Witam dziesięć miesięcy później. Nie jestem już związana z KG, zostawiłam grupkę w vk. Włożyłam w to dużo pracy i serca, zostało to docenione, ale nie tam, gdzie chciałam.
Jeszcze jest strona na fb, bo zrobiłam fajnego mema i dobrze się rozszedł. Ale to ostatnie.
Nie popieram ani hetero, ani homo. Niech wszyscy będą bi, bo czasem ci geje są tacy ładni, aż mi przykro, że nie jestem chłopcem. Czuję się dyskryminowana seksualnie ze względu na płeć xD
Dostałam dziś życzenia urodzinowe nawet od byłej wielkiej miłości, przy tym nie ma mnie w znajomych, a to znaczy, że nawet przypomnienia mu nie przychodzą. A tymczasem moja babcia zapomniała, rano dzwoniła jak gdyby nigdy nic, aż póki ciocia jej nie przypomniała :D
Jeśli ktoś jest w czymś przekonany na sto procent to nigdy nie powie, że wierzy, tylko że wie na pewno. Więc przy wiarze zawsze tkwi małe zawoalowane zwątpienie, ukrywane za wszelką cenę. Nadzieja moim zdaniem jest bardziej szczera.
Praktyk z Niemczech nawiązuje ze mną kontakt i coś mówi o Czarnobogu, Asatru, ordenie Dragon Rouge i o pracach Tomasa Carlssona. Czuję się, jakbym dostała list z Hogwartu - dzicięce marzenia jednak się spełniają :)
"Rosyjscy fani przetłumaczyli felieton". Co, przepraszam?! XD "Rosyscy fani prowadzą grupę" XD. Wychodzi na to, że rosyjscy fani to ja, bo reszta to miała prowadzenie grupy i udostępnianie/tłumaczenie informacji gdzieś głęboko w Du. XD
Dziwne rzeczy działy się na Akropolu, szłam tam z myślą, że chciałabym zastać burzę, ale dzień był jak zwykle jasny i upalny. Jak już tam byłam, znienacka czarne chmury, grzmot i błyskawice. I poczułam, jak coś mnie mocno tknęło palcem w bok. Miejsce potężnej mocy #mamtemoc
Od jakiegoś czasu nie wiedziałam, gdzie są moje karty Teufelki. Nieoczekiwanie osoba mi przyniosła kilka dni temu 44 karty i mówiła, że niestety, ale reszta zagubiona. Dziś dostałam wiadomość, że pozostałe 10 są odnalezione. Karty do wiedźmy zawsze wrócą xD
Obawiam się nanosić kolejne runy. Inguz zadziałała i to dość mocno. Ale nie każda jest tak przyjazna i ochronna. Zwłaszcza, że jedna z trzech "moich" run to Halagaz - matka wszystkich run, runa czarownic, oznaczająca zniszczenie i chaos. Czemuś nie jestem ździwiona -_-
Zaczęłam przygodę z runami, poznaję je po kolei. To polega na tym, że z każdą muszę spędzić po całym dniu i obserwować jak wpływa na mnie i jak zmienia się rzeczywistość dookoła. Dziś na mojej dłoni Inguz, dość przyjazna,
Zrobili grzybowy śmietnik z mojej grupy, wrzucają stare rzeczy, które już były wszędzie miliony razy, w rosyjskim fandomie chaos. Ciekawe, kto im będzie tłumaczył teksty i posty, skoro nie znają polskiego? To nie przetrwa, a ja się brać za to ponownie nie chcę.
Czuję się obecnie bardzo dobrze! Może to Grecja i nowe doświadczenia, a może to moc różowego kwarcu, który kupiłam w magicznym sklepie. Ale jestem pewna, że wszytko się ułożyło idealnie i czekam na nowe fajne wydarzenia 💕
W dzieciństwie nie mogli mnie oderwać od magicznych książek, chowano je przede mną. Potem kupiłam sobie tarota. Potem wieszcze sny. A teraz to wszystko zaczyna się rozwijać, dzieją się dziwne rzeczy. I osoby znające już mi powiedziały: "Jesteś wiedźmą".
Fajnie poczuć wolność, podróże naprawdę leczą. Czas to zbyt powolne lekarstwo, natomiast zmieniając miasta i kraje, odcinasz się od wszystkiego i wszystkich w trybie natychmiastowym.
Dobrze czuję się w Atenach, nawet szkoda, że będę tak mało. Natomiast skarżą mi się na nowych adminów grupki VK, więc musiałam wszystko odnowić i ich opieprzyć. Szkoda, bo nie mam ochoty myśleć teraz o żadnych bóstwach, oprócz tych olimpijskich.