Warto przypomnieć słowa @Gasiuk_Pihowicz
To Platforma Obywatelska złamała prawo. Wybrała sędziów TK na zapas. Wywołała kryzys konstytucyjny. Sama to wtedy mówiła.
Potem się wycofali. Dzisiaj udają głupków i moralizują. Bezprawie nie znika, bo o nim zapomnieliście.
🔴 Ważne informacje 🔴
#ZondacryptoTuska ‼️
Tusk ze swoją watahą jest uwikłany w poważne przestępstwa
W tle szokujące rzeczy jak zaginięcie, być może morderstwo na zlecenie ‼️👇‼️
Tu nie chodzi o polityczne sympatie do Macieja Berka. Chodzi o bardzo prosty wymóg ustawowy: kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego musi spełniać kwalifikacje wymagane od sędziego Sądu Najwyższego.
Art. 30 § 1 pkt 8 ustawy o Sądzie Najwyższym mówi wprost: kandydat musi mieć co najmniej 10-letni staż na wskazanych stanowiskach prawniczych albo przez co najmniej 10 lat wykonywać w Polsce zawód adwokata, radcy prawnego lub notariusza.
I właśnie słowo „wykonywać” jest tutaj kluczowe.
Ustawa o radcach prawnych również nie pozostawia wielkiego pola do interpretacji. Art. 4 stanowi:
„Wykonywanie zawodu radcy prawnego polega na świadczeniu pomocy prawnej”.
A art. 6 wskazuje, że chodzi m. in. o udzielanie porad i konsultacji, sporządzanie opinii prawnych, projektów aktów prawnych czy występowanie jako pełnomocnik lub obrońca. Sam wpis na listę radców prawnych nie jest więc równoznaczny z wykonywaniem zawodu.
I tu zaczyna się zasadniczy problem.
Maciej Berek przez ogromną część kariery pełnił funkcje publiczne: pracował m in w Senacie, NIK, Rządowym Centrum Legislacji, Biurze RPO i administracji rządowej. Z oficjalnego zgłoszenia jego kandydatury wynika natomiast, że własną kancelarię prowadził w latach 2022–2023, zaś w pozostałym czasie zawód miał wykonywać na podstawie umów cywilnoprawnych. Publicznie przedstawione dotąd dokumenty nie pokazują jednak w sposób oczywisty 10 lat rzeczywistego wykonywania zawodu radcy prawnego. Co więcej, w odniesieniu do pracy w NIK pojawiła się zasadnicza różnica między stanowiskiem „doradcy prawnego” a wykonywaniem zawodu radcy prawnego. Nawet gdyby dwa sporne okresy w NIK — łącznie około 958 dni — policzyć na korzyść kandydata, razem z okresem prowadzenia kancelarii nadal pozostawalibyśmy bardzo daleko od ustawowych 10 lat.
I pojawia się jeszcze drugi problem.
Jeżeli odpowiedzią ma być: „Berek wykonywał zawód radcy prawnego na podstawie dodatkowych umów cywilnoprawnych w czasie pełnienia funkcji publicznych”, to należy te umowy po prostu wskazać: z kim były zawarte, w jakich okresach, czego dotyczyły i czy wymagane były zgody na dodatkową działalność. Bo w przypadku osób zajmujących wysokie stanowiska państwowe działają nie tylko przepisy zawodowe, lecz również regulacje antykorupcyjne, zasady dotyczące dodatkowych zajęć oraz obowiązki majątkowe. CBA samo wskazuje, że system oświadczeń majątkowych i ograniczeń osób pełniących funkcje publiczne wynika z kilku ustaw, w tym ustawy antykorupcyjnej; nie można zatem automatycznie twierdzić, że doszło do naruszenia ustawy o CBA, ale ewentualne nieujawnione źródła dochodów lub dodatkowa działalność powinny być zweryfikowane pod kątem właściwych przepisów.
Dlatego sprawa jest w gruncie rzeczy bardzo prosta:
albo istnieją dokumenty potwierdzające minimum 10 lat rzeczywistego wykonywania zawodu radcy prawnego — wtedy należy je przedstawić; albo ich nie ma — i wtedy kandydat nie wykazał spełnienia jednego z podstawowych ustawowych warunków wyboru na sędziego TK.
Wpis na listę radców prawnych przez 20 czy 24 lata nie zastępuje wymaganych przez ustawę 10 lat wykonywania zawodu.
A jeśli te brakujące lata mają zostać „uzupełnione” nieujawnionymi dotąd umowami zawieranymi równolegle z pełnieniem wysokich funkcji publicznych, to zamiast zamykać dyskusję, otwiera to kolejne pytania prawne i antykorupcyjne. Przy wyborze sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie powinno być miejsca na zasadę: „może wykonywał, może nie wykonywał, ale uznajmy, że wykonywał”.
Warunki ustawowe trzeba spełniać i móc je wykazać.
Dzień dobry ☀️
Wiecie, że Konstytucja 🇵🇱 jest nad ustawami i wyrokami TSUE, a obowiązujące przepisy w hierarchii polskiego prawa są ważniejsze niż rozporządzenia, oświadczenia, opinie „autorytetów” w TV i tweety @donaldtusk na X?
Czy rząd to słyszał?
@Ewa__Siedlecka