Dzwoni do mnie policja z Warszawy.
- Jest pan w domu?
- Nie.
- Bo my jesteśmy pod pana domem w Łosiu.
- Chryste Panie! Co sie stało?
- A gdzie pan jest?
- W szkole. Na wywiadówce u dziecka. Ale co się stało?
- Dostaliśmy zgłoszenie. Zamieścił pan wpis, w którym groził pan...
- Czy wy jesteście kurwa mać normalni? Koleś, który w piątek groził mi nożem jest na wolności. Nie zatrzymaliście go nawet na 5 minut. Kwadrans temu widziałem go w Piasecznie. Dość tych kpin!
Wyłączyłem telefon.
Niech mnie teraz zawiną za obrazę funkcjonariusza policji.
TYLKO U NAS:
2 mln 406 tysięcy złotych zapłacił Sebastian Jargut, ps. "Foka", mec. Romanowi Giertychowi za fikcyjne usługi prawne.
Pieniądze przelewały spółki-krzak: New Industry i TG, założone przez Jarguta z kapitałem 5 tys. zł. Nie prowadziły żadnej działalności, mieściły się w kilkunastometrowym pokoju w domu jego żony. Nie zatrudniały żadnych pracowników. Zostały powołane do życia tylko i wyłącznie po to, aby pomóc Romanowi Giertychowi jako "spółki buforowe" w wyprowadzaniu pieniędzy z giełdowej spółki Polnord.
"Foka" to wieloletni ochroniarz i kierowca Giertycha.
Wyliczeń dokonałem na podstawie dokumentów - prowadzonego od ośmiu lat śledztwa w sprawie #aferaPolnordu - które udało mi się zdobyć nieoficjalnie. Nie mogę wykluczyć, że są to wyliczenia niepełne i coś pominąłem.
Prokuratura odmówiła mi odpowiedzi na pytania pod pretekstem, że w śledztwie mam status świadka.
Skąd "Foka" wziął pieniądze? Z Polnordu.
Dokumenty zgromadzonych przez lubelską prokuraturę, dają stuprocentową pewność, że umowy o świadczenie usług adwokackich, stanowiące podstawę przelewów dla Giertycha, miały charakter pozorny. Chodziło o pretekst do przelewania pieniędzy.
Pralnia "Foki" była pierwszą fazę operacji, która doprowadziła do wyprowadzenia z Polnordu 93 mln zł. Zabawa na całego zaczęła się później.
Kolejnym etapem były bezpośrednie umowy o obsługę prawną i rozliczenia majątkowe między Polnord S.A. a kancelarią Giertycha. Tu w grę wchodziły znacznie większe kwoty niż skromne przelewy "na waciki" od "Foki". A swoją drogą, dobrze mieć takiego rezolutnego ochroniarza. :-)
-----------
Jeśli podoba Ci się moja praca i chcesz wesprzeć dziennikarskie śledztwa, może przybić piątkę lub postawić mi kawę na:
https://t.co/RmafDcHWqZ
#aferaPolnordu #pralniaRomana #CelaDlaGiertycha
🚨🚨EL VÍDEO MÁS PODEROSO QUE VERÁS HOY.
John Clauser, Premio Nobel de Física y 1,500 Cientificos más en Quantum Korea dicen:
"NO EXISTE Cambio Climático, NO EXISTE Emergencia Climática"
El Dr. Clause Agregó: "La narrativa del Cambio Climático es una PELIGROSA CORRUPCIÓN QUE AMENAZA LA ECONÓMIA A NIVEL GLOBAL" ⚔️🔥
Chcą usunąć tablicę upamiętniającą Polaka zamordowanego przez Niemców za kubek wody dla Żydów❗
Jan Maletka był kolejarzem, miał 21 lat. Z narzeczoną już miał wyznaczoną datę ślubu. Całe życie przed sobą. 20 sierpnia 1942 roku podszedł do wagonu z Żydami jadącymi do Treblinki i podał im wodę. Niemcy go zastrzelił.
W 2021 roku Instytut Pileckiego odsłonił przy dawnej stacji kolejowej w Treblince (około 2 km od obozu) skromny kamień z tablicą. Treść: "Pamięci Jana Maletki zamordowanego przez Niemców 20 sierpnia 1942 roku za pomoc Żydom. Pamięci Żydów zamordowanych w niemieckim nazistowskim obozie zagłady w Treblince."
Uczczenie pamięci Polaka pomagającego Żydów stanowi jednak dla wrogich Polsce i Polakom pseudointelektualistów.
Na zdjęciu owa grupa, z wielkimi transparentami protestu. Zdjęcie groteskowe, ale ich idea najpodlejsza.
Jan Grabowski z Uniwersytetu w Ottawie nazwał tablicę "zawłaszczeniem przestrzeni Holokaustu przez polską narrację narodową."
Jan Hartman opublikował w Polityce artykuł zatytułowany "Antysemicki skandal w Treblince." Tablicę dla zamordowanego kolejarza nazwał skandalem.
Żaden z nich nie kwestionuje, że Niemiec zastrzelił Jana Maletkę. Kwestionują, czy zasługuje on na upamiętnienie — bo ich zdaniem tablica "zakłóca żydowską przestrzeń pamięci."
Tablica stoi kilometr od obozu. Na miejscu gdzie zginął Jan. Wspomina też ofiary żydowskie. Człowiek który oddał życie za kubek wody dla drugiego człowieka — zasługuje na kamień z tablicą.
Z okazji aresztowania Leszka Kraskowskiego na 3 miesiące, pod potężnym zarzutem posiadania broni gazowej, warto przypomnieć sobie kilka faktów z afery Polnordu:
- Kierowca Romana Giertycha, pseudonim Foka aka 5 piw, założył dwie spółki o kapitale zakładowym wynoszącym całe 5 tysięcy złotych.
- Spółka Prokom, której właścicielem był Ryszard Krauze, sprzedała firmom Foki przyszłe i niepewne wierzytelności za kwotę 51 mln zł.
- Dwa miesiące później Polnord notowany na GPW (kontrolowany przez Krauzego) odkupuje te wierzytelności za 58 mln zł.
- W ten prosty sposób doszło do wyprowadzenia milionowych środków ze spółki giełdowej.
- Spółki Foki zapłaciły następnie kancelarii Romana Giertycha ponad milion złotych.
- Co najważniejsze: Roman Giertych reprezentował wszystkie cztery zamieszane podmioty, a od Prokomu jego kancelaria otrzymała ok. 5 mln złotych brutto.
Zdjęcie niepowiązane.
Marszałka Józefa Piłsudskiego zapytał ktoś kiedyś po czym poznać człowieka uczciwego.
Padła krótka odpowiedź;
- "To bardzo proste. Natychmiast przeciwko niemu sprzysięgają się wszystkie kurwy i złodzieje".
Mamy do czynienia ze skandalem. Postanowienie zapadło na posiedzeniu bez udziału ustanowionego prze @LKraskowski obrońcy. Podobno próbowano się z nim kontaktować i sporządzono notakę. Obrońca, który przebywa poza Warszawą ustanowił substytucję innemu adwokatowi, który nie zdążył jednak dotrzeć na czas na posiedzenie bo substytucja została ustanowiona parę minut po jego rozpoczęciu. W dodatku Kraskowski pozwał jednego z sędziów tego sądu co oznacza, że można mieć poważne wątpliwości co do bezstronności tego sądu. Nie przesądzam o winie lub niewinności podejrzanego ale w tej sprawie całe środowisko dziennikarskie powinno patrzeć na ręce wymiarowi sprawiedliwości. Bo facet mocno nadepnął na odcisk mecenasowi @GiertychRoman i jak twierdził był ofiarą gróźb karanych a sprawca miał mieć nóż. Facet który mu miał grozić, według twierdzeń Kraskowskiego miał wymieniać przy tym nazwisko Giertycha
W Kielcach powstanie pomnik pamięci ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach (Rzezi Wołyńskiej).
Zwycięski projekt autorstwa Kingi Smacznej-Łagowskiej i Alberta Kozaka przedstawia małą, osamotnioną, płaczącą dziewczynkę – bez butów, w porwanej sukience – trzymającą niebieski kwiat lnu. Symbol torturowanych dzieci, kobiet i cywilów, którzy ginęli w bestialski sposób tylko za to, że byli Polakami. Na brzegach niskiego, białego marmurowego postumentu zostaną wyryte nazwy miejscowości, po których nie został ślad...Pomnik ma stanąć na Skwerze Szarych Szeregów. To ważny, godny i surowy w formie monument – bez drastycznych scen, a jednak przejmujący do głębi.
Pamiętamy. Nie zapomnimy.
Aresztowano Leszka Kraskowskiego...to niebezpieczny precedens, aresztowanie dziennikarza za podawanie niewygodnych dla władzy faktów. Nie było nam wiele razy po drodze ale w takiej sytuacji staje obok Leszka. To trzeba dogłębnie wyjaśnić.
Odrażające jest, że w tej obrzydliwej akcji bierze udział Jan Grabowski, którego ojca zadenuncjował żydowski szlmacownik, a uratowali polscy nacjonaliści. Tak to wspominał Zbigniew Grabowski:
„Mój ojciec został złapany na ulicy, w tramwaju właściwie, przez żydowskiego agenta gestapo. Ci byli najniebezpieczniejsi, a gestapo miało sporo agentów żydowskich, którzy za obietnicę uratowania życia wyszukiwali ukrywających się Żydów. On został wydany Niemcom przez agenta i znalazł się w alei Szucha” (...)„Były bardzo dziwne rzeczy, dlatego że na przykład w pewnym okresie ocalałem dzięki ludziom, po których bym się tego zupełnie nie spodziewał, to znaczy ludziom z organizacji „Pług i Miecz”, skrajnie prawicowej, antysemickiej i rodzinie Kowalskich, którzy przechowali mnie u siebie. Byli niezwykle sympatyczni, mądrzy, ciekawi ludzie. Antysemityzm nie był dla nich najistotniejszy, ale oni sobie tylko wyobrażali Polskę mocarstwową, od morza do morza. Dyskutowali ze mną różne mapy, czy Krym będzie należał do Polski, czy nie, Rugia też powinna należeć do Polski i tak dalej” (...)W jednym z pokoi mieszkał kleryk Kowalski, który mnie wprowadzał w sprawy konspiracji „Pługa i Miecza”. Dawał mi rozmaite lekcje polityczne i dyskutowaliśmy. Był znacznie ode mnie starszy. Gazetki różne miałem przez niego. Kiedyś zauważył, że coś się dzieje niedobrego, bo była u nas pierwsza próba szantażu. Moi rodzice z tego się wybronili. On wtedy powiedział: „Uciekaj stąd, wezmę cię do mojego brata”. Zawiózł mnie do swojego brata w Henrykowie pod Warszawą. Tam w bardzo ciekawej atmosferze, bym powiedział, intelektualnej, spędziłem krytyczne dla naszej rodziny kilka tygodni”
Przypominam szokujący raport o ukraińskich zbrodniach na Polakach przedstawiony w Sejmie w 1919 roku.
W latach 1918-19 Ukraińcy władający fragmentem Małopolski Wschodniej nazwanej Zachodnioukraińską Republiką Ludową dokonali masowych zbrodni na Polakach. Po wyzwoleniu tych terenów przez Wojsko Polskie, powstała Komisja Śledcza do zbadania Okrucieństw Ukraińskich w Małopolsce Wschodniej. Jej przewodniczącym został poseł Jan Zamorski. Oto fragment jego sejmowego przemówienia, w którym podsumował ustalenia komisji:
„Wysoki Sejmie! Komisja wydelegowana przez Sejm do Galicji Wschodniej dla zbadania okrucieństw popełnionych na ludności polskiej przez Ukraińców zebrała się we Lwowie… i odbyła kilka posiedzeń celem oznaczenie zakresu i sposobu przeprowadzenia swych prac. Zgadzano się na to, że okrucieństw takich, które wołają o pomstę do nieba jest bardzo wielka liczba, że poza tymi okrucieństwami jest nieskończona liczba rabunków, podpaleń, morderstw wynikających niby to z działań wojennych, których zapomnieć nie można… Tragedia ludu polskiego zaczęła się z chwilą upadku państwa austriackiego tzn. dn. 1 listopada 1918 r. Wiadomo, że rząd austriacki zostawił w Galicji Wschodniej wiele pułków czysto ruskich, ale wzmocnionych również żołnierzami z pułków niemieckich i węgierskich, którzy w tej chwili oddali się pod władzę tzw. Narodowej Rady Ukraińskiej i którzy w tej chwili byli tą siłą zbrojną przy pomocy której Rada Ukraińska obejmowała rządy w całej Galicji Wschodniej. Co prawda Rusini przy obejmowaniu rządów ogłosili dla wszystkich równouprawnienie, a więc i dla Polaków, ale natychmiast po miastach kazano zdejmować napisy polskie i zastępować je ruskimi, zamykać szkoły polskie i w niedługim czasie wystąpiono do urzędników polskich z żądaniem, aby dokonali przysięgi na wierność Rzeczypospolitej Zachodnio-Ukraińskiej, w przeciwnym razie zostaną pozbawieni urzędów. W ten sposób we wszystkich prawie miastach Galicji Wschodniej urzędnicy polscy zostali pozbawieni swoich urzędów, swoich dochodów. Miasta oddano pod zarząd komisarzom ukraińskim, powiaty również komisarzom ukraińskim. Ludności polskiej odmawiano prawa do korzystania z aprowizacji miejskiej. Wskutek tego ta aprowizacja Polaków spadła całą siłą ciężaru na samą ludność.
(…)
Gdy Ukraińcy zaczęli się cofać spod Lwowa, wówczas przyszła ostatnia godzina na polską ludność wiejską. Przede wszystkim podpalano wieś. Tak zrobiono w Sokolnikach, w Biłce Szlacheckiej w Dawidowie, tak zrobiono zawsze w każdej wsi, która miała opinię wsi polskiej. Podpalano zazwyczaj zachaty i strzelano do ludzi. W ten sposób spalono ponad 500 gospodarstw, czyli około 2000 budynków: w Sokolnikach 96 gospodarstw, w Biłce, cośmy naocznie stwierdzili. Ktokolwiek wyszedł z chaty, padał zabity albo ranny. W ten sposób zginęło w Sokolnikach ponad 50 osób i 28 w Biłce. Palono żywcem w domach i stodołach. Wiele jest takich wypadków. W ten sposób obchodzono się z polskimi wsiami. Przy pędzeniu do robót zwracano szczególną uwagę na dziewczęta, które po robotach oddawano żołnierzom do użytku. Klee ataman ukraiński – Niemiec, założył w Żółkwi dom publiczny dla żołnierzy z dziewcząt polskich. Podobnie postępowano z zakonnicami w trzech klasztorach polskich. Zazwyczaj nasyciwszy swoje chuci żołnierze przeważnie mordowali swoje ofiary. We wsi Chodaczkowie Wielkim k/Tarnopola np. cztery dziewczęta zostały zamordowane w ogrodzie, lecz przedtem oderżnięto im piersi a żołnierze ukraińscy podrzucali nimi jak piłką. Znęcanie się nad ludnością w ogóle odbywało się w wielu miejscowościach. Wiadomo, że niewiastom obrzynano piersi, zapuszczano im papryki, stawiano granat we wstydliwe miejsce i rozrywano. Takie wypadki powtarzają się dość często. Najokrutniej postępowali żołnierze półinteligenci, oficerowie, synowie popów.”
🇵🇱Kwiat lnu. Symbol pamięci o ludobójstwie wołyńskim.
Pod patronatem @NawrockiKn rozpoczynamy akcję upamiętnienia Ofiar ludobójstwa wołyńskiego poprzez symboliczne przypięcie 11 lipca kwiatu lnu.
✅Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania w Chełmie roześle przypinki kwiatu lnu do wszystkich redakcji, parlamentarzystów, a także samorządowców, komentatorów życia publicznego czy celebrytów.
✅Po raz kolejny apelujemy, zachęcamy i prosimy, aby 11 lipca w ten sposób upamiętnić Ofiary.
✅Potrafimy 19 kwietnia upamiętnić Powstanie w Getcie Warszawskim poprzez symboliczne przypięcie żółtego żonkila, powinniśmy pamiętać o Ofiarach ludobójstwa wołyńskiego.
✅Akcja ma na celu przypomnienie o ponad 100 tysiącach Ofiar ludobójstwa wołyńskiego i ich upamiętnić. 🇵🇱
@prezydentpl
Grubo z nami jadą❗ Szefowa unijnej dyplomacji i koleżanka Tuska, Kaja Kallas, właśnie zaproponowała, by Polska dostała... 4 RAZY mniej pieniędzy ze zwrotu za pomoc wojskową udzieloną Ukrainie❗🤬
Krótko mówiąc - Polska, która udzieliła przeogromnej pomocy militarnej Ukrainie, ma teraz zostać najbardziej poszkodowana w ramach dzielenia zwrotów 🙃 Brzmi sprawiedliwie? Przypominam, że Tusk mocno zabiegał o to, aby pani Kallas objęła jedno z najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej. No to mamy.
W ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF) państwa członkowskie, które udzieliły pomocy wojskowej Ukrainie, miały otrzymać zwrot części środków. Według pierwotnych planów Polska miała otrzymać wsparcie odpowiadające 43% poniesionych kosztów (przy ogólnej puli kilku miliardów euro do podziału), ale po nowej propozycji ma to być... 10% 🤡 Na szczęście jeszcze klamka nie zapadła i propozycja ma być przedmiotem dalszych rozmów ambasadorów państw członkowskich przy UE. To musi się zmienić, bo nowa propozycja jest dla Polski uwłaczająca i to kolejny cios wymierzony w nasze państwo!
Przecież dopiero co ogłoszono listę nominacji 33 ambasadorów Unii Europejskiej oraz 7 zastępców szefów misji i na liście nie ma ani jednego Polaka! To jest kompletny blamaż naszej dyplomacji. Są nawet Czechy i Malta, ale nie Polska. To pokazuje jaka jest nasza faktyczna pozycja na unijnej arenie.
Przemądrzały i arogancki minister Sikorski, zamiast prężyć muskuły na X i zajmować się atakowaniem polskiego Prezydenta, powinien wziąć się za realną pracę, bo jego działalność wygląda na tani sposób odwracania uwagi od nieporadności naszych struktur dyplomatycznych, którym przewodzi. Żenada.
Poziom naszej polityki sięga dna - jesteśmy państwem poniewieranym zarówno przez Unię Europejską, jak i Ukrainę, a Donald "nikt mnie nie ogra" Tusk staje się memem.