Oho. Kolejne manipulacje już lecą także pozwólcie, że rozłożymy te półprawdy na czynniki pierwsze...
93,3 % wszystkich gier Capcomu to cyfra, a 6,7% to pudełka. Choć może to brzmieć przerażająco na pierwszy rzut oka, tak diabeł tkwi w szczegółach. Otóż całe dane obejmują również rynek PC, który w tym samym raporcie odpowiada za 60,4 % sprzedanych gier, gdy 32,9% to konsole.
Jak wiadomo, z racji pewnego otyłego Pana (nie Walaszka) pudełka na PC wymarły gdyż wszystko poszło w Steama, także danymi z PC to można sobie najwyżej dupę podetrzeć, także wykluczmy PC i skupmy się na konsolach.
Po obliczeniach wychodzi nam 20,04% dla pudełek mówiąc o samych konsolach co nie wygląda już tak źle, lecz warto tutaj podejść do tego z przymrużeniem oka.
Dane te obejmują starocie które nie mają już fizycznych reprintów i są w PSN za drobniaki oraz gry które wyszły wyłącznie cyfrowo co także nieuczciwie podbija statystyki cyfry wobec pudełek.
Sympatycy fizycznych wydań doskonale wiedzą jakie to było zoo, aby wyłowić fizyka Pragmaty czy RE9 Requiem z racji ograniczania przez Capcom nakładu fizycznych wydań co też można podpiąć łatwo pod granie na swoją korzyść aby przeforsować narrację o umierających pudełkach.
Jaki z tego wniosek? Aby uzyskać prawdziwe i rzetelne dane to Capcom musiałby podać ilość sprzedanych kopii ich najnowszych premier co wyszły na PS5 w obu formatach z wyraźnym podziałem digital/physical.
Takimi manipulacjami na pewno nie zachęcą graczy do przesiadki na pełną cyfrę.