@BartoszLewand20 Wczoraj widziałem przypadkiem TVN24 gdzie jakiś dziennikarzyna dokonywał interpretacji tego przepisu. Oczywiscie pokracznej i dla pokrzepienia serc jebaćpisów, którzy nie ogarniają już bazy.
@jpinkwart Słabe to jest tlumaczenie kapusiostwa analfabetyzmem. Tu nikt mu do domu nie wchodzi, nie stoi pod oknem. Co w tym zlego? Przeciez nie organizuje LW zadnych konferencji, to gdzie go mają putać?
Uwaga: kłamstwo ministra sprawiedliwości!
Szanowny Panie Ministrze @w_zurek,
Wzywam Pana na otwartą dyskusję o tym, co napisał Pan w poniższym wpisie i co napisała Pańska prokuratura w komunikacie!
Będąc konstytucyjnym ministrem posługuje się Pan publicznie kłamstwem historycznym, które musi zostać skonfrontowane z faktami.
Informuję Pana, że SB nigdy nie wykorzystała sfałszowanych (tym bardziej "masowo") podpisów Wałęsy i dokumentów w korespondencji z Komitetem Noblowskim!
Są to fakty znane, ustalone przez historyków a nawet przez prokuraturę, która 31 marca 2015 r. (za rządów Platformy Obywatelskiej!) orzekła, że w latach 1982-1983 podjęto w SB próbę wytworzenia dokumentów (na podstawie teczek "Bolka" z lat 1970-1976) z których wynikać miało, że Wałęsa "jest" agentem SB w okresie "Solidarności" (po 1980 r.):
"po objęciu tego stanowiska, w nieustalonym okresie w latach 1982-1983, Władysław Kuca polecił Zastępcy Naczelnika II Wydziału, Józefowi Burakowi, przygotowanie podrobionych dokumentów, z których wynikałoby, że Lech Wałęsa jest tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Józef Burak wspólnie z Adamem Stylińskim przygotowali teksty, stanowiące doniesienia tajnego współpracownika, sugerujące, iż pochodzą one od Lecha Wałęsy. Władysław Kuca analizował treść tych dokumentów i nanosił na nich poprawki. Tak przygotowane materiały były przepisywane przez oddelegowanego do Biura Studiów z Departamentu Techniki Kazimierzaa Maraszkiewicza, który w oparciu o pozyskane dokumenty sporządzone odręcznie przez Lecha Wałęsę, podrabiał jego pismo. Tak spreparowane materiały poddawane były badaniom przez biegłych z zakresu identyfikacji pisma ręcznego. Opinie biegłych jednoznacznie wskazywały, że są to dokumenty fałszywe. W tej sytuacji Władysław Kuca polecił zniszczyć wszystkie spreparowane dokumenty. Józef Burak i Adam Styliński osobiście zniszczyli wytworzone przez Tadeusza Maraszkiewicza materiały na krajance".
W związku z tym do Komitetu Noblowskiego w 1982 r. przekazano ORYGINAŁ informacji rękopiśmiennej TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r.
Skąd to wiemy? Z „teczek Kiszczaka”, czyli znalezionej w mieszkaniu gen. Cz. Kiszczaka teczki pracy TW ps. „Bolek”.
W miejscu, gdzie pierwotnie zarchiwizowano oryginał informacji TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r. wpięto kopertę z kopią tego dokumentu (którą w teczce poprzedza z kolei maszynopisowa wersja informacji z 12 stycznia 1971 r.) opatrując ją specjalnym raportem mjr. Adama Stylińskiego i kpt. Józefa Buraka do płk. Adama Malika (wszyscy z Biura Studiów SB MSW) z 4 listopada 1986 r. o treści:
„uprzejmie prosimy o zatwierdzenie wybrakowania oryginalnego doniesienia TW ps. »Bolek« z dnia 12 I 1971 r., wyłączonego z teczki nr archiwalny I 14713, kart 2, strona nr 25 i 26 (kserokopia doniesienia w załączeniu). Dokument ten wykorzystany został w działaniach specjalnych krypt. »Ambasador«, realizowanych w pierwszej dekadzie 1982 r. nr ks. masz, 00377/86”.
Raport został zatwierdzony przez płk. A. Malika w dniu 4 listopada 1986 r. (zob. IPN BU 3333/1, t. 2, k. 78).
A zatem w ramach prób skompromitowania Wałęsy, który w 1982 r. był po raz pierwszy kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla (ostatecznie nagrodę tę przyznano mu w 1983 r.), Biuro Studiów SB MSW posłużyła się oryginałami doniesień TW ps. „Bolek” w ramach operacji o kryptonimie „Ambasador”, które przekazano ambasadorowi Królestwa Norwegii w PRL.
Niezależnie od operacji „Ambasador”, informacja TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r. kolportowana była w ramach działań SB skierowanych przeciwko Annie Walentynowicz i Markowi Mądrzejewskiemu, co już dawniej opisano (S. Cenckiewicz, P. Gontarczyk, SB a Lech Wałęsa..., s. 140-141 i 154-155; S. Cenckiewicz, Anna Solidarność. Życie i działalność Anny Walentynowicz na tle epoki (1929-2010), Poznań 2010, s. 299-300 i inne).
Pan Minister nie wie o czym pisze, albo świadomie kłamie! Stąd publicznie domagam się konfrontacji! Niech Pan publicznie broni swoich tez!
Może być konfrontacja uniwersytecka, może być w @KanalZeroNews lub gdziekolwiek indziej (wiem, że do @RepublikaTV Pan nie przyjdzie)!
Choćby dziś, choćby jutro!
Ta gra staje się coraz bardziej przejrzysta i oczywista. Te miesiące przed nami to czas kampanii wyborczej w Polsce i coś mi mówi, że ukraińska armia trolli w infosferze - które przecież zdaniem mainstreamu nie istnieją - zrobi wiele, żeby grać wspólnie z panem premierem na sianie paniki i strachu.
@lkwarzecha Ta rzepa to jakaś przybudówka Tuska, że nieporadność rządu zasłania wetem podwyżkami podatków. Prezydenta, który na szczęście chroni obywateli przed podwyżkami podatków.
Niezwykle cieszy mnie to, że w końcu zaczęto intensywnie walczyć z pseudonaukowymi narracjami, które zostały wymyślone jako element gry politycznej, a nie autentyczna chęć poznania historii własnego państwa i jego modelu społeczno-gospodarczego.
Nawet gdy przyjmiemy, że Rzeczpospolita była złem wcielonym, bo oczywiście takich głosów w Polsce nie brakuje, to żadna współczesna teoria kolonialna nie znajduje zastosowania w jej przypadku.
Owszem, naciągając maksymalnie do granic możliwości aspekt zaludniania południowo-wschodniego pogranicza, dosłownie jak gumkę od majtek na czoło, można doszukać się elementów kolonizacyjnych, ale dalsza analiza pokazuje, że w dalszym ciągu brakuje:
- podstawowej relacji metropolia-kolonia
- kolonialnego statusu ruskich elit
- wyraźnej dychotomii narodowej
- elementu kolonizującego i równolegle zależnego od kolonizatora
Nawet pańszczyzna i powstanie wielkich latyfundiów magnackich nie jest równoznaczne z kolonizacją, lecz co najwyżej feudalnym modelem stosunków własnościowych i gospodarczych, który również występował wówczas pod Krakowem, Budapesztem, Pragą lub nawet na Sycylii.
A szukanie na siłę w historii przykładów do rozciągania określonych tez i współczesnego aparatu pojęciowego na zjawiska z grubsza odmienne, “bo taka moda”, to dokładnie zaprzeczenie nauki i promowanie chłopskiego rozumu.
Już niedługo miejsca w prezydenckim samolocie będą dostępne także dla polskiego biznesu. Chcę, żeby polskie firmy, również te małe i średnie, mogły u boku prezydenta nawiązywać nowe kontakty, rozwijać już istniejące relacje biznesowe i z sukcesem podbijać zagraniczne rynki.
Dlatego rusza moja inicjatywa „Prezydencki Pokład Biznesu”.
Rejestracja już ruszyła na stronie https://t.co/nRFGSiMejH.
Do zobaczenia na pokładzie! ✈️