Marian Turski i dziedzictwo pokory: Zdjęcie Turskiego z podpisem, że nie doczeka kolejnego jubileuszu, przypomina nam, że czas na naprawę fundamentów moralnych państwa dramatycznie się kończy. Jego testament to walka o godność, którą dzisiejsze wyroki o "znikomej szkodliwości" zdają się ignorować.
Ataki na WOŚP jako dezinformacja: Grafiki uderzające w Jurka Owsiaka to czysty przykład tej "brzydoty serc" i cynizmu, o których pisała Danusia. Próba zohydzenia pomocy chorym dzieciom poprzez polityczne manipulacje o "leasingu" czy "zabijaniu" to właśnie ta dehumanizacja, na którą sąd, zdaniem wielu, daje dziś milczące przyzwolenie. Determinacja Brejzów, Zdjęcie Krzysztofa i Doroty Brejzów oraz postawa sędziego Waldemara Żurka pokazują jednak, że są ludzie, którzy nie odpuścili. Ich zapowiedź apelacji i walki do końca to jedyny sposób na "odkażenie" systemu z tych "kruczków", które pozwalają kłamstwu uchodzić bezkarnie.
Czy oni odpuścili? Właśnie nie. To orzeczenie sądu, zamiast zamknąć sprawę, stało się paliwem do dalszej mobilizacji. Jak pisaliśmy wcześniej w imieniu Mariana Turskiego, nie wolno być obojętnym, gdy prawo zaczyna chronić sprawcę, a nie ofiarę. Danusia słusznie zauważa, że "sędzia daje przyzwolenie na szkodliwe postawy", ale nasz obecność na X i wspieranie głosów takich jak jej, to dowód na to, że społeczeństwo zaczyna słyszeć ten "zgrzyt" coraz głośniej.
Pani Sędzio, sięganie po ZSRR i „bratnią pomoc" to nie argument, to inscenizacja. Kiedy brakuje sygnatur, zawsze zostaje wielkie słowo i Pani po nie sięga.
Polskie sądy stosują prawo europejskie nie z miłości do Brukseli, tylko dlatego, że tak stanowi Konstytucja, traktaty i członkostwo od 2004 r. Można to nazywać „adoracją władzy", ale wtedy adoracją jest też przestrzeganie ustawy. To nie odwaga, to po prostu prawo.
Pisze Pani o „masowym uchylaniu wyroków, bo sędzia się nie podobał", w tym wyroków za zabójstwa, gwałty, pedofilię. To bardzo poważny zarzut. Więc proszę o konkrety: sygnatury, składy, podstawy uchylenia. Bez nich to nie diagnoza kryzysu, tylko straszenie obywateli zdaniem bez przypisu.
Standard europejski nie mówi „wyrok neo-sędziego do kosza". Mówi: sprawdzić, czy obywatel miał sąd niezależny i ustanowiony ustawą. Niewygodne? Owszem, bo wymaga konkretu, a nie metafory.
I pytanie na koniec, skoro mowa o „prywatnym folwarku korporacji sędziowskiej": kto zasiadał w organie, który ten spór współtworzył? Łatwiej krzyczeć „rekonkwista", niż spojrzeć, kto stał po której stronie. Państwu prawa potrzeba światła. Pani odpala race.
Krajowa Rada Sądownictwa uznaje przynależność Polski do Unii Europejskiej – „wspólnoty prawa i wartości�� – za „historyczne osiągnięcie”, na które „z poświęceniem pracowało wiele pokoleń naszego Narodu”. Od 2004 roku sądy polskie stały się rzekomo również sądami europejskimi, a sędziowie polscy – sędziami europejskimi. To ma być „ważna gwarancja ochrony praw obywateli”.
Brzmi to jak żywcem wyjęte z uchwał plenum KC PZPR – wystarczy tylko zastąpić „UE” „ZSRR” i „wspólnotę prawa i wartości” „bratnią pomocą narodów socjalistycznych”.
Tymczasem rolą sądów nie jest adorowanie władzy (żadnej – ani krajowej, ani unijnej), lecz jej kontrola i stanie na straży wolności oraz praw obywatelskich. Sądy mają ostatnie słowo, bo dysponują aparatem przymusu państwa. Bez rzeczywistego autorytetu społecznego pozostaje im jednak tylko formalna legitymizacja władzy.
Ostatnie przypadki tego nie budują – wręcz przeciwnie. Aresztowanie dziennikarza L. Kraskowskiego pod zarzutem wysłania e-maila i posiadania broni gazowej/hukowej, masowe uchylanie wyroków (w tym skazujących za zabójstwa, gwałty i pedofilię) tylko dlatego, że „sędzia się nie podobał” – to nie są incydenty. To symptomy głębokiego kryzysu.
Takie sądy nie służą obywatelom. One co najwyżej legitymizują władzę.
Sądownictwo nie może być też biznesem kancelarii prawniczych ani prywatnym folwarkiem korporacji sędziowskiej.
Jak można oczekiwać rzeczywistego zrozumienia problemów wymiaru sprawiedliwości od członków KRS, z których część brała aktywny udział w jego destrukcji albo jawnie takie działania wspierała?
Charlotto, przyjmuję tego Don Kichota z uśmiechem, choć mój koń bardziej przypomina zmęczonego jamnika niż Rosynanta. Też nie mam swojej partii idealnej. I chyba już nie wierzę w bajkę, że przyjdą „nasi” i samo się naprawi. Wierzę raczej w nudniejsze rzeczy: procedury, jawność, kontrolę władzy, niezależne sądy i obywateli, którzy nie dają sobie wmówić, że praworządność jest fanaberią dla naiwnych. Możemy się różnić w ocenie tempa i metod naprawy. Ty bardziej boisz się nowej uzurpacji, ja bardziej boję się zostawienia starej demolki bez reakcji. Ale cel mamy podobny: państwo, w którym prawo nie zależy od tego, kto akurat trzyma mikrofon, pieczątkę albo większość. A Don Kichot? Cóż. Ktoś musi czasem machać kopią, żeby wiatraki nie myślały, że są elektrownią atomową.
Pani Sędzio, ten cytat jest ładny publicystycznie, ale nadal nie odpowiada na podstawowe pytanie: gdzie konkret? Jeżeli obecna KRS ma być „rekonkwistą”, proszę wskazać konkretną uchwałę, konkretny konkurs, konkretne kryterium albo konkretną decyzję, która to potwierdza. Na razie fakty są takie: 13 sędziów przeszło wcześniejsze opiniowanie w środowisku sędziowskim, a jedynymi jawnymi delegacjami partyjnymi w sędziowskiej części KRS są kandydaci wskazani przez PiS i Konfederację. Odwracanie skutków upolitycznienia KRS nie jest rekonkwistą. Jest próbą wyjścia z kryzysu, który powstał po 2018 r. Test dla nowej KRS jest prosty: jawność, kryteria, uzasadnienia i kontrola decyzji. Jeżeli tego zabraknie, będę krytykował. Ale ogólniki o „rekonkwiście” bez dowodów to nie argument. To dym z maszyny propagandowej.
Prof. M. Muszyński: "Ludzie wchodzący w skład obecnej KRS nie ukrywali, że instytucja ta ma im posłużyć do sądowej rekonkwisty. Stanowi klucz od odwrócenia reformy wymiaru sprawiedliwości, którą przez lata kontestowali, zarzucają brak praworządności. Źródłem tego bezprawia miała być “nielegalna” KRS poprzednich dwóch kadencji. Wybrana przez polityków miała zakażać cały system wymiaru sprawiedliwości."
https://t.co/5lXyOuiWvz
Sakiewicz zapowiada powrót dowcipów o milicjantach.
W Republice już trwają przygotowania:
milicjanta zastąpi ekspert, pałkę - pasek grozy, a puentę - trzy godziny oburzenia.
W TV Republika wracają dowcipy o milicjantach.
Różnica jest taka, że kiedyś milicjant nie rozumiał dowcipu.
Dziś w Republice najpierw robią z dowcipu program specjalny, potem komisję śledczą, a na końcu pasek:
„SKANDAL! RZĄD ATAKUJE HUMOR NARODOWY”.
Może zrobimy konkurs "Dowcip o TV Republika"
Przed chwilą policja wezwała moją asystentkę w sprawie przeciwko niej, w związku z tym, że będąc skuta kajdankami nie pokazała im dowodu. Nawet komuniści nie byli takim idiotami. Zaraz wrócą dowcipy o milicjantach…
Panie Ministrze, praworządność nie polega na tym, że były minister sprawiedliwości wybiera sobie sąd za oceanem, bo polski mu nie odpowiada. USA oczywiście mają własną procedurę i niezależne sądy. Ale Polska ma prawo oczekiwać, że obywatel z poważnymi zarzutami stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Nazywanie tego „prześladowaniem opozycji” bez wykazania politycznego sterowania sprawą to nie obrona praworządności. To partyjna zasłona dymna. Praworządność nie jest azylem dla swoich. Jest zasadą, że każdy, także były minister sprawiedliwości, odpowiada przed sądem, a nie przed mikrofonem zaprzyjaźnionej telewizji.
Politycy koalicji rządzącej są tak nieudolni, że muszą już apelować do prezydenta o pomoc w sprawie Zbigniewa Ziobry. Sami nie potrafią wiele, poza prześladowaniem opozycji. A teraz się okazuje, że nawet w tej sprawie apelują o pomoc.
Nie, nikt nie będzie wam pomagał w waszych opresywnych działaniach. Zdecydują niezależne amerykańskie sądy. Nauczcie się na czym polega praworządność.
Co jest półprawdą: mechanizm solidarnościowy istnieje, ale nie jest prostym „weź migranta albo płać karę”. Rada UE podaje, że państwa mogą wybrać jedną z trzech form solidarności: relokacje, wkład finansowy albo alternatywne środki solidarności, np. wsparcie operacyjne; państwo samo decyduje, jaki typ wkładu deklaruje, także w kombinacji różnych form.
20 tys. euro to nie „kara” w sensie mandatu z Brukseli, tylko przelicznik wkładu finansowego. Dla puli 2026 r. Rada uzgodniła 21 tys. relokacji lub innych działań solidarnościowych albo 420 mln euro wkładów finansowych — matematycznie wychodzi 20 tys. euro za relokację. Politycznie można to krytykować, ale prawnie nazywanie tego „karą” jest propagandowym skrótem.
Co jest ważne dla Polski: Polska została wskazana jako państwo stojące wobec „znaczącej sytuacji migracyjnej” z powodu skumulowanej presji migracyjnej z poprzednich lat; Rada UE wymienia razem z Polską Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy i Estonię. W efekcie ich wkłady do pierwszej puli solidarnościowej zostały dostosowane/redukowane. https://t.co/Q5nhVVGezF podaje wprost, że Polska do końca 2026 r. jest zwolniona ze wszystkich form solidarnego wsparcia, także relokacji.
Co jest manipulacją: „mechanizm legalizowania nielegalnych imigrantów”. Pakt nie legalizuje automatycznie pobytu. Jego rdzeniem są https://t.co/yRKFPeXpL2. szybsze procedury azylowe, screening na granicach, sprawniejsze powroty i system odpowiedzialności za rozpatrywanie wniosków. Można krytykować pakt za ryzyko chaosu, detencji i naruszeń praw człowieka i organizacje praw człowieka to robią, ale hasło o „legalizowaniu nielegalnych” jest politycznym młotkiem, nie opisem przepisów. U kogo liczy Pani na poparcie i popularność Pani Ewo?
🚨 Dziś wchodzi w życie PAKT MIGRACYJNY❗
Co należy z nim zrobić pokazałam w Parlamencie Europejskim przed Ursulą von der Leyen❗🗑️
Głównym i skandalicznym elementem tego paktu jest tzw. mechanizm solidarnościowy - Komisja Europejska co roku będzie decydowała, czy łaskawie zwolni nas z przymusowej relokacji imigrantów. A jeśli tego nie zrobi i my nie przyjmiemy narzuconej puli imigrantów, to za każdego nieprzyjętego będą żądać od nas kary 20 tysięcy euro.
To tak naprawdę nie pakt migracyjny, tylko szantaż migracyjny i trzeba o tym mówić głośno!
A rząd Tuska od początku kłamie i manipuluje, że Polska została zwolniona z paktu - nie, nie została! Na razie łaskawie pozwolili nam nie przyjmować imigrantów tylko DO KOŃCA ROKU, bo uznali, że jesteśmy pod presją migracyjną z Ukrainy. Ale podkreślmy - Bruksela bierze pod uwagę sytuację tylko z ostatnich 5 lat, więc tę presję będą uważali za coraz mniejszą! W grudniu znów będziemy musieli prosić ich o zwolnienie i tak w kółko...
Za pomocą tych przepisów unijni biurokraci co roku mogą szantażować nas przymusowo narzucanymi imigrantami bądź karami za ich nieprzyjmowanie. Można być pewnym, że Komisja Europejska von der Leyen będzie to wykorzystywać jako narzędzie politycznego nacisku w kampanii wyborczej.
I właśnie po to eurokratom potrzebny jest pakt migracyjny - z jednej strony będzie to narzędzie nacisku politycznego na państwa członkowskie, a z drugiej mechanizm legalizowania nielegalnych imigrantów, którzy bezprawnie przedostają się do UE i potem przymusowego rozdzielania ich po różnych krajach.
Ale jestem pewna, że prędzej czy później zmienimy to. Prawica zyskuje w całej Europie i przyjdzie czas, gdzie wspólnie z innymi państwami cofniemy pakt migracyjny i skutecznie zamkniemy granice UE przed zalewem imigrantów!
Co trzeba zrobić? Krótko i na temat 👇
✅ Pakt migracyjny do kosza - odrzucamy w całości, nikogo nie przyjmujemy i nic nie płacimy - i co nam zrobicie?
✅ Koniec z przyjmowaniem imigrantów z państw muzułmańskich
✅ Zakaz przyjmowania imigrantów mających na koncie choćby jedno przestępstwo
✅ Ekspresowa deportacja za każde złamanie prawa
To tak na dobry początek. Polska musi być dla nas wszystkich i całej Europy synonimem BEZPIECZEŃSTWA! 🇵🇱
Marcin Szwed ma rację. Czy @jerzKwasniewski się myli, czy to celowe, dopisywanie Prezydentowi kompetencji?
Konstytucja nie przewiduje dwuetapowego powołania sędziego TK: najpierw Sejm, potem Prezydent.
Art. 194 Konstytucji mówi jasno: sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera indywidualnie Sejm na 9 lat.
Prezydent powołuje sędziów w trybie art. 179 - na wniosek KRS. To dotyczy sędziów sądów, nie sędziów TK. W przypadku TK Prezydent przyjmuje ślubowanie. To ważny etap ustawowy związany z objęciem urzędu, ale nie druga faza konstytucyjnego powołania. Można spierać się o skutki odmowy przyjęcia ślubowania, ale nie można udawać, że Konstytucja daje Prezydentowi prawo powoływania albo niepowoływania sędziów TK. To nie prerogatywa. To dopisywanie Prezydentowi kompetencji, której w art. 194 po prostu nie ma.
Wydawałoby się, że od adwokata, a więc przedstawiciela zawodu zaufania publicznego, można by wymagać przynajmniej tyle, by nie wprowadzał opinii publicznej w błąd co do treści obowiązującego prawa. W przeciwnym razie, na czym to zaufanie ma polegać?
Panie Ministrze, nikt rozsądny nie kwestionuje, że F-35 wzmacniają polskie Siły Powietrzne. To bardzo potrzebne samoloty. Ale proszę nie mylić dwóch rzeczy: zakupu F-35 z jakością wynegocjowanego kontraktu. Rząd PiS podpisał umowę na 32 samoloty za 4,6 mld USD, ale bez offsetu, bez zasadniczego pakietu uzbrojenia bojowego i bez realnego skoku dla polskiego przemysłu obronnego. To, że kupiono dobry samolot, nie znaczy automatycznie, że dobrze kupiono cały program. Czesi przy mniejszej liczbie maszyn wynegocjowali szerszy ekosystem: uzbrojenie, logistykę, utrzymanie i współpracę przemysłową z udziałem firm oraz uczelni.
F-35 - tak.
Propaganda sukcesu bez rozmowy o brakach kontraktu - nie. Bo państwo nie kupuje tylko maszyny. Państwo kupuje zdolność, serwis, uzbrojenie, kompetencje i miejsce własnego przemysłu przy stole.
F-35 trafiają na wyposażenie Sił Powietrznych RP.
Samoloty zakontraktował rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ówczesna opozycja, a dziś władza była przeciw. Pamiętajmy o tym!
Panie Sędzio, „mierny, ale wierny” to efektowna etykieta, ale nie argument. Jeżeli chce Pan krytykować KRS sprzed 2018 r., proszę wskazać konkret: który konkurs, który kandydat, jakie kryteria, jakie uzasadnienie, jaka decyzja. Ja nie bronię powrotu do środowiskowej spółdzielni. Bronię zasady, że KRS nie może być politycznym pasem transmisyjnym władzy. Nowa KRS ma być lepsza i od złych praktyk sprzed 2018 r., i od neo-KRS po 2018 r. Test jest prosty: jawność, przejrzyste kryteria, mocne uzasadnienia i kontrola decyzji. Hasła zostawmy na transparenty. Od sędziego oczekiwałbym dowodu.
Panie Mecenasie, w Konstytucji nie ma dwuetapowego „powołania” sędziego TK przez Sejm i Prezydenta.
Art. 179 dotyczy sędziów powoływanych przez Prezydenta na wniosek KRS. Art. 194 dotyczy sędziów Trybunału Konstytucyjnego, tych wybiera Sejm. Prezydent powołuje Prezesa i Wiceprezesa TK, ale nie „powołuje” sędziów TK. Ślubowanie wobec Prezydenta to odrębny etap ustawowy związany z objęciem urzędu, a nie druga konstytucyjna faza wyboru. Inaczej mówiąc: Sejm wybiera sędziego TK, a Prezydent nie ma gumki do wymazywania wyniku tego wyboru.
Jerzy Kwaśniewski dorabia Prezydentowi kompetencję, której w art. 194 nie ma.
Prerogatywy?🤦♂️ Dwuetapowe? Powołanie przez prezydenta?😳
Wyjaśnię Panu, Panie Mecenasie i tym
wszystkim, których wprowadza Pan w błąd (czy świadomie, tego nie wiem - może dawno nie miał Pan sposobności zajrzenia do Konstytucji), że tzw. prerogatywy prezydenckie (choć to określenie potoczne) to akty urzędowe głowy państwa, które wydaje on samodzielnie i nie wymagają one kontrasygnaty premiera. Są wymienione enumeratywnie w art. 144 Konstytucji. Jest wśród nich uprawnienie do powołania sędziów (zgodnie z art. 179, na wniosek legalnie ukonstytuowanej KRS), ale nie sędziów TK😃. Tych, zgodnie z art. 194 ustawy zasadniczej, powołuje Sejm i tylko Sejm. Z chwilą wyboru stają się sędziami. Nie spotkałem innego prawnika (wypowiedzi doktrynalnej, orzeczenia), poza Panem, który twierdziłby inaczej. Następnie, zgodnie z art. 4 ustawy o statusie sędziów TK, składają oni (sędziowie, a nie kandydaci) ślubowanie wobec prezydenta w celu nawiązania stosunku służbowego. W przypadku odmowy złożenia ślubowania przez sędziego traci on/ona urząd.
Pan prof. Sławomir Patyra od 11 czerwca 2026 roku jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
Panie Ministrze, tekst https://t.co/Q5nhVVGezF pokazuje problem wpływu Zondacrypto przez ZBP na konsultacje projektu. To trzeba wyjaśnić. Ale ten tekst nie jest automatycznym alibi dla weta prezydenta ani dla poprawek PiS. Kluczowe pytanie brzmi: które konkretne poprawki ograniczały narzędzia KNF i czy były zbieżne z postulatami Zondacrypto. Jeżeli rząd przyjął uwagi branży, pokażmy które. Jeżeli PiS i Pałac zgłaszały poprawki w duchu Zondacrypto, pokażmy tabelę porównawczą.
Bez tego mamy tylko teatr: jedni krzyczą „rząd pisał ustawę z Zondą”, drudzy „Pałac bronił Zondy”.
A obywatele potrzebują prostej odpowiedzi: kto chciał realnego nadzoru nad rynkiem krypto, a kto chciał zostawić furtki.
Jadczak pokazał brudny korytarz wpływu Zondacrypto przez ZBP.
PiS chce z tego zrobić alibi dla weta Nawrockiego.
Domański odpowiada: my chcieliśmy nadzoru, a blokował go Pałac i PiS.
Prawda pewnie leży w dokumentach: kto zgłaszał uwagi, kto je przyjmował i które przepisy faktycznie zmieniono.
Dobrze że jesteś i podajesz właściwe temat zagłuszany uporczywie megafonem PiS.
Zakup F-35 dla Polski był potrzebny. Problem w tym, że nie każdy zakup potrzebny jest automatycznie zakupem dobrze wynegocjowanym. Polska umowa z 2020 r. to 32 F-35A za 4,6 mld USD, głównie samoloty, szkolenie i logistyka. Bez offsetu i bez zasadniczego pakietu uzbrojenia bojowego w tej samej umowie. Czechy kupiły 24 F-35A w droższym, ale szerszym programie: z amunicją, szkoleniem, logistyką, infrastrukturą i pakietem współpracy przemysłowej wartym 15,3 mld CZK, obejmującym 13 firm i uczelni.
Czyli Polska ma niższą cenę „za sztukę”, ale Czechy mają lepszą odpowiedź na pytanie: co z tego zostaje w gospodarce i przemyśle?
F-35 to dobry samolot.
Ale państwo nie kupuje tylko samolotu. Kupuje zdolność, uzbrojenie, serwis, kompetencje i miejsce własnego przemysłu przy stole.
U nas kupiono maszynę.
Czesi wynegocjowali większy kawałek ekosystemu.
Polski kontrakt na F‑35 zawarty przez Błaszczaka to 32 samoloty F‑35A za 4,6 mld USD, bez offsetu i bez pakietu uzbrojenia bojowego oraz amunicji, obejmujący głównie maszyny, szkolenie i wsparcie logistyczne.
Konsekwencja: polski przemysł obronny nie uzyskał bezpośrednich korzyści z tego kontraktu (brak nowych kompetencji serwisowych/produkcyjnych związanych z F‑35).
Uzbrojenie i amunicja: osobne wydatki
Kontrakt F‑35 nie zawierał rakiet powietrze–powietrze ani powietrze–ziemia, choć katalogowo standardowe uzbrojenie F‑35A to https://t.co/aGwfT7m7f5. AIM‑120 AMRAAM oraz kierowane bomby typu JDAM (np. GBU‑31).
Bardziej się tego spierdolić nie dało.
Przykład:
Polska: 32 F‑35A za 4,6 mld USD, bez uzbrojenia bojowego, z pakietem szkoleniowo‑logistycznym, bez offsetu.
Czechy: 24 F���35A (Block 4) – w zależności od źródła:
106 mld CZK (ok. 4,6–4,7 mld USD) za samoloty, uzbrojenie, szkolenie, logistykę i utrzymanie do 2034 r.
całościowo 150 mld CZK (ok. 6,5 mld USD) z infrastrukturą, paliwem, VAT itp.
W przeliczeniu „per sztuka” Polska płaci mniej, ale czeski pakiet jest znacznie szerszy (uzbrojenie, część utrzymania, infrastruktura) – stąd wyższa suma absolutna.
Offset i współpraca przemysłowa
Polska: Błaszczk całkowicie zrezygnował z offsetu dla F‑35; MON odrzuciło ofertę USA jako „nieopłacalną” i „niesatysfakcjonującą”, co w praktyce oznacza brak nowych zdolności przemysłowych i technologicznych związanych z F‑35.
Czechy: umowa zawiera rozbudowany pakiet współpracy przemysłowej:
13 czeskich firm i uczelni zaangażowanych,
11 projektów z Lockheed Martin i 3 z Pratt & Whitney w obszarach produkcji komponentów, R&D, szkolenia oraz obsługi technicznej i napraw.
Nnminalna wartość offsetu ok. 15,3 mld CZK (ok. 2,7 mld zł).
Na poziomie industrialnym Czesi mają wyraźnie lepsze warunki: część wydanych pieniędzy wraca do gospodarki i buduje kompetencje serwisowo‑produkcyjne, czego Polska przy swoim kontrakcie nie uzyskała.
A te mongoły trabią o sukcesie. Jpd.
TSUE nie powiedział: każda KRS wybrana przy udziale Sejmu jest automatycznie „równie wadliwa”. Trybunał każe badać całokształt okoliczności: sposób powołania, stopień wpływu polityków, realne gwarancje niezależności i możliwość kontroli. Obecna KRS ma słaby punkt, bo pełna reforma nie została dokończona i formalnie wybór nadal przeszedł przez Sejm. Tego nie wolno pudrować. Ale nie można też mechanicznie zrównać jej z neo-KRS z lat 2018–2026, która była elementem politycznego przejęcia sądów. Ryzyko prawne istnieje. Dlatego potrzebne są: pełna ustawa, wybór sędziowskich członków przez sędziów, jawne konkursy, przejrzyste kryteria i mocne uzasadnienia. Nie „równie wadliwa”. Raczej: krok naprawczy w wadliwej ramie, który musi zostać jak najszybciej ustawowo domknięty.
Pani Sędzio, ma Pani rację tylko w jednym: nowa KRS została wybrana w ramach niedoskonałych przepisów, bo pełną reformę zablokowało weto prezydenta.
Ale to nie zrównuje neo-KRS z obecną Radą. Problemem po 2018 r. nie były nazwiska „wyryte w Konstytucji”, tylko utrata niezależności organu, który ma stać na straży niezależności sądów. Nowy skład nie jest finałem naprawy. Jest próbą przywrócenia standardu w warunkach politycznej blokady. Różnica między przejęciem instytucji a jej odblokowywaniem jest mniej więcej taka jak między podpalaczem a strażakiem pracującym na pożyczonym wężu. Obaj mają wodę w ręku, ale nie robią tego samego.
Proszę zobaczyć i posłuchać - jak oni manipulują - to już "konstytucyjny skład". Rozumiem, że w Konstytucji wyryto złotymi literami wasze nazwiska. Należy sprostować : Wybrani na podstawie tej samej ustawy, którą nazywali niekonsytucyjną, niezgodną z prawem europejskim I prawami człowieka. Bezczelne, cyniczne i zuchwałe!
Ma Pan rację, że sama procedura opiniowania nie jest jeszcze pełną naprawą KRS. To był plan B po wecie prezydenta, a nie idealny model konstytucyjny. Ale „opiniowanie przez sędziów” nie jest dowodem na spółdzielnię. Dowodem na spółdzielnię byłyby ukryte kryteria, ustawione konkursy, brak uzasadnień i awanse za lojalność. Dlatego test dla nowej KRS dopiero się zaczyna: jawność konkursów, przejrzyste kryteria, mocne uzasadnienia i możliwość kontroli decyzji. Nie chcę ani neo-KRS jako pasa transmisyjnego partii, ani starej środowiskowej spółdzielni. KRS ma być od niezależności sądów, nie od pilnowania interesów jakiejkolwiek grupy.
Nowa KRS ruszyła. Zawistowski to mocny symbol powrotu do standardów sprzed 2018 r.
Ale pełna naprawa wymaga jeszcze ustawy, uporządkowania skutków neo-KRS i przełamania oporu prezydenta.
To nie jest koniec chaosu. To pierwszy dzień sprzątania po ekipie, która wyniosła nawet miotłę.
Pełniący funkcję prezesa SN Zbigniew Kapiński nie uległ podszeptom polityków PiS i poprowadził pierwsze posiedzenie KRS bez jakichkolwiek wygłupów.
Sędzia SN Dariusz Zawistowski został nowym przewodniczącym KRS. Był jedynym kandydatem. Głosowanie było tajne, 3 osoby były przeciw, 2 się wstrzymały. W zasadzie wiadomo kto był przeciw.
Do KRS wraca normalność.
Rozumiem Cię. I właśnie dlatego trzeba bardzo uważać z każdym zdaniem, które brzmi jak „będziemy stosować prawo tak, jak my je rozumiemy”. Państwo prawa nie polega na tym, że jedna strona zastępuje drugą przy kierownicy walca. Dla mnie sens naprawy jest inny: prawo trzeba stosować tak, żeby wytrzymało kontrolę Konstytucji, TSUE, ETPCz, sądu krajowego i obywatela, który nie ufa żadnej władzy na słowo. Masz rację, że sama zmiana ludzi nie wystarczy. Jeśli naprawa ma być prawdziwa, musi być jawna, uzasadniona i odporna także na krytykę przeciwników.
Nie chcę „naszego prawa”.
Chcę prawa, którego nie trzeba bronić propagandą.
Szeptycki dał przeciwnikom politycznym prezent, ale Gawryluk i politycy prawicy rozpakowali go w najgorszy możliwy sposób. Zamiast powiedzieć: „Panie ministrze, to historycznie i moralnie chybiona analogia”, poszli w ton: „dlaczego człowiek takiego pochodzenia jest w polskim rządzie?”. To już nie jest debata historyczna. To jest test krwi w wersji telewizyjnej. Konstytucyjnie sprawa jest prosta: obywatele polscy mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach, a dyskryminacja z jakiejkolwiek przyczyny jest zakazana. Szeptyckiego można i trzeba krytykować za fatalne słowa o UPA.
Ale pytanie, czy ktoś „z pochodzenia” może być w polskim rz��dzie, to już nie troska o Wołyń, tylko polityczna genealogia podejrzeń.
Państwo prawa ocenia czyny i słowa, nie rodowód.
Dorota Gawryluk ,a następnie posłowie Czarnek ,Kowalski i inni rozpętali nagonkę przeciwko wiceministrowi Szeptyckiemu.Pokazujecie ksenofobiczny hejt .W ten niegodny sposób budujecie swoją popularność ,ale niszczycie Polskę.