Jest przełom w sprawie startu zespołu polskich gimnastyczek artystycznych w ME! Jest podpis @prezydentpl ! Są obywatelstwa, ale walka z czasem i dalszymi formalnościami trwa! @polsatsport
https://t.co/ATNN8mcdbF
ME bez Polek?! Impreza startuje za tydzień! Reprezentacja Polski w układach zespołowych w gimnastyce artystycznej to drugi zespół PŚ 2025. Decyzja w rękach Prezydenta RP @prezydentpl ! @polsatsport@pzgim https://t.co/UExQbpfSkr
Klaudia Zwolińska ponownie u nas. Trzykrotna medalistka MŚ gościem jutrzejszego (sobotniego) Magazynu Olimpijskiego🏅🏅🥉 Tym razem bez... siostry bliźniaczki😉 Początek o 10 w Polsat Sport 1 i na https://t.co/7L6uv31UZx 📺💻
@pzkaj_pl@pkolpl@ASzutenberg@polsatsport
ME w gimnastyce artystycznej - 1. dzień i 1. medal!!! Zespół juniorek ze srebrem w układzie z 5-cioma obręczami. Jutro zaczynają seniorki! https://t.co/6ZFRykNBLS
MŚ w łyżwiarstwie figurowym Boston 2025 - główne kwalifikacje do Zimowych Igrzysk Olimpijskich @milanocortina26 w całości na antenach @polsatsport . Zapraszamy!
Jestem wdzięczny igrzyskom paralimpijskim że mogę poznawać takie historie jak Doroty Bucław (zdobyła dziś brąz w tenisie stołowym – Natalia Partyka przyznała, że ten medal cieszy ją najbardziej ze wszystkich) i jej przyjaciółki i opiekunki Doroty Kubickiej. To opowieść o wielkiej tragedii ale też niezwykłej przyjaźni, poświęceniu i samozaparciu.
– Ten medal był wielkim marzeniem. Cieszę się, że wróciłam do sportu po wypadku. Może mój przykład podziała na innych, że warto walczyć o siebie i marzenia mimo najgorszych przeciwności – mówi ta pierwsza.
Poznałem je na igrzyskach w Rio. Napisałem wtedy reportaż, którego fragmenty tu wkleję:
Są nierozłączne od 25 lat. Od wypadku samochodowego, w którym obie uczestniczyły. Dorota Kubicka prowadziła, Dorota Bucław była pasażerką. Maluch podskoczył na przejeździe kolejowym i pasażerka poczuła chrupnięcie w szyi. To pękł kręgosłup na odcinku szyjnym. Przez cztery miesiące była w stanie ruszać wyłącznie oczami.
Gdy wyszła ze szpitala, Dorota Kubicka zabrała ją do swojego mieszkania w Solcu Kujawskim, które przebudowała na potrzeby niepełnosprawnej przyjaciółki.
Od tej pory są nierozłączne. Dorota towarzyszy Dorocie w większości codziennych czynności życiowych i we wszystkich startach. – Poznałyśmy się w 1994 roku, a jakże, w szpitalu. Ja byłam pacjentką, Dorota moją rehabilitantką – opowiada Dorota Bucław. - W 1994 roku gdy miałam 17-lat, podczas gdy w koszykówkę kolega wpadł na mnie tak nieszczęśliwie, że przycisnął ciałem moją rękę do ściany. A ja zamiast wyszarpnąć rękę, pociągnęłam szyją i zerwałam połączenia nerwowe. Prawa ręka była bezwładna.
Po rehabilitacji pierwsza Dorota postanowiła wrócić do sportu. Wybrała tenis stołowy. Najpierw musiała przestawić się na leworęczność.
– Uczyłam się pisać od nowa. Przepisywałam całe książki, żeby wyćwiczyć rękę. Na szczęście rodzice w niczym mnie nie wyręczali, dzięki temu błyskawicznie nauczyłam się wiązać sznurówki, ubierać i wszystkich pozostałych czynności – opowiada Dorota Bucław.
Zaczęła robić błyskawiczną karierę w tenisie. Zdobyła mistrzostwo Polski, w 1997 zakwalifikowała się do reprezentacji Polski, a dwa lata później dostała powołanie na igrzyska paraolimpijskie w Sydney. Miała startować w deblu z 11-letnią Natalią Partyką.
Ale do Sydney nie poleciała. 6 grudnia 1999 zdarzył się drugi wypadek.
– Przyjechałam do Bydgoszczy odwiedzić ukochaną babcię, która była w kiepskim stanie. Spotkałam Dorotę, która akurat kupiła mieszkanie w Solcu Kujawskim. Namówiła mnie, że mi je pokaże. Wsiadłyśmy w malucha. Pojechałyśmy. Pierwszy i jedyny raz weszłam wtedy sama na to drugie piętro. Wypiłyśmy herbatę. Wracając przejeżdżałyśmy przez tory... – opowiada Dorota Bucław.
Obie mówią, że wcale nie jechały szybko. Wręcz zwolniły w feralnym miejscu, bo tory są tam nierówne. Nawet rowerzyści zsiadali tam z rowerów. – Jestem wysoka, uderzyłam głową w podsufitkę. Nie miałam do niej daleko. Wiadomo jakie pasy są w maluchu. I stało się. Poczułam tylko prąd i ogarnęła mnie ciemność. Obudziłam się dopiero w szpitalu – Dorota Bucław.
– Mój szok był tak głęboki, że okres kilku miesięcy po wypadku wymazałam z pamięci. Mam lukę. Pamiętam tylko, że w drodze do szpitala powtarzałam w kółko: „Panie Boże, spraw, żeby Dorota przeżyła! Jeśli przeżyje, zrobię wszystko, żeby jej pomóc!”. Przeżyła, ale poza głową była całkowicie unieruchomiona. Na początku zaczęłam pomagać z powodu wyrzutów sumienia. Wiedziałam, że przecież celowo tego nie zrobiłam, ale czułam się odpowiedzialna – opowiada Dorota Kubicka.
– To było poświęcenie totalne. Dorota nastawiała alarm co dwie godziny, nawet w nocy, budziła mnie i ćwiczyłyśmy. Sama straciła przy tym kupę zdrowia. Wiem, że dzięki niej bardzo szybko osiągnęłam możliwe najlepszą sprawność jak na mój przypadek – mówi Dorota Bucław.
Po wyjściu ze szpitala Dorota zabrała Dorotę do swego mieszkania w Solcu Kujawskim, tego które zwiedzały feralnego dnia. Przyjaciółka potrzebowała stałej opieki. Do dziś ma poważne problemy z oddychaniem. Często trzeba podawać jej tlen.
Dorota Kubicka przebudowała mieszkanie, ponieważ było niefunkcjonalne, miało np. zbyt wąskie futryny. Zamontowała też podnośnik do kąpieli.
Na 2. piętrze bez windy Dorota Bucław utknęła na parę lat. Sąsiedzi, których dziewczyny nie mogą się nachwalić, służyli pomocą przy zniesieniu wózka – a potrzeba było do tego dwóch silnych mężczyzn. Nie chciały jednak nadużywać życzliwości i korzystały z niej tylko w wyjątkowych wypadkach. Sytuacja zmieniła się gdy po siedmiu latach Fundacja Dum Spiro Spero ufundowała specjalny schodołaz na gąsienicach, który zwozi Dorotę. Bez niego nie miałaby szans na treningi.
– Dorota ma w sobie ogromny upór i konsekwencję. Po wypadku ja bym najchętniej wszystko za nią zrobiła, umyła, ubrała, nakarmiła. Kiedy na początku leżała, brzydko mówiąc, jak beton, we wszystkim ją wyręczałam. Chciałam nadal, ale później już mi nie pozwalała. Prowadziłyśmy o to w domu prawdziwe wojny. Była zbyt ambitna. Pół kubka jogurtu jadła przez pół godziny, ale się nie podawała. Dzięki tej samej determinacji znów zaczęła odnosić sukcesy w sporcie. Pojechała aż na dwa igrzyska. Gdyby mi uległa, pewnie leżałaby w łóżku jak kłoda, a ja nie byłabym w stanie funkcjonować – mówi Dorota Kubicka.
– Jeżdżę z nią na każde zawody, wykorzystując urlop w szpitalu, gdzie jestem rehabilitantką. A jak już go nie mam, to urlop bezpłatny. To moja prywatna sprawa, nie chcę słać pism i brać nikogo na litość. Ale trochę bywać w pracy muszę, bo to nasze podstawowe źródło utrzymania. Dorota jest przez to poszkodowana i czasem omijają ją zgrupowania. Wówczas trener Madejska wyznacza jej zadania przez Skype’a i Dorota trenuje z zaprzyjaźnionym Danielem Szczepańskim – opowiada Dorota Kubicka.
Gdy pytam o jej zadania, rozkłada ręce: wszystko czego Dorota potrzebuje. Musi być zawsze gotowa. Od ubrania przyjaciółki, po pomoc w toalecie, bo Dorota sama nie przesadzi się z wózka. Po pomoc na treningu przy podawaniu piłeczek. W karcie zawodniczej ma wpisane, że podczas meczów wolno jej być przy bandzie, choć zazwyczaj mają do tego prawo tylko trenerzy. Jeśli Dorota będzie miała problem z oddychaniem, poda jej tlen. Jeśli chwyci skurcz mięśni, rozluźni masażem lub zrobi zastrzyk.
Paryż to czwarte igrzyska paralimpijskie Doroty Bucław. Nigdy nie zdobyła medalu, bo w przeciwieństwie do mistrzostw Europy czy świata (z obu imprez ma 4 medale), bowiem sklasyfikowana w najniższej kategorii (WS1) Dorota startuje z zawodniczkami o wiele sprawniejszymi z kat. WS2.
A jednak zaszła aż do półfinału a w nim była bliska sensacyjnego zwycięstwa z nr 1 w światowego rankingu, Włoszką Giadą Rossii, mistrzynią świata i Europy. Skończyło się minimalną porażką 2-3.
– To był znakomity występ Doroty. Aż włoski trener podszedł do nas, żeby jej pogratulować gry i ducha walki. Jeszcze nie widział tak świetnie grającej Polki – mówił trener kadry, Marek Biernat. - Funkcje sprawnościowe i możliwości ruchowe Włoszki zdecydowaniem większe od tych jakie mam Dorota. Ma o wiele sprawniejsze ręce. Łatwiej jej było rozrzucać piłki forehandem i backhandem, a jednak dałam radę jej się postawić – tłumaczył.
- Sama siebie zaskoczyłam. Chciałam po prostu wyjść na mecz i wypaść jak najlepiej. Może nawet udało by się wygrać, ale prowadząc w drugim secie za bardzo wychyliłam się gdy zaserwowała krótki serwis i przydzwoniłam żebrami w kant stołu. Bolą mnie do teraz. To powtórka z igrzysk w Rio. Tam przydarzyło mi się to samo i to z tą samą rywalką - opowiadała Dorota.
- Medal Doroty cieszy mnie najbardziej ze wszystkich. Jest jedynką i wiecznie odbijała się od podium na igrzyskach przez to, że jej kategoria jest łączona z silniejszą. Poza tym znamy się tyle lat. Należał jej się ten medal – mówi 12-krotna medalistka paralimpijska w tenisie stołowym, Natalia Partyka.
Za cztery lata na igrzyskach w Los Angeles 2028 najprawdopodobniej będzie już mogła startować w swojej własnej kategorii. Międzynarodowa Federacji Tenisa Stołowego chce wystąpić do Komitetu Paraolimpijskiego o rozdzielenie obecnej klasę na dwie. Uznano, że dysproporcja ruchowo mięśniowa między zawodnikami obu klas jest obecnie zbyt duża.
- Jeśli tylko zdrowie pozwoli to na pewno będę o wyjazd do Los Angeles, bo tam będę miała szansę na medal jeszcze lepszego koloru. Skoro mam już dwa medale mistrzostw świata i dwa mistrzostw Europy, fajnie byłoby zakończyć karierę dwoma medalami z igrzysk paralimpijskich. Głód wygrywania wciąż we mnie jest. Nie czuję się jeszcze spełnionym sportowcem – deklarowała.
- Ten medal to ogromnie spełnienie. Cieszę się, że wróciłam do sportu po wypadku. Może mój przykład podziała na innych, że warto walczyć o siebie mimo najgorszych nieszczęść. Warto mieć marzenia i do nich dążyć, mimo największych przeciwności, jakich zwykłemu człowiekowi nawet ciężko sobie wyobrazić – mówi Dorota Bucław
@JakubBednaruk Rezerwy być nie mogło. Wyszła z koleżankami na planszę nie będąc w stanie wykonać żadnego elementu trudności. Jedna nie robi = element niezaliczony dla całego zespołu. W ten sposób Brazylijki mimo świetnej formy, nie miały szans wejść do finału…
@JakubBednaruk W rywalizacji w układach zbiorowych w gimnastyce artystycznej standardowo jeżdżą składy 6-osobowe (5 zawodniczek na planszy + rezerwowa). Na igrzyskach były składy 5-osobowe bez żadnej rezerwy). Brazylijka doznała kontuzji podczas przygotowania do drugiego układu…
Idąc dzisiaj na poranny zakupy prawie rozwaliłem się o hulajnogę która znajdowała się na środku chodnika. Czy to naprawdę jest taki problem żeby postawić po zakończonym kursie hulajnogę w taki sposób żeby nikomu nie przeszkadzała? Często słyszę od moich innych niewidomych znajomych że mieli bliskie spotkania z takim urządzeniem. Zdarzają się poważne wypadki, połamane żebra, itd. Zasięgi można w różny sposób wykorzystywać, jeśli czytasz dalej ten wpis, zdarza ci się jeździć hulajnogą albo Widzisz kogoś kto zostawia ją w niedozwolonym miejscu to po prostu zareaguj. Wiem że istnieje mnóstwo bzdurnych przepisów których trzeba przestrzegać ale sytuacje które dzisiaj opisuje stanowią realne zagrożenie dla zdrowia. Wkurw mi już trochę przeszedł, także dobrego dla dnia dla was i smacznej kawusi.
Zaczynamy program Halo tu Wimbledon 🎾
Gościem @ASzutenberg będzie Łukasz Kubot i Krzysztof Rawa.
📺 Polsat Sport 1, https://t.co/G8ofwujzut i nasz kanał YouTube
🚨🚨🚨
Już jutro gościem @ASzutenberg w #PodcastOlimpijski będzie mistrz olimpijski w sztafecie mieszanej Kajetan Duszyński‼️🥳
Premiera rozmowy już w najbliższy wtorek o godzinie 14:00 na stronie głównej Interii oraz YouTube Interii Sport 📺🔥
Historyczne wyniki i skandal, jakiego świat nie pamięta! Słodko-gorzkie mistrzostwa Europy „artystek” - taki był pierwotny tytuł tego artykułu. Do poczytania…
@PKOL_pl @SPORT_GOV_PL@polsatsport
https://t.co/kSfnUaCWZA