Do you know about the horrific German raid on an orphanage in Wola where 140 children were murdered? An aspect that has been completely forgotten.
Eyewitness Matthias Schenk reported on it: "On 5 August 1944 the Germans entered the orphanage in Wola. They looked into the eyes of the children standing with their little hands raised. And then they opened fire. More than 140 children were murdered, including 5-year-old Mikołaj Protasewicz."
There are no words to comment on what the German perpetrators did. Eternal shame remains!
[*]
🇫🇷 Elle s’appelle Lexie et elle a seulement 21 ans. Atteinte d’un cancer de stade 3, elle a déjà enchaîné 44 heures de chimiothérapie, passé 496 heures à l’hôpital et reçu 225 poches de perfusion. Elle a perdu ses cheveux… et versé beaucoup de larmes.
Pourtant, aujourd’hui, elle sourit face caméra et adresse un message clair à tous ceux qui viennent d’apprendre qu’ils sont malades :
« La vie ne s’arrête pas à ce diagnostic. Tant qu’il y a de la vie, il y a de l’espoir. »
Toujours pas en rémission, Lexie choisit quand même de profiter de chaque once d’énergie qui lui reste.
Parce que, comme elle le dit si bien : la vie mérite d’être vécue. 💪❤️
In 1975 schreef de Poolse journalist Krzysztof Kąkolewski een opmerkelijk boek met de titel Co u pana słychać? – vrij vertaald: “Hoe gaat het met u?”. Hij zocht in West-Duitsland (en één keer in Amerika) een groep voormalige hoge nazi’s op die na de Tweede Wereldoorlog gewoon doorleefden alsof er niets was gebeurd.
Kąkolewski begon elk gesprek met een vriendelijke, alledaagse vraag: “Hoe gaat het met u?” Daarna confronteerde hij hen rustig met hun oorlogsverleden.
Wat hij aantrof, was vaak ontluisterend: weinig tot geen berouw, en een leven als gerespecteerde burger – als professor, advocaat, burgemeester of parlementslid.Een van de meest bekende gesprekken was met Heinz Reinefarth.
Deze SS-generaal was in 1944 verantwoordelijk voor de brute onderdrukking van de Opstand van Warschau in de wijk Wola. Tienduizenden Poolse burgers, onder wie vrouwen en kinderen, werden er vermoord. Na de oorlog werd hij burgemeester van een badplaats op het Duitse eiland Sylt en later advocaat. Toen Kąkolewski hem vroeg naar de moord op burgers, antwoordde Reinefarth dat “vrouwen en kinderen ook vochten” en dat soldaten zeiden: “Kinderen schieten op ons, dus wij schieten terug.” Het gesprek eindigde abrupt met de koude opmerking: “De zee is vandaag onrustig.”
Andere mannen die Kąkolewski sprak, hadden in concentratiekampen experimenten gedaan, doodvonnissen uitgesproken of plannen voor massamoord bedacht. Bijna niemand toonde spijt. Ze leefden comfortabel verder.Het boek – en de recente thread op X die het opnieuw onder de aandacht bracht – laat zien hoe veel daders van Duitse oorlogsmisdaden na 1945 ongestraft bleven.
Volgens historici vielen er ongeveer 13 miljoen niet-strijdende slachtoffers. Van de geschatte 200.000 directe daders werden er in West-Duitsland slechts een paar duizend veroordeeld.Het is een verhaal over rechtvaardigheid die uitbleef, en over hoe makkelijk sommige mensen hun verleden achter zich konden laten. Een thema dat ook in Nederland, met zijn eigen herinneringen aan de bezetting, herkenbaar kan zijn.
🚨COORDINADO. Exministro de Defensa español sorprende a todos en televisión. Asegura que lo de Ceuta no fue una simple avalancha. Fue una operación de inteligencia coordinada para un objetivo. Y ha acusado a Sánchez de algo muy duro.
Federico Trillo, que dirigió Defensa 4 años, lo tiene claro: lo de Ceuta fue "algo montado" por los servicios de inteligencia marroquíes. Una "invasión ilegítima e ilegal" de territorio español. Reclama llevar a Marruecos ante la comunidad internacional
¿Y qué ha hecho el gobierno?
"Dejación de funciones", según él.
Pero hay una frase suya que lo resume todo. Escúchala: "Quienes les ordenaron entrar, les han ordenado salir."
Léela otra vez. Si alguien puede ordenar a 70.000 personas que entren, y días después ordenarles que salgan, entonces esas personas fueron el instrumento. Alguien manejaba el grifo.
Y aquí viene lo peor.
Se pregunta por qué el Gobierno no hizo caso de las advertencias. Y no se cree "ninguna de las excusas ni de Sánchez, ni de Marlaska".
Porque si no exiges responsabilidades al país que te acaba de invadir, es que "algo tienes entre manos".
¿El qué? Trillo apunta a que el objetivo final de Marruecos es sentar a "alguien como Sánchez" a negociar lo impensable.
Ceuta y Melilla.
Su soberanía.
Un exministro de Defensa. En horario de máxima audiencia. Dice que se está jugando la soberanía de España mientras el Gobierno mira para otro lado y el presidente se va de vacaciones a La Mareta.
Lo dice quien mandó en el Ejército.
No un tertuliano.
7.500 disidentes ya estamos dentro
Faltas tú → https://t.co/JtP6bmpKel
PD: el "Manual del Disidente" te llega al correo en cuanto entras. No tienes que hacer nada más.
"Straciła własne dzieci, a później przez pół wieku robiła wszystko, aby inne matki nie musiały przeżywać podobnego bólu
To prawdziwa historia Orlean Hawks Puckett — kobiety z gór Blue Ridge, której życie naznaczyła niewyobrażalna strata, ale również niezwykła miłość, odwaga i gotowość niesienia pomocy.
Dziś niewiele osób zna jej nazwisko. Jej historia zasługuje jednak na pamięć.
Orlean urodziła się około 1844 roku w Karolinie Północnej. Dorastała w czasach, gdy dziewczęta z ubogich, górskich rodzin rzadko miały możliwość zdobycia wykształcenia. Sama niemal nie chodziła do szkoły.
Miała zaledwie szesnaście lat, gdy poślubiła Johna Pucketta. Wspólnie zamieszkali w surowej i słabo zaludnionej okolicy w pobliżu Groundhog Mountain w Wirginii.
Życie w górach nie należało do łatwych. Brakowało dróg, lekarzy, wygód i stałego dostępu do podstawowych produktów. Mimo to młodzi małżonkowie marzyli o własnym domu i licznej, szczęśliwej rodzinie.
W 1862 roku Orlean urodziła pierwszą córkę. Dziewczynce nadano imiona Julia Ann.
Przez siedem miesięcy Orlean mogła cieszyć się macierzyństwem. Później dziecko zachorowało na błonicę i zmarło.
Rodzice byli zdruzgotani, lecz nie tracili nadziei.
Orlean ponownie zaszła w ciążę. Drugie dziecko przeżyło jednak tylko kilka dni. Później stracili trzecie, czwarte i kolejne.
W ciągu całego małżeństwa Orlean miała być w ciąży dwadzieścia cztery razy. Żadne z jej dzieci nie dożyło wieku, w którym mogłoby dorosnąć i poznać świat poza górskim domem rodziców.
Jedne przychodziły na świat martwe, inne żyły zaledwie kilka godzin lub dni.
Żadne nie zdążyło wypowiedzieć słowa „mamo”.
Współcześni badacze przypuszczają, że przyczyną mogła być choroba hemolityczna wynikająca z konfliktu serologicznego. Układ odpornościowy matki może w takiej sytuacji reagować przeciwko krwinkom rozwijającego się dziecka.
W XIX wieku nikt jednak nie znał takiego wyjaśnienia.
Nie istniały odpowiednie badania, profilaktyka ani skuteczne leczenie. Orlean nie wiedziała, dlaczego za każdym razem spotyka ją ten sam dramat.
Mogła tylko opłakiwać kolejne dzieci.
Na zboczu Groundhog Mountain powstał niewielki rodzinny cmentarz. Według zachowanych przekazów znalazły się tam skromne nagrobki upamiętniające maleństwa, których życie zakończyło się zbyt wcześnie.
Taka liczba strat mogłaby całkowicie odebrać człowiekowi siłę. Orlean mogła zamknąć się przed światem, unikać rodzin z dziećmi i spędzić resztę życia pogrążona w żalu.
Wybrała jednak inną drogę.
Około 1889 roku, gdy miała mniej więcej pięćdziesiąt lat, u jednej z młodych sąsiadek rozpoczął się poród.
W odizolowanej górskiej okolicy nie było lekarza. Nie udało się również znaleźć doświadczonej położnej.
Orlean zobaczyła przerażoną kobietę i postanowiła jej pomóc.
Właśnie wtedy odkryła powołanie, któremu miała poświęcić kolejne pół wieku.
Została górską akuszerką.
Przez następne lata przemierzała rozległe tereny Wirginii, aby docierać do rodzących kobiet. Niekiedy pokonywała pieszo lub konno nawet kilkadziesiąt kilometrów. Nie zatrzymywały jej ulewy, śnieg, mróz ani ciemność.
Wyruszała zawsze, gdy ktoś jej potrzebował.
Za swoją pomoc nie chciała przyjmować pieniędzy. Gdy rodziny próbowały jej zapłacić, odpowiadała podobno:
— Robię to z miłości do matek i dzieci. Bóg dał mi ręce, abym pomagała, a nie brała.
Pracowała w prostych drewnianych chatach, często pozbawionych podłogi, bieżącej wody i podstawowych warunków sanitarnych.
Nie miała dostępu do nowoczesnego sprzętu, antybiotyków ani leków przeciwbólowych. Polegała na doświadczeniu, opanowaniu, znajomości ludzkiego ciała i umiejętnościach zdobywanych podczas kolejnych porodów.
Stosowała zarówno praktyczne rozwiązania, jak i tradycyjne górskie sposoby przekazywane z pokolenia na pokolenie. Rozgrzane kamienie zawijała w materiał, aby zapewnić rodzącej kobiecie ciepło. Pomagała jej spokojnie oddychać i nie pozwalała, by opanował ją strach.
Gdy poród zbyt długo nie postępował, wykorzystywała także metody, które dzisiaj mogą wydawać się niezwykłe. Jeden z przekazów mówi, że podpalała gęsie pióro i pozwalała kobiecie poczuć drażniący dym. Wywołany w ten sposób kaszel lub kichanie miały pomagać w nasileniu skurczów.
Przez wiele lat Orlean miała przyjąć ponad tysiąc porodów.
Według lokalnej tradycji podczas jej pracy nie zmarła ani jedna matka i ani jedno dziecko.
Było to niezwykłe osiągnięcie w czasach, gdy poród wiązał się ze znacznie większym ryzykiem niż obecnie, szczególnie w odległych miejscowościach bez pomocy medycznej.
Mieszkańcy gór nazywali ją ciocią Orlean.
Cenili jej umiejętności, lecz jeszcze bardziej kochali ją za dobroć. Ludzie przechodzący obok domu Puckettów wspominali, że niemal każdego zapraszała do środka.
— Usiądźcie z nami i coś zjedzcie — nalegała, nawet jeśli sama miała w kuchni niewiele.
Dzieliła się tym, co posiadała. Nikogo nie pozostawiała głodnego ani bez pomocy. Dla lokalnej społeczności stała się kimś więcej niż położną — była sąsiadką, opiekunką i osobą, do której można było zapukać w najtrudniejszej chwili.
Choć przynosiła radość tysiącom rodzin, jej własny smutek nigdy całkowicie nie zniknął.
Każdego dnia mogła spojrzeć w stronę niewielkich nagrobków swoich dzieci.
Nie pozwoliła jednak, aby złamane serce zamknęło ją na cierpienie innych. Przeciwnie — uczyniła z własnego bólu źródło niezwykłej siły.
Każde dziecko, któremu pomogła bezpiecznie przyjść na świat, było uratowanym życiem.
Każda matka, która mogła później przytulić swoje niemowlę, unikała tragedii, którą Orlean znała aż nazbyt dobrze.
Gdy miała ponad dziewięćdziesiąt lat, rozpoczęła się budowa słynnej trasy Blue Ridge Parkway. Planowana droga miała przebiegać przez teren, na którym znajdował się jej dom.
Władze zmusiły starszą kobietę do opuszczenia miejsca, w którym spędziła większość życia i gdzie pochowano jej dzieci.
Orlean zmarła zaledwie kilka tygodni po przeprowadzce.
Mieszkańcy wierzyli, że rozłąka z ukochanymi górami, rodzinnym domem i grobami dzieci była dla niej ostatnim ciężarem, którego nie potrafiła już unieść.
Dziś przy 190. mili Blue Ridge Parkway nadal można zobaczyć skromny drewniany dom znany jako Puckett Cabin.
Dla przypadkowego turysty jest to jedynie stara górska chata.
Za jej ścianami kryje się jednak historia kobiety, która nie zdołała ocalić własnych dzieci, dlatego postanowiła poświęcić życie ratowaniu dzieci innych matek.
Orlean Hawks Puckett przypomina, że nawet najgłębsze cierpienie nie musi być ostatnim rozdziałem naszej historii.
Możemy nie mieć wpływu na to, co nam odebrano.
Możemy jednak zdecydować, co zrobimy z miłością, która po tej stracie w nas pozostała.
Ona zamieniła własny ból w pomoc dla innych.
I udowodniła, że nawet złamane serce może przez wiele lat być światłem wskazującym drogę innym ludziom."
za Przytulność
Interesting.. 1.5 million Christians marched the streets of Belgrade. The mainstream media won’t show you this. Faith is still alive and strong. ✝️🙏
Do you believe God is real?
🚨🇮🇹ITALY PUSHES EU TO CREATE RETURN CENTRES IN AFRICA.
Following the Ceuta crisis, Rome will propose deportation hubs in Ghana, Rwanda, Senegal, and Tunisia - all funded by Brussels. Remigration is no longer just a word, it's inevitable.
Will Italy succeed?
As every year, we paid tribute to Krzysztof Kamil Baczyński at the Powązki Cemetery in Warsaw.
On 4 August 1944, Baczyński, renowned poet, soldier of the Home Army’s elite “Parasol” Battalion, and one of the leading voices of Poland’s Generation of Columbuses, was killed by a German sniper’s bullet.
In the same grave is buried his wife Barbara, who was killed during a bombardment four weeks later. She was four months pregnant.
Àlex Roca Campillo (born 1991) is an athlete with cerebral palsy.
He made history by becoming the first person in the world with a 76% disability to finish a marathon of 42.195 km.
Please stop bothering the pope with such insignificant news. He dedicates his time to making the West more welcoming to Islam; he has no time for the thousands of Christians killed in Nigeria every month.
Jesteśmy wyjątkowi. Nie ma innego narodu, który ”zamiera” co roku, aby oddać hołd tym, którzy w imię wolności, oddali życie. Bądź dumny, że jesteś Polakiem.
One walczyły za Ojczyznę!👇
🚨😡 🇪🇸 LE SQUATT DE LOGEMENT EN ESPAGNE AUSSI C’EST LA MÊME MERDE !
Un type rentre de 13 heures de boulot… sa maison est squattée par une famille entière. La police arrive et lui dit : « C’est plus chez toi, c’est chez eux. Tu touches à la grille = tu vas en garde à vue. »
Résultat : le propriétaire est menotté pendant que les okupas restent tranquilles à l’intérieur.
Et en plus il doit payer l’eau, l’électricité… et même les couches du bébé des squatteurs !
🤢C’est ça l’Europe de la gauche : le travailleur est criminalisé, le voleur est protégé.
Ça se passe en Espagne aujourd’hui.
Partagez massivement. Like + RT pour que ça pète partout.
Les Espagnols qui bossent en ont marre d’être les cocus de l’histoire. 🇪🇸💪
I takiej Polski chcemy dla naszych dzieci!
Przedszkole w Elblągu zorganizowało dzieciaczkom kiszenie ogórków 🥺
Brawa dla Pań przedszkolanek za kreatywność,to się chwali👌👏😊
#PrzedszkoleMałyEuropejczyk
✝️ 🇧🇪 Sur la route de son travail à Florennes en Belgique, un homme remarque une petite chapelle blanche à l’abandon.
Sans attendre, il s’arrête, sort son matériel et se met à la nettoyer de fond en comble. Il lave les murs, remet une nappe blanche sur l’autel, restaure les statues du Sacré-Cœur et de la sainte, ajoute des fleurs et des bougies.
Quelques heures plus tard, le lieu retrouve toute sa dignité. Un simple geste de respect et d’amour pour le patrimoine local. Bravo 👏🏻
Straszna historia, o której nikt w Polsce nie wie, a powinien być wielki szum!
Jan Księżopolski, 25-letni obywatel Rosji polskiego pochodzenia, siedzi w więzieniu za propagowanie wiedzy o Katyniu. Został skazany na 11 lat.
Wielka prośba o RT i bombardowanie wszystkich oficjeli, którzy mogą pomóc w wyciągnięciu go z tiurmy.
https://t.co/moz62TGu3Z
Przedszkole w Elblągu zorganizowalo dzieciom kiszenie ogórków. Nareszcie jakaś placówka edukacyjna uczy życia. Propsy za to!
📽️Przedszkole Mały Europejczyk/Fb