Fakt nie znałam treści rozporządzenia przed burzą ale szybko nadrobiłam. I uważam, ze rozporządzenie wykonawcze 2023/564 wcale nie oznacza, że ktoś od razu będzie miał Twoje dane – tak jak teraz, nawet przy papierze, rejestr pokazuje się tylko na żądanie organu. Zmiana polega jedynie na tym, że ma być to forma elektroniczna nadająca się do odczytu maszynowego, np excel, gdzie dane o zabiegu zamieszczasz w ciągu 30dni od zabiegu, jednak do 2030 można to robić najpóźniej do 31 stycznia roku następnego. (Ten plik Excel to Twój rejestr prywatny).
Ale jest jeszcze rozporządzenie SAIO 2018/1091, które wymaga od państw raportowania danych statystycznych do Eurostatu. I chyba właśnie ono sprawiło, że nasi decydenci poszli w stronę centralnego rejestru. A moim zdaniem to nadgorliwość, bo SAIO dotyczy statystyki i nie wymaga aż tak szczegółowych informacji, jakie mielibyśmy przy centralnym rejestrze.
Z całym szacunkiem, ale ta odpowiedź wygląda jak próba przerzucenia odpowiedzialności na rolników i spółki wodne, podczas gdy problem dotyczył infrastruktury, za którą odpowiada Skarb Państwa – czyli https://t.co/aCIFBEuYEE. wału przeciwpowodziowego i głównych pompowni.
Fakt, że rowy melioracyjne szczegółowe nie należą do Wód Polskich, nie oznacza, że rolnicy odpowiadają za awarię pomp, zapowietrzone przepompownie, niedrożne kanały główne czy utrzymywany wysoki poziom wód przed opadami.
Te urządzenia nie są częścią lokalnej melioracji rolnej – to infrastruktura strategiczna, zarządzana przez państwo i służąca całym polderom.
Zgoda, że właściciele gruntów powinni dbać o rowy podrzędne, ale niedrożny rów nie spowoduje pęknięcia wału ani nie sparaliżuje pracy stacji pomp. To nie jest „fake news” – to realna tragedia ludzi, którym zalało pola, bo zawiodły instytucje odpowiedzialne za zabezpieczenie przeciwpowodziowe.
Zamiast zrzucać winę na mieszkańców – może warto odpowiedzieć, dlaczego nie zadziałał system, za który Wody Polskie rzeczywiście odpowiadają?
Wmawianie ludziom, że ceny rosną przez globalne ocieplenie, to czysta manipulacja.
Od kilkunastu lat ceny skupu produktów rolnych praktycznie stoją w miejscu, a mimo to w sklepach płacimy coraz więcej.
Dlaczego? Bo rosną koszty narzucone przez ideologiczną politykę: podatki klimatyczne, system ETS, Zielony Ład – wszystko to przekłada się na wzrost kosztów wytworzenia i transportu żywności.
Do tego dochodzą gigantyczne marże pośredników i sieci handlowych, które bez skrupułów windują ceny końcowe, wiedząc, że klient i tak zapłaci. A winę? Zrzucają na „globalne ocieplenie”.
To nie klimat, to polityka drenuje nasze portfele
Brawo, odkrył Pan cytat sprzed siedmiu lat! Test z archeologii politycznej zdany na piątkę.
Szkoda tylko, że nie dopisał Pan, iż chodziło o ogólną zachętę do negocjacji, a nie o akceptację finalnej wersji umowy.
Ale skoro już tak Pana poniosło w podróży do przeszłości, to może przypomni Pan, kto milczał, gdy w 2023–2024 roku rolnicy alarmowali o zagrożeniach wynikających z tej umowy?
Dziś hipokryzją nazywa Pan brak proroczej wizji w 2018 roku, a nie własne milczenie, gdy problem realnie trafił na stół.
Panie Kołodziejczak, był Pan wewnątrz, widział Pan, znał Pan „niewybaczalne przyczyny”… i co Pan zrobił?
Zamiast działać, wybrał Pan wygodne milczenie i ciepłe miejsce przy stole, gdy rolnicy walczyli o konkretne rozwiązania. Teraz, po wszystkim, rzuca Pan oskarżenia i buduje narrację bohatera zza kulis, który nic nie zrobił, choć mógł. Dlaczego nie alarmował Pan opinii publicznej, dlaczego wcześniej nie złożył dymisji i nie stanął z rolnikami. To nie brak wpływu czy blokowanie przez innych w ministerstwie na co Pan się często powołuje jest/było problem - tylko brak odwagi.
Gdy rolnicy apelowali o realne kroki wobec negocjacji z Ukrainą, Pan chował głowę w piasek. Gdy było jeszcze coś do uratowania – Pan milczał. Gdy nadszedł moment prawdy – Pan uciekł. Jest Pan współwinny i nic tego nie zmieni.
Być może dla niektórych to czas nowego otwarcia. Ja uważam, że zamiast wciąż budować wszystko od zera – np. na zgliszczach po poprzednikach – lepiej wzmacniać to, co oddolnie już zostało stworzone.
Życie pokazuje, że te „nowe otwarcia” działają „na chwilę”, a prawdziwa siła tkwi w tym, co ma solidne fundamenty.
Przy tak przedstawionej sprawie Marszałek nie może zwołać Zgromadzenia Narodowego ponieważ wybory w 2023 też są nieważne, czyli Sejm nie istnieje a Marszałek został wybrany nielegalnie. Gratuluję wszystkim, którzy tą drogą próbują zdemontować całe państwo, żeby tylko podważyć wynik wyborów.
Jest Konstytucja, są procedury i kodeks wyborczy i tego nie da się nadinterpretować czy wybiórczo stosować orzeczenia TSUE.
‼️ GONIEC UJAWNIA ‼️ Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa, zapłacił za dyplom na Collegium Humanum. Gdy w międzyczasie służby zatrzymały rektora tej uczelni, polityk kupił sobie papiery w innej szkole wyższej. Ustalenia Piotra Krysiaka.
https://t.co/VP7FzM9aOA
Gdy masz dość opowieści dziwnej treści i pytasz o konkret,
dostajesz w odpowiedzi uderzenie w stół i krzyk: „Nie przerywać!”
Tak wyglądał „dialog” z @MRiRW_GOV_PL w Koszalinie.
@damian_murawiec@MGortat Nie, nie możesz. Mieszkasz na wsi i nie płacisz wystarczająco wysokich podatków. W nowoczesnej demokracji liczy się lokalizacja, wysokość dochodów i ‘właściwy’ poziom inteligencji.
Mówienie, że „PKW coś uwzględni”, to nie tylko wprowadzanie społeczeństwa w błąd, ale również podważanie zaufania obywateli do tej instytucji.
PKW nie działa na podstawie wpisów w sieci ani oczekiwań partii politycznych, lecz wyłącznie na podstawie dokumentów i obowiązujących procedur zgodnych z kodeksem wyborczym.
Obecnie, jeśli ktoś posiada wiedzę o konkretnych nieprawidłowościach, powinien złożyć protest wyborczy do Sądu Najwyższego.
To jedyna legalna i zgodna z prawem ścieżka do kwestionowania jakiegokolwiek elementu procesu wyborczego.
Ale Pan wie, że PKW nie jest od tego, by zwoływać „pokazowe posiedzenia” tylko aby przestrzegać prawa!? Wie Pan też, że to nie tchórze tylko instytucja państwowa, która działa zgodnie z kodeksem wyborczym!?
- wyniki zostały ogłoszone
- termin na protesty do SN jeszcze nie minął, tym samym
- SN nie wydał jeszcze uchwały
PKW nie może podejmować żadnych nowych działań formalnych w tym czasie – bo wszystko zgodnie z prawem jest teraz w rękach Sądu. To nie X, tik tok czy nastroje polityczne decydują o procedurze tylko dokumenty, terminy i przepisy.
Jeśli się mylę, proszę o konkretną podstawę prawną, która zobowiązywałaby PKW do zwołania posiedzenia w obecnym stanie prawnym.
Ale to Wasz koalicjant, Roman Giertych, jako pierwszy zaczął publicznie podważać wynik wyborów – i robi to nie w sądzie, tylko na X. Może warto najpierw wyjaśnić sprawę wewnątrz koalicji, zanim zacznie się pouczać obywateli? Zaufania nie buduje się apelami, tylko realizacją obietnic. A PR warto oprzeć na działaniu, nie na moralizowaniu.
Dziś „kłótnie były bezsensowne” – tylko dlaczego ta refleksja nie przyszła wtedy, gdy trwały? Milczenie w tamtym czasie to nie była neutralność, to był współudział. Odpowiedzialność za sposób, w jaki traktowano myśliwych, leśników, ale też rolników, ponosicie wszyscy – nie tylko ten, na którego dziś próbujecie zrzucić winę.
Rzeczywiście, silny i pokojowy europejski dom to nasz wspólny cel.
Ale pamiętajmy — każdy dom jest stabilny tylko wtedy, gdy szanuje się każde z jego pomieszczeń.
Siła naszej Unii tkwi nie w jednolitości, lecz przede wszystkim w suwerenności i tożsamości każdego państwa członkowskiego.
Pracujmy razem — ale jako równoprawni partnerzy — aby budować Europę zjednoczoną, a nie zdominowaną przez silniejszych.
Zgadzam się, bo też mam dość tej kampanii.
Jednak winę ponosimy wszyscy – jako społeczeństwo: My – obywatele, ale też politycy, kandydaci i ich sztaby.
Wystarczy włączyć jakiekolwiek media – albo zajrzeć do mediów społecznościowych – i od razu czuć, że jesteśmy na polu bitwy.
A to najgorsza z wojen, bo bratobójcza.
Nie walczymy orężem, ale słowami. I to słowami, które ranią – pełnymi pogardy i wykluczenia.
Zamiast wspólnoty – zamknięte bańki. Zamiast rozmowy – monologi przepełnione złością.
A przecież siłą demokracji jest to, że dopuszcza i chroni odmienne poglądy – nie że je tłumi.
To prawo do różnicy zdań, do wyboru, do sprzeciwu. Nawet tego, którego sami byśmy nie dokonali.
Jeśli każda różnica będzie powodem do nienawiści, to nie będzie zwycięzców – tylko zgliszcza.
Przegramy wszyscy. Nie jeden kandydat. Nie któraś partia. Przegramy My – jako społeczeństwo.
Mam dosyć tej kampanii.
Nie przez kandydatów.Przez nas.
Kto myśli inaczej=wróg. Kto głosuje inaczej=idiota.
Hejt zamiast rozmowy. Pogarda zamiast szacunku.
Demokracja nie polega na tym, że wszyscy myślą tak samo.
Jeśli nie nauczymy się różnić bez nienawiści – to przegramy wszyscy