Piękny dzień polskiego sportu!
Pełen emocji, determinacji i walki do samego końca.
Trzy wielkie finały i trzy medale dla Polski!
🥇Siatkarze po raz drugi z rzędu sięgnęli po mistrzostwo Europy.
🥈Katarzyna Niewiadoma-Phinney wicemistrzynią świata w wyścigu kolarskim ze startu wspólnego.
🥈 Bartosz Zmarzlik wicemistrzem świata w żużlu.
Dziękuję Wam z całego serca ♥️ Jesteście naszą dumą 🇵🇱
W bielskim autobusie mężczyzna zwyzywał dziewczynki z Ukrainy. W części komentarzy natychmiast zrobiło się od tego brunatno w całej Polsce. Jeden sprawca, a odpowiedzialność rozpisana na pół kraju i jego politycznych przeciwników. W Jarosławiu obywatel Ukrainy zaatakował nożem ludzi na terenie opactwa. Zginął ksiądz, inni zostali ranni. Politycy złożyli wyrazy współczucia i zapowiedzieli ukaranie sprawcy. Zanim jednak śledczy ustalili motyw, na klasztornym murze pojawił się już cień Putina. W mediach zaczęto rozważać udział rosyjskich służb. Część komentatorów z pasją twierdziła, że nie można wykluczyć, że stały za nożownikiem. Minister Siemoniak przewidywał, że Rosja wykorzysta zbrodnię do podsycania konfliktu. Wiceminister Bosacki tłumaczył zachowanie napastnika możliwą traumą po pobycie w okopach. Ta gorliwość ma świeży precedens. Gdy na torach w Jedlance znalazły się betonowe elementy dawnego peronu, reakcje były podobne. Okazało się, że z nasypu zepchnął je dwunastoletni chłopiec, który przyznał się do czynu.
Nie wolno obwiniać wszystkich Ukraińców za czyn nożownika, tak samo jak nie wolno obwiniać wszystkich Polaków za obelgi w autobusie. Skąd więc ta różnica? Skoro w przypadku tragedii w Jarosławiu słyszymy wezwania, by nie wyciągać wniosków z narodowości sprawcy, dlaczego tej samej zasady nie stosuje się w autobusie? Gdy sprawcą jest Polak, na ławie oskarżonych siada cała Polska. Gdy sprawcą jest Ukrainiec szuka się miejsca dla Putina. Sprawiedliwość po polsku? Raczej hipokryzja bez granic.
Można się naśmiewać z Hołowni, ale tu powiedział coś bardzo ważnego.
"Europejscy przywódcy wiedzą i doceniają, że to od Nawrockiego Trump odbiera telefon. I z tego co wiem, to europejscy przywódcy dzwonią do Nawrockiego by coś załatwił u Trumpa"
To dlatego Tusk się wścieka
Myślę, że ten fragment wideo mówi wszystko na temat prawdomówności Rzecznik Praw Dziecka. Tylko dość specyficzne osoby potrafią opowiadać takie dyrdymały z uśmiechem na twarzy.
Rozumiem, że dziś wieczorem, w związku z zabójstwem dokonanym przez ukraińskiego nożownika, siadam wygodnie przed telewizorem, włączam Polsat i oglądam wydanie specjalne prowadzone przez p. Agnieszkę Gozdyrę?
Panie Agnieszko Gozdyro,
Ukrainiec zaatakował i dźgnął Polaków na Podkarpaciu. Czterech mężczyzn i jedną kobietę. Jedna osoba już nie żyje. Reszta walczy o życie. Może warto by było poświęcić temu wieczorny program?
Jako matka jestem wstrząśnięta❗ Rzecznik Praw Dziecka, Monika Horna-Cieślak doprowadziła do odebrania dzieci rodzinie w zemście za to, że kobieta źle odniosła się do niej na ulicy❗🤯
👉 Dzieci trafiły do domu dziecka, a sąd przyznał, że nie było ku temu żadnych powodów! Proszę o nagłaśnianie, bo przecież chodzi o osobę powołaną, by dbać o DOBRO DZIECI.
Jak relacjonuje Kanał Zero matka szarpnięciem zatrzymała dziecko przed wejściem na ulicę i skrzyczała je. Świadkiem tego była Horna-Cieślak, która zwróciła uwagę kobiecie, a ta odpowiedziała jej w wulgarny sposób. To rozpoczęło krucjatę rzeczniczki przeciwko całej rodzinie.
Od razu zgłasza sprawę policji, ale ta nie znajduje żadnych podstaw do interwencji. Następnie materiały trafiają do sądu rodzinnego. Pracownik biura rzeczniczki dzwoni do sędziego, który ma wydać orzeczenie i próbuje go nakłonić do odebrania dzieci. Sąd nie stwierdza podstaw, tak samo jak kurator sądowy po przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego.
Ale Horna-Cieślak się nie poddaje i jedzie na komisariat, gdzie spotyka się z komendantem policji. Tam zapada decyzja, by wydać wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dwójki małych dzieci, które trafiają do domu dziecka.
Sąd, po zbadaniu sprawy, nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom i stwierdził, że "działania wobec tej rodziny mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej", zaś "zachowanie rzecznika może świadczyć o próbie wykorzystania autorytetu urzędu do przeforsowania z góry założonej tezy, opartej na osobistym poczuciu obrażenia przez matkę." Jednym z argumentów za odebraniem dzieci były... dwie butelki piwa znalezione w mieszkaniu, co sąd określił jako "absurdalne."
Koalicja Tuska wybrała na to stanowisko osobę, którą należy trzymać jak najdalej od społeczeństwa. Przypominam, że niedawno 20 osób związanych z instytucją relacjonowało, że stosuje ona mobbing i znęca się psychicznie nad pracownikami.
Natychmiast dymisja i prokurator za przekroczenie uprawnień, a po drodze badania psychiatryczne. Wniosek Konfederacji o odwołanie Horny-Cieślak jest już w Sejmie i proszę wszystkich posłów, którym leży na sercu dobro dzieci, by go poparli!
Absurdalna twarz obecnego rządu:
- Monika Horna-Cieślak -> Rzecznik Praw Dziecka
- Sylwia Gregorczyk-Abram -> Rzecznik Praw Obywatelskich
- Barbara Mróz-Gorgoń -> Rzecznik (minister) marki Polska
Skąd oni je biorą XD
Trzeba jeszcze przypomnieć, że w innych sprawach Horna - Cieślak jest oskarżona o mobbing, zastraszanie, nadmierną kontrolę i przeciążenie pracowników pracą bez wynagrodzenia. Ujawnił to, uwaga, TVN24...
To są właśnie kadry Tuska. Jak nie złodziej, to nieudacznik. Jak nie nieudacznik, to idiota. Jak nie idiota, to psychol...
Ta kretynka, która została tzw. rzecznikiem praw dziecka, nie tylko powinna być zdymisjonowana natychmiast. Ona powinna najpierw zostać wystawiona na widok publiczny, a potem przez następne długie lata gnić w ciemnym lochu!
- Dziecko wybiega na ulicę.
- Matka za nim w strachu biegnie i ciągnie żeby nie wpadlo pod ulice.
- Pech chciał, że za nimi szła Rzecznik Praw Dziecka @MHornaCieslak
- Zwraca uwagę,
- Matka każe jej spier***
- Zaczyna się horror
- Rzeczniczka dzwoni na policję i domaga się odebrania dzieci
- Policja sprawdza, nie widzi podstaw i przekazuje dokumenty do Sądu Rodzinnego
- Sąd nie widzi podstaw
- Rzeczniczka dzwoni do sędziego domagając się odebrania dzieci
- Zlecają wywiad środowiskowy ale też nie widzą podstaw
- Rzeczniczka znowu dzwoni do sądu ale znowu fiasko
- Rzeczniczka jedzie na komendę i załatwia z komendantem stołecznym policji (bez udziału sądu) nakaz opuszczenia mieszkania przez rodziców i zakaz zbliżania się do dzieci
- Dzieci trafiają do domu dziecka...
- Rzeczniczka każe przeszukać mieszkanie, zaangażowany jest pies tropiący.
- Znajdują 2 zamknięte piwa.
- Rzeczniczka uznaje to za dowód, że rodzina jest patologiczna
To jest chore!! Musi być natychmiastowa dymisja.
Krzyknięcie na dziecko, które wbiega na ulicę i dwa zamknięte piwa w mieszkaniu – tyle wystarczy do odebrania dzieci i umieszczenia ich w domu dziecka? Tak, pod warunkiem że za tobą spaceruje akurat Rzecznik Praw Dziecka. Ujawniamy, jak dwoje dzieci trafiło do placówki, mimo że wcześniej ani policja, ani sąd, ani kurator nie widzieli podstaw do ich odebrania.
✍🏻 @BMichalski_
Afera w Kłodzku, afera w Szpitalu Południowym, afera marki Polska, afera z pomcą dla powodzian, afera z raportem CIA, afera Rzecznik Praw Dziecka - a to tylko w ostatnim czasie.
Ktoś chyba powinien przypomnieć Donaldowi Tuskowi, że obiecywał 100 konkretów, a nie 100 afer...
Będziemy zbierać podpisy pod odwołaniem Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika praw dziecka.
Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, że została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę.
Jako argument podała to, że policja znalazła w ich domu dwie zamknięte butelki piwa!
Takich ludzi jak Horna-Cieślak należy trzymać w więzieniach, czy innych ośrodkach odosobnienia, a nie w urzędzie.
Do dymisji!
Już za samo dzwonienie do sędziego przez przedstawiciela organu państwowego w celu wpłynięcia na orzeczenie powinna być dymisja.
Wszystko inne to koszmarny dodatek.
Widzę, że pani Rzecznik Praw Dziecka nie dały do myślenia nawet słowa sądu. Ona po prostu wie swoje. Sąd sądem, ale to ona decyduje, która dzieci mogą być z rodzicami, a które nie. Chore.
Przejrzałem grupy lekarskie (głównie na Facebooku). Lekarze, po obejrzeniu nagrania z Dawidem Kacprzykiem, są oburzeni. Oburzeni zachowaniem dziennikarzy, którzy nagrali i pokazali Kacprzyka.
:-)))
Najlepsze jest jednak to jak szybko Dawid "Mam to w dupie" Kacprzyk zdiagnozował u naszego współpracownika chorobę, która w rzeczywistości w ogóle go nie dotyczy:)
https://t.co/OsBgEcFNWw