do tych sklepów z winem wchodzę jak do mechanika. chłop opowiada o szczepach, regionach, ja nie wiem co on mówi, on wie, że ja nie wiem co mówi, ale mówi, potem ja mowię „brzmi dobrze” i płacę ile on mówi, żeby zapłacić. tak, klocki i to drugie do wymiany…
jakbym mógł porozmawiać z jedną osobą jaka kiedykolwiek żyła na tym świecie, porozmawiałbym z typem, który wynalazł chałwę. kocham cię ziomek. skąd wiem, że to typ akurat? to typ.
wchodzę do windy na parterze, w windzie sąsiad trzyma w dłoni torbę z zakupami, a w niej dwanaście butelek piwa Żubr. „kolacja?” pytam, „a nieeee nieee, to z żoną” odpowiada