Szósta ustawa mieszkaniowa @PL_2050 przegłosowana! Wszystkie kluby za.
Deweloperzy będą musieli podawać ceny mieszkań w jednym, przyjaznym dla klienta formacie. Żadnej ściemy - pełna jawność cen mieszkań. Wreszcie.
Droga z KPO. Obwodnica Pułtuska. Tak tak, PiS też miał w tym udział - budowa zaczęła się w 2023 r. Już jutro pojadą tędy samochody. W sumie z KPO budujemy 15 obwodnic mniejszych miast.
PS: Wiedzieliście, że na pustych autostradach (tak jak na płycie lotniskowej) strasznie razi po oczach? 😎
Szkoda, że w konflikcie o pizzę, krewetki i 2500zł najwięcej jest emocji, szumu oraz uproszczeń, a najmniej racjonalnego wyjaśnienia.
Jako zainteresowany właściciel kilku restauracji, który ma za sobą zapłaconych kilkadziesiąt tysięcy kar, przedstawię szerszy punkt widzenia.
Dla tych co wyszli spod kamienia:
Kilka dni temu panie ze skarbówki nałożyły karę 2500zł za nieprawidłową stawkę VAT za pizzę z krewetkami (winno być 23%, było 8%).
Jedynie głosy jakie słychać to:
@K_Stanowski - shame shame, my im płacimy z podatków a te zachowują się jak ostatnie… niemiłe panie, skandal, tak urzędnik nie może pracować, w przenośni - pod pręgierz z nimi
A pani @AgataJagodzisk1 z KAS w emocjach broni się jak może i zaczyna używać dziwnych, powiedziałbym ryzykownych, argumentów
Zróbmy kilka kroków w tył i po kolei.
Prawo, wedle którego inna stawka VAT obowiązuje „standardowo” w gastronomii, inna na owoce morze i dania z nimi (a jeszcze inna na napoje, a jeszcze inna na usługi cateringowe) to masywne, nie bójmy się użyć tego słowa, GÓWNO. Idiotyczny, kretyński przepis, którego uzasadnienie jest równie durne i aby go stworzyć i zatwierdzić należy być albo częścią jakiegoś lobbystycznego układu (mniej prawdopodobne, choć kto wie), albo niespełna rozumu.
Prawo to funkcjonuje od 1 lipca 2020 roku. Czy ktokolwiek z głównonurtowych mediów się tym kiedykolwiek zainteresował? Czy poddano w wątpliwość zasadność tego przepisu? Czy wytworzono jakąkolwiek presję na to, aby ten - no przepraszam, ale inaczej się nie da - debilny przepis usunąć?
Nic, zupełnie.
A zatem prawo, a raczej tak zwana matryca VAT, funkcjonuje od 6 lat. I możemy klnąć i się wściekać, co jest bardzo uzasadnione, ale nijak ma się to do pracy pani inspektorki.
W pełni kupuję argument o tym, że urzędnicy powinni być mili, dostępni, pomagający, wręcz opiekujący się i żyjący w pełnej symbiozie z tymi, których praca ich dotyczy. Zgadza się, dokładnie tak powinno być. I z mojego doświadczenia kilkunastoletniego - dokładnie tak jest.
Osoby zatrudnione w ZUSie, w Skarbówce, w Inspekcji Handlowej, w Sanepidzie, w Państwowej Inspekcji Pracy - wszyscy super mili. Do pogadania, do wyjaśnienia, do przedyskutowania i do pomocy.
Nie zapominajmy jednak o jednym i najważniejszym: nie jest zadaniem urzędnika, będącego najniższym szczeblem w całej drabinie administracyjnej, interpretacja prawa. Jego zadaniem jest egzekwowanie prawa, nawet debilnego, z którym często się nie zgadza (warto pogadać z nimi też o tym).
Oczekiwanie, że to urzędnik czy inspektor będzie decydował czy „penalizować” czy też karać to zrzucanie na niego nie tylko odpowiedzialności za nasze niedopatrzenia, za niewykonanie przez tej osoby zleconego obowiązku, ale też za uchwalone prawo, z którym ta osoba nie ma absolutnie nic wspólnego.
Kierując się gastronomicznym porównaniem, jeśli szef kuchni przygotuje danie i procedurę kuchenną, a inny pracownik kuchni je wykona, następnie kelner poda do stołu - to jeśli nie smakowało, „opierdol” należy się kelnerowi? Temu, co przygotował zgodnie z procedurą? Czy temu, który wymyślił, że ma ono wyglądać tak, a nie inaczej?
Kontrolerzy to właśnie ci „kelnerzy”, którzy na kształt serwowanych potraw mają niewielki wpływ.
Mało tego, porównanie jest o tyle trafne, że również i w restauracji to my jako goście opłacamy całą załogę. Podniesiony został argument, że przecież oni opłacani są z naszych podatków, więc niesłychane, że naliczają nam kary.
Jeśli argumentem, że opłacanie przez nas powinno upoważniać wyłącznie do bycia miłym to trochę przeczymy sensowi istnienia choćby rad nadzorczych, ciał doradczych czy kontrolingu.
Argument wydaje się oczywisty i nie ma go co tłumaczyć.
I jeszcze trzy kwestie.
Relatywizacja prawa.
Tak, ten przepis o owocach morza jest kretyński. Nie brakuje innych, głupich. Ale NASZA SUBIEKTYWNA OCENA nie zwalnia nas z obowiązku ich przestrzegania. Ani też subiektywna ocena urzędnika.
Z bardzo prostego powodu.
Bo najpierw uznamy, że kretyńska jest krewetka. A potem, że w sumie to jebać te paragony, tylko niepotrzebny wydatek na kasę fiskalną i papier do niej. Takie przesuwanie linii „tolerancji na prawo” krok po kroku prowadzi tylko i wyłącznie w kierunku anarchii (wypiłem małego dziubka, przecież mogę jechać). A jedyne, co może to powstrzymać to PRESJA NA OSOBY DECYZYJNE. Na tych, co o prawie decydują. A nie tych, co je egzekwują.
Oni naprawdę do powiedzenia nie mają nic, a tylko najłatwiej się na nich wyżyć.
(tu miejsce na kontrargument o "wykonawcach rozkazów z obozów koncentracyjnych", ale jest tak głupi, że też miejmy go już za sobą)
Specyfika branży.
Pozwolę sobie, nie pierwszy raz zresztą, odrobinę nasrać do własnego gniazda. Ale przecież pan Stanowski równie krótko jedzie z innymi redakcjami. :)
Choć owszem, jest coraz lepiej, to i tak branża gastronomiczna przeżarta jest patologią na wielu poziomach. Mobbing, niewywiązywanie się z umów, brak umów, pomijanie fiskalizowania transakcji i można tak długo. Na pewno miliony, może miliardy, brakujące w budżecie i ZUSie.
Czy zdarzyło mi się coś zrobić nie tak i zapłacić karę?
Tak, ostatnio choćby 5000zł z Inspekcji Handlowej za brak gramatur w menu (sprawdźcie menu swoich ulubionych knajp, he he).
Czy karając wszystko jak leci wylejemy dziecko z kąpielą?
Być może, trochę tak.
Czy gra jest tego warta?
Tak, jest tego warta i tak powinniśmy zrobić, bo jako aktywny uczestnik tej branży mam mdłości od tej patologii dookoła, z którą jestem zmuszony nieuczciwie konkurować na co dzień. Albo słuchać historii pracowników, bez pieniędzy, traktowanych jak niewolników na polu bawełny.
Zaorać, do spodu, oczyścić środowisko i cześć. Karać dla przykładu, wysoko i dotkliwie, a nawet nagłaśniać.
(choć to oczywiście nie takie proste, bo patola nie omija tych najbardziej cenionych miejsc, a tam ładni ludzie w ładnych garniturach ładnie się uśmiechają, a to - tak mamy tu wiele rzeczy poukładane - pozwala pokryć się warstwą nieprzywierającego teflonu).
I po trzecie, niedobory kadrowe.
Pięknie, w idealnym i bezkontekstowym świecie brzmi sytuacja: urzędnik na kontroli przychodzi, stwierdza nieprawidłowości, wydaje upomnienie i polecenia naprawy i tydzień/miesiąc później wraca sprawdzić progres.
W realnym świecie kontrole są raz na ruski rok (w przenośni, bo realnie to jest raczej ruska dekada) i nie ma szans, żeby ktoś zaraz znów się pojawił. Nie wiem czym te osoby się zajmują, ale ewidentnie jest ich zbyt mało.
60 000 osób w KASie? No to przecież więcej jest lokali gastronomicznych w Polsce. A co dopiero wszystkich innych form działalności? Bez jaj.
Kto odpowiada w rządzie, na górze, za tę jednostkę? To tam należałoby uderzyć.
—
I oczywiście pełna zgoda z tym, że te polityczne zagrywki, ustawione kontrole, oranie uczciwych firm do spodu na zlecenie - te wszystkie północnokoreańskie zagrywki powinny zostać zglebione już dawno. Obrzydliwy ściek.
Ale za nie nie odpowiadają urzędnicy na kontroli. Za to odpowiadają ci bardziej cwani, którzy chowają się w cieniach gabinetów - urzędniczych i politycznych - i to oni są największymi gnojami w tej przedsiębiorczej grze.
Tam dużo trudniej się dostać i złapać za rękę. Ale wyłącznie media mogą to zrobić. Jeśli tylko uznają, że sięgną po coś wyżej, niż najniżej wiszący owoc.
Unia Europejska wymyśliła sobie kolejne regulacje: tym razem chce, żeby już do 2030 roku aż 40% sprzedaży nowych CIĘŻARÓWEK to były ELEKTRYKI!
W tym samym roku elektryczne ciężarówki mają stanowić aż 20% całej floty ciężarowej na unijnych drogach!
Żeby to osiągnąć elektryczne ciężarówki mają dostać priorytet w publicznych przetargach i programach wsparcia! Eurokraci chcą, żebyśmy zostali bez jedzenia, chemii i materiałów budowlanych, bo ELEKTRYKI padną po drodze!
A, nie, przepraszam, to jednak nie Unia Europejska - to wszystko najnowszy pomysł regulacyjny chińskiego ministerstwa transportu, który zresztą oceniany jest jako dość łagodny, biorąc pod uwagę, że w 2025 r. elektryczne ciężarówki stanowiły 1/3 sprzedaży nowych pojazdów ciężarowych w Chinach. Mój błąd!
PiS kupiło samoloty, ale zapomnieli o hangarach. Wg ich pomysłów, myśliwce za 4,6mld $ miały parkować niczym "passerati" na osiedlu.
Błaszczak kontraktując F-35 w 2020r. zrezygnował z offsetu i polski przemysł nie zarobił nic.
Belgia, Finlandia, Włochy wyrywały Amerykanom miliardowe kontrakty offsetowe, budując u siebie centra serwisowe.
Z każdą usterką i przeglądem technicznym F-35 polskie wojsko będzie musiało potulnie zgłaszać się do zakładów w USA lub u zagranicznych partnerów, płacąc za to kolejne miliony.
Co zrobił Kosiniak-Kamysz? :
1. Zmodernizował 32 Bazę Lotnictwa Taktycznego w Łasku oraz bazy w Świdwinie.
2. Warunek przy Apache i FA-50: Nowe kierownictwo MON postawiło twarde warunki przy dopinaniu kontraktów na śmigłowce AH-64E Apache oraz systemy rakietowe, wyrywając Pentagonowi warte setki milionów złotych umowy offsetowe na serwisowanie radarów i silników w polskich zakładach (https://t.co/T9npl1Q8mm. w WZMS i Wojskowych Zakładach Lotniczych).
To twarda, rynkowa próba nadrobienia strat z 2020 roku, aby polski przemysł zbrojeniowy w końcu zyskał technologie.
Znaczy się na Amerykanach też się da wymusić kasę, tylko trzeba kolana wyprostować.
#SAFE
#KontraktyUSA
#ZbrojeniaPL
F-35 zamówione przez Błaszczaka – „deal życia”... tyle że nie dla Polski
"Kolorowych jarmarków,
Blaszanych zegarków,
Pierzastych kogucików,
Baloników na druciku...."
W 2020 r. Mariusz Błaszczak podpisał kontrakt na 32 F-35A za 4,6 mld USD. Bez offsetu. Bez udziału polskiego przemysłu. Bez pakietu uzbrojenia bojowego w bazowej cenie.
Płacimy pełną stawkę – a korzyści przemysłowe⁉️Zerowe ‼️
Lockheed Martin nic nie musi produkować ani serwisować u nas. Pieniądze wyjeżdżają, kompetencje zostają w USA.Porównaj to z Finami.
Finlandia kupiła 64 F-35 i wyciągnęła z tego konkretny, długoterminowy offset przemysłowy:
👉Patria w Jämsä (Halli) produkuje przednie kadłuby (Forward Fuselage) – kluczowy element konstrukcji – nie tylko dla swoich 64 maszyn, ale dla całego programu F-35 na świecie. Plan: setki kompletnych sekcji + drzwi podwozia w latach 2026–2040.
👉Elementy strukturalne kadłuba, panele, wzmocnienia.
👉Ostateczny montaż silników F135 Pratt & Whitney + nowa hala w Linnavuori (Nokia) – od 2025/2026 montaż, a od 2030 pełna obsługa, remonty i MRO (Maintenance, Repair, Overhaul).
Finowie budują u siebie łańcuch dostaw, miejsca pracy (tysiące person-years) i realne kompetencje na dekady. Część ich pieniędzy wraca do fińskiej gospodarki. U nas? Nic ‼️
Dokładnie tyle zrobił Błaszczak wydał kasę a załatwił - NIC
To nie tylko utrata możliwości pozyskania technologii.
To realne straty finansowe liczone w miliardach dolarów na serwisie przez cały okres eksploatacji ‼️
W Polsce każdy poważniejszy serwis, remont silnika czy modernizacja to wypad do USA (lub ewentualnie do Finów/Norwegów, którzy mają regionalne zdolności). Brak lokalnego MRO oznacza:
👉Wyższe koszty transportu samolotów i części,
👉Dłuższe czasy przestoju,
👉Zależność od amerykańskiego harmonogramu i priorytetów.
A w przypadku konfliktu?
Konsekwencje są opłakane pod względem logistycznym i czasowym. Samoloty w naprawie nie wrócą szybko – trzeba je wysłać za ocean, czekać w kolejce, a potem sprowadzać z powrotem. W warunkach wojny to dramatyczna słabość operacyjna. Finowie będą w stanie naprawiać i utrzymywać gotowość na własnym terenie – my nie.
A co zrobiło nowe MON po zmianie władzy ❓
Nie anulowało kontraktu (słusznie – F-35 to realny skok technologiczny). Zamiast tego skupiło się na tym, czego brakowało:
👉Intensywny zakup amunicji i uzbrojenia (w tym do F-35 i F-16).
👉Przygotowanie infrastruktur baz (Łask – hangary, certyfikacja NATO, zaplecze techniczne).
👉Szkolenie pilotów i personelu w USA.
👉Integracja z istniejącym sprzętem (Patriot, F-16).
Dzięki temu pierwsze F-35 już są w Polsce i baza jest gotowa. To jest praca, której PiS nie dokończył.
Z innej beczki – FA-50 z Korei.
W sumie podobny schemat działania Błaszczaka - wydać kasę i załatwić - NIC
W 2022 r. ten sam rząd Błaszczaka kupił 48 FA-50 za ok. 3 mld USD. Pierwsze 12 w wersji podstawowej – szybka dostawa. 36 w wersji FA-50PL – miało być z AESA radarem i pełną integracją.
Efekt ❓
Lekki samolot szkolno-bojowy, dobry na „dziury” w szkoleniu i proste misje. Ale:
👉Brak pełnego uzbrojenia i systemów zgodnych z NATO w początkowej wersji.
👉Problemy z integracją radaru, uzbrojenia, data-linków.
👉Wymaga wieloletniego dopracowywania do standardów NATO.
👉 Do 2025 roku brak ustalonego kontraktu na dostosowanie tych samolotów
Szacuje się, że pełne dostosowanie 36 FA-50PL zajmie kilka lat (opóźnienia już są). Koszt? Dodatkowe setki milionów USD ‼️
A alternatywy europejskie w tamtym momencie?
Były dostępne: używane F-16 z modernizacją, Gripen, Eurofighter, Rafale – wszystkie już w pełni zintegrowane z NATO, z gotowym uzbrojeniem i logistyką. Dostawa może wolniejsza, ale bez wieloletniego „dopracowywania” koreańskiego sprzętu.
Słowo klucz używane przez Błaszczaka i w narracji PIS - CZAS. FA-50 były kupione szybko i drogo. Ale czy to oznaczało, że były użyteczne na chwilę dostawy ? NIE‼️ Ich bojowa docelowa użyteczność będzie osiągnięta nie wcześniej niż w 2028-2030 roku - po tym jak wydamy dodatkowe pieniądze i USA zrealizuje kontrakt.
Podsumowanie:
F-35 Błaszczaka = najdroższy samolot świata bez offsetu, bez serwisu na miejscu i z rachunkiem na miliardy za logistykę.
FA-50 = „szybkie łatanie dziur” za cenę kompatybilności i czasu. Finowie dostali produkcję kadłubów, serwis silników i suwerenność logistyczną.
My – faktury, zależność i problemy w kryzysie.
To nie jest „deal życia dla Polski”. To deal życia dla Lockheed Martina i KAI.
A my dostajemy sprzęt – i rachunek.
A Wy co sądzicie ⁉️Błaszczak zrobił lepszy interes niż Finowie na F-35 ? A może FA-50 to też dobrze zrealizowany interes - tylko pytanie Polski czy Koreański ?
‼️ Szanowny Panie @K_Stanowski@OficjalneZero
Wysłuchałam tego filmu i powiem Panu tak: dziś stracił Pan w oczach wielu ludzi.
Nie tych, o których mówił Pan w materiale. Nie tych wszystkich polityków, którzy nagle stali się strażnikami moralności. Nie tych, którym zarzucał Pan hipokryzję.
❗️Stracił Pan natomiast w oczach wielu zwykłych ludzi. Na pewno wielu urzędników całej administracji publicznej, ich rodzin i ich znajomych, ale również wielu przyzwoitych ludzi, którzy po prostu wiedzą, jak wygląda życie i jak wygląda praca.
⚠️ Bo zamiast zrobić materiał rzetelny, w którym po pierwsze wypadałoby zapytać również urzędników @KAS_GOV_PL, jak to wygląda z ich strony, zamiast przyjrzeć się szerzej problemowi, o którym również pisałam do Pana w osobistym liście, czyli sposobowi rozliczania pracy i oczekiwań stawianych pracownikom – zrobił Pan materiał, który sprawia wrażenie, jakby przede wszystkim chciał Pan podreperować swoją urażoną dumę i swoje urażone ego.
Tak naprawdę zachował się Pan dziś bardziej jak obrażony uczestnik sporu niż dziennikarz poszukujący prawdy.
‼️ Nadal uważam, że ma Pan szansę zrobić rzetelny materiał o tym, jak wyglądają nabycia sprawdzające. Nadal jestem do Pana dyspozycji. Moi koledzy ze skarbówki również są do Pana dyspozycji.
Chętnie opowiemy, jak to wygląda z drugiej strony, bo tej drugiej strony zwyczajnie zabrakło.
🤔 Zastanawiam się również, czy był Pan kiedyś pracownikiem dużej organizacji, która rozlicza człowieka z efektów jego pracy. Mam wrażenie, że nie. Mam wrażenie, że nie do końca rozumie Pan mechanizmy funkcjonowania takich instytucji, odpowiedzialność, jaka ciąży na pracownikach, oraz sposób, w jaki są oni oceniani i rozliczani. Oni również muszą spłacić kredyty, opłacić rachunki oraz wychować dzieci.
Gdyby była taka możliwość i gdybym została zwolniona z tajemnicy skarbowej, mogłabym opowiedzieć Panu o wielu przypadkach, w których te mandaty w wysokości sześciu, dziesięciu czy piętnastu tysięcy złotych – były całkowicie zasadne.
📌 Bo są, proszę Pana, takie miejsca w Polsce. Szara strefa w gastronomii nadal jest poważnym problemem.
Są miejsca, z których to zjawisko wręcz słynie (centrum Krakowa czy Warszawy). Są restauracje, w których nagminnie nie wystawia się paragonów lub wystawia się paragon/rachunek kelnerski.
📌 I nie jest prawdą, że urzędnicy od razu przychodzą z mandatami. Najpierw są ostrzeżenia. Dopiero kiedy sytuacja się powtarza, podejmowane są dalsze działania.
❗️A nawet wtedy zdarza się, że mandaty w wysokości dziesięciu czy dwudziestu tysięcy złotych nie robią na największych restauracjach żadnego wrażenia.
Właściciele potrafią śmiać się urzędnikom w twarz i mówić, że i tak bardziej opłaca im się nie nabijać wszystkiego na kasę fiskalną, bo te pieniądze odrobią w jeden dzień.
👉 I teraz mam do Pana pytanie. Czy Pana zdaniem wtedy te dziesięć tysięcy złotych również jest nieuzasadnione?
Bo wszyscy musimy płacić podatki. Także ci restauratorzy, którzy uczciwie wystawiają paragony, odprowadzają podatki i konkurują z tymi, którzy świadomie omijają przepisy.
⚠️ I nie bronię tutaj tej konkretnej urzędniczki z Gdańska. Nie znamy jednak wszystkich okoliczności tej sprawy.
Nie wiemy, czy wcześniej były ostrzeżenia. Nie wiemy, czy była recydywa. Nie mam tej wiedzy i dlatego nie zamierzam wydawać jednoznacznych ocen – w przeciwieństwie do Pana. ❗️
Natomiast ogromną niekompetencją wykazało się tutaj @MF_GOV_PL, popełniając szereg błędów komunikacyjnych i pozwalając, by sprawa żyła własnym życiem.
To jednak nie zmienia mojego zdania o Pana materiale.
❗️To, co zrobił Pan dzisiaj w tym filmie, było naprawdę przykre.
‼️ Bo zamiast wykorzystać swoją pozycję i swoje zasięgi do pokazania całego obrazu sytuacji, pokazał Pan wyłącznie tę część, która pasowała do z góry przyjętej tezy.
A od dziennikarza oczekiwałabym czegoś więcej.
Oczekiwałabym ciekawości, rzetelności i gotowości do wysłuchania obu stron.
Tego właśnie najbardziej zabrakło.
https://t.co/PLuYhpANqQ
Nic się nie dzieje z tego okropnego KPO?
No to patrzcie - oto największa inwestycja kolejowa z KPO. Dzieje się na Sądecczyźnie (nomen omen w politycznym zagłębiu PiS-u).
Dzięki nowej trasie kolejowej Podłęże-Piekiełko, z Nowego Sącza do Krakowa będzie się jechało 3 razy krócej. Tylko 1h.
Jutro ważny dzień - uruchomienie kluczowego odcinka tej trasy.
Nie zgadniecie, kto głosował dziś przeciw ukróceniu patostreamingu w sieci, na który narażone są Wasze dzieci.
Partie, które regularnie mówią o potrzebie obrony porządku społecznego, o ochronie młodych ludzi przed demoralizacją i o konieczności wyznaczania granic w przestrzeni publicznej, tym razem sprzeciwiły się narzędziu prawnemu mającemu przeciwdziałać komercjalizacji patologii.
Budowanie zasięgów na przemocy, upokarzaniu, przestępstwach i degradacji drugiego człowieka nie jest wyrazem wolności słowa - to jej nadużycie. To handel ludzką godnością i słabością, szczególnie niebezpieczny w erze algorytmów, które wynagradzają najgorsze treści. Absolutna i absurdalna niekonsekwencja.
Sejm - szeroką większością, słusznie przekroczył podziały klubowe - i uznał, że państwo ma obowiązek wyznaczyć w tym obszarze jasne granice.
Głosowanie Konfederacji pokazuje, że dla tej formacji wolność jednostki często przeważa nad rzeczywistą ochroną wspólnoty. A przecież prawdziwa wolność nie polega na braku jakichkolwiek ograniczeń, lecz na zdolności do ich odpowiedzialnego wyznaczania tam, gdzie ich brak prowadzi do społecznej erozji.
Dzisiejsza decyzja Sejmu była w tym sensie decyzją cywilizacyjną. Konfederacje ją odrzuciły.
Pół wieku po moczarowskich polowaniach na polskich Żydów, poseł @JKowalski_posel rozpoczął dziś - do spółki z @CzarnekP - w polskim Sejmie cuchnące polowanie na Polaków przyznających się do swoich ukraińskich korzeni.
Janusz to w głębi swego jestestwa rozsądny i kompetentny człowiek. Gdy był w PiS - lokował się gdzieś między PiS a PSL. Dziś - na banicji, szuka swojej przedwybroczej tożsamości między Bosakiem a Braunem.
Szczerze - nie wiem, co mu odbiło. Nie jest jeszcze jasne, czy zamierza powtórzyć sukces wyborczy niemieckich wczesnych lat 30., czy wystarczy mu jakiś rodzaj Dworca Gdańskiego zorganizowany dla polskich Ukraińców. Ale dziś wypada powiedzieć mu jasno: Januszu, nie bronisz Polski i Polaków. Robisz nie Ukraińcom, a nam, straszną krzywdę mieszając patriotyzm z nacjonalizmem, dumę z pychą, święte barwy biało - czerwone, z brunatnymi.
@szeptycki - stoję za Tobą murem.
Błąd prezydenta @ZelenskyyUa musi zostać naprawiony (najlepiej przez zobowiązanie się strony 🇺🇦 do działań edukacyjnych o Wołyniu).
Przedwojenny polski dyplomata, Kazimierz Trębicki, napisał coś, co jest aktualne i dziś: „Stosunki polsko - ukraińskie decydują o losach rosyjskiego imperializmu”. To on jest dziś naszym wrogiem, nie zasłużona dla 🇵🇱 i 🇺🇦 rodzina Szeptyckich, czy Ukrainka pracująca w Ministerstwie Edukacji, którą tropił dziś na sali sejmowej poseł Janusz Kowalski.
Pan profesor Czarnek pyta, ile dziś byłoby prądu z wiatraków i mówi, że prawie nic.
To prawda, bo mamy dziś bardzo ciepły letni dzień bez wiatru. Natomiast świeci słońce.
I w chwili, gdy pan profesor wypowiadał te słowa, to 57,5% generacji polskiego prądu pochodziło z paneli fotowoltaicznych.
Fotowoltaiki pracowało 11 GW. Węgla (łącznie) 6,2 GW. Dzięki temu 1 megawatogodzina na polskim rynku kosztowała 4 grosze.
4 grosze za 1000 kilowatogodzin, czyli półroczne zużycie przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego.
To jest naprawdę niesamowite, że kolejne wybory parlamentarne miną nam pod znakiem „obrony węgla”.
Od lat słyszę o tym, jak to trzeba bronić polskiego węgla, bo to nasze złoto, niepodległość i dobrobyt, a tymczasem w ciągu ostatniej dekady jego udział w generacji prądu w Polsce poleciał na łeb na szyję.
Istnieje spora szansa na to, że już w tym lub w przyszłym roku węgiel przestanie odpowiadać za większość naszej generacji energii elektrycznej. Mamy przecież na horyzoncie wejście do systemu potężnych farm wiatrowych offshore.
Węgiel w Polsce to paliwo schodzące, i to gwałtownie. Powinniśmy dyskutować, jak budować nową energetykę, a nie zajmować się surowcem, o którym wiemy, że wkrótce będzie marginalną częścią miksu.
KPO to najważniejszy projekt rozwojowy dekady, który finansuje dziesiątki cywilizacyjnych inwestycje Polski: Podłęże-Piekiełko, elektrownie na Bałtyku, 5000 km sieci transmisyjnej, sprzęt onko- i radiologiczny za miliardy. - piszę dla @portalzeropl w replice do, niestety, pełnego przekłamań wywiadu z @KWalachowski.
Ani 1 zł z Planu nie poszła na jachty ani na kluby dla swingersow, ale to nie znaczy że KPO jest instrumentem idealnym. Jak każdy megaprojekt ma też słabe strony, o których piszę w tekście. Korzyści KPO dla rozwoju Polski są jednak niepodważalne, a przeprowadzanie kategorycznej recenzji 10-letniego Planu w drugim roku jego wdrażania więcej mówi o recenzujących niż o przedmiocie recenzji.
Jadę się z Wami spotkać!
Polityk, który chowa się za biurkiem w Warszawie traci kontakt z prawdziwym życiem.
Ruszam w trasę spotkań otwartych, na których każdy jest mile widziany.
Na moich spotkaniach nie ma tematów "zakazanych”. Są tylko ludzie, którym zależy na Polsce - przyjdź, zapraszam!
#WyrazisteCentrum
@PL_2050
Do wszystkich ruskich troli i pożytecznych idiotów Kremla, którzy zlecieli pod ten post i klepią rosyjską propagandę „po co polski minister jedzie na Ukrainę”:
Na Ukrainie działa 6 tysięcy polskich firm, w tym 700 powstałych po wybuchu wojny. W 2025 r. wyeksportowaliśmy tam towary za 57 mld zł - trzy razy więcej niż kupiliśmy. Nasze firmy chcą Ukrainę odbudowywać.
A jest co odbudowywać. Rosjanie systematycznie barbarzyńsko niszczą cywilne obiekty. Jeszcze dwa dni temu to centrum handlowe było pełne ludzi.
Współpracujemy z Ukrainą, bo to klucz do naszego bezpieczeństwa i korzyść dla biznesu.
Dziś wręczyłam klucze do 42 nowych mieszkań zbudowanych w Sierpcu w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej (SIM KZN). Inwestycja szła piorunem - trwała 18 miesięcy.
Gdy przyszłam do Ministerstwa 2,5 roku temu w SIM-ach, zastałam zbudowanych całych 40 mieszkań. To był bilans trzech lat zarządzania SIM KZN przez PiS. Posprzątaliśmy i wzięliśmy się do roboty.
Efekt ponad stukrotny:) W tym roku oddamy 5 tys., a do końca 2029 -
30 tys. nowych społecznych mieszkań.
Zamiast pompować ceny nieruchomości - budujemy mieszkania społeczne dla rodzin i wzmacniamy Polskę lokalną.
❌ NIE dla kredytu 0%
✅ TAK dla społecznego budownictwa.
#WyrazisteCentrum
@PL_2050
Mili Państwo, w Polsce działają lub budują się teraz rzeczy, jakie jeszcze niedawno wydawały się czymś poza zasięgiem:
🔋jeden z największych w Europie bateryjnych magazynów energii;
🌊morska farma wiatrowa dająca tyle energii, ile zużywa rocznie 2,4 mln gospodarstw domowych;
🚗największa fabryka baterii do aut elektrycznych;
⚒️firma górnicza produkująca wiatraki, panele fotowoltaiczne i baterie;
🚢terminal FSRU do wysyłki gazu na Węgry, Ukrainę i Słowację.
Listę 10 kolosów polskiej transformacji energetycznej znajdziecie w najnowszej Elektryfikacji.
Polecam: https://t.co/6CdcpeCZv6
Pan wybaczy ale partyjna propaganda to Pana praca a nie moja. Ja oceniam fakty. I są one następujące:
- minister Błaszczak kupował za miliardy i na kredyt sprzęt z USA bez zabezpieczenia krajowych zdolności obsługowych i remontowych. Nawet nie próbowano tego negocjować przed lub w trakcie podpisywania umów
- jesteśmy jedynym takim ewenementem w Europie. Ten model zakupów przyjmowały kraje takie jak Maroko, Irak, itp czyli które są krajami rozwijającymi się lub nie miały własnych kadr.
- Amerykanie czuli się tak pewnie że nawet to co podpisano przedwyborczo w 2023 było realizowane co najmniej opieszale. Niektóre obszary: remonty układów napędowych i silników Panowie pominęli całkowicie i nie ruszyli tego aż do zmiany władzy. Co jest kuriozum ponieważ czołg więcej jeździ niż strzela i to układy napędowe psują się najczęściej.
- odkręcanie rażących zaniedbań i niegospodarności jakiej się dopuszczono za czasów Pana Błaszczaka zajęła aż dwa lata. Dlaczego aż tyle? Po pierwsze nie zabezpieczyli Panowie ani planów ani finansowania rozwoju polskich zakładów w PGZ w tym obszarze(!) mgliste wizje były, planów brak, finansów zabezpieczonych - brak. WZM z wypracowanego zysku stawiał RCK Abrams ale bez podpisania finalnych umów które udało się dopiero w latach 2024-2025 wynegocjować i podpisać i to dopiero jak Amerykanie przestali czuć się tak pewnie na skutek zmiany władzy w Polsce i dopuszczenia konkurencji GDLS do negocjacji (Amentum i ManTech) z WZM S.A, silniki to dopiero ostatnie półtora roku.
Robiliście umowy na łapu-capu, byle jak, byle był marketingowy "sukces" i MoU lub umowa o nic (ramowa) przed wyborami. Polski przemysł zostawał z niczym realnym i bez zabezpieczonego finansowania zaś wojsko wydawało miliardy w USA z zerowymi korzyściami przemysłowymi dla Polski.
I jeszcze jedno: negocjowanie M1A2 to okres PRZED wojną na Ukrainie w 2022. Nawet tego w spokojnych czasach nie chciało się wam dopilnować.
Odkręcanie tego nie wszędzie jest możliwe a tam gdzie jest zajmuje lata.
Pan prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział budowanie kopalń „kochanego węgla”.
Pani posłanka Izabela Kloc podzieliła się dziś filmem, na którym prezes PiS mówi, że jeśli jego formacja dojdzie do władzy, to będziemy „budujemy nowe kopalnie”.
Kochani, no powiem tak.
W latach 2015-2023:
⚒️udział węgla w miksie energetycznym spadł z 87 do 63%, a obecnie sięga ok. 50%;
⚒️wydobycie węgla kamiennego spadło z 60 mln ton do 45 mln ton;
⚒️zatrudnienie w górnictwie węglowym spadło z 102 tys. do 72 tys. osób, pod koniec tego roku spadnie do ok. 60 tys.;
⚒️liczba kopalń spadła z 29 do 17;
⚒️podpisano umowę społeczną z górnikami, która przewidywała - jako pierwszy dokument rządowy w historii Polski - koniec górnictwa węglowego w kraju.
Do górnictwa dopłacamy obecnie 5,5 mld zł rocznie, nie licząc pomocy, która pewnie trafi do JSW. To pieniądze wydawane po to, by kopalnie w ogóle przetrwały.
Ciekawe, za co i po co mielibyśmy budować kolejne, skoro za 10 lat zapotrzebowanie na energetyczny węgiel kamienny obsłużymy jedną Bogdanką.