Od pustych półek do biliona dolarów. Moja polska droga.
Urodziłam się w latach sześćdziesiątych. Moje dzieciństwo i młodość upłynęły w szarej, kolczastej rzeczywistości PRL-u. Pamiętam te czasy nie z opowieści, przeżyłam je na własnej skórze, dzień po dniu.
Najpierw były kartki na wszystko: cukier, mąkę, masło, mięso, czekoladę, a nawet buty czy detergenty. Najbardziej jednak zapadł mi w pamięć brak papieru toaletowego. W latach 80. bywały miesiące, gdy stawał się on towarem luksusowym. Zastępowano go gazetami, starymi zeszytami, a czasem nawet pociętymi workami po cemencie. Stałam w kolejkach od świtu, z numerkiem wypisanym flamastrem na dłoni, by zdobyć choć jedną rolkę dla rodziny. Pamiętam zapach octu unoszący się nad pustymi ladami mięsnymi i nasze matki, które potrafiły wyczarować obiad z niczego, bo po prostu musiały.
Zarobki.
Przeciętna pensja w Polsce stanowiła równowartość jednej dziesiątej tego, co zarabiał robotnik w RFN. To nie była sucha statystyka, lecz codzienna gorycz. Gdy ktoś przywoził z zagranicy kolorowe czasopismo lub paczkę dżinsów, jaskrawo widzieliśmy, jak bardzo odstajemy od reszty kontynentu. Do tego doszedł mrok stanu wojennego – pamiętam siebie w ciąży, przeskakującą przez barierki na przystanku, bo zbliżała się godzina policyjna, a na ulicach stało ZOMO i wojsko.
Przyszedł rok 1989. Upadek muru berlińskiego, Okrągły Stół i pierwsze wolne wybory. Transformacja była bolesna i pełna lęku. Upadające zakłady, dwucyfrowe bezrobocie i hiperinflacja pożerająca oszczędności sprawiały, że wielu pytało: „Po co nam wolność, skoro nie ma za co kupić chleba?”. Ja też się bałam, o dzieci i o to, czy przetrwamy ten wstrząs.
W drugiej połowie lat 90. zaczęła się jednak rysować droga, którą dziś nazywamy polskim cudem gospodarczym. Przełomem była akcesja do Unii Europejskiej w 2004 roku. To nie był prezent od losu, lecz świadomy wybór Polaków. Unia otworzyła przed nami gigantyczny rynek, dała miliardy euro z funduszy strukturalnych, wspólne normy i napływ inwestycji. Autostrady, nowoczesne lotniska i centra usług dla biznesu zmieniły krajobraz kraju. Z państwa, w którym brakowało podstawowych artykułów higienicznych, staliśmy się gospodarką, która właśnie teraz, na przełomie 2025 i 2026 roku, przekroczyła 1 bilion dolarów PKB, wyprzedzając Szwajcarię i zajmując 20. miejsce na świecie.
Kiedy dziś czytam te dane i widzę dumę w oczach młodych ludzi, moje serce wypełnia mieszanka uczuć. Czuję dumę, bo przeszłam drogę od reglamentacji towarów do globalnej elity gospodarczej. Ale czuję też ból, gdy słyszę, jak ci, którzy nie znają realiów stanu wojennego, lekkomyślnie nawołują do Polexitu. Tę samą Unię, która umożliwiła nam ten niewyobrażalny skok cywilizacyjny, próbuje się dziś przedstawiać jako zagrożenie.
Droga do 20. gospodarki świata zajęła zaledwie jedno pokolenie, moje pokolenie. To efekt ciężkiej pracy Polaków i mądrego wykorzystania obecności we wspólnocie. Żyjemy dziś jak normalni Europejczycy. To jest właśnie ta Polska, o której marzyli strajkujący w 1980 roku i ci, którzy w 1989 roku poszli do urn. Nie zmarnujmy tego dorobku przez krótkowzroczność czy polityczne emocje. Nasza przyszłość zależy od tego, czy potrafimy docenić drogę, którą już pokonaliśmy.
Autor: @EwaBrzozowska
#InstytutPrawdy
Zasiedlające Amerykę hordy przestępców, ludobójstwo Indian, niewolnictwo, niemal rytualne mordowanie kolorowych (zapraszanie się rodzin "po nabożeństwie, na wieszanie indianina i bułeczki z kawą"), to gen przemocy. Strzelaniny w szkołach, brutalne służby. Ten naród ma to we krwi.
@KamilSzymanczak@widzimysiejutro@krzak_wojciech Żeby wszyscy byli równi wobec prawa, to jeszcze likwidacja KRUS, mały ZUS, przywileje górnicze, mundurowe itp. oraz jedna stawka podatku dochodowego dla wszystkich.
@DrKermitHouse Nie do końca tak jest jak piszesz. Na trasie do Chełma wagon klasy 1 z czteroosobowymi przedziałami managerskimi jest w składzie IC Zielonogórzanin i IC Warta
@MarcinMozdzonek Dlaczego, swego czasu, polscy rolnicy nie kupowali polskich traktorów Ursus i pozwolili na jego upadek? Bo znienawidzone "zachodnie" były lepsze? Tyle w temacie...
@czardam Co Wy rzeście się uparli na te niemieckie pociągi? Co w nich takie super widzicie, że tak je promujecie? Przecież niedawno w Niemczech przetarg wygrali Hiszpanie z Talgo, a jest jeszcze Hitachi, Alstom, Bombardier i CRRC 😉
@czardam@adamSzlapka 2/2 I wówczas PESA/Newag mogą działać już teraz, żeby za 10 lat dostarczyć takie pociągi. Pytanie tylko czy sprostają konkurencji obecnie już z sukcesem produkującej takie składy?
@czardam@adamSzlapka 1/2 Jasne, że się wymądrzam. Skoro po 10 latach rządów PiSu Polska awansowała do G20, to chyba stać nas na wielkie projekty i patrzenie daleko w przyszłość, a nie tu i teraz. Jaki problem żeby CPK/Intercity/... wystąpili o dialog na dostawę pociągów 230 km/h do jazdy po "Y"?...
@czardam@adamSzlapka Ale wiesz, że linie projektuje się na kilkadziesiąt lat. I wiesz, że po takiej linii może jeździć tabor na 250 km/h, a nawet na 200. I wiesz, że obecnie w Polsce są niewielkie odcinki z 200 km/h i jeździ po nich tabor z Vmax 160. Nie budują źle, budują jeszcze gorzej, co nie?