To bardzo szkodliwa dla kobiet wypowiedź. Zwłaszcza fragment, że „młode 19-letnie kobiety poświęcają swoją przyszłość dla obrony ojczyzny”
Mężczyźni tak samo poświęcają swoje życie WP i często odkładają przez to założenie rodziny.
W razie przywrócenia zetki, kobiety także powinny być nią objęte. Wyjątkiem oczywiście młode matki.
🧠 Instytut Chemii Bioorganicznej PAN zgłosił do #EurekaDGP wynalazek oparty na 4-N-furfurylocytozynie (FC).
W badaniach przedklinicznych związek wykazał potencjał ochrony neuronów i wspierania terapii chorób neurodegeneracyjnych, https://t.co/S1a7ZxuWR2. Alzheimera i Parkinsona.
🔗 Więcej o odkryciu w rozmowie z @DGPrawna: https://t.co/OoJDsFFmHa
#PAN #Innowacje
@Anna_M_Dyner (Head of International Security Programme at PISM), presented the latest PISM report in Berlin last week “𝐖𝐡𝐢𝐭𝐞 𝐏𝐚𝐩𝐞𝐫 𝐨𝐧 𝐑𝐮𝐬𝐬𝐢𝐚𝐧 𝐀𝐜𝐭𝐬 𝐨𝐟 𝐒𝐚𝐛𝐨𝐭𝐚𝐠𝐞 𝐚𝐧𝐝 𝐒𝐮𝐛𝐯𝐞𝐫𝐬𝐢𝐨𝐧 𝐚𝐠𝐚𝐢𝐧𝐬𝐭 𝐌𝐞𝐦𝐛𝐞𝐫𝐬 𝐨𝐟 𝐭𝐡𝐞 𝐂𝐨𝐮𝐧 𝐜𝐢𝐥 𝐨𝐟 𝐭𝐡𝐞 𝐁𝐚𝐥𝐭𝐢𝐜 𝐒𝐞𝐚 𝐒𝐭𝐚𝐭𝐞𝐬”.
🔹Below are some highlights from the event.
🤷♂️No nie wierzę w to, że rząd mógłby być tak głupi, żeby sprzedać Torpol tuż przed miliardowymi inwestycjami w kolej.
🤯To byłaby wręcz dywersja na budżecie państwa.
🧐Torpol jest potrzebny państwu, aby walczyć ze zmowami cenowymi potencjalnych wykonawców.
Amerykańskie "zdrowe" nietopliwe lody. Wiele lodów w USA już się nie topi, ponieważ drastycznie zmieniono ich składniki i koło mleka nawet nie leżały – w rzeczywistości zostały zaprojektowane tak, aby się nie topić.
Współczesne lody zawierają:
Wyższe poziomy stabilizatorów i gum.
Wysoki procent olejów i tłuszczów roślinnych zamiast tłuszczu mlecznego.
Więcej substancji słodzących, maltodekstryn i innych substancji stałych zmieniających punkt zamarzania.
Wielu lodów w Ameryce nie można już nawet prawnie nazywać lodami. Amerykanie piszą, że "Nasze jedzenie to eksperyment naukowy."
Ukraińskie władze są naprawę krótkowzroczne. W 2022 roku Polska była motorem napędowym zmian postrzegania pomocy dla Ukrainy na całym Zachodzie. Prezydent Duda jeździł i przekonywał, że nie ma broni defensywnej i ofensywnej. Że trzeba czołgów, a Rosji nie należy się bać, bo Polska już te czołgi przekazała i nic się nie stało. Że potrzeba samolotów i Polska je także przekazała.
Polska była głównym adwokatem Ukrainy w UE i NATO przekonując, że bezpieczeństwo Ukrainy to bezpieczeństwo Zachodu. To było przecież także w naszym interesie.
Zniechęcając do siebie Polskę, Ukraina ryzykuje odwróceniem trendu. Bo "skoro nawet Polska już nie chce nic za darmo dawać i stawia warunki, to my tym bardziej nie musimy być politycznie poprawni i tolerować wyskoków Zeleńskiego".
Polska należy do najbardziej geopolitycznie zainteresowanych państw, jeśli chodzi o wynik wojny na Ukrainie. Jeśli nasza polityka względem Ukrainy się zmieni na gorsze dla Kijowa, to innych państw prawdopodobnie także.
Głaskanie Zełeńskiego zaraz przestanie być na Zachodzie modne. Postawa Ukrainy wobec Polski to lekcja dla innych państw. Skoro Kijów tak potraktował Warszawę, to nikt nie będzie chciał się okazać frajerem numer dwa. Zacznie się warunkowanie pomocy, wprowadzanie mechanizmów kontrolnych, wymogi dotyczące korupcji, przywrócenia praworządności na Ukrainie, a przede wszystkim przeprowadzenia demokratycznych wyborów. Zamiast danin - pożyczki pod zastaw.
Ukraina zapłaci drogo za konflikt z Polską, szkoda tylko, że my w tej sytuacji robimy za przykład i nauczkę dla innych państw. Cóż, jak pisałem wcześniej. Co się odwlecze to nie uciecze.
❗️ W Warszawskim Szpitalu Południowym prowadzono biznes pogrzebowy, czego zakazuje prawo. Szef prosektorium promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych osób, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Publikuje też w internecie drastyczne zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał. Nie ustaliliśmy, czyje ciała przedstawiają te fotografie.
1️⃣ Bliscy zmarłych w Warszawskim Szpitalu Południowym są zmuszani do odbierania kart zgonu w prosektorium. To skrajnie rzadko stosowane rozwiązanie.
2️⃣ Szef prosektorium Artur Habowski polecał skorzystanie z usług konkretnego zakładu pogrzebowego. Biznes ten należał do kobiety, z którą Habowski prowadzi spółkę sprzedającą sprzęt branży funeralnej.
3️⃣ Szpitalne prosektorium było wynajmowane do kręcenia filmów. Rodziny zmarłych skarżyły się, że uciszano je, by nie przeszkadzały w nagraniach.
4️⃣ Zarządzający jednostką umieszcza na jednej z platform społecznościowych skrajnie drastyczne zdjęcia ludzkich ciał. Nie wiadomo czyje to ciała. Jeden z naszych rozmówców twierdzi, że to zmarli pacjenci szpitala.
5️⃣ Artur Habowski odmówił odpowiedzi na wszystkie pytania. Szpital Południowy przekazał nam, że nie jest w stanie odpowiedzieć szybko i dopiero określi, ile czasu potrzebuje.
Tekst z @barejka_p i @JakubStyczynski w @portalzeropl.
GRA CIENI- Plecak w Monako
Około godziny 21 w poniedziałkowy wieczór, 29 czerwca 2026 roku, przed wejściem do eleganckiej kamienicy w Monako eksplodował plecak wypełniony stalowymi śrubami.
Ranny został Vadym Iermolaiev - ukraiński deweloper z cypryjskim paszportem, właściciel imperium spółek Alef, człowiek pod sankcjami własnego państwa, obywatel Cypru z wyboru i Riwiery Francuskiej z konieczności. Wraz z nim ucierpiała żona i syn. Sprawca zbiegł. Księstwo Monako - kraj bez armii, bez wywiadu i bez historii zamachu stanu - stanęło przed zdarzeniem, które jego premier określił jako bezprecedensowe.
Bezprecedensowe dla Monako. Dla kogoś takiego jak ja, kto obserwuje wojnę na Ukrainie i jej odbicie w europejskich cieniach, ten plecak nie jest zaskoczeniem. Jest pewnego rodzaju sygnaturą.
Pytanie nie brzmi, kto fizycznie umieścił ładunek przy drzwiach. Pytanie brzmi, po co to zrobiono teraz i dlaczego metodą, która zabija rzadko, a straszy zawsze.
Iermolaiev przez dekady budował jedno z największych prywatnych imperiów w południowo-wschodniej Ukrainie. Galerie handlowe w Dnieprze, producent wódki, profile PVC, granit, beton -holding Alef obejmował trzynaście różnych branż i generował majątek wyceniany przez Forbes na ponad osiemset milionów dolarów. Nie byłoby to możliwe bez politycznych sojuszy. Zięć w ławach Partii Regionów, bliskie relacje z burmistrzem Filatovem, sieć spółek offshore rozciągnięta między Cyprem, Austrią i - co kluczowe - Krymem.
Bo Alef-Vinal-Crimea nie zakończyła działalności po aneksji półwyspu. Płaciła podatki do rosyjskiego budżetu. Robiła to w 2022 roku, już po pełnoskalowej inwazji, osiągając przychód dwóch i pół miliarda rubli.
Kiedy Kijów nałożył na niego sankcje w grudniu 2023 roku, Iermolaiev siedział już bezpiecznie w Monako. Razem z Vadimem Stolarem, braćmi Surkis, Konstantinem Żewagą i kilkudziesięcioma innymi zamożnymi Ukraińcami, których Ukrainska Pravda ochrzciła mianem Batalionu Monako.
Każdy z nich opuścił kraj po 24 lutego 2022 roku. Każdy miał odpowiedź na pytanie o legalność wyjazdu. Każdy miał adwokatów, paszporty trzecich państw i adresy przy Lazurowym Wybrzeżu.
Sankcje?
Iermolaiev przepisał szesnaście spółek na obywatela Niemiec, Yevhena Steinberga, a kolejne na córkę - Sofię Kononenko, mieszkającą na Cyprze. Aktywa formalnie zniknęły. Firma granitowa AKAM - powiązana z holdingiem -zdążyła wygrać przetarg na budowę Narodowego Cmentarza Wojskowego w Kijowie, zanim SBU i Transparency International wstrzymały kontrakt.
To nie jest historia o pazerności. To jest historia o systemowym poczuciu bezkarności, które wyrastało przez trzydzieści lat trwania państwa ukraińskiego.
I tu właśnie leży klucz do zamachu.
Mój felieton analityczny nie jest miejscem na wyroki. Jest projekcją analityczną stosowaną przez wyselekcjonowany i wytresowany do tego umysł byłego oficera wywiadu. Jest miejscem na hipotezy i na ich ważenie.
Metodą zamachu był prowizoryczny ładunek odłamkowy w plecaku - broń, która rani poważnie, ale nie zabija z góry zaplanowaną precyzją.
Ukraiński wywiad wojskowy i SBU, kiedy chcą wyeliminować cel, są sterylni operacyjnie. Używają ładunku pod pojazdem, e-skutera naszpikowanego materiałem wybuchowym albo precyzyjnie zastawionej pułapki przy samochodzie.
Tak zginął generał Kiryłłow w Moskwie w grudniu 2024 roku. Tak eliminowano dowódców separatystów w Donbasie od 2015 roku. Nie plecakiem ze śrubami przy klatce schodowej.
Co innego robi plecak ze śrubami.
Plecak ze śrubami mówi: wiemy, gdzie mieszkasz. Wiemy, kiedy wychodzisz. Wiemy, że masz żonę i syna. Nie zabiło cię – ale mogło.
To jest gramatyka zastraszenia, nie eliminacji.
I to zastraszenie jest precyzyjne, sterylne operacyjnie i ma bardzo konkretny adres.
Załóżmy, że rosyjsko-ukraińskie negocjacje pokojowe krążą po orbicie niemożliwego od miesięcy, ale ich mechanizm działa.
Kolejne tury, kolejne wymiany jeńców, kolejne projekty rozejmu, za którymi stoi presja Waszyngtonu. Jeśli zawieszenie broni kiedykolwiek nastąpi - a dynamika polityczna 2026 roku wskazuje, że nie można tego wykluczyć - natychmiast pojawi się faza rozliczeniowa.
Odbudowa, reparacje, roszczenia majątkowe, ściganie kolaborantów. Oligarchowie z Batalionu Monako, którzy całą wojnę przesiedzieli przy Morzu Śródziemnym, płacąc podatki do rosyjskiego budżetu przez spółki-córki, nagle stają się bardzo interesującymi dłużnikami - z zasobami, które mogą obolałą Ukrainę wywrócić do góry nogami. Ich majątki, ukryte w sieciach offshore, są tym, czego Ukraina będzie szukać, ale czego też będzie się obawiać.
Okno operacyjne dla nieformalnej presji zamyka się wraz z końcem stanu wojennego. Po zawieszeniu broni Kijów będzie działał pod pełną kontrolą zachodniego prawa i opinii sojuszników, a także mniej przychylnym lokalnym kontrwywiadem.
Przed zawieszeniem jest szara strefa działań operacycjnych, w której sygnały można wysyłać bez podpisu – ale bardzo czytelne (ja bym tak zrobił).
Nie twierdzę, że za plecakiem w Monako stoją ukraińskie służby. Twierdzę, że ta hipoteza jest operacyjnie spójna i logicznie motywowana w stopniu, który powinien być przedmiotem poważnej analizy.
Twierdzę też, że rosyjskie FSB nie ma powodów (jawnych), by eliminować biznesmena, który przez lata finansował rosyjski budżet z Krymu.
A środowisko przestępczości zorganizowanej rzadko używa metod tak dokładnie kalibrowanych pod efekt psychologiczny (byłby równie spektakularny co śmiertelny).
Gra cieni to nie metafora.
To specyficzny rodzaj wojny wywiadowczej, w którym każdy element ma być zarazem wiarygodny i zaprzeczalny.
Plecak zostawiony przez nieznanego sprawcę, który zbiegł przed kamerami Monako, spełnia oba te warunki perfekcyjnie.
Iermolaiev przeżył. Batalion Monako to zauważył.
I o to właśnie chodziło.
Pozdrawiam i dziękuję.
źródło:
https://t.co/SODvTeR4Ke
Skrót info nr 2⃣. Poniedziałek g.18:00
-🇶🇦 Rozmowy USA-Iran w Katarze jutro, Iran 🇮🇷 zaprzecza doniesieniom USA. Nie ma rozmów
-⚖️KNF cofa pozwolenie dla mPay. Płatności
-🇺🇸USA anulują OZE wiatr i słońce za 121 mld $
- 🇩🇪Volkswagen: cięcia etatów będą dużo większe.
-🇩🇪5 ofiar w strzelaninie pod Hamburgiem
- 🇯🇵 Jen najtańszy od 40 lat w stostunku do dolara
-📈środki na giełdę w USA napływają z kredytów
-🇶🇦 Katar uwalnia 6 mld $ irańskich
-⚓️ Polska kupuje 3 okręty podwodne A26
-🇵🇱 sprzedaż supermarketów -1,3% w maju
-🇮🇶 Irak chce wyższej produkcji w OPEC
-🦠Ebola w 4 prowincji Konga. Szybki rozwój
-🇰🇷 Seul buduje 3 megaprojekty Ai. Rekord światowy
- 👴14 emerytura we wrześniu
-🚀SpaceX w Nasdaq100 od 7 lipca
- Scanway ABB na 263 500 akcji
-🇺🇸Trump: „Iran nie będzie miał broni jądrowej”.
-💰 Iran i Oman negocjują stawki za Ormuz
-⚠️kolejny skrót dla subskrybentów
-🎦Klimatyzowane ulice w Doha w Emieratach. Walka o klimat.
Prototyp silnika magnetoplazmodynamicznego (MPD) zasilanego litem został przetestowany w specjalnej komorze w laboratorium NASA Jet Propulsion Laboratory w lutym 2026 roku. Po dalszym rozwoju tego typu silniki mogą stać się elementem systemu jądrowego napędu elektrycznego, który będzie zasilał załogowe misje na Marsa.
Jeżeli Polska i Ukraina będą się kierowały głównie względami polityki wewnętrznej, to dojdzie do nakręcania konfliktu i jego eskalacji – mówi @dszeligowski. Całą rozmowę można obejrzeć tutaj: https://t.co/g3qEQEyuLp
Funkcjonariusze ABW we współpracy ze Strażą Graniczną zatrzymali dziewięciu obywateli Ukrainy i dwóch obywateli Białorusi w celu ich natychmiastowego wydalenia z Polski. Od jesieni 2025 osoby te rekrutowały i opłacały uczestników demonstracji organizowanych wśród ukraińskich uchodźców przebywających w Polsce. Według ustaleń ABW inspiracja i środki na ten cel pochodziły z Rosji i kwalifikują się jako próba operacji wpływu na ukraińskich migrantów w Polsce.
MGŁA WOJNY
ZAMROZIĆ WOJNĘ, ZANIM ROSJA JĄ PRZEGRA
Analiza tekstów z 22–28 czerwca 2026 jako mapa napięć wewnątrz Kremla
Wykonuje co tydzień dla @EFI_IWF analizuję rosyjskich publikacji analityczno-narracyjnych, które krążył w po prokremlowskich kanałach.
Obecna forma tych materiałów jest pozornie analityczna, ton miejscami niemal samokrytyczny, argumentacja miejscami nawet trzeźwa.
Właśnie dlatego w mojej ocenie jest niebezpieczna.
To nie jest materiał dezinformacyjny pierwszej generacji, napisany na zamówienie trollfarmu. To tekst pisany dla wykształconego czytelnika, który umie rozpoznać propagandę łopatologiczną i dlatego potrzebuje czegoś bardziej wyrafinowanego.
To teksty napisane jeżykiem rozumianym przez nas analityków od Rosji.
Prowokacja jako punkt wyjścia
Wszystko zaczyna się od autobusu.
17 czerwca w obwodzie briańskim dron zaatakował autokar z białoruską drużyną piłkarską 44 osoby, w tym 28 dzieci. Zginęła jedna opiekunka, kilkoro dzieci zostało rannych.
Rosja natychmiast wskazała Ukrainę. Ukraina zaprzeczyła i opisała całe zdarzenie jako prowokację pod fałszywą flagą. Polskie i zachodnie media wskazywały na tropy prowadzące w stronę rosyjskich służb.
Analizowany teksty traktują rosyjską wersję jako fakt oczywisty i nie wraca do tej kwestii. To celowe. Incydent w Briańsku pełni w tej narracji funkcję legitymizacyjną ma uzasadniać białoruskie prawo do oburzenia i stworzyć emocjonalny grunt pod resztę tekstu. Bez tego punktu wyjścia cały konstrukt traci znaczną część swojej siły.
Łukaszenka odgrywa suwerena?
Autorzy rosyjskich tekstów poświęcają sporo miejsca zachowaniu Aleksandra Łukaszenki, przedstawiając je jako przejaw zaskakującej autonomii. Białoruski przywódca miał oświadczyć wobec rosyjskich delegatów, że nie pozwoli wciągnąć swojego kraju w wojnę i że trzeba się dogadać. Tekst sugeruje, że to zaskoczyło Kreml.
Trudno mi w to uwierzyć.
Łukaszenka od co najmniej wiosny 2026 roku konsekwentnie powtarza tę samą linię komunikacyjną Białoruś się nie angażuje, Białoruś nie jest stroną konfliktu.
To nie jest improwizacja, to ustalona strategia przeżycia. Łukaszenka wie, czym mu grozi faktyczne wejście do wojny utratą resztek autonomii i uzależnieniem od Moskwy do stopnia, który dla niego osobiście i jego rodziny oraz kręgu siłowników byłby politycznym końcem.
Zarazem wie, że deklaratywna lojalność wobec Kremla musi trwać, bo bez niej nie przetrwa tygodnia. Balansuje. Nie buntuje się. A tekst sprzedaje ten balans jako bunt, bo ma w tym interes narracyjny.
Wałdaj bez uścisków
Fakty ze spotkania na Wałdaju są znamienne.
Putin i Łukaszenka spotkali się 26 czerwca w rezydencji prezydenckiej. Bez ceremonialnego powitania. Bez wspólnych zdjęć. Bez konferencji prasowej.
Przez trzy dni milczała większość oficjalnych kanałów po obu stronach. To jest rzadkość nawet jak na standardy Kremla, który zazwyczaj dba o oprawę wizualną i symboliczną niezależnie od treści rozmów.
Brak tych elementów mówi więcej niż jakikolwiek komunikat. Coś poszło nie tak albo rozmawiano o rzeczach, których nie chciano lokalizować medialnie, lub na pewno miało tworzyć niejednoznaczny przekaz.
Po wyjeździe z Wałdaju Łukaszenka udał się do Chin. Białoruskie media tłumaczyły to zaplanowaną z wyprzedzeniem wizytą. Może. Ale sekwencja Wałdaj, cisza, Pekin czytana jako całość bardziej przypomina ruch szachowy niż harmonogram spotkań głowy państwa.
Rada Bezpieczeństwa jako kontekst
Żeby zrozumieć, z czym Putin siedział naprzeciw Łukaszenki na Wałdaju, warto spojrzeć na to, co działo się w Kremlu dwa dni wcześniej.
24 czerwca Putin zwołał posiedzenie stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Na agendzie były formalnie dwa punkty.
Pierwszy dotyczył bezpieczeństwa wewnętrznego i stabilności, referowali Bortnikow z FSB i minister spraw wewnętrznych Kołokołcew.
Drugi dotyczył stosunków z najbliższymi sąsiadami Rosji. Przy stole siedzieli Miszustin, Miedwiediew, Ławrow, Naryszkin i Patruszew. Kreml nie ujawnił żadnych szczegółów treści.
Ten skład nie jest przypadkowy. Bortnikow, Naryszkin, Patruszew to nie jest zespół do rozmów o polityce handlowej. To jest zespół do zarządzania sojusznikiem, który zaczyna sprawiać trudności.
Punkt drugi agendy w kontekście całego białoruskiego tygodnia niemal na pewno dotyczył Łukaszenki i tego, jak rozegrać rozmowę z człowiekiem, który publicznie mówi że nie da się wciągnąć w wojnę i prosi o dogadanie się.
Pięć dni wcześniej, 19 czerwca, Putin prowadził kolejne posiedzenie Rady przez łącze wideo, bezpośrednio po tym jak Kreml musiał oficjalnie potwierdzić ukraiński atak dronowy na Moskwę.
Dwa posiedzenia Rady Bezpieczeństwa w ciągu jednego tygodnia to nie jest rutyna. To jest sygnał, że decyzja strategiczna jest przeterminowana i że Kreml szuka wyjścia pod presją, a nie z pozycji siły.
Dylemat, który jest prawdziwy
I tu dochodzimy do miejsca, w którym analizowany teksty mimo wszystkich swoich narracyjnych manipulacji opisuje coś, co jest realne.
Kreml stoi przed dylematem strategicznym, którego nie da się odłożyć na później.
Rosnąca intensywność ukraińskich uderzeń dronami i rakietami w głąb terytorium Rosji oznacza, że operacja specjalna tocząca się gdzieś tam stała się doświadczeniem odczuwalnym przez rosyjskich obywateli. Tego się nie da zamknąć w komunikatach propagandowych.
Rosyjskie teksty definiuje dwie możliwe i jednocześnie wysoce prawdopodobne odpowiedzi.
Pierwsza opcja to eskalacja horyzontalna i wertykalna uderzenia w centra decyzyjne, europejskich producentów broni, infrastrukturę podmorską i pełna gotowość triady nuklearnej. Rosjanie nazywają to modelem irańskim, nawiązując do eskalacyjnej ścieżki Teheranu po uderzeniach USA i Izraela w 2026 roku.
Druga opcja to zamrożenie konfliktu wzdłuż aktualnych linii model koreański, mówiłem i pisałem o nim kilka lat temu, de facto akceptacja pata.
Eskalacja zakotwiczona jako technika perswazyjna
Nie piszę o tym, żeby opisywać dylemat Kremla dla samego opisu. Piszę, bo mechanizm argumentacyjny Rosjan jest klasycznym przykładem eskalacji zakotwiczonej.
Najpierw podaje się opcję radykalną jako realistyczną i uprawnioną oraz możliwą do przeprowadzenia (ale kosztowną dla obu stron). Rosja może uderzyć w Europę, może aktywować triadę, ma do tego środki i moralną legitymację. Potem obok stawia się opcję rozsądniejszą (koszty dla obu akceptowalne), zamrożenie konfliktu.
W tej perspektywie zamrożenie przestaje wyglądać jak kapitulacja Kremla z powodów ekonomicznych i militarnych, a zaczyna wyglądać jak gestem dobrej woli ze strony Federacji Rosyjskiej, która mogłoby przecież uderzyć mocniej.
To stare narzędzie negocjacyjne. Używa się go zazwyczaj wtedy, gdy rzeczywista pozycja przetargowa jest słabsza, niż się deklaruje.
Chiny jako zmienna rozstrzygająca
Co ciekawe Rosjanie piszą wprost, że Chiny nie dopuściłyby do scenariusza pełnego wejścia Białorusi do wojny, bo Kreml nie jest gotowy ryzykować ich neutralności.
To trafna obserwacja i to jest jeden z nielicznych momentów, gdy publicznie rosyjski analizowany materiał dotyka jednoznacznie czegoś analitycznie rzetelnego.
Pekin konsekwentnie blokuje scenariusze, które kompromitowałyby go na arenie globalnej lub destabilizowały jego relacje handlowe z Zachodem.
Wizyta Łukaszenki w Chinach bezpośrednio po Wałdaju może być próbą sprawdzenia, czy Pekin jest gotów zaangażować się jako pośrednik, bardziej wiarygodny niż Waszyngton, albo przynajmniej jako gwarant tego, że Rosja nie pociągnie Mińska na dno razem ze sobą.
Co te teksty mówią naprawdę
Kiedy rosyjska narracja z ostatniego tygodnia jako główny temat wybiera kwestię tego, czy Białoruś da się wciągnąć w wojnę i odpowiada, że nie da, to nie jest analiza. To jest sygnał. Sygnał skierowany do kilku adresatów jednocześnie.
Do rosyjskich elit, że zamrożenie konfliktu jest opcją racjonalną, nie porażką.
Do Zachodu, że eskalacja irańska jest alternatywą, którą Kreml rozważa poważnie.
Do Kijowa, że Białoruś nie jest wrogiem i nie będzie kolejnym frontem.
I być może do Waszyngtonu, że jest przestrzeń do rozmowy, jeśli tylko ktoś zechce z niej skorzystać, a jak nie pałeczkę może przejąć Pekin, dając Europie rozwiązanie i gwarancje pokoju której nie może zagwarantować USA.
Teksty takie jak ten nie są pisane, żeby informować. Są pisane, żeby kształtować pola możliwych decyzji.
Analityk, który czyta te materiały dosłownie jako rosyjski komentarz do tygodnia, robi błąd metodologiczny.
Właściwym pytaniem nie jest to, co tekst mówi, ale to, dla kogo to mówi i w jakim celu.
Pozdrawiam i dziękuję.
Już dziś podpisanie umowy na 3 Okręty Podwodne A26 Blekinge oraz "pomostowego" A17 w ramach programu "Orka".
Jest to wielka chwila dla polskich podwodników którzy czekali trzy dekady na zakup nowoczesnych OP dla nich. Naprawdę marynarze z dOP bohatersko walczyli o utrzymanie zdolności a potem chociażby dywizjonu za pomocą "Orła". Ta walka została wygrana i za pomocą pomostowego A17 uda się doczekać dostaw nowych A26.
Sam wybór A26 Blekinge budzi pewne kontrowersje ale wynikają one z tego że w przestrzeni medialnej nie był zawarty "mały szczegół" o którym mówi się coraz głośniej:
oferowany A26 był prawie dwa razy tańszy za sztukę niż konkurenci np niemieccy zaś ich czas dostawy i tak był lepszy niż zachodnioeuropejskiej konkurencji. Do tego Szwedzi położyli na stół bardzo dobre finansowanie i jako jedyni prawdziwą kompensację przemysłową zakupu.
Tak, prawie dwa razy taniej, ciut szybciej oraz z prawdziwymi korzyściami dla polskiego przemysłu. Czy wobec tego może dziwić ten wybór? Oczywiście można to kontestować i pisać że może inny AIP jest lepszy, że może powinna być stal amagnetyczna, a że baterie są starej generacji, a że torpedy nowej generacji są rozwijane dopiero, że A26 to jedno wielkie pasmo obsuw i wzrostu kosztów.
Jasne - jest to prawda tyle tylko że limit cudów wyczerpuje decyzja o zakupie OP i to aż 3 sztuk. Oraz wspomniane utrzymanie zdolności.
Z perspektywy decydentów wybór raczej nie jest zaskakujący a po prostu dobrze skalkulowany: zdecydowanie tańszy, z korzyścią dla przemysłu Polski, z bardzo dobrym finansowaniem. Kwestie techniczne są tutaj drugorzędne - zważywszy że dzięki modułowości cześć z nich (baterie) będzie można poprawić w czasie MLU jednostki.
W każdym razie: zakup 3 szwedzkich OP oraz "pomostowy" A17 to nowe życie dla dOP w MW RP oraz podwodników w nim służących. A Polska zyska konkretne zdolności do walki na Bałtyku - absolutnie niezbędne ponieważ Bałtyk to wymarzone środowisko do działań okrętów podwodnych.
Zatem cieszmy się ponieważ nastał radosny dzień dla marynarzy - a zwłaszcza podwodników.