Prosimy o pomoc!
W związku z usunięciem kanału @YouTube ARCHIDIECEZJA ŁÓDZKA uprzejmie prosimy o udostępnię informacji o usunięciu kanału w swoich mediach społecznościowych oznaczając YouTube to pozwoli na przyspieszenie odwołania od decyzji YouTube!
@pio_tru@Pietruszka1812@KlubJagiellonsk A co tu poprawiać? "System publiczny" oparty na przymusie, wbijający w głowy młodych ludzi to, co politycy uważają za ważne dla umocnienia ich władzy, nie powinien być w ogóle tematem do poprawy, tylko do likwidacji.
@misyjne_pl@prymasowska@katecheci_org Ja jednak jestem zwolennikiem sentencji św. Franciszka Salezego: "Wszystko z miłości, nic z przymusu". Poza tym uważam, że Kościół powinien być jak najdalej od państwa.
@Agata_Laurka Trudno jednak abstrahować od narodowości, bo powód agresji jest jednoznaczny. Wygląda na to, że Putin już nie potrzebuje zielonych ludzików...
@lkwarzecha Niestety większość wyborców to zignoruje, bo to dotyczy przedsiębiorców, a ci - jak wiadomo - to krwiożercy i wyzyskiwacze. Demokracja w działaniu.
@PatrykSlowik Nie mam złudzeń. Demokracja to taki system, w którym zawsze wygrywa nie ten, kto ma najlepszy pomysł, tylko ten, kto potrafi najmocniej przestraszyć. Politycy dość skutecznie straszą prywatyzacją, a bez tego każda reforma to działanie pozorne.
Niestety Zandberg ma tutaj rację.
Flirtowanie z nastrojami antyukraińskimi, ignorowanie emocji własnego elektoratu i udawanie, że chodzi wyłącznie o „asertywną politykę zagraniczną”, a nie o zwykły kolektywizm i plemienny odruch odpowiedzialności zbiorowej, jest jednym z największych błędów części środowisk prawicowych i wolnościowych.
Można domagać się ekshumacji ofiar Wołynia i pamięci o nich. Można krytykować decyzje władz w Kijowie. Można spierać się o skalę pomocy dla Ukrainy. To wszystko są normalne, zdrowe elementy debaty publicznej - w każdym z nich to wolnościowa prawica miała rację, a nie miała jej cała reszta.
Ale nie można tolerować przenoszenia odpowiedzialności za działania państwa, polityków czy wydarzenia historyczne na miliony konkretnych ludzi tylko dlatego, że urodzili się po drugiej stronie granicy. Ten sposób myślenia jest całkowitym zaprzeczeniem indywidualizmu i dokładnie tym samym kolektywizmem, który prawica słusznie krytykuje w innych kontekstach - i powinien być przez liderów nazwany i napiętnowany, a nie zamilczany.
Historia bardzo surowo oceni to milczenie. Bo jeżeli ktoś doskonale rozumie emocje własnego elektoratu, widzi narastającą, kolektywną niechęć wobec całej grupy ludzi, a mimo to milczy z obawy przed utratą poparcia, to w pewnym stopniu staje się współodpowiedzialny za społeczne przyzwolenie na takie postawy.
Rolą lidera nie jest schlebianie najgorszym instynktom własnego obozu. Jego rolą jest czasem powiedzieć własnym zwolennikom, że się mylą - nawet jeżeli oznacza to utratę kilku punktów procentowych poparcia…