Mam uprzejme pytanie do WP. Czy Państwo popierają zakaz pozwów typu SLAPP stosując wobec innych dziennikarzy pozwy typu SLAPP? Jeśli dobrze rozumiem wasze stanowisko, to chcecie zakazu takich uciszających pozwów, ale zakazu dla wszystkich innych poza wami.
Polska dyplomacja też czeka, na 46 podpisów na nominacjach w zdecydowanej większości zawodowych dyplomatów, w tym na placówkach wojennych.
Czy @NawrockiKn musi na nich przenosić swoją walkę z rządem?
Błąd w komisji. Pomylili wyniki Nawrockiego i Trzaskowskiego. Finał sprawy
https://t.co/TgbnWp6LDJ
To już nie jest irytujące, to już jest wq'''. Za co dziadki z PKW biorą kolosalne pieniądze? Po co ta gra pozorów,że mamy wybory?Licealiści lepiej by policzyli głosy.
Dla tych, którzy nie do końca rozumieją, o co chodzi z #KryptoAferaPiS:
1.Moskal i Chodziński lecą na Ibizę, gdzie spotykają się z Kralem, szefem Zondacrypto.
2.Chodziński współpracuje z Kralem i jest pośrednikiem w jego kontaktach z politykami.
3.Kowalski przygotowuje poprawki do ustawy i przekazuje je Moskalowi.
4.Poprawki trafiają następnie do Krala, który jeszcze przed posiedzeniem komisji analizuje je i wskazuje rozwiązania korzystne dla branży kryptowalutowej.
Tak właśnie wyglądał pisowski kryptoukład.
Pytanie nie powinno brzmieć czy wyników wyborów prezydenckich były fałszowane bo były.
Pytanie powinno brzmieć "W ilu komisjach doszło do fałszowania wyników i czy mogło to zmienić ostateczne wyniki?"
Moim zdaniem tak.
Nawrocki stworzył sobie polityczny świat, w którym każde podanie mu ręki jest sukcesem dyplomatycznym, każda kurtuazyjna rozmowa - historycznym spotkaniem, a każde pojawienie się za granicą - osobistym triumfem.
„Byłem. Spotkałem się. Załatwiłem. Przywiozłem”.
Tyle że polityka międzynarodowa nie jest kroniką wycieczki szkolnej ani albumem z fotografiami człowieka zachwyconego własną obecnością w kadrze.
Prezydent odbywa wizyty, spotyka przywódców i uczestniczy w wydarzeniach międzynarodowych - to element sprawowania urzędu, nie automatyczny dowód osobistego geniuszu dyplomatycznego. Sam Pałac Prezydencki podaje, że w pierwszym roku urzędowania Nawrocki odbył 29 wizyt zagranicznych.
Serio?
I co z tego ma Polska?
Najbardziej groteskowe zaczyna się wtedy, gdy protokół dyplomatyczny zostaje przedstawiony jak hołd składany wielkiemu mężowi stanu. Ktoś podał rękę? Sukces Nawrockiego. Ktoś zrobił wspólne zdjęcie? Sukces Nawrockiego. Ktoś wysłuchał kilku zdań? Epokowe osiągnięcie Nawrockiego.
Nie. W dyplomacji istnieje coś takiego jak kurtuazja. Istnieje protokół. Istnieją obowiązki wynikające z funkcji. I istnieje ogromna różnica między uczestniczeniem w wydarzeniu a sprawstwem, między obecnością przy stole a wynegocjowaniem czegoś przy tym stole, między fotografią a rezultatem.
Problem Nawrockiego polega na tym, że w jego politycznej narracji te granice niemal znikają. Pozostaje nieustanne: „ja”, „mnie”, „ze mną”, „dzięki mnie”.
Historia jest jednak wyjątkowo niewdzięcznym odbiorcą autopromocji. Nie interesuje jej wypięta pierś, szeroki uśmiech ani komunikat napisany przez kancelarię. Interesują ją skutki.
I właśnie dlatego między „byłem” a „dokonałem” znajduje się przepaść, której żadna liczba zdjęć nie zasypie.
Do motłochu - wyborców pis.
Wyobraźcie sobie, jaką histerię rozpętalibyście w swoich pustych łbachch, gdyby za czasów ministra Waldemara Żurka w Ministerstwie Sprawiedliwości, rosyjskie służby specjalne zainstalowały szpiega Tomasza Szmydta, a sam minister awansował go na dyrektora KRS, dał mu dostęp do tajnych dokumentów NATO i pozwalał na wycieczki do Białorusi w samym środku wojny Rosji z Ukrainą?
Dokładnie taka zdrada miała miejsce za czasów ministra Ziobry, matoły. W wielu krajach za coś takiego Ziobro stanąłby przed plutonem egzekucyjnym.
Gdy prawda wyszła na jaw, Ziobro i jego kumpel Marcin Romanowski uciekli przed odpowiedzialnością na Węgry, gdzie dostali azyl polityczny od Orbána. Teraz chowają się jak szczury, unikając Europejskiego Nakazu Aresztowania za aferę z Funduszem Sprawiedliwości, jeden udaje dziennikarza w USA, drugi w rosyjskim Naddniestrzu udaje niewinnego.
I tak zdrajcy z pis kręcą wami jak gównem w wiaderku.
#WeekendDlaMotłochu
Nie. Art. 18 nie jest definicją legalną małżeństwa.
Proszę przeczytać całe zdanie.
Przepis wymienia dobra i instytucje objęte szczególną ochroną państwa: małżeństwo, rodzinę, macierzyństwo i rodzicielstwo.
Zwrot "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny" określa konstytucyjny model małżeństwa, ale nie zmienia całego art. 18 w definicję legalną.
Definicja legalna odpowiada na pytanie "co to jest?". Art. 18 odpowiada przede wszystkim na pytanie "co znajduje się pod ochroną i opieką RP?".
To naprawdę nie jest to samo.
Więc jeżeli chce Pan z tego przepisu wyprowadzić dalej idący skutek prawny, proszę go wykazać argumentacją prawną.
Samo wyrwanie czterech słów ze zdania nie jest jeszcze wykładnią Konstytucji 🤷♂️
Wygrałam proces z Wirtualną Polską
Dwa lata temu pozew przeciwko mnie o naruszenie dóbr osobistych złożyła Wirtualna Polska Media SA. (wydawca portalu wp. pl) oraz Wirtualna Polska Holding S.A.
Chodziło o materiał na moim You Tubie „Wirtualna Polska i kasa od Ziobry”. Mówiłam w nim o sprawie tekstów publikowanych pod pseudonimem Krzysztof Suwart i o prawie odbiorców do wiedzy, kto i w jakich okolicznościach przedstawia im różne treści jako „dziennikarstwo”. Krytykowałam wprowadzanie w błąd opinii publicznej i mówiłam o potężnym konflikcie interesów.
Moja krytyka, choć ostra, miała na celu wprowadzenie do debaty publicznej wysokich standardów i przejrzystości - odbiorcy mają prawo wiedzieć kiedy dany materiał jest naprawdę materiałem dziennikarskim, a kiedy udaje materiał dziennikarski, w rzeczywistości realizując inne cele.
Osobiście odebrałam ten pozew jako typowy SLAPP, próbę zamknięcia mi ust - zniechęcenia do krytyki tego typu poczynań i szerzej - zabierania głosu w sprawie tak ważnej dla opinii publicznej. Odebrałam go także jako uderzenie w moich widzów i słuchaczy, którzy w ramach przysługującej im wolności słowa mają prawo do zapoznania się z jak najszerszym spektrum opinii.
Wydawca portalu Wirtualna Polska i Holding Wirtualna Polska S.A. domagały się ode mnie bardzo rozbudowanych przeprosin i wpłaty aż 50 tysięcy złotych na cel społeczny.
Jednak dziś, po dwóch latach procesu, sąd przychylił się do mojego wniosku i oddalił powództwo w całości jako niezasadne.
To rozstrzygniecie jest dla mnie niezwykle ważne, nie tylko z mojego powodu ale przede wszystkim dlatego, że przyczynia się do podniesienie standardów debaty publicznej.
Dziennikarze i publicyści muszą mieć prawo do swobodnego stawiania także bardzo trudnych i niewygodnych pytań nie tylko politykom, ale i największym, wpływowym mediom - zwłaszcza w kwestiach dotyczących ich przejrzystości i wiarygodności i muszą mieć prawo do krytyki i nieskrępowanego głoszenia swoich opinii.
Jednocześnie nie chcę przypisywać dzisiejszemu wyrokowi znaczenia, którego nie znamy jeszcze z jego uzasadnienia - bo na nie czekamy.
Na pewno jednak daje mi on wolność do zabierania głosu w tej sprawie. I za to dziękuję.
Serdecznie dziękuję także kancelarii mecenasa Romana Giertycha, a także mecenasowi Krystianowi Lasikowi, za prowadzenie mojej sprawy, za poświęcony czas i wykonaną na najwyższym poziomie pracę - nie tylko na moją rzecz, ale na rzecz obrony wolności słowa. Jestem za tę pomoc bardzo wdzięczna.
Dziękuję także wszystkim, w tym moim widzom i słuchaczom, którzy przez te dwa lata bardzo mnie wspierali.
🧐 Nawrocki Król Słońce przyjechał do ONZ, wszedł na mównicę, rozłożył kartkę i zaczął tłumaczyć światu, jak bardzo go słuchają.
Sala akurat wyszła na kawę.
Albo na papierosa.
Albo po prostu stwierdziła, że ma lepsze rzeczy do roboty.
Z Trumpem – zero spotkania. Zero zdjęcia. Zero „historycznego uścisku”. Została tylko relacja rzecznika, że „była dobra atmosfera”. Atmosfera zawsze jest dobra, jak nikogo nie ma.
Światowy lider, którego nawet fotka z prezydentem USA nie złapała.
Za to złapała sala. Pusta. Szeroka. Wierna.
Najlepsze podsumowanie wizyty:
Nawrocki mówił o tym, że nikt nie może ignorować Polski.
Sala właśnie go zignorowała.
Można wrzucać z tym zdjęciem. Dział
- Jacek Fogiel
Ciekawa sekwencja zdarzeń:
8 XII 2025: Nawrocki przyjmuje w Pałacu delegację Meta (Facebook, Instagram, What's Up). Jednym z tematów są „regulacje unijne”.
19 XII: do Nawrockiego trafia ustawa wdrażająca DSA, wzmacniająca nadzór nad platformami cyfrowymi i prawa ich użytkowników.
9 I 2026: Nawrocki ustawę wetuje.
IX 2026: Newsweek i Radio ZET ujawniają, że prywatna fundacja współpracująca przy wydarzeniach z udziałem prezydenta oferowała firmom pakiety sponsorskie za 25–100 tys. dolarów, które według informatorów miały wiązać się z różnym poziomem dostępu do Nawrockiego.
Na dziś nie wiemy, czy Meta kupiła taki pakiet ani że spotkanie z 8 grudnia było płatne. Jest natomiast potwierdzone spotkanie, rozmowa o regulacjach i późniejsze weto ustawy dotyczącej największych platform cyfrowych.
Na zdjęciach https://t.co/wKTZmdPb6A. Nawrocki, Kevin Martin, prezes ds. polityki globalnej Meta, a po stronie KPRP Przydacz i Leśkiewicz
Czesi wprowadzają regulowane ceny paliwa i podatek od koncernów naftowych -czyli dokładnie to, co blokuje u nas w kraju Nawrocki .
Nawrocki, żeby uderzyć w rząd gra kosztem najuboższych i przedkłada zyski korporacji nad dobro obywateli.
Kradli przez 8 lat, bez cienia jakichkolwiek skrupułów, czy wstydu, pewni bezkarności przez ostatnie 2,5 roku. Może tym razem, nie będzie już "znikomej szkodliwości czynu", jak w sprawie Kaczyńskiego, co @Prok_Okreg_Wawa? Pamiętacie, jak umarzaliście śledztwa w sprawie wieńca?
czy neosędzia w SN, Stępkowski, założyciel @OrdoIuris spłacił kredyt z milionów węgierskich forintów zarobionych u Orbana? dlaczego w jego oświadczeniach majątkowych nie ma rozliczeń z pracy w Budapeszcie?
oglądajcie szybko (film poniżej w wątku👇, bo ostatnio jak o tym wspominałam Węgrzy zablokowali program, a ostatnio chyba sam Stępkowski tego próbował.
Kilka dni temu zwróciłem uwagę na sposób, w jaki przedstawiano w Polsce obecność Javiera Cremadesa, przewodniczącego World Jurist Association, podczas obchodów 40-lecia Trybunału Konstytucyjnego.
Kancelaria Prezydenta oficjalnie informowała, że:
– Javier Cremades był gościem honorowym obchodów 40-lecia TK,
– jego wizyta w Warszawie była związana właśnie z tym jubileuszem,
– wydarzenie odbywało się pod honorowym patronatem Prezydenta RP,
– podczas spotkania z Marcinem Przydaczem w Pałacu Prezydenckim rozmawiano https://t.co/wO8AaJDRre. o ustrojowej roli Trybunału Konstytucyjnego.
Sam TK przedstawiał jubileusz jako międzynarodową konferencję dotyczącą roli Trybunału w ochronie praworządności oraz konstytucyjnych wolności i praw.
W takim otoczeniu obecność przewodniczącego jednej z najbardziej rozpoznawalnych międzynarodowych organizacji prawniczych mogła być odczytywana jako forma międzynarodowego uznania obecnego Trybunału albo przynajmniej jego obecnego funkcjonowania.
Nie chciałem tego zakładać.
Dlatego, jako przedstawiciel ECLIR, zwróciłem się bezpośrednio do World Jurist Association z pytaniem, czy rzeczywiście tak należy rozumieć obecność Javiera Cremadesa w Warszawie.
Dziś otrzymałem odpowiedź.
I tutaj sprawa robi się bardzo ciekawa.
World Jurist Association wyjaśnia wprost, że:
– nie uczestniczyła w działaniach popierających ani obecne, ani poprzednie kierownictwo Trybunału Konstytucyjnego;
– wypowiedzi Javiera Cremadesa dotyczyły ogólnych zasad niezależności sądownictwa i sądownictwa konstytucyjnego;
– nie miały one na celu poparcia żadnego konkretnego stanowiska instytucjonalnego, sądowego ani politycznego;
– ani WJA, ani Javier Cremades nie wydali opinii dotyczącej obecnego funkcjonowania polskiego Trybunału Konstytucyjnego;
– nie przeprowadzili w tym zakresie żadnego badania ani analizy prawnej;
– nie oceniali, czy obecne funkcjonowanie TK spełnia standardy niezależności sądowej, legitymacji instytucjonalnej ani praworządności.
Czyli trzeba to powiedzieć bardzo precyzyjnie:
obecność Javiera Cremadesa podczas obchodów 40-lecia TK nie stanowiła potwierdzenia przez World Jurist Association, że obecny Trybunał Konstytucyjny funkcjonuje prawidłowo, zgodnie ze standardami niezależności czy praworządności.
Takiej oceny WJA po prostu nie dokonała.
Nie twierdzę przy tym, że oficjalny komunikat Kancelarii Prezydenta wprost przypisał WJA takie stanowisko, ale sposób przedstawienia wizyty, ranga gościa, kontekst jubileuszu oraz podkreślanie jego obecności mogły tworzyć właśnie takie wrażenie.
Dlatego warto było zapytać bezpośrednio u źródła.
I właśnie po to istnieje rzetelna analiza instytucjonalna:
nie po to, żeby dopowiadać cudze intencje, ale po to, żeby sprawdzić, co dana instytucja rzeczywiście powiedziała, a czego nie powiedziała.
W tym przypadku odpowiedź World Jurist Association jest jednoznaczna.
@TK_GOV_PL@prezydentpl
Kiedy polscy twórcy zmagali się z brakiem środków, nominaci poprzedniej władzy robili z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej finansowe eldorado. Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła właśnie zarzuty 5 osobom z byłego kierownictwa PISF, w tym byłemu dyrektorowi Radosławowi Ś. oraz głównej księgowej.
Setki tysięcy złotych przepuszczone na służbowych kartach płatniczych z pominięciem procedur. Miliony złotych w nielegalnie przyznawanych dotacjach i ukrywanych zwrotach do budżetu. Gigantyczne szkody w majątku publicznym, za które grozi teraz do 10 lat więzienia.
To nie była ochrona narodowej kultury, to był zorganizowany mechanizm wyprowadzania pieniędzy.
https://t.co/74uOyW5NOL