Wielka Brytania chce skanera w każdym telefonie.
Szefom firm, które odmówią, grozi 5 lat więzienia❗
8 czerwca 2026 roku brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych postawiło ultimatum firmom technologicznym. Apple, Google i inni mają trzy miesiące na wdrożenie w smartfonach mechanizmu skanującego zdjęcia i wiadomości — pod pretekstem blokowania nagich zdjęć nieletnich. Jeśli odmówią, rząd wprowadzi ustawę zmuszającą ich do tego. Szefom firm, które się nie podporządkują, grozi do 5 lat więzienia.
Hasło brzmi: "ochrona dzieci". Produktem jest inwigilacja wszystkich.
Mechanizm nazywa się client-side scanning — skanowanie po stronie urządzenia. Oprogramowanie sprawdza każde zdjęcie, każdą wiadomość i każdy film na twoim telefonie zanim zostaną zaszyfrowane. Czyli szyfrowanie end-to-end przestaje cokolwiek chronić — bo treść jest prześwietlana zanim w ogóle zostanie zaszyfrowana.
Komunikator Signal odpowiedział jednoznacznie: jeśli Wielka Brytania zmusi go do wbudowania takiego skanera, Signal wycofa się z brytyjskiego rynku całkowicie. Ich oświadczenie nie pozostawia złudzeń: ta propozycja nie ochroni dzieci, lecz zagrozi wszystkim.
Eksperci ostrzegają od lat: technologia, która skanuje "w poszukiwaniu złych rzeczy", nie da się zaprojektować tak, by szukała tylko jednej konkretnej rzeczy. Ten sam system, który dziś wykrywa nielegalne treści, jutro może flagować legalną wypowiedź. A skanowanie dzieje się automatycznie, bez przerwy i bez nakazu sądu.
UE wielokrotnie próbowała przeforsować "Chat Control" — masowe skanowanie treści na podobnej zasadzie. Na razie temat ugrzązł, ale może wrócić.
Każdy krok osobno sprzedawany jest jako ochrona dzieci. Razem budują infrastrukturę, w której żadna prywatna rozmowa nie jest już prywatna.
Chcę powiedzieć wyraźnie: prywatność nie może być przestępstwem. Ochrona dzieci nie może być pretekstem do inwigilacji wszystkich obywateli.
Odebrałem właśnie pismo z prokuratury, z którego dowiedziałem się, że umorzono śledztwo przeciwko urzędniczce, której zarzucano, że nielegalnie przeglądała moje dane w państwowych rejestrach.
Nigdy bym się o tym nie dowiedział, gdyby nie ABW, które urzędniczkę namierzyło. Według ABW 27 marca 2025 r. Marzena O. zatrudniona w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim nielegalnie przeglądała moje dane z rejestru PESEL i RDO. O ile imiona moich rodziców czy mój numer PESEL są dostępne publicznie, o tyle wszystkie dane z mojego dowodu osobistego już nie. Po co to było urzędzniczce? Ciekawość lub chciała wziąć na mnie kredyt, nie wiem.
Chciałbym w tym miejscu bardzo podziękować komuś w ABW, kto zainteresował się sprawą, wykrył urzędniczkę i poinformował prokuraturę. Państwo w tym miejscu zadziałało. Naprawdę nie spodziewałem się tego. To mnie zawsze pozytywnie zaskakuje, że cokolwiek u nas działa i ktokolwiek wykonuje swoje obowiązki. Jeszcze raz bardzo dziękuję!
To była niestety ostatnie dobre słowo o naszym państwie i jego pracownikach, bo od teraz będzie już jak zwykle. ABW zawiadomila prokuraturę, ta postawiła urzędniczkę zarzuty popełnienia przestępstwa, po czym umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawców! Jak to możliwe? Przecież jak zeznał przełożony urzędniczki, urzędnicy logują się do systemów za pomocą specjalnych imiennych kart zabezpieczonych hasłem. Do tego karty po zakończonej pracy zabezpieczane są w szafce zamykanej na klucz.
Marzena O. zaprzeczyła temu, że przeglądała moje dane. Dodała też, że ma oczywiście kartę zabezpieczoną hasłem, ale hasło ma zapisane na kartce pod kalendarzem na biurku, o czym jej współpracownicy wiedzą. Samą kartę trzyma cały czas w czytniku, nie wyjmuje jej, nie wylogowuje się, gdy wychodzi z pomieszczenia. W pomieszczeniu są inny współpracownicy, mogą wchodzić tam interesanci, a co więcej zdalny dostęp do jej komputera mają informatycy zatrudnieni w urzędzie!
Rozumiecie to? Urzędniczka zeznała, że w zasadzie każdy pracownik urzędu, plus interesanci mają swobodny dostęp do jej komputera, gdzie może sobie przeglądać dane wszystkich Polaków! Na co prokuratura stwierdziła, że jak tak, to spoko, nie ma tematu, jest pani wolna.
Czy we wszystkich urzędach tak to wygląda? Czy w skarbówce też Grażyna z Bożeną i Marzeną trzymają hasła do KSeF na kartce pod klawiaturą? Czy wszystkie tajemnice państwowe są chronione w ten sposób?
Jak to jest, że właściciel pizzerii dostaje 2 500 zł mandatu za położenie krewetki na pizzy, a urzędnicy przeglądają nielegalnie dane a do tego w ogóle nie dbają o ich bezpieczeństwo i państwo ma to gdzieś a urzędnicy są bezkarni?
To jest państwo z gówna i patyków, z przemoczonego kartonu. Urzędnicy łamią prawo, popełniają przestępstwa, a potem się tłumaczą, że to nie oni, że oni tylko mają w dupie bezpieczeństwo danych Polaków, co jest dla prokuratury zupełnie zrozumiałą okolicznością prowadzącą do umorzenia śledztwa. Widocznie w prokuraturze też mają w dupie dane osobowe Polaków. W końcu z prokuratury wycieka do mediów tyle materiałów, że każdy tam rozumie, że nikt normalny w tym państwie żadną tajemnicą się nie przejmuje.
Nawet jak cokolwiek w tym państwie zadziała, tak jak ABW w tej sytuacji, to potem i tak reszta zrobi wszystko, żeby przywrócić domyślne ustawienia, w których nie działa nic, a urzędnicy robią co chcą.
A potem jeszcze słyszę od szefowej związków zawodowych z KAS, że nie ma możliwości, żeby urzędnicy skarbowi przeglądali nasze dane podatkowe, takie jak KSeF czy JPK, bo po prostu nie mają na to czasu!
Powtarzam mój pomysł. Każdy powinien dostawać powiadomienie na mObywatela, gdy tylko jakiś urzędnik przegląda nasze dane. Tylko wtedy wyeliminujemy tę patologię i bezkarność urzędników!
Słuchajcie nie proszę o to nigdy ale podawajcie to dalej. Absolutny, obrzydliwy skandal w TVP!
„AK to UPA! Polacy też nabijali na widły!”
Mam dość, przyrzekam chyba sam usiądę i napisze skargę do @KRRiT__
@PetrenkoAndryi To nie wy będziecie określać jaki Polacy mają wybór. Nie popieramy ani Bandery, ani Stalina ani Hitlera. To są wszystko tacy sami zbrodniarze.
@CTomczyk Krall napisał wam ustawę, a wy trzeci raz próbujecie ją przepchnąć, wiedząc doskonale że prezydent jej nie podpisze. Sami się kompromitujecie.
Elon Musk vient de révéler le plus gros mensonge de l'UE.
Ursula von der Leyen donnait une leçon sur la « démocratie » lorsque Musk l'a confrontée à la vérité :
« Si la démocratie est le fondement de la liberté, votre poste de dirigeante de l'UE ne devrait-il pas être pourvu directement par le peuple ? »
L'UE est dirigée par des bureaucrates non élus qui imposent l'immigration de masse, la folie du zéro émission nette et la censure de la liberté d'expression à 450 millions de personnes, en toute impunité.
Ce n'est pas la démocratie. C'est une dictature qui se déroule au ralenti.
Le peuple se réveille. Les jours de l'UE sont comptés.
Est-ce une bonne chose ?
A. Oui 🔥 RT si vous êtes d'accord.
B. Non
🇫🇷 Soutenez-nous en nous suivant sur 𝕏 🌐 Notre Telegram en cas de censure : https://t.co/7BI2uMGUJJ 🇫🇷