Poczytajcie, bo warto. Postanowiłem starannie prześwietlić panią Dorotę Wysocką-Schnepf - a w prawdzie o niej zawiera się ogromna doza prawdy o dzisiejszej Polsce.
Media donoszą, że właśnie straciła swój sztandarowy program w TVP. Niesamowicie symboliczne jest, że inny jej program w TVP nosi nazwę... ,,NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI". I właśnie tymi niebezpiecznymi związkami się zajmijmy. Niech wrócą do niej jak bumerang.
Laureatka prestiżowej nagrody ,,Hiena Roku 2024". Po triumfie Nawrockiego, w rozmowie z Magdaleną Środą grzmiała: ,,1 czerwca 2025 roku zakończyła się w Polsce era kobiet". Jeśli cokolwiek się zakończyło 1 czerwca - to nie era kobiet, tylko dyktatura pieprzniętych i niebezpiecznych feministek. A to BARDZO duża różnica.
W jednym z wpisów napisała: ,,Z szacunku dla widzów nie sufluję im treści z mało wiarygodnych źródeł". Kobieto, ty PRACOWAŁAŚ w ,,Gazecie Wyborczej". Od tamtej pory każdy twój tekst o wirygodności źródeł to AUTOMATYCZNIE ŻART. I to całkiem zabawny.
Zaprosiła do swojego programu Giertycha - ale nie zadała mu niewygodnego a bardzo gorącego wówczas pytania o umorzenie jego sprawy.
Inny jej gość twierdził, że nie ma podstaw do przyjmowania zaprzysiężenia Prezydenta Nawrockiego. A powiedział te słowa Marek Safjan - syn ,,żymiańskiego" komunisty (PZPR od 1967 do końca!), członka krajowej rady Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i zwolennika stanu wojennego, czyli niewolenia narodu przez komunistyczny reżim odbierający instrukcje z Moskwy.
Innym jej gościem był Mirosław Wyrzykowski - sam Bodnar doktoryzował się pod kierunkiem Wyrzykowskiego, który wcześniej działał w - nazywanej kuźnią esbeków - Wyższej Szkole Oficerskiej im. Dzierżyńskiego. Wyrzykowski następnie nawiązał bardzo bliskie relacje biznesowe z towarzyszami Walterem i Wejchertem, co poskutkowało po latach tym, że został członkiem rady nadzorczej TVN... Na mnie nie patrzcie, ja tej kobiecie gości do programu nie wybierałem.
Innym jej gościem był Tuleya - syn tajnej funkcjonariuszki SB do zadań specjalnych.
Kolejny jej gość w TVP - Bilewicz. Groźny psychopata, który ludzi głosujących na Nawrockiego porównał do... szmalcowników podpalających stodołę w Jedwabnem! Podobno zdekomunizowana Polska, a SZNEPF wpuszcza do mainstreamu takie antypolskie gnidy!
Udaje obiektywną, bezstronną, niezależną dziennikarkę i grozi pozwami za podważanie tego - a udostępniła na swoim profilu na przykład wpis o treści: ,,Stanowski, Nawrocki i Jakubiak. Trzy pisowskie pacynki wystawione do walki ze skoncentrowanym na zadaniu Trzaskowskim. Spijanie z dzióbków przed debatą. Maski opadły tym klaunom". Oto bezstronna, niezależna dziennikarka! Zdaniem zarządców TVP (która miała być ,,czystą wodą" a jest brudnym szambem) - idealna kandydatka do prowadzenia debaty w wyborach prezydenckich...! Pomyślcie co to mówi o TVP, skoro nie umieli tam znaleźć MNIEJ stronniczej kandydatki niż Dorotka!
Oburza się, że ktoś miesza jej syna do polityki - a sama w swoim programie jeszcze kilka miesięcy temu miała tytuł odcinka: ,,Syn Jacka Kurskiego miał gwałcić nieletnią". Czyli mieszanie rodzin w politykę CZASEM jest zupełnie spoko i naturalne, a CZASEM jest skandalem. Sami zgadnijcie od czego te kryteria zależą u tych obłudnych faryzeuszy.
Gdy jakieś KOD-ziarskie bydlę ustawiło pod pomnikiem ofiar katastrofy w Smoleńsku wieniec z napisem, że to ,,ofiary Lecha Kaczyńskiego" - Wysocka-Schnepf skomentowała to z właściwym sobie prostactwem: ,,nie są w gruncie rzeczy nieprawdziwe". Cóż, propagandowa obłudnico - słowa, że nazwałaś swojego syna imieniem jego komunistycznego dziadka, NIE SĄ W GRUNCIE RZECZY NIEPRAWDZIWE, a jednak złapałaś z ich powodu taki histeryczny ból dupy, że zaczęłaś grozić sądem ludziom za mówienie tych słów. Tych słów, które W GRUNCIE RZECZY SĄ W STU PROCENTACH PRAWDZIWE. Oto esencja lewackiej, odrażającej obłudy.
Maksymilian Sznepf, ż-komunista, zgłosił się do stalinowskiej Armii Czerwonej NA OCHOTNIKA. Ramię w ramię ze zbrodniczą, ludobójczą organizacją NKWD, co najmniej równie nieludzką jak niemieckie SS, Sznepf TĘPIŁ i NISZCZYŁ polskie podziemie patriotyczne, broniące naszej niepodległości i oddające życie by nie pozwolić na gwałt Stalina na Polsce. Jak to skomentowała Dorota nosząca nazwisko tego obrzydliwego zdrajcy antypolskiego? ,,Proszę bardzo: Virtuti Militari, ordery bojowe za Warszawę, Wał Pomorski, zdobycie Berlina. Czyli cały szlak bojowy. A pan wolałby, żeby wygrał H...er?" Ta propagandystka nie tylko nie wstydzi się swojego komunistycznego, łajdackiego teścia - ona WYCHWALA JEGO DOKONANIA...! Ona puchnie z dumy...!
W tym kontekście bardzo ważne jest, żeby zwrócić uwagę również na przebieg jej kariery i łączyć kropki. Kobieta dumna z komunistycznej GNIDY i KANALII w swojej rodzinie, pracowała w TVN - telewizji stworzonej przez człowieka, którego Urban polecał generałowi Kiszczakowi do robienia esbeckiej propagandy. Pracowała przez lata w ,,Gazecie Wyborczej" - której założyciel jest synem ż-komunistów, równie plugawych jak Sznepf. A robi propagandę pomagającą Platformie Obywatelskiej - partii stworzonej przez współpracownika komunistów...! Te kropki naprawdę nie są trudne do połączenia...
W innym dramatycznym wpisie broniła prostackiego wpisu Czuchnowskiego z ,,Wyborczej" i apelowała: ,,Czarne jest czarne, białe jest białe. Kanalia jest kanalią, a złodziej złodziejem. Przywróćmy słowom ich faktyczne znaczenie". Dodajmy jeszcze jedno, Dorota. Czerwone jest czerwone. Czerwone zawsze było, jest i zawsze będzie złem. Nawet jeśli niektórzy próbują to zło usprawiedliwiać, zmiękczać i odwracać od niego uwagę...
🔥🔥🔥Już pojutrze wielki moment - uruchamiamy przedsprzedaż książki ,,LGBT - IMPERIUM BOGA TĘCZY"! <3 Koniecznie zaglądajcie w mój profil w najbliższą środę, 10 września! :)
Poczytajcie, bo warto. Postanowiłem starannie prześwietlić panią Dorotę Wysocką-Schnepf - a w prawdzie o niej zawiera się ogromna doza prawdy o dzisiejszej Polsce.
Media donoszą, że właśnie straciła swój sztandarowy program w TVP. Niesamowicie symboliczne jest, że inny jej program w TVP nosi nazwę... ,,NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI". I właśnie tymi niebezpiecznymi związkami się zajmijmy. Niech wrócą do niej jak bumerang.
Laureatka prestiżowej nagrody ,,Hiena Roku 2024". Po triumfie Nawrockiego, w rozmowie z Magdaleną Środą grzmiała: ,,1 czerwca 2025 roku zakończyła się w Polsce era kobiet". Jeśli cokolwiek się zakończyło 1 czerwca - to nie era kobiet, tylko dyktatura pieprzniętych i niebezpiecznych feministek. A to BARDZO duża różnica.
W jednym z wpisów napisała: ,,Z szacunku dla widzów nie sufluję im treści z mało wiarygodnych źródeł". Kobieto, ty PRACOWAŁAŚ w ,,Gazecie Wyborczej". Od tamtej pory każdy twój tekst o wirygodności źródeł to AUTOMATYCZNIE ŻART. I to całkiem zabawny.
Zaprosiła do swojego programu Giertycha - ale nie zadała mu niewygodnego a bardzo gorącego wówczas pytania o umorzenie jego sprawy.
Inny jej gość twierdził, że nie ma podstaw do przyjmowania zaprzysiężenia Prezydenta Nawrockiego. A powiedział te słowa Marek Safjan - syn ,,żymiańskiego" komunisty (PZPR od 1967 do końca!), członka krajowej rady Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i zwolennika stanu wojennego, czyli niewolenia narodu przez komunistyczny reżim odbierający instrukcje z Moskwy.
Innym jej gościem był Mirosław Wyrzykowski - sam Bodnar doktoryzował się pod kierunkiem Wyrzykowskiego, który wcześniej działał w - nazywanej kuźnią esbeków - Wyższej Szkole Oficerskiej im. Dzierżyńskiego. Wyrzykowski następnie nawiązał bardzo bliskie relacje biznesowe z towarzyszami Walterem i Wejchertem, co poskutkowało po latach tym, że został członkiem rady nadzorczej TVN... Na mnie nie patrzcie, ja tej kobiecie gości do programu nie wybierałem.
Innym jej gościem był Tuleya - syn tajnej funkcjonariuszki SB do zadań specjalnych.
Kolejny jej gość w TVP - Bilewicz. Groźny psychopata, który ludzi głosujących na Nawrockiego porównał do... szmalcowników podpalających stodołę w Jedwabnem! Podobno zdekomunizowana Polska, a SZNEPF wpuszcza do mainstreamu takie antypolskie gnidy!
Udaje obiektywną, bezstronną, niezależną dziennikarkę i grozi pozwami za podważanie tego - a udostępniła na swoim profilu na przykład wpis o treści: ,,Stanowski, Nawrocki i Jakubiak. Trzy pisowskie pacynki wystawione do walki ze skoncentrowanym na zadaniu Trzaskowskim. Spijanie z dzióbków przed debatą. Maski opadły tym klaunom". Oto bezstronna, niezależna dziennikarka! Zdaniem zarządców TVP (która miała być ,,czystą wodą" a jest brudnym szambem) - idealna kandydatka do prowadzenia debaty w wyborach prezydenckich...! Pomyślcie co to mówi o TVP, skoro nie umieli tam znaleźć MNIEJ stronniczej kandydatki niż Dorotka!
Oburza się, że ktoś miesza jej syna do polityki - a sama w swoim programie jeszcze kilka miesięcy temu miała tytuł odcinka: ,,Syn Jacka Kurskiego miał gwałcić nieletnią". Czyli mieszanie rodzin w politykę CZASEM jest zupełnie spoko i naturalne, a CZASEM jest skandalem. Sami zgadnijcie od czego te kryteria zależą u tych obłudnych faryzeuszy.
Gdy jakieś KOD-ziarskie bydlę ustawiło pod pomnikiem ofiar katastrofy w Smoleńsku wieniec z napisem, że to ,,ofiary Lecha Kaczyńskiego" - Wysocka-Schnepf skomentowała to z właściwym sobie prostactwem: ,,nie są w gruncie rzeczy nieprawdziwe". Cóż, propagandowa obłudnico - słowa, że nazwałaś swojego syna imieniem jego komunistycznego dziadka, NIE SĄ W GRUNCIE RZECZY NIEPRAWDZIWE, a jednak złapałaś z ich powodu taki histeryczny ból dupy, że zaczęłaś grozić sądem ludziom za mówienie tych słów. Tych słów, które W GRUNCIE RZECZY SĄ W STU PROCENTACH PRAWDZIWE. Oto esencja lewackiej, odrażającej obłudy.
Maksymilian Sznepf, ż-komunista, zgłosił się do stalinowskiej Armii Czerwonej NA OCHOTNIKA. Ramię w ramię ze zbrodniczą, ludobójczą organizacją NKWD, co najmniej równie nieludzką jak niemieckie SS, Sznepf TĘPIŁ i NISZCZYŁ polskie podziemie patriotyczne, broniące naszej niepodległości i oddające życie by nie pozwolić na gwałt Stalina na Polsce. Jak to skomentowała Dorota nosząca nazwisko tego obrzydliwego zdrajcy antypolskiego? ,,Proszę bardzo: Virtuti Militari, ordery bojowe za Warszawę, Wał Pomorski, zdobycie Berlina. Czyli cały szlak bojowy. A pan wolałby, żeby wygrał H...er?" Ta propagandystka nie tylko nie wstydzi się swojego komunistycznego, łajdackiego teścia - ona WYCHWALA JEGO DOKONANIA...! Ona puchnie z dumy...!
W tym kontekście bardzo ważne jest, żeby zwrócić uwagę również na przebieg jej kariery i łączyć kropki. Kobieta dumna z komunistycznej GNIDY i KANALII w swojej rodzinie, pracowała w TVN - telewizji stworzonej przez człowieka, którego Urban polecał generałowi Kiszczakowi do robienia esbeckiej propagandy. Pracowała przez lata w ,,Gazecie Wyborczej" - której założyciel jest synem ż-komunistów, równie plugawych jak Sznepf. A robi propagandę pomagającą Platformie Obywatelskiej - partii stworzonej przez współpracownika komunistów...! Te kropki naprawdę nie są trudne do połączenia...
W innym dramatycznym wpisie broniła prostackiego wpisu Czuchnowskiego z ,,Wyborczej" i apelowała: ,,Czarne jest czarne, białe jest białe. Kanalia jest kanalią, a złodziej złodziejem. Przywróćmy słowom ich faktyczne znaczenie". Dodajmy jeszcze jedno, Dorota. Czerwone jest czerwone. Czerwone zawsze było, jest i zawsze będzie złem. Nawet jeśli niektórzy próbują to zło usprawiedliwiać, zmiękczać i odwracać od niego uwagę...
🔥🔥🔥Już pojutrze wielki moment - uruchamiamy przedsprzedaż książki ,,LGBT - IMPERIUM BOGA TĘCZY"! <3 Koniecznie zaglądajcie w mój profil w najbliższą środę, 10 września! :)
To będzie bardzo długi wpis, na pewno nie dla tych wymiękających przy tekście dłuższym niż kilka zdań i nie potrafiących przetworzyć niczego złożonego bardziej niż mem. Zarazem zapewniam, że mi napisanie tego zajęło zdecydowanie więcej czasu, niż Wam zajmie przeczytanie. To zbiór faktów, powiązań i wskazówek, z których o wielu NIGDY nie usłyszycie w TVN ani nie przeczytacie w ,,Wyborczej". Ba, milczał będzie o nich Onet, Radio ZET i RMF, niektóre przebąkną coś po cichu o jednym czy dwóch z tych wątków, ale na pewno nie w kampanii wyborczej. Nie wspomni o tym Monika Olejnik, Kolenda-Zaleska, Czuchnowski, ba, nawet wśród prawicowych publicystów te wątki porusza tylko chwalebna mniejszość. Zastanawiałem się, czy opublikować to w całości czy w częściach - wybrałem tę opcję, żeby wszystko było w jednym miejscu.
***
Jest rok 1989, nadchodzi czas przełomu. Esbecja zamyka wszystkie swoje sprawy przed odejściem na komfortową emeryturę - nie tylko pali teczki, ale i dokonuje ostatnich aktów zemsty. 11 lipca tego roku umiera ksiądz Sylwester Zych. Ma 39 lat. W latach 70-tych, jako młody, odważny kapłan, inicjował lokalną akcję wieszania krzyży w PRL-owskich szkołach (pamiętacie który kandydat na Prezydenta jest znany z inicjowania akcji ZDEJMOWANIA krzyży z urzędów, choć nie przeszkadzają mu żydowskie świece w Sejmie?). W 1982 roku, grupa nastolatków postanowiła nawiązać do działalności Armii Krajowej i Żołnierzy Wyklętych - stworzyli grupę zbrojną, zajmującą się napadaniem na milicjantów i odbieraniem im broni. Podczas jednej z takich akcji, sprawy potoczyły się bardzo drastycznie - milicjant Karos nie zamierzał poddawać się przed grupą zuchwałych młokosów i wywiązała się szarpanina. Został postrzelony przez 18-letniego Roberta Chechłacza, w wyniku czego zmarł w szpitalu. Młodzi ludzie przerażeni konsekwencjami tego co zrobili i tego co im grozi, szukali schronienia i znaleźli je u księdza Zycha, który nie odmówił im pomocy. Zrobił to na swoją zgubę, bo ostatecznie trafił do więzienia za to, że zgodził się przechować broń, z której został zastrzelony milicjant. 18-latek został skazany na 25 lat więzienia, kapłan wyszedł na wolność w roku 1986. Nie porzucił swojej antykomunistycznej i niepodległościowej postawy. Esbecja nienawidziła go może nawet bardziej niż Popiełuszkę. Dostawał pogróżki, był ofiarą pobicia, łamano go psychicznie. ,,W marcu 1989 został napadnięty przez trzech mężczyzn, którzy, trzymając go, usiłowali wlać mu do gardła wódkę. Napastników spłoszył nadjeżdżający samochód".
Kapitan żandarmerii wojskowej, Andrzej Żak: ,,Ksiądz Zych miał ponad 50 ran i obrażeń, złamane cztery żebra. W chwili odnalezienia ciała miał na sobie inne ubranie niż to, w którym widziano go po raz ostatni. Elbląski „historyk” Lech Słodownik, dawniej oficer SB, napisał potworny paszkwil na temat księdza Sylwestra Zycha. Sprawę prowadziła elbląska prokuratura, ale już w grudniu 1989 roku została umorzona, zaś jej akta zostały zniszczone. Gdy znaleziono i zidentyfikowano zwłoki księdza Zycha,sprawy w swoje ręce wziął Jerzy Urban, pełniący wówczas obowiązki prezesa Komitetu ds. Radia i Telewizji. Jeden telefon do TVP w Gdańsku wystarczył, by Witold Gołębiowski nakręcił usłużny reportaż o duchownym, który zapił się na śmierć." Czasy się zmieniły, ale metody manipulowania emocjami przez komunistyczne media - ani trochę.
Postanowiłem odnaleźć informacje na temat esbeka Słodownika, to był trop na ślepo. Proszę mi wytłumaczyć jak to się stało, że jeszcze zanim zajrzałem w jego profil na Facebooku, byłem prawie pewien, że skoro to esbek, to będzie wychwalał Platformę a zapluwał się jadem na pisowców? Ów moralny imPOtent nazywa ich w swoich wpisach PiS-dzielcami, wychwala pod niebiosa Frasyniuka, Niesiołowskiego i Owsiaka, aż w końcu trafiam na ten wpis: ,,Brawo Panie D. Tusk, brawo Panie R. Trzaskowski, brawo Pani A. Dulkiewicz!" - do tego dorzuca trzy kciuki w górę i trzy serduszka. Epatowanie serduszkami - wspólny mianownik między owsiakowcami, platfusami i, jak się okazuje: funkcjonariuszami SB. Esbek oczerniający antykomunistycznego kapłana - wielbicielem Trzaskowskiego.
* * *
Kilka miesięcy wcześniej umiera inny nienawidzony przez SB kapłan - Stefan Niedzielak. Jego też próbuje się pośmiertnie oczernić i funkcjonariusz w notatce podaje, że zapił się na śmierć - dopiero potem okazuje się, że został zamordowany przez ,,nieznanych sprawców", stwierdzono złamanie kręgosłupa szyjnego. Świadkowie zeznali, że ksiądz Niedzielak dostawał anonimowe telefony z pogróżkami, a kilka dni przed śmiercią usłyszał przez słuchawkę: ,,Jak się nie uspokoisz to zdechniesz jak Popiełuszko". Za co komuniści aż tak zwierzęco i zabójczo nienawidzili kapłana i zamordowali go, mimo że miał już 75 lat a zmiana ustroju nadchodziła wielkimi krokami? Ksiądz Niedzielak był niezłomnym orędownikiem prawdy o Katyniu i zbrodni NKWD. Mówił o tym w kazaniach, był członkiem tajnej organizacji Wolność i Niezawisłość. Tej samej, której przywódcą był zamordowany przez komunistów Łukasz Ciepliński, który przed egzekucją pisał w więzieniu: ,,Wydaje mi się czasem, że giną moje siły, nie mogę już patrzeć na to, co się dzieje, słuchać jęku mordowanych, na to królestwo szatana". Temu królestwu szatana wiernie służył Marian Turski, który najpierw robił propagandę w najgorszej komunistycznej gadzinówce szczujących na Polaków walczących o niepodległość, a potem przez kilkadziesiąt lat tworzył w gazecie, która już na okładce cytowała fragment ,,Manifestu Komunistycznego", czyli dzieła, bez którego do zbrodni katyńskiej nigdy by nie doszło. Ksiądz Niedzielak walczył o utrzymanie przy życiu prawdy o Katyniu i poświęcił (dosłownie) tej misji swoje życie - a komunistyczny propagandysta Turski żył w dostatku dzięki trzymaniu z tymi, którzy utrzymywali przy życiu kłamstwo o Katyniu. Rafał Trzaskowski składa dziś hołdy Turskiemu - a księdzu Niedzielakowi nie złożył nawet kwiatów na grobie, choćby w 30 rocznicę jego zamordowania przez SB, a był już wtedy urzędującym prezydentem Warszawy.
Ksiądz Niedzielak spoczywa na tym samym cmentarzu, na którym w 1981 roku zainicjował wzniesienie Krzyża Katyńskiego, który rozwścieczona esbecja usunęła kilka godzin później. Stefan Melak, który kierował akcją ustawienia ,,nielegalnego" krzyża upamiętniającego ofiary sowieckiej zbrodni - zginął w katastrofie w Smoleńsku. Gdy został uhonorowany na pomniku Ofiar Tragedii Smoleńskiej w Warszawie - Trzaskowski publicznie rozważał zorganizowanie referendum w celu usunięcia tego pomnika z placu Piłsudskiego, a zmienił zdanie i zrezygnował dopiero kiedy uznał (zapewne po naradach ze sztabem PR-owców), że to będzie niekorzystne wizerunkowo. Choć utyskiwał: ,,Wiem, że większość warszawiaków nie chce tego pomnika. Większość warszawiaków, większość moich znajomych mi mówi: musisz usunąć ten pomnik". Pozostaje pogratulować znajomych... A o kondycji moralnej ,,większości warszawiaków" najlepiej mówi fakt, że nie mieli problemu, żeby nazwać aleję imieniem Adamowicza ROK po jego śmierci, natomiast kiedy aleję komunistycznej ARMII LUDOWEJ (!!!) zmieniono na aleję Lecha Kaczyńskiego, to zrobiono taki jazgot, że pół roku później sąd uchylił zarządzenie, i warszawiacy dalej w 2025 roku jeżdżą sobie po ulicy imienia komunistów odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko podziemiu niepodległościowemu i cywilom.
Trzaskowski kiedyś chwalił się, że chodził do tego samego liceum, co Emil Barchański, który najprawdopodobniej został zamordowany przez SB. Różnica polega na tym, że nastoletni Barchański brał udział w ataku na pomnik komunistycznego siepacza Dzierżyńskiego - Trzaskowski poważnie rozważał usunięcie pomnika upamiętniającego ludzi, którzy walczyli o prawdę o Katyniu, i byli uważani za wrogów przez tych, którzy prześladowali Barchańskiego... Wnioski nasuwają się same.
* * *
Rok 1983, Rada Narodowa Warszawy (pod przewodnictwem Mieczysława Szostka) postanawia - dla uspokojenia nastrojów społecznych i ukrócenia nielegalnych prób upamiętnienia Katynia przez podziemie - ustawić w tak zwanej Dolince Katyńskiej oficjalny pomnik, jednak bez informacji, że ofiarą zbrodni byli komuniści. Na ten pomysł reaguje stanowczo ambasada ZSRR, której nie podoba się takie postawienie sprawy, więc w 1985 roku dochodzi do postawienia pomnika z napisem... ,,Żołnierzom polskim ofiarom HITLEROWSKIEGO FASZYZMU spoczywającym w ziemi katyńskiej – 1941 rok". Rząd Jaruzelskiego moralnie przebija swoje własne dno i udowadnia na jak krótkim pasku moskiewskim chodzi. W 2014 roku Mieczysław Szostek zostaje mianowany (pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz, poprzedniczki i wielkiej mentorki Trzaskowskiego, był zresztą szefem jej sztabu wyborczego) honorowym obywatelem Warszawy. Ministrem Spraw Wewnętrznych rządu, który dopuścił do tak jawnej i obrzydliwej, pro sowieckiej manipulacji prawdą historyczną, jest Czesław Kiszczak, a rzecznikiem prasowym rządu - Jerzy Urban. Zachował się list, w którym Jerzy Urban rekomenduje Kiszczakowi Mariusza Waltera do robienia propagandy ocieplającej wizerunek SB. Do tego projektu nie dochodzi (choć działalność towarzysza Waltera w latach 80. jest owiana jednym wielkim mrokiem, którego żadni ,,dziennikarze" z mainstreamowych mediów nigdy nie badają), natomiast kilkanaście lat później towarzysz Walter tworzy telewizję TVN. Jej stosunek do Trzaskowskiego (syna tajnej współpracownicy SB) opisałem w trzech częściach w poprzednich dniach.
* * *
Nieco ponad tydzień po śmierci księdza Niedzielaka, zostają odnalezione zwłoki kolejnego kapłana traktowanego jako wróg PRL i prześladowanego przez SB - mowa o księże Stanisławie Suchowolcu. Założył on izbę pamięci zamordowanego księdza Popiełuszki. Tak jak ksiądz Niedzielak - dostawał telefony z pogróżkami, że ,,zdechnie tak jak Popiełuszko". Był duszpasterzem podziemnych środowisk antykomunistycznych. Nie godził się na czerwoną dyktaturę, niewolenie człowieka i deptanie jego godności. Kilka razy dokonywano na niego fizycznych ataków - i do czasu udawało mu się uciec od ,,przeznaczenia", jakie szykowali dla niego wyznawcy marksistowskiego ,,postępu". Przyjaciele księdza, widząc co się dzieje, w akcie desperacji wystąpili z listem do Rzecznika Praw Obywatelskich, Ewy Łętowskiej (powołanej na stanowisko pod rządami Jaruzelskiego). Liczyli na to, że zainteresuje się sprawą i pomoże ochronić życie kolejnego kapłana zagrożonego politycznym morderstwem. Dziś opowiadają, że ich prośba została całkowicie zlekceważona - ich zdaniem stwierdziła, że to były ,,jedynie wybryki chuligańskie, więc nie ma podstaw do interwencji tak wysokiego urzędu". Niedługo później znaleziono zwłoki księdza - do dziś nie udało się wyjaśnić okoliczności jego śmierci, początkowo zamieciono to pod dywan argumentem o nieszczęśliwym wypadku (zatrucie czadem), ale kilka lat później wykazano zaniedbania w śledztwie, zignorowano też zeznania świadka, Marianny Kuc, która krótko przed śmiercią księdza zauważyła dwóch mężczyzn i kobietę, którzy mogli przyczynić się do tego ,,nieszczęśliwego wypadku", bo dziwnym trafem takie tragiczne zbiegi okoliczności spotykały akurat antysystemowych kapłanów, miłujących prawdę ponad życie. W chwili śmierci miał 30 lat... Po odmowie Łętowskiej, działacze podziemia ustalali dyżury i przez jakiś czas prywatnie stanowili ochronę dla księdza przed ,,nieszczęśliwymi wypadkami", niestety ,,zbieg okoliczności" sprawił, że kapłan zginął akurat w momencie, gdy nikt przy nim nie dyżurował.
Mąż wspomnianej Ewy Łętowskiej był zarejestrowany w SB jako tajny współpracownik. Ewa jest wielką idolką dla polityków obecnej władzy, kilka dni temu minsiter Bodnar składał jej urodzinowy hołd: ,,Dzisiaj okrągłe urodziny świętuje prof. Ewa Łętowska, wielka diwa polskiego prawa. Ad multos annos, Pani Profesor!". Sam Bodnar doktoryzował się pod kierunkiem innego swojego autorytetu, Mirosława Wyrzykowskiego, który wcześniej działał w - nazywanej kuźnią esbeków - Wyższej Szkole Oficerskiej im. Dzierżyńskiego (tego samego Dzierżyńskiego, którego pomnik zdewastował Emil Barchański). Wyrzykowski następnie nawiązał bardzo bliskie relacje biznesowe z towarzyszami Walterem i Wejchertem, co poskutkowało po latach tym, że został członkiem rady nadzorczej TVN. Powiązania TVN z Trzaskowskim - omówiłem w tekstach z ostatnich kilku dni. Gdy Trzaskowski informował o zaproszeniu na swój indoktrynujący Campus Ewę Łętowską, która się tam zjawiła, napisał o niej: ,,Trudno o większy autorytet w dziedzinach prawa czy praw człowieka". Zestawcie to z faktami opisanymi wyżej...
* * *
Grzegorz Przemyk, licealista skatowany na śmierć przez PRL-owskich milicjantów - kilka dni po tym, jak pobili jego matkę. Ci, którzy go bili - Arkadiusz Denkiewicz i Ireneusz Kościuk - nie trafili do więzienia. ,,Od samego początku władze (Jerzy Urban, Czesław Kiszczak) oraz Służba Bezpieczeństwa prowadziły działania dezinformacyjne, mające na celu odwrócenie uwagi od milicji i zrzucenie winy na lekarzy. Do tuszowania sprawy zaangażowano funkcjonariuszy Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (jego dyrektorem był wówczas Hipolit Starszak). Konsultantami SB w zakresie dezinformacji i oczerniania ofiar oraz świadków byli profesorowie Włodzimierz Szewczuk oraz Józef Borgosz. W rezultacie tych działań w grudniu 1983 winą obciążono sanitariuszy oraz lekarkę, którzy wieźli Przemyka z domu do szpitala. Tę wersję wydarzeń potwierdzono w zakończonym w 1984 procesie w wyniku nacisków Czesława Kiszczaka (notatka: „Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze”). W 1984 Czesław Kiszczak przyznał nagrody pieniężne funkcjonariuszom MSW za „ujawnienia wobec opinii publicznej rzeczywistej prawdy”. Dobrze czytacie - sprawców uniewinniono, skazano Bogu ducha winnych sanitariuszy i lekarkę (!), po czym sprawę zamieciono pod dywan. Po zmianie ustroju, sprawcom i tym wszystkim czerwonym gnojom odpowiedzialnym za manipulowanie i niszczenie życia niewinnych ludzi żeby uchronić milicjantów odpowiedzialnych za zamordowane niewinnego człowieka - włos z głowy nie spadł.
Rok 2013 - 30 rocznica zamordowania licealisty. Pojawia się uchwała mająca upamiętnić zamordowaną ofiarę komunistów. Początkowo zostaje... udaremniona przez lewactwo i komunistów. Interia: ,,Uchwała nie znalazła się jednak w porządku obrad, bo na jej kształt nie zgodził się klub SLD. Posłowie uczcili tę rocznicę jedynie minutą ciszy. Poseł Sojuszu Tadeusz Iwiński domagał się usunięcia z projektu uchwały początkowego fragmentu. Napisano w nim, że na polecenie najwyższych władz partyjnych i państwowych fabrykowano dowody mające obciążać winą za śmierć Grzegorza Przemyka sanitariuszy pogotowia ratunkowego, zaś ukrywano te, które wskazywały na milicjantów". Towarzyszowi Iwińskiemu nie podoba się nagłaśnianie prawdy o komunistycznych zbrodniach. Nic dziwnego - prawie ćwierć wieku w PZPR, prezydium zarządu głównego Toewarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, kierownictwo działem redakcji ,,Myśl Marksistowska"...
1 października 2023 towarzysz Iwiński publikuje na swoim profilu zdjęcie, na którym dumnie uczestniczy w Marszu Miliona Serc - propagandowej inicjatywie utworzonej przez Tuska w celu przejęcia władzy, a obok Tuska i Owsiaka, przemówienie wygłaszał do wszystkich towarzyszy Iwińskich sam Rafał Trzaskowski. Aż strach pomyśleć ile na tym marszu było pozostałych miłośników przyjaźni polsko-radzieckiej i PZPR-owskich towarzyszy... Kilka miesięcy temu towarzysz Iwiński pokazał się wśród machających flagami na innym antypisowskim marszu zorganizowanym przerz Platformę z myślą o przejęciu władzy - tak zwanym marszu 4 czerwca. Tam również przemawiał obok Tuska Trzaskowski, ale także tajny współpracownik SB ,,Bolek", i towarzysz Czarzasty. W marszach poparcia dla partii założonej przez komunistycznego agenta wzięły zaś udział takie postaci jak aktor Tomasz Dedek, a właściwie Tomasz Esbek, czyli gnida która donosiła na kolegów ze środowiska, obok niego tajny współpracownik SB - Dariusz Rosati, PZPR-owiec Wiktor Zborowski (zachował się jego usłużny list z prośbą o przyjęcie do struktur komunistycznej partii gwałcącej demokrację), syn PRL-owskiego prokuratora Kuba Wojewódzki, córka esbeckiego donosiciela Matylda Damięcka, i tym podobne środowiska, z których zdecydowana większość jawnie popiera kandydaturę Trzaskowskiego. To ICH prezydent.
Wróćmy jeszcze do sprawy Przemyka, przyjrzyjmy się postaci PZPR-owskiego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Włodzimierza Szewczuka: ,,W 1983 jako konsultant SB był współtwórcą (z prof. Borgoszem) strategii manipulacji śledztwem w sprawie śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka, proponując przedstawienie pogłosek o pobiciu go przez milicję jako próby skłócenia społeczeństwa z władzą oraz szeroko zakrojoną akcję oczerniania zarówno ofiary, jak i jego rodziny oraz świadków pobicia". O tym drugim PZPR-owskim zdradzieckim partyjniaku bez krzty ludzkiej moralności, Borgoszu: ,,W 1983 jako konsultant SB był współtwórcą (z prof. Szewczukiem) strategii manipulacji śledztwem w sprawie śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka, doradzając https://t.co/sz5oQGBGEC. „przerzucenie winy na kolegów chłopca, jego matkę, sanitariuszy oraz wersję, zgodnie z którą okrzyki bólu wydawane przez Przemyka podczas bicia na komisariacie były okrzykami karate wydawanymi przez niego pod wpływem alkoholu i narkotyków".
No i Hipolit Starszak, przeszkolony na tej samej esbeckiej uczelni, gdzie działał Wyrzykowski, czyli późniejszy członek rady nadzorczej TVN. Szkolony w Moskwie przez KGB. To jego wydział dostał zadanie profesjonalnego zatuszowania sprawy mordu na licealiście i przekierowania jej na niewinnych ludzi. Starszak zajmował się też systemowym niszczeniem Ruchu Światło-Życie, stworzonego przez odważnego antykomunistycznego księdza Franciszka Blachnickiego, który był oficjalnie ścigany przez komunistów listem gończym jeszcze kilka lat po swojej... śmierci. ,,W lutym 1991 Jerzy Urban zatrudnił Straszaka na stanowisku dyrektora w swej spółce Urma – wydawcy tygodnika „Nie”. W 2002 brał udział w pracach komisji statutowo-regulaminowej Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. Przez Jerzego Urbana został rekomendowany do Sądu Koleżeńskiego Polskiej Izby Wydawców Prasy (2004)". A więc szkolony przez KGB funkcjonariusz SB, prześladujący księdza walczącego o polską niepodległość, wszedł w ,,wolnej" Polsce we współpracę z żydowskim komunistą Urbanem, który swoimi propagandowymi tekstami szczuł skomuszony naród przeciwko księdzu Popiełuszce na chwilę przed jego zamordowaniem przez SB. W 2000 roku współpracę z ich gazetą podjęła Agnieszka Wołk-Łaniewska, obecna redaktor naczelna urbanowskiej gadzinówki. Co to wszystko ma wspólnego z Trzaskowskim?
Jak wielokrotnie pisałem - ksiądz Blachnicki zmarł nagle po spotkaniu z dobrze sobie znaną Jolantą Gontarczyk, która wcześniej zdobyła jego zaufanie podając się za radykalną katoliczkę i antykomunistkę - a okazało się, że jest pieprzoną kanalią, tajnym współpracownikiem SB, który dostał zadanie zbliżenia się do środowisk związanych z księdzem Blachniczkim, i miała za zadanie niszczenie podziemia antykomunistycznego od środka. To właśnie z TĄ Jolantą Gontarczyk wystąpił publicznie Rafał Trzaskowski, i to na JEJ fundację (esbecka antypolska zdrajczyni Jolanta jest tam wiceprezesem) ratusz Trzaskowskiego przeznacza oficjalnie grube miliony z pieniędzy podatników. Jakby tego było mało, w tej samej fundacji bardzo ważne stanowisko w komisji rewizyjnej przypadło... wspomnianej wyżej Agnieszce Wołk-Łaniewskiej! Tej od gazety wydawanej przez Hipolita Starszaka, który prześladował księdza Blachnickiego...!!! Co zrobił Trzaskowski, żeby do tego nie doszło? Czy postawił ultimatum, że albo tęczowa fundacja oczyści się z takich indywiduów albo nici z dotacji? Otóż nie kiwnął nawet palcem. W ogóle mu nie przeszkadza, że pieniądze płyną na konto postaci o takich przeszłości i takich poglądach.
Przełożonym esbeckiego małżeństwo Gontarczyków był funkcjonariusz SB Aleksander Makowski - to również on nadzorował Lesława Maleszkę, który najpierw niósł trumnę przyjaciela, na którego składał donosy za pieniądze, a później został wielką gwiazdą ,,Gazety Wyborczej" i mentorem Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, obecnej gwiazdy TVN. Podopieczny Makowskiego, Maleszka, był gwiazdą tej samej ,,Wyborczej", w której świeckim bogiem jest jej twórca Adam Michnik - antykomunista znany z obcałowywania Wojciecha Jaruzelskiego i nazywania go polskim patriotą, oraz z nazywania generała Kiszczaka ,,człowiekiem honoru". A wiecie czym się dziś zajmuje Makowski? Jest chętnie zapraszany w roli eksperta i autorytetu, do... TELEWIZJI TVN. Tej od towarzysza Waltera i Wyrzykowskiego z esbeckiej uczelni imienia Dzierżyńskiego. Jeszcze chętniej jest tam zapraszany w roli eksperta i guru niejaki Dukaczewski, który uczestniczył w kursie GRU w Moskwie już... PO USTALENIACH OKRĄGŁEGO STOŁU.
* * *
Jest rok 1972. Stare Kiejkuty na Mazurach, ośrodek kształcenia esbeckich kadr, kursu pilnie wysłuchują Aleksander Makowski i Gromosław Czempiński, niedługo będą razem pracować w strukturach MSW i SB, w pewnym etapie kariery będą wręcz dzielić pokój. Makowski będzie za chwilę przełożonym Maleszki i Gontarczyków, a skończy jako ekspert w założonej przez PZPR-owskiego towarzysza Waltera telewizji TVN, której pracownicy najpierw dwoili się i troili, żeby Platforma przejęła władzę, a obecnie robią co mogą, żeby Trzaskowski został prezydentem. Esbek Czempiński zaś będzie w latach 80. nadzorował działalność Andrzeja Olechowskiego, który był jego kontaktem operacyjnym. Andrzej Olechowski założy później partię polityczną. Ta partia nazywa się Platforma Obywatelska.
Jej kandydatem na prezydenta jest Rafał Trzaskowski - jak poinformowały te odważniejsze media: syn tajnej współpracownicy SB.
Nie będę dodatkowo komentował tego wpisu. Niech fakty (a przecież zmieściłem ich tylko małą część...!) przemówią same za siebie. Kto nie pozwolił zabić w sobie godności Polaka, ten po przeczytaniu tego NA PEWNO nie przyłoży ręki do tego, by taki człowiek został zapamiętany przez podręczniki historyczne jako Prezydent Polski.
I w ramach trzeciej, ostatniej części cyklu dotyczącego bezstronności telewizji TVN - analiza porównawcza. Wziąłem na warsztat materiał TVN24 i program ,,Czarno na białym", filmik pod tytułem: ,,Karol Nawrocki - kim jest kandydat na prezydenta?". Nie minęło 20 sekund materiału, a już dostajemy pierwszą bombę wymierzoną w pysk Nawrockiego - niejaki Janusz Marszalec informuje widzów, że Nawrocki ,,podpisał cyrograf z PiSem". Czego w materiale nie dostajemy o tym bezstronnym autorytecie i ekspercie? Otóż Marszalec był doradcą Tuska w jego pierwszym rządzie. Ale po co widzom takie szczegóły mówić i zasiewać w nich ziarno wątpliwości co do intencji i szczerości wypowiedzi pana eksperta... Dla podkreślenia jego słów o cyrografie dostajemy migawki jak Nawrocki i Morawiecki wspólnie podpisują dokumenty z okazji mianowania Nawrockiego dyrektorem muzeum w Gdańsku. Następny ekspert to niejaki Piotr Mazurek, który informuje widzów, że ,,nazwisko Nawrockiego od początku nie miała wiele wspólnego z obywatelskością". Dwóch ekspertów - obaj z negatywnym przekazem na temat bohatera reportażu.
Pojawia się trzeci - Wojciech Widzicki, związany z partią Hołowni - to samo, negatywny przekaz, dotyczący upartyjnienia tego kandydata. To brzmi dość zabawnie z ust gościa, który działa w partii Hołowni, który deklarował się jako ,,Trzecia Droga", a - zgodnie z przewidywaniami ludzi rozumiejących rzeczywistość - okazał się po prostu podnóżkiem Tuska. Ekspert numer 4 - Grzegorz Motyka, który powtarza dokładnie to samo co trzech poprzednich. Szybki rzut oka i bez niespodzianki - Motyka jest członkiem komisji powołanej przez Tuska, publikuje w ,,Wyborczej". Ekspert numer 5 - to samo, negatywny przekaz, nerwowa gestykulacja, zarzucanie, że Nawrocki ,,wyzywał na pojedynek" Adamowicza. Niestety nie dowiadujemy się kim jest piąty ekspert - TVN nam go nie podpisał... Ekspert nr 6 - Antoni Pawlak -kilka lat w ,,Wyborczej", potem rzecznik Adamowicza, więc nie mogło być inaczej: przekaz negatywny. Nagle następuje przeskok do eksperta numer 5 i tym razem łaskawie poznajemy jego personalia - to Maciej Sandecki - 25 lat w ,,Gazecie Wyborczej". Pluralizm pełnym ryjem, TVN-ie! Sandecki narzeka, że Nawrocki, historyk, ,,nagle zamienił się w polityka". Wołoszański w Platformie mu oczywiście nie śmierdzi, swoje bąki nie przeszkadzają. Pomijając, że Nawrocki nie podpisał współpracy z SB, a Wołoszański owszem. Być może tylko historycy z takimi kartami w życiorysie mają prawo stawać się później politykami, i dlatego Wołoszańskiego się pan ekspert nie czepia.
Koniec materiału. Sześciu ekspertów, KAŻDY ukazujący Nawrockiego w jednoznacznie negatywnym świetle, przekaz oczywisty: Polacy nie głosujcie na niego bo to człowiek Kaczyńskiego. W materiale o Nawrockiem dostajemy kilka migawek z Adamowiczem, żeby dodatkowo zagrać na emocjach. Wszystkie opinie negatywne - żadnej nie tylko pozytywnej, albo choćby neutralnej. Samo zło. Telewizja z misją - w przypadku TVN to brzmi naprawdę złowieszczo.
No ale przejdźmy teraz do materiału o Trzaskowskim. ,,Polityczna droga Rafała Trzaskowskiego", taki nosi tytuł. Już od pierwszych sekund narrator leci wazeliną na grubo - dowiadujemy się, że ,,DO WIELKIEJ POLITYKI" wszedł w 2009 roku (przekaz podprogowy: to już polityk wielkiego formatu, z wielkim doświadczeniem) i ,,z czwartego miejsca na warszawskiej listy Platformy dostał się do Europarlamentu". Przekaz podprogowy: człowiek sukcesu, radzi sobie nawet bez jedynki, skuteczny, przebojowy, widz ma od razu mieć ochotę nie tylko na niego zagłosować ale pocałować go w usta z jęczykiem. Minęło 10 sekund materiału i już dostaliśmy więcej pozytywnych słów o Rafale, niż w całym materiale o Nawrockim (gdzie pozytywów autorzy programu i ich eksperci znaleźli: zero). Czternasta sekunda, dostajemy Grzegorza Turnaua śpiewającego: ,,Na twe troski - Trzaskowski". Po chwili jeszcze wspierają go Karolak i Żebrowski. Przekaz jednoznaczny - ma poparcie waszych ulubionych celebrytów, wszyscy go kochają, o borze jaki on wspaniały jest!
Pojawia się pierwsza ekspertka. ,,Do tej pory pamiętam, że dźwięk, który wydają łamane narty, to jest Trzask of ski (nawiązanie do spotu Żebrowskiego - dop. RP). To było hasło wyborcze, które naprawdę w głowach bardzo wielu ludzi zostało, bo było kompletnie oderwane od tej polskiej, dość przaśnej kampanii wyborczej". Na razie nie dostajemy nazwiska pani ekspertki, więc nazwijmy ją umownie panią Ochującą-Achującą. Ekspertka druga - Hanna Gronkiewicz-Waltz, oczywiście: pełen zachwyt. Następnie pałkę-Rafałkę przejmuje narrator: ,,Trzaskowski kadencji w Europarlamencie nie dokończył". OHO...! Czyżby pierwszy raz COKOLWIEK negatywnego o nim?! :O ,,...bo w trakcie rekonstrukcji rządu w 2013 roku, Donald Tusk powołał go na stanowisko ministra cyfryzacji". No i po marzeniach... Jedyna neutralna opinia to taka, że jako poseł nie został zapamiętany z przełomowych politycznych decyzji. Ale natychmiast po tym - urywki z Trzaskowskiego świętującego zwycięstwo w wyborach na prezydenta Warszawy. Pokazana sielanka, wiwaty, radość, gratulacje - pozytywny przekaz, mający wzbudzać podziw i sympatię. Stara szkoła reporterska towarzysza Waltera. Ekspert trzeci - Schetyna. Oczywiście same pochwały. Następnie pojawia się wypowiedź Trzaskowskiego, że na jego spotkania przychodzą tłumy bez kiełbasy i musztardy - a następnie od razu widzowie TVN dostaję migawkę z kampanii Jakiego, oczywiście z tłumem z kiełbasą i musztardą. Zestawienie mające na celu pokazać, że Jaki to obciach, a Trzaskowski to człowiek z klasą, człowiek wielkiego formatu - tak wielkiego, że nawet jak sobie potem robi wspólny filmik z Zenkiem Martyniukiem, to akurat jemu wolno i to wtedy nie jest obciach, bo... bo tak.
Po chwili znowu migawki z tłumu wiwatującego na jego cześć (w materiale o Nawrockim takie migawki nie były pokazane ani razu, widzowie mają być przekonani, że Trzaskowskiego wszyscy kochają a Nawrockiego nikt nawet nie lubi, na w-fie kazano mu stać na bramce). Potem podniosły moment jak Hanka Gronkiewicz-Waltz przyodziewa go przy dźwięku braw w insygnia władzy. Podniosły moment, momentami można odnieść wrażenie, jakbyśmy oglądali film biograficzny o Juliuszu Cezarze, stworzony na polecenie Juliusza Cezara. Ekspert czwarty - Wojciech Szacki, z lewackiej ,,Polityki", zresztą też po ,,Wyborczej", wnuk PZPR-owskiego socjologa. Jego wypowiedź jest na chwilę przerwana żeby pokazać kolejną porcję braw i wiwatów pod adresem Rafała. W tym momencie wchodzimy już w obszar hagiografii. Wypowiedź Szackiego oceniłbym między neutralną a pozytywną, w każdym razie broń Boże nic mogącego stawiać go w niekorzystnym świetle, po prostu bez takich otwartych zachwytów jak u poprzednich ekspertów, ciut bardziej powściągliwie. I kolejna porcja wiwatów, i Trzaskowkiego machającego tłumom. Nawet nie liczę która to już taka migawka w tym propagandowym materiale propagandowej telewizji TVN. I zbliżenie na twarz, kamera praktycznie liczy mu zęby. Darowanemu Rafałowi nie zagląda się w zęby.
Kolejny ekspert, znowu nie podpisany, znowu zachwycony Rafałem i mówiący o nim w samych superlatywach. Następnie migawka na tłum machający biało-czerwonymi flagami i skandujący: ,,NASZ PREZYDENT! NASZ PREZYDENT!" Następnie górnolotne słowa Trzaskowskiego, dobrane oczywiście tak żeby stawiać go w jak najlepszym świetle (w przeciwieństwie do Nawrockiego, który był pokazany wyłącznie jako warchoł i awanturnik). Wspomniano o tym, że Trzaskowski został w 2020 kandydatem na Prezydenta w miejsce Kidawy-Błońskiej, ale powiedziano, że sama zrezygnowała z dalszego ubiegania się o urząd, w co wierzą tylko najnaiwniejsi widzowie TVN, bo Kidawa niemal do samego końca zapewniała, że nie zamierza się wycofywać i wiadomo, że ją odgórnie szurnięto, więc żeby zachować resztki twarzy nagle oznajmiła, że rezygnuje. Kolejny ekspert - Borys Budka. Informuje, że nie miał żadnych wątpliwości, że powinno się postawić na Rafała. Na koniec kolejne migawki z tłumu skandującego imię ,,RAFAŁ!" i ubóstwiających go tłumów. Koniec.
W całym materiale NIC o ściekach z Czajki, nic o prostackich i wyśmiewanych przez pół internetu zagrywkach propagandowych typu podklejanie kobiecie drzwi taśmą klejącą czy innych żenujących pokazówek na oczach kamer. Nawrocki zły bo przeszkadzał Adamowiczowi - Trzaskowski dobry, mimo że występował na scenie obok funkcjonariuszki SB Jolanty Lange, gdy informował o przyznaniu jej fundacji ogromnych dotacji. Oczywiście w materiale nawet o tym nie wspomniano, widzowie TVN NIE MAJĄ PRAWA wiedzieć o takich faktach, to absolutne tabu w tej telewizji, stworzonej przez towarzysza Waltera.
To trzecia i ostatnia część wstępu obrazującego skalę stronniczości telewizji TVN w stosunku do Trzaskowskiego, kto nie czytał dwóch poprzednich, gorąco zachęcam do zajrzenia w profil i zapoznania się z nimi. Już w weekend - zapowiadany bardzo mocny wpis o Trzaskowski. Widzowie TVN dostają ,,Fakty" - ja przedstawię wam o Trzaskowskim fakty. Bez cudzysłowu...
Dziś druga część wstępu (podkreślam: WSTĘPU) do mojego potężnego tekstu o Trzaskowskim. Tekst będzie na tyle mocny, a ludzie będą udostępniać go tak masowo, że padną serwery portali Cukra i Muska, i zwołają sztaby kryzysowe, i będą zastanawiać się: ,,Who the f*** is Razprozak?!", a Zembaczyński skomentuje to słowami: ,,I feel no room". Po czym wyjaśni, że chodziło mu o stwierdzenie: czuję niepokój. Ale to dopiero przed nami, a póki co jeszcze grillujemy TVN. (Zachęcam do zapoznania się z wczorajszą częścią pierwszą). Wstęp jest mi potrzebny do tego, żeby potwierdzić oficjalnie, że TVN jest medium absolutnie i jednoznacznie stronniczym i sprzyjającym środowisku Platformy i samemu Rafałkowi.
Ciąg dalszy coraz bardziej obrzydliwego szantażu emocjonalnego stosowanego przez Kolendę-Zaleską na owsiakowskim festiwalu: ,,Rozumiem, że kochacie ten festiwal, i chcecie być tu za rok, i do końca świata, i o jeden dzień dłużej. A jeśli nie pójdziecie na wybory, to w przyszłym roku tego festiwalu może nie być" - ogłosiła ta propagandystka zupełnie poważnym tonem. Gdy to mówiła, PiS rządził ósmy rok, ani razu nie zrobił nawet małego kroku w stronę zdelegalizowania tego festiwalu - ale za rok to już, ho hooo, za rok to już na pewno zlikwidują! Absolutnie zdumiewające, że ktoś posuwający się do tak ohydnych manipulacji emocjami, może nadal nazywać się dziennikarką. Ja jej tak nie nazwę na pewno - funkcjonariuszka medialna to najłagodniejsze określenie dla niej. A po ,,za rok może" - to można wstawić DOWOLNE słowa i dowolne bzdury. Ja też mógłbym teraz napisać, że jeśli teraz Polacy nie wyłączą TVN raz na zawsze i nie zbojkotują tej telewizji, głodząc ją aż do stanu upadłości - to za rok, kto wie, MOŻE Kolenda-Zaleska będzie prowadziła swoje programy w mundurze, a za jej plecami będzie powieszony portret Jaruzelskiego. Po ,,może" da się wklepać każdą bzdurę, klawiatura i mikrofon wszystko przyjmą. ,,Ja wiem, że to brzmi absurdalnie, ale ile absurdów obserwowaliśmy przez ostatnie 8 lat?" Bo przed tymi ośmioma latami, i po nich, to już pani niezależna i bezstronna ,,dziennikarka", absurdów nie dostrzega...! Wydawałoby się, że smrody swojaków nie śmierdzą tylko wyjątkowo upartyjnionym propagandystom, a tu proszę, szanowana przez miliony obywateli gwiazdeczka TVN ma identyczne standardy...
,,Jeśli wydaje wam się to science-fiction, że w przyszłym roku nie będzie festiwalu, to ja wam mówię: nie wierzcie w to. Nie pójdziecie na wybory - nie będzie festiwalu" - brnęła w to dalej, a ja słuchając tych manipulacji z każdą minutą nabierałem mimowolnie coraz większej pogardy dla jej obrzydliwej indoktrynacji, upartyjnienia i krzywdzenia pięknego zawodu, jakim z założenia powinno być dziennikarstwo. A przez takich ludzi jak Kolenda - absolutnie nie jest. Mało się nie porzygałem, gdy po chwili dodała: ,,Żeby było jasne, my nie mówimy na kogo głosować, po prostu trzeba iść głosować". Aha. Nie mówicie... Czyli miałyście na myśli to, że festiwalu nie będzie, jeśli Platforma przejmie władzę, i dlatego tak ważne, żeby wszyscy poszli na wybory, żeby do tego nie dopuścić...? Tylko skończony kretyn mógł mieć jakiekolwiek wątpliwości co do waszego przekazu - ja nie wątpię, że macie swoich odbiorców za kretynów, w większości przypadków zupełnie słusznie, ale nawet oni nie są aż tak tępi żeby nie rozumieć, że wasz przekaz był zupełnie jasny, i że waszym celem podczas tej rozmowy była brudna indoktrynacja polityczna. Siedząca obok Kuligowska, też z TVN, nie chciała być gorsza i próbowała przebić koleżankę: ,,Ja bym nawet była za radykalnym rozwiązaniem, takim jak jest w niektórych europejskich krajach, że to (udział w wyborach - dop. RP) jest pewnego rodzaju OBOWIĄZEK". Rozlegają się brawa od festiwalowych głupków popierających jej kretyńską, zamordystyczną propozycję, żeby zmuszać ludzi do udziału w wyborach. Ja jestem zupełnie przeciwnego zdania, coraz bardziej przychylam się do twierdzenia, że demokracja będzie tak gównianym ustrojem tak długo, jak długo udział w wyborach nie będzie formą PRZYWILEJU, który każdy może zdobyć ale pod warunkiem udowodnienia, że orientuje się w jakikolwiek sposób w sytuacji w kraju, bo dopóki ludzie głosują na polityków którzy są przystojniejsi albo ładniej się z bilbordu uśmiechają, a nie mają zielonego pojęcia o ich poglądach, to nigdy się Polska nie wygrzebie z tej ciemnej czy raczej czerwonej dupy, w której tkwi. W każdym razie pomysł żeby ludzi - nawet tych nie mających zielonego pojęcia o politycznych realiach - ZMUSZAĆ żeby szli i stawiali krzyżyk na kartach, to już absolutnie forma jawnego szkodzenia Polsce. Nikt rozsądny i dobrze życzący swojemu krajowi nigdy by na tak niebezpieczny pomysł nie wpadł. Na tym przykładzie idealnie widać, że lewactwu chodzi o ilość a nie o jakość - bo wie, że gdyby zaczęła liczyć się jakość, to lewactwo odpadłoby jako pierwsze. Ale dzięki masówce i propagandzie, może odnosić sukcesy.
Kuligowska dodała, że jak ktoś nie chce czytać Konstytucji, to niech po prostu... zda się na prawników, ekspertów, niezależnych sędziów, oczywiście nie odmówiła sobie podania których - Juszczyszczyna i Tulei. A więc na festiwalu organizowanym przez syna milicjanta służącego PRL, pracownica telewizji stworzonej przez PZPR-owca, siedząc obok Kolendy która esbeckiego konfidenta Maleszkę nazywała swoim MENTOREM, namawia do słuchania syna funkcjonariuszki SB, a to wszystko po to, żeby... NIE BYŁO JAK W PRL! Prowadząca nie chciała być od nich gorsza, nie chciała wyjść na mniej gorliwą ideologicznie, więc wypaliła: ,,Trzeba czytać Konstytucję i trzeba sobie z niej nawet wynotować najważniejsze fragmenty, żeby wiedzieć czym jest godność człowieka". Pamiętajcie - jeśli nie nosicie konstytucji w torebce i nie studiujecie jej, jak chrześcijanie Biblię - to nie będziecie wiedzieli... czym jest godność człowieka. Kolenda: ,,Zawsze byłam kujonem w szkole, to się opłaciło jakoś". Nie wątpię ani przez moment, że wkuwanie na blachę tego co ci ktoś podsunie pod nos i każe się nauczyć na pamięć, a potem do tego stosować przez całą karierę, bywa szalenie opłacalne, zwłaszcza w zawodzie dziennikarza. Kolenda jest tego najlepszym przykładem. A że odbywa się to kosztem samodzielnego myślenia, uczciwości i przyzwoitości, to już oj tam, oj tam - ważne, że jest ,,szalenie opłacalne", prawda...? Kuligowska namawia, żeby szukać informacji w internecie, ale od razu podnosi palec i przestrzega: ,,tylko sprawdzone źródła!" Sprawdzone, czytaj: tylko te polecane przez Kuligowską i kolegów z redakcji...
Właściwie w tej debacie co zdanie, to perełka. Prowadząca: ,,Czym jest dla was prawda? Chciałabym wiedzieć, czym jest dla dziennikarek, które szukają tej prawdy, które drążą..." Nagle Kolenda przerywa i niemal z oburzeniem obwieszcza niezwykle filozoficzną sentencję: ,,Ale przepraszam, co to znaczy szuka - prawda jest jedna! No prawda, są fakty i prawda jest jedna!" I rozlegają się brawa, bo owsiakowskiej publice każde gówno zawinięte w papierek mądrych słów wydaje się skarbem. To, że prawda jest jedna, nie oznacza, że dwoje ludzi będzie ją identycznie rozumiało i definiowało. A skoro mówisz, że prawda jest jedna, Kolendo, to patrz teraz: jesteś pracownicą telewizji stworzonej przez człowieka, którego Urban polecał Kiszczakowi do robienia propagandy ocieplającej wizerunek SB. Prawda jest jedna, więc nie dyskutuj i przyznaj się, że to obciach pracować w takiej telewizji. ,,Szalenie opłacalny", jak to zwykłaś mawiać - ale nadal: obciach.
Potem Kolenda opowiada o tym jak ocenzurowała konserwatywnego polityka i zakończyła z nim rozmowę za to, że powiedział jej w twarz prawdę o LGBT: ,,Ja bym tego nie nazwała odważną decyzją, wyrzucenie ze studia człowieka, który mówi, że LGBT to nie są ludzie tylko ideologia. Po prostu to była naturalna reakcja, no ja nie zastanawiałam się ani jednej sekundy". I właśnie na tym polega twoja tragedia, Kasieńko, i twoich lewackich kolegów i koleżanek - że wy się za rzadko i za krótko zastanawiacie. U was wargi pracują bez przerwy, a mózg bywa albo na urlopie, albo w niektórych przypadkach - na emeryturze. A fakty są takie, że wyrzuciłaś człowieka ze studia i zrobiłaś teatralną scenę, z powodu słów, które są w stu procentach prawdziwe. Każdy ma prawo stwierdzić, że LGBT to nie ludzie, tylko ideologia. Zupełnie inny wymiar miałyby słowa, że: geje to nie ludzie, lesbijki to nie ludzie, transseksualiści to nie ludzie. Byłoby to wówczas odczłowieczanie. Ale LGBT to faktycznie ideologia, tak jak nie widzę nic złego w stwierdzeniu, że: PiS, PO czy Konfederacja to nie ludzie. Bo to PARTIE POLITYCZNE. W ich skład oczywiście wchodzą ludzie, ale same nazwy oznaczają partię polityczną - w przeciwnym wypadku, Kasiu, kiedy twoje środowisko wołało, że j**ać PiS, należałoby to rozumieć w taki sposób, że macie chrapkę na namiętną noc z Kaczyńskim i Suskim.
Ok, show gwiazd TVN na festiwalu Owsiaka trwał godzinę i 20 minut, a ja przeanalizowałem na razie ledwie pół godziny (!) i już mi mózg paruje od tych głupot, zakłamania i obłudy obu pań, więc pozwólcie, że ten wątek przerwę, bo sam wstęp już się robi bardzo długi. Jutro wrzucę trzeci (ostatni) wątek obrazujący stronniczość TVN, a potem już przejdziemy do łączenia kropek dotyczących Rafała - niektóre będą naprawdę szokujące.
Dziś, na zakończenie drugiej części wstępu, jeszcze tylko jeden krótki wątek. Zbliżają się wybory, trwa program Wojewódzkiego w TVN, gościem Monika Olejnik. Rozmawiają sobie, nagle na scenę wchodzi (oddolnie i spontanicznie) piosenkarz Krzysztof Zalewski (żałosny dupek obdarzony dobrym głosem), po czym strzela przemówienie polityczne, którego wymowa (mimo słabo udawanego owijania w bawełnę) jest całkowicie jednoznaczna: Polacy, ruszcie tłumnie na wybory, bo trzeba odsunąć pisowców od władzy i dać rządy lewactwu lub centrolewactwu, w każdym razie komuś kto posłusznie będzie wykonywał kolejne etapy rewolucji marksizmu kulturowego. Po jego przemówieniu, Wojewódzki i Olejnik wiwatują. Wojewódzki - syn PRL-owskiego prokuratora, Monika Olejnik - córka majora SB, TVN - telewizja stworzona przez PZPR-owskiego speca od propagandy. Jeśli ktoś nie rozumie wymowy tych faktów - ten ktoś nie rozumie rzeczywistości, w jakiej żyje.