiedzieli, że nie odzyskają państwa, że Zachód nie przyjdzie, a sowiecka machina ich zmieli. Mimo to walczyli, bo nie godzili się na rosyjski but, narzuconą władzę i państwo zbudowane na bagnetach okupanta.
Był w nich gen niezawisłości. Był też gniew, rozpacz i zemsta po wojnie, zdradzie, torturach i mordach. Bo wojna domowa nie kończy się wtedy, gdy milkną działa. Ona siedzi w ludziach, rodzinach i grobach przez następne pokolenia.
I teraz wyobraźcie sobie, że kiedyś rosyjska agentura wpływu, pożyteczni idioci oraz polityczne miernoty doprowadzają w Polsce do paraliżu państwa, przejęcia władzy przez ludzi Moskwy albo rosyjskiej okupacji.
Myślicie, że wszyscy grzecznie opuszczą głowy? Nie.
Znowu powstanie podziemie. Znowu pojawią się ludzie ścigani po lasach, piwnicach i ruinach. Ponownie jedni nazwą ich bandytami, a drudzy bohaterami. Ponownie sąsiad będzie donosił na sąsiada. Znowu ktoś będzie wykonywał wyroki, ktoś inny palił domy, a jeszcze ktoś mordował rodziny „dla przykładu”.
Znowu będzie wojna domowa. i znów będą groby. Ponownie przez dziesięciolecia będziemy pytać, kto był bohaterem, kto zdrajcą, kto oprawcą, a kto tylko wykonywał rozkazy.
Dlatego każdy polityk, publicysta, ksiądz, celebryta albo internetowy patriota, który dzień po dniu sączy nienawiść do drugiej części narodu, nie uprawia już polityki. On gromadzi benzynę pod przyszły pożar.
Może robi to świadomie. Może za pieniądze. Może z głupoty. Może z ambicji. Dla skutków nie ma to większego znaczenia.
Rosyjskiej agentury wpływu nie zwalcza się patriotycznym tweetem, konferencją prasową i komisją obsadzoną partyjnymi kolegami. Zwalcza się ją kontrwywiadem, prokuraturą, prawem i państwem, które ma jaja sprawdzać również tych stojących najbliżej latarni.
Bo kiedy demony już wstaną, nie będzie czasu pytać, kto je obudził. Będziemy zajęci grzebaniem własnych trupów.
Zdjęcie moje, z Jugosławii
To teraz fakty.
• Przeładunki w Porcie Gdynia w 2025 r. wyniosły 25,7 mln ton, to o 5 mln ton więcej, niż Pan Gróbarczyk sugeruje na swoim wykresie.
• W I kwartale 2026 r. przeładunki osiągnęły 6,6 mln ton, co oznacza wzrost o blisko 5% względem I kwartału 2025 r.
• Również pierwsze półrocze 2026 r. zakończyło się wzrostem – o 3% rok do roku.
Warto, aby były minister znał podstawowe prawo analityki: porównujemy te same okresy. Roczne dane zestawia się z rocznymi, kwartalne z kwartalnymi. Porównywanie danych rocznych z kwartalnymi to kardynalny błąd analityczny.
Chyba że celem wcale nie jest rzetelna analiza danych?
To teraz fakty.
• Przeładunki w Porcie Gdynia w 2025 r. wyniosły 25,7 mln ton, to o 5 mln ton więcej, niż Pan Gróbarczyk sugeruje na swoim wykresie.
• W I kwartale 2026 r. przeładunki osiągnęły 6,6 mln ton, co oznacza wzrost o blisko 5% względem I kwartału 2025 r.
• Również pierwsze półrocze 2026 r. zakończyło się wzrostem – o 3% rok do roku.
Warto, aby były minister znał podstawowe prawo analityki: porównujemy te same okresy. Roczne dane zestawia się z rocznymi, kwartalne z kwartalnymi. Porównywanie danych rocznych z kwartalnymi to kardynalny błąd analityczny.
Chyba że celem wcale nie jest rzetelna analiza danych?
To teraz fakty.
• Przeładunki w Porcie Gdynia w 2025 r. wyniosły 25,7 mln ton, to o 5 mln ton więcej, niż Pan Gróbarczyk sugeruje na swoim wykresie.
• W I kwartale 2026 r. przeładunki osiągnęły 6,6 mln ton, co oznacza wzrost o blisko 5% względem I kwartału 2025 r.
• Również pierwsze półrocze 2026 r. zakończyło się wzrostem – o 3% rok do roku.
Warto, aby były minister znał podstawowe prawo analityki: porównujemy te same okresy. Roczne dane zestawia się z rocznymi, kwartalne z kwartalnymi. Porównywanie danych rocznych z kwartalnymi to kardynalny błąd analityczny.
Chyba że celem wcale nie jest rzetelna analiza danych?
@IronEyePL@rzep8 Zanim prokurator wezwie na przesłuchanie i przedstawi zarzuty, zbiera i zabezpiecza dowody. Im jest ich więcej, tym mocniejszy akt oskarżenia.
Działanie na łapu capu czyni więcej czyni szkody.
Czekam na efekty intensywnych czynności.