Wczoraj zwróciłem Państwu uwagę na przedstawianie nieistniejącego rozstrzygnięcia ETPCz jako rzekomego potwierdzenia własnej narracji. Dzisiaj ponownie publikują Państwo wpis, w którym jednostkowe postanowienie o wyłączeniu konkretnego sędziego od rozpoznania konkretnej sprawy przedstawiają jako przełomowe orzeczenie kończące możliwość kwestionowania wadliwych składów sądu.
Postanowienie II KK 170/26 nie rozstrzyga o legalności obecnej KRS, nie przesądza statusu wszystkich osób powołanych po 2017 r., nie zakazuje badania prawidłowości składu sądu i nie ustanawia żadnej zasady prawnej. Dotyczy wyłącznie wyłączenia jednego sędziego w jednej sprawie na podstawie oceny jego bezstronności.
Prawdziwe jest jedynie stwierdzenie, że samo powołanie na wniosek KRS ukształtowanej po 2017 r. nie powoduje automatycznie nieważności każdego orzeczenia. Nie wynika z tego jednak, że sposób powołania jest prawnie obojętny, że nie może być przedmiotem kontroli ani że udział takiej osoby nigdy nie prowadzi do wadliwej obsady sądu. Państwo ponownie zamieniają tezę "nie zawsze i nie automatycznie" w tezę "nigdy".
Nieprawdziwy jest również sens nadany temu postanowieniu już w pierwszym zdaniu wpisu. Nie nastąpił żaden "koniec podważania składów sądu". Postanowienie nie uchyla standardów wynikających z Konstytucji, prawa Unii Europejskiej ani Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Nie wiąże innych składów i nie usuwa obowiązku badania, czy sąd był niezależny, bezstronny i ustanowiony ustawą.
Szczególnie osobliwe jest powoływanie się na ochronę obywatela przed sędziowską wojną, przy jednoczesnym przekonywaniu go, że badanie prawidłowości składu sądu stanowi przejaw anarchii. Prawo strony do sądu nie polega na zakazie zadawania pytań o status osób orzekających. Polega właśnie na zagwarantowaniu, że sprawę rozpozna sąd spełniający wszystkie wymagane prawem standardy.
Wczoraj nieistniejące rozstrzygnięcie Strasburga. Dzisiaj incydentalne postanowienie przedstawione jako ustrojowy przełom. Co wpis, to kolejna podmiana znaczeń, pominięcie zasadniczego kontekstu albo nadanie orzeczeniu skutków, których ono nie wywołuje.
To nie jest rzetelne informowanie odbiorców o prawie. To konsekwentne dostosowywanie prawa i orzeczeń do z góry przyjętej narracji.
Doda usłyszała zarzuty związane ze złamaniem art. 130 prawa farmaceutycznego; przypisywała właściwości lecznicze swoim produktom.
A kiedy usłyszy Mejza i jego oszukańcza firma obiecująca wyleczenie osób nieuleczalnie chorych za bajońskie sumy w dolarach.
Czekamy na przedawnienie?
Brawo dla posłanki Sylwii Bielawskiej.
Wczoraj w Sejmie zrobiła coś, czego wielu unika – zapytała wprost Roberta Bąkiewicza, ile podatku i składki zdrowotnej odprowadził za 2025 rok.
Kiedy ten stał na mównicy i grał rolę wielkiego patrioty oraz obrońcy granic, usłyszał konkretne pytanie o swoje rozliczenia z fiskusem.
Bo właśnie o to chodzi.
Człowiek, który żyje ze zbiórek, z filmików i z emocji, rzadko lubi, gdy ktoś przypomina mu o zwykłych obywatelskich obowiązkach. A ona właśnie to zrobiła – spokojnie, publicznie i bez owijania w bawełnę.
Podczas gdy tysiące zwykłych ludzi, w tym Ukraińcy, wpłacają do budżetu miliardy, on ma „trochę grosza na zbiórkę”, z których żyje w luksusach bez odprowadzania składek.
I właśnie na tym polega różnica.
Dobrze, że ktoś wreszcie zadał to pytanie.
- Jacek Fogiel
Za PiS nie zbudowano ani jednego schronu.
Za to na „dzieła” Rydzyka poszło ponad 400 mln zł.
Za rządów KO ruszyły prawdziwe budowy:
• Malbork
• Borek Wielkopolski – schron pod boiskiem szkolnym
• Stryków – dwa podziemne schrony
Pierwsze obiekty mają być gotowe w tym roku
Niespełna dobę po spotkaniu Tuska z Zełenskim w Lublinie mamy krater po wybuchu pod tym samym miastem. Syreny, myśliwce w powietrzu, szczątki na polu. Tak wyglądaj próby zastraszania przez ruskich terrorystów.
Od człowieka, za którego rządów przez miesiące ukrywano rakietę pod Bydgoszczą, takie pouczenia brzmią wyjątkowo niewiarygodnie.
Wtedy winni byli wszyscy, tylko nie PiS. Dziś znowu polityka wyprzedza fakty. Pamięć bywa krótka, internet nie.
To manipulacje i półprawdy. Jak zawsze. Pierwsze służby podległe #MSWiA były na miejscu o 4.20 rano.
W ciągu kolejny godzin i dni spodziewajmy się, że w mediach społecznościowych zaroi się od wpisów prorosyjskiej agentury, która będzie nakręcać spiralę strachu i chaosu dezinformacyjnego. Zamieszczajcie na swoich profilach w SM tę grafikę. Walczmy z dezinformacją w sieci!
Diagnoza?
Brak czaszki płodu.
Wypis z polskiego szpitala „Brak podstawy prawnej” do terminacji wadliwej ciąży.
To nie jest „ochrona życia”.
To jest systemowa przemoc wobec kobiet❗️
Kiedy Polska stanie się krajem bezpiecznym dla kobiet⁉️
Cały artykuł @tygodnikpolityka
Już bardziej na spokojnie kilka słów
Wiedziałem: dlaczego nie zestrzelono?
Najprostsza odpowiedź: bo nie jesteśmy w stanie wojny.
Co się robi na wojnie?
1. Zamyka się przestrzeń powietrzną nad państwem. Tylko specjalne loty i specjalne zezwolenia na loty w szczególnych warunkach. Latają służby państwowe, wojsko, LPR, SG, Policja, w ścisłej wojskowej koordynacji. Cywilni kontrolerzy mają wolne, albo idą w kamasze, choć specyfika kierowania lotami wojskowymi, grupowymi, przechwyceniami, itp. to rzecz w której trzeba by ich wyszkolić. Oczywiście sto razy łatwiej niż człeka z ulicy.
Aerokluby, użytkownicy prywatni, przewoźnicy, agro, zagranica - stoi. Nie ma. Zaorane.
2. Wyprowadza się wszystkie jednostki przeciwlotnicze i stawia na pozycjach polowych. Komuś w rzepaku, a komuś za lasem, na łące - krowy won. I codziennie manewr na nowe pozycje. Gąsienicami lub ciężkimi na kołach. Po polach, po zbożu, ziemniakach i pietruszce.
3. Samoloty myśliwskie dyżurują w powietrzu w wyznaczonych strefach, tankowiec wspiera. Co wlatuje to kraju, a będzie tego dużo na wojnie, walimy jak leci. Komuś spadnie na dom, komuś rakieta rozpieprzy stodołę. Tu zginą ludzie i tam. Ale oczywiście więcej będzie ginąć od trafień pocisków czy dronów, bo wszystkiego zestrzelić się nie da. Codziennie coś gdzieś będzie trafiać, a od czasu do czasu komuś przez okno wleci własna rakieta przeciwlotnicza i rozwali coś więcej, niż meblościankę.
Ale jest pokój. Nie walimy salwami do wszystkiego co się rusza w powietrzu aż wióry lecą, nie rozstawiamy baterii rakiet wzdłuż granicy, i pozwalamy na wiele różnych lotów nad Polską.
W takich warunkach nie strzelamy do wszystkiego co nie odpowiada na sygnały identyfikacji. Oczywiście w zaistniałej sytuacji był to na 90 procent pocisk. NA DZIEWIĘĆDZIESIĄT... A co jak nie?
Dlatego jest wymóg wzrokowej identyfikacji (VID - Visual ID). Jest noc, więc normalnie się nie da, ale F-16 ma zasobnik celowniczy Sniper. Jak przechwyci radar, to może go slejwnąć (slave mode - zakres "niewolniczy", kiedy radar odwraca układ optyczny zasobnika na cel który sam widzi) jego termowizorem na wskazany kierunek. Wąski szpaler powiększonego obrazu trafia na ekran w kabinie, albo z kamery pracującej w podczerwieni, albo z telewizyjnej jak się da. Pilot patrzy i widzi: dobra, pocisk, strzelamy?
W czasie pokoju są sektory, tu strzelamy, bo pusto, a tu nie - bo wiocha obok wiochy, albo miasto. Z tego co powiedział Dowódca Operacyjny gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, to do identyfikacji zabrakło 1-2 minut i zapewne padła by komenda na zestrzelenie, bo 2,5 minuty lotu pocisku dalej na zachód jest Kraśnik, a w nim zakład zbrojeniowy. Choć pocisk nie leciał dokładnie w tamtym kierunku, według wróżenia z fusów na podstawie ukraińskiej mapy (na ile prawdziwej? Wygląda git, ale pewności nie ma) pocisk leciał od strony Lwowa i zmierzał w kierunku tak między Opole Lubelskie - Kazimierz Dolny. Nad Lwowem zestrzelono sporo tych pocisków, bo poszło ich na rejon miasto sporo. Tego też gonił ukraiński myśliwiec, ale nie zdążył, musiał odejść na 20 sekund przed polską granicą, bo by wleciał do nas.
Polski samolot właściwie wychodził na pozycje do identyfikacji i strzału, ale w tym momencie pocisk spadł sam z siebie.
Rozważałem trasę w kierunku Kaśnika, ale wtedy poszedłby nad Zamościem, a tu zapewne stał w gotowości 18. Pułk Plot z "Małą Narew". Dziwie się, dlaczego nikt nie zapytał z dziennikarzy, czy pułk (choćby jedną baterię ogniową) został postawiony w gotowość operacyjną, czy nie. Ale nikt o to nie zapytał na konferencji z MON czy DORSZ, nie mogę tego zrozumieć dlaczego.
Nie oczekujcie, że wszystko co wleci będzie zestrzeliwane zaraz za granicą, tak się nie da. Popatrzcie na Ukrainę, jak jest nalot, to wiele środków napadu powietrznego jest zestrzeliwanych daleko w głębi kraju, a co najmniej 10-20 % i tak trafia w cele. Te wieczne trafienia w całej Ukrainie dedykuje tym, co publikowali mapki "gdzie jest wojna, więc dlaczego ci ludzie wyjeżdżają z innych miejsc". Takie naloty na Ukraine to obecnie (od dwóch z górą lat) co drugi dzień. Loteria. Na kogo popadnie, na tego bęc. Tak wygląda wojna.
I teraz pytanko. To jak ludzie chcą. Strzelamy, ale potem żeby nie było płaczu jak zestrzelona rakieta walnie w wieś i zabije 6 osób, czy niech leci, póki nie leci na miasto czy wielką wieś?
Sam nie odpowiem. Na szczęście, nie mnie o tym decydować. To trudna decyzja.
Ale ogólnie, to wygląda mniej więcej tak.
Na zdjęciu polski F-16 tuż po starcie z kierowanymi rakietami "powietrze-powietrze".
Fot. Michał Fiszer
PS. Przepraszam, że nie pluje na wojsko. Tak się złożyło, że nie wyrzucono mnie z WP, nie odszedłem w atmosferze skandalu, z ciężkim żalem, z urazą, czy coś takiego. Miałem w porządku dowódców, nikt mi nigdy w wojsku krzywdy nie zrobił, wręcz przeciwnie - moje autystyczne dziwactwa były tolerowane. Nie mając żalu, frustracji, niespełnionych ambicji, odszedłem bo chciałem co innego robić, a wojsko wspominam z sentymentem i radością,
Dlatego nie wylewam żali, nie biorę rewanżu, nie tryskam żółcią. Przykro mi.
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Wszystkim, którzy mówią, że Morawiecki nie jest taki zły, przypominam w skrócie jego „zasługi”:
wybory kopertowe, nieogłoszenie stanu klęski żywiołowej, ograniczanie praw i wolności rozporządzeniami zamiast ustaw, nielegalne przekazanie danych Poczcie Polskiej, niewykonywanie wyroków TSUE, niewykonywanie części wyroków ETPC, podporządkowanie KRS władzy politycznej, Izba Dyscyplinarna, wykorzystywanie Trybunału Konstytucyjnego do legitymizowania działań rządu, Pegasus, Lex TVN, Lex Czarnek, upolitycznienie prokuratury, Fundusz Sprawiedliwości, afera wizowa, RARS, szpitale tymczasowe, przejęcie Polska Press przez Orlen, wykorzystywanie spółek Skarbu Państwa do celów politycznych.
I to naprawdę tylko skrót.
Skandaliczne zachowanie, które trzeba potępiać ❗Kolejny patus z kompleksami postanowił pokazać, jaki jest „twardy”.
Lot Kraków–Malaga. Przez cały lot głośny, agresywny, chamski. Kiedy mama Ukrainki zwróciła uwagę (bo obok leciała kobieta z małym dzieckiem) i poprosiła stewarda o uspokojenie – zaczęły się wyzwiska.
Po wyjściu z samolotu: „ku... ukraińska”.
Jak córka stanęła w obronie matki i wyzwał ja: „ukraińską prostytutką”.
Jak wyciągnęła telefon – dostała po rękach
Bo przecież jak Ukrainka ma czelność nie być milczącą ofiarą, to trzeba jej pokazać miejsce.
Wstyd.
I jeszcze większy wstyd dla wszystkich, którzy takie zachowania oglądają i milczą.
Niech wszyscy zobaczą „bohatera" Niech wie,c że nikt już nie będzie udawał, że „to tylko jedna sytuacja”.
Bo to nie jest jedna sytuacja. To kolejny dowód, że część „twardzieli” nadal myśli, że kobieta (szczególnie Ukrainka) to worek do kopania i obrażania.
Zero tolerancji. Zero usprawiedliwień. Zero „a może ona coś zrobiła”.
Patus zostaje patusem.
- Jacek Fogiel
Wojna właśnie się rozpoczyna. W ruch idą w regionach pieniądze wyprowadzone z budżetu państwa. Morawiecki przejmuje struktury terenowe PiS. Do końca roku PiS będzie mieć poparcie na poziomie Brauna.