❗️ COMEBACK!!!!! ✅️
Podopieczni Nikoli Grbicia po raz drugi z rzędu (!!!!) odwracają losy meczu rozgrywek Ligi Narodów i wygrywają po tie breaku, tym razem przed własną publicznością z reprezentacją Belgii❗️
Foto: Volleyball World
#gangłysego
Najlepszy środkowy mistrzostw świata w Zawierciu! 🔥
W sezonie 2026/2027 w żółto-zielonych barwach będziemy oglądać Jakuba Kochanowskiego. Będzie to jego 11. sezon w #PlusLiga.
Kuba, witamy w drużynie! 💛💚
Wiesz dlaczego tak często cierpisz?
Bo oczekujesz od ludzi tego,
co sam dajesz im bez zastanowienia.
Ty pamiętasz.
Oni zapominają.
Ty znajdujesz czas.
Oni przypominają sobie o Tobie tylko wtedy,
gdy czegoś potrzebują.
Ty jesteś lojalny.
Oni są lojalni tylko wtedy,
gdy coś mogą z tego ugrać.
I właśnie tutaj zaczyna się Twój ból.
Bo mierzysz ludzi swoją miarą.
Myślisz,
że skoro Ty nie zostawiłbyś nikogo w najgorszym momencie,
to inni zrobią dla Ciebie to samo.
Nie prawda.
Dla wielu byłeś tylko wygodą.
Darmowym wsparciem.
Darmowym psychologiem.
Człowiekiem od gaszenia cudzych pożarów.
Dopóki dawałeś,
byłeś potrzebny.
Dopóki pomagałeś,
byłeś ważny.
Ale wystarczyło raz powiedzieć:
„Nie mogę.”
I nagle cisza.
Nagle nie piszą, nie mają czasu, latają z kimś innym.
I okazuje się,
że relacja była warta tyle,
ile korzyści, które z Ciebie mieli.
Wtedy czujesz się jak frajer.
Bo dałeś serce,
zaufanie,
czas,
energię...
A kiedy sam potrzebowałeś pomocy...
nagle wszyscy byli zajęci.
Ci sami ludzie,
dla których rzucałeś wszystko.
Ci sami,
których wysłuchiwałeś godzinami.
Ci sami,
do których leciałeś bez zastanowienia,
gdy walił im się świat.
Nagle nie odbierali.
Nie odpisywali.
Nie mieli czasu.
Nie mogli.
I wtedy pierwszy raz zaczynasz rozumieć coś bardzo bolesnego.
Nie byłeś dla nich tak ważny,
jak oni byli dla Ciebie.
I właśnie to rozrywa człowieka od środka.
Nie strata tych ludzi.
Prawda o tych ludziach.
Bo najgorsze nie jest to,
że ktoś odchodzi bez żadnego przepraszam,
czy innego pocałuj mnie w dupe.
Najgorsze jest odkrycie,
że nigdy tak naprawdę nie stali obok Ciebie...
i nie chcieli dla Ciebie dobrze.
~ Kobus
Dwuczłonowe nazwisko po ślubie często wygląda jak idealny symbol współczesnego małżeństwa:
"Tak, chcę być z tobą jednością - ale bez przesady."
Kobieta chce pierścionka, wesela, nazwiska męża dopisanego do swojego, jego ochrony, odpowiedzialności i zaangażowania.
Ale całkowicie przyjąć jego nazwisko?
Nagle zaczyna się wykład o "utracie tożsamości", "niezależności" i feministycznym wyzwoleniu.
Przez pokolenia przyjęcie nazwiska męża było znakiem stworzenia jednej rodziny.
Dziś nawet ten prosty symbol musi zostać rozmontowany, bo feminizm nauczył kobiety traktować małżeństwo nie jako zjednoczenie, lecz jako nieustanne pilnowanie, żeby przypadkiem nie "ustąpić mężczyźnie".
Najbardziej zastanawia postawa faceta, który bez słowa przyjmuje komunikat:
"Chcę za ciebie wyjść, ale twoje nazwisko samo w sobie nie jest dla mnie wystarczająco dobre."
Oczywiście nazwisko nie stanowi całego małżeństwa.
Ale symbole pokazują sposób myślenia.
Jeżeli jeszcze przed ślubem najważniejsze jest manifestowanie odrębności, zachowanie wszystkich furtek i udowadnianie, że kobieta niczego dla mężczyzny nie poświęci, to warto zapytać:
Po co w ogóle brać ślub?
Małżeństwo nie polega na tym, że dwoje indywidualistów stoi obok siebie i negocjuje każdy centymetr własnego ego.
Polega na stworzeniu jednej rodziny.
A jednej rodzinie naprawdę nie potrzeba dwóch manifestów ideologicznych zapisanych w jednym nazwisku.
"Les gens extraordinaires ne se rencontrent jamais au début de la vie.
Les étonnants ne se rencontrent qu'après un long voyage de fatigue.
Le véritable amour n'arrive que tard...
Cela se passe entre deux cœurs qui vivaient dans des vies différentes, il leur était impossible de se rencontrer...
Et ils se sont rencontrés.
C'est pourquoi rien ne décrit la joie de tous ceux qui ont trouvé leur moitié."
Néné Cédric Coeurillo
Trening siatkarzy w Spale. 17 zawodników, z grupą nie trenuje Kuba Kochanowski. Od jutra już treningi pod okiem Nikoli Grbicia, który dziś wrócił z kadrą z Chin.
#podsiatka#gangłysego
"„Po pięćdziesiątce kobieta to już nie kobieta. To tylko koszt.”
Usłyszałam to zdanie od mężczyzny, którego poznałam zaledwie kilka tygodni wcześniej. I choć minęło już trochę czasu, wciąż wraca do mnie w najmniej spodziewanych momentach.
Mam na imię Anna, mam 52 lata i mieszkam w Krakowie. Lubię poranki na Kazimierzu, spokojne spacery nad Wisłą i ten szczególny rytm miasta, które nigdy się nie spieszy. Jestem rozwiedziona od prawie siedmiu lat. Kiedy moje małżeństwo się skończyło, miałam wrażenie, że razem z nim skończyło się wszystko. Mój mąż odszedł do młodszej kobiety, dzieci dorosły i rozeszły się w swoje strony. A ja… zostałam sama.
Mieszkanie, które kiedyś tętniło życiem, śmiechem i rozmowami, nagle stało się ciche. Zbyt ciche.
Na początku funkcjonowałam z przyzwyczajenia. Praca, zakupy, wieczorem telewizor. Dni mijały jeden za drugim, identyczne, bez śladu. Nie żyłam — po prostu byłam.
Z czasem coś zaczęło się zmieniać. Przyzwyczaiłam się do ciszy. Zaczęłam więcej wychodzić — spacerować nad Wisłą, zaglądać do małych kawiarni, siedzieć sama przy stoliku i nie czuć się dziwnie. I nawet nie zauważyłam, kiedy przestałam myśleć o miłości. Nie dlatego, że przestałam w nią wierzyć… tylko uznałam, że to już nie jest dla mnie.
A potem pojawił się on.
Przypadek. Kolejka w aptece, krótki żart, spojrzenie. On też po przejściach, też z historią za sobą. Zaprosił mnie na kawę. Wahałam się, ale zgodziłam się. Bez oczekiwań. Bez złudzeń.
Zaczęliśmy pisać. Proste wiadomości. „Jak minął dzień?”, jakieś zdjęcie, kilka ciepłych słów. Potem spotkania — spacery po mieście, rozmowy, które płynęły same. I zanim się zorientowałam, zaczęłam czekać na jego wiadomości. Przyzwyczajać się do jego obecności.
To nie była miłość. Ale było w tym coś dobrego.
Do tamtego wieczoru.
Siedzieliśmy w małej kawiarni niedaleko Rynku. Rozmawialiśmy o życiu, wieku, relacjach. I nagle powiedział to. Spokojnie. Jakby mówił coś zupełnie oczywistego.
„Nie obraź się, ale po pięćdziesiątce kobieta to już nie kobieta. To koszt.”
Najpierw nie zrozumiałam. Potem zapytałam. A on — zupełnie naturalnie — zaczął tłumaczyć. Zdrowie, nastrój, potrzeba uwagi. „Mężczyźni chcą czegoś lżejszego” — powiedział.
I wtedy coś we mnie zgasło.
Nie przez same słowa. Przez sposób, w jaki na mnie patrzył. Jakby widział we mnie nie człowieka, tylko ciężar.
Dopiłam kawę w milczeniu. Wstałam. Powiedziałam, że muszę iść. On nawet nie rozumiał, dlaczego.
„Obraziłaś się?” — zapytał.
„Nie” — odpowiedziałam. „Po prostu zrozumiałam.”
Tamtej nocy długo chodziłam po Krakowie. Światła odbijały się w Wiśle, powietrze było chłodne, a we mnie mieszał się smutek i dziwna jasność.
Bo w pewnym momencie zrozumiałam coś bardzo prostego.
Jeśli dla kogoś kobieta po pięćdziesiątce jest tylko „kosztem”, to znaczy, że ta osoba nigdy tak naprawdę nie poznała kobiety.
Prawdziwej kobiety.
Takiej, która wychowała dzieci. Która przeszła przez zdradę. Która podnosiła się wtedy, gdy wszystko się rozpadało. Która nauczyła się zaczynać od nowa. Która nosi w sobie siłę, historię i godność. Która potrafi stać sama — i właśnie dlatego nie pozwala już się umniejszać.
Kilka dni później napisał:
„Gdzie zniknęłaś? Spotkamy się jeszcze?”
Nie odpowiedziałam.
Bo czasem cisza jest najmocniejszą odpowiedzią.
I naprawdę chcę zapytać…
Czy kobieta po pięćdziesiątce naprawdę staje się „kosztem”?
Czy może problem nie leży w wieku kobiety…
tylko w wartości mężczyzny, który stoi obok niej?
#lifestylechange #lifestyle #życie"
za Kawa z mlekiem
❗️ ALEŻ SENSACJA! 🤯🤯🤯
Reprezentacja Serbii prowadzona przez Gheorghe Cretu wygrywa właśnie W TRZECH SETACH z reprezentacją Bułgarii! ✅️
Kapitalny początek sezonu dla serbskiej drużyny. Aż trzy zwycięstwa na koncie ekipy Cretu❗️
Foto: Volleyball World
#VNL2026
Podobno dzisiaj dzień kąpieli 😉
Taki świetny wpis Biebrzańskiego Parku Narodowego znalazłam na Fb.
A filmik jest wprost niesamowity! 🤩
"Jeśli lubicie się kąpać, to mamy dla Was dobrą wiadomość – dziś Dzień Kąpieli 🛁
Zanim wskoczycie do wody zobaczcie jak to robią kudłate i skrzydlate czyściochy znad Biebrzy. Wiele dzikich zwierząt regularnie korzysta z kąpieli. I wcale nie chodzi tylko o upalne dni!
🫎 Łosie uwielbiają wodę! Zanurzają się w niej nie tylko, by się ochłodzić, ale też by pozbyć się owadów i pasożytów. Często stoją długo w wodzie lub biegają po niej dla zabawy, szczególnie latem. Potrafią nurkować, by sięgnąć po rośliny wodne.
🦌 Jelenie uwielbiają tarzać się w błotnistych oczkach wodnych i w starorzeczach. Młode osobniki często urządzają sobie szalone zabawy wodne 💦
🦌 Sarny kąpią się rzadziej, ale chętnie wchodzą do płytkiej wody, by się napić, ochłodzić i oczyścić sierść. Częściej korzystają z kąpieli słonecznych i tarzania się w suchym podłożu.
🐗 Dla dzików najlepszą kąpielą jest kąpiel błotna. To ich naturalny sposób na chłodzenie organizmu, ochronę przed insektami i pielęgnację skóry. Błoto działa jak naturalny filtr UV i repelent – sprytne, prawda?
🐦Dla ptaków kąpiel to codzienna rutyna! 💦 Pluskanie się w wodzie pomaga utrzymać pióra w dobrej kondycji – usuwa brud, pasożyty i reguluje temperaturę ciała. Po kąpieli ptaki dokładnie się czyszczą i układają pióra. Najbardziej ekstremalne kąpiele ptaków to kąpiele w mrowisku. Ptaki pozwalają mrówkom 🐜 chodzić po swoich piórach lub same je rozgniatają i wcierają w upierzenie. Mrówki wydzielają kwas mrówkowy, który działa jak naturalny środek dezynfekujący, pomagający pozbyć się pasożytów piór i skóry 🪶
Pamiętajmy jednak aby na co dzień nie nadużywać kąpieli i zamieniać ją na szybki prysznic 🚿 Pozwala to zużyć nawet kilkukrotnie mniej wody, co przekłada się na ochronę zasobów wodnych, a tym samym - przyrody i nas samych. Cieszmy się wodą ale z głową 💧"
#kąpiel #dzieńkąpieli #kąpielzwierząt #Biebrza #higienazwierząt #wildlife #woda #ochronazasobówwodnych
tomek clarified that if you spotted him with an unfamiliar girl holding a camere filming him on public it's not his new girlfried but his brother janek's gf named anita who volunteered to film him 😁
#życiesiwego s2 ep3