Warto przypomnieć, że Łukasz Mejza otrzymał 10 162 głosy w ostatnich wyborach, wykręcając czwarty najlepszy wynik spośród kandydatów PiSu.
Czesto mówimy o odpowiedzialności polityków. Ja chciałbym zwrócić uwagę na samych wyborców.
Gdyby to byli Ukraińcy to w 0.0001s byłby to viral w skali całego kraju
Ale kiedy my sami sobie robimy chlew we własnym domu to jest git
Żenujące, że nie mamy żadnych standardów w przypadku naszych rodaków, a wymagamy tak wiele od obcokrajowców
Może i dał 20% bezrobocia, fale samobojstw, wielka emigrację, zapaść przemysłu i rozpad więzi społecznych, ale za to pierdoli od 20 lat o 2 Grecji i ma 0% trafności w prognozach
Szanowni Państwo,
należałem do pierwszych osób w Polsce, które publicznie protestowały przeciw decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek ukraińskich sił specjalnych imienia bohaterów UPA. Uważam tę decyzję za błędną, szkodliwą dla relacji polsko-ukraińskich i strategicznie nierozsądną. Krytykowałem ją od pierwszego dnia i nie zmieniłem zdania.
Ale jednocześnie jestem przeciwnikiem odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego.
Dlaczego?
Chodzi o Majestat Rzeczypospolitej - trzeba o niego dbać. Bo jego odbudowywanie jest trudne.
Order Orła Białego nie jest procesem kanonizacyjnym. Państwo nie stwierdza nim, że odznaczony jest święty, nieomylny ani że wszystkie jego przyszłe decyzje będą słuszne. Jest to najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej, przyznawane za określone zasługi oceniane w konkretnym momencie historycznym.
Polska przyznała ten order Wołodymyrowi Zełenskiemu za to, że jako prezydent Ukrainy nie uciekł, nie dał się Rosji zastraszyć i podjął walkę w obronie niepodległości swojego państwa. Niepodległości, która dla Polski ma znacznie strategiczne. Za to właśnie został odznaczony. Tych zasług nie da się wymazać późniejszymi głupimi decyzjami.
Warto również pamiętać, że Order Orła Białego nie jest przyznawany wyłącznie za bezpośrednie zasługi dla Polski. Wśród jego kawalerów znajdują się polscy bohaterowie - część z nich popełniała później głupoty - uczeni i działacze opozycji, ale także królowie, prezydenci i szefowie rządów państw sojuszniczych. Ronald Reagan, George H.W. Bush, król Karol III, Harald V, Karol XVI Gustaw, Václav Havel, Valdas Adamkus, Dalia Grybauskaitė, Petr Pavel czy Gerhard Schröder.
Czy wszyscy oni mieli identyczne zasługi dla Rzeczypospolitej? Oczywiście nie. Order był wielokrotnie wyrazem uznania dla urzędu, państwa, sojuszu, historycznej roli lub szczególnych zasług w określonym momencie.
Przypadek Gerharda Schrödera czy Angeli Merkel sa tu szczególnie pouczające. Dziś mało kto kwestionuje, że ich polityka wobec Rosji, a później osobiste zaangażowanie w Nord Stream, przyczyniły się do wzmocnienia Rosji i stworzenia warunków dla agresji przeciw Ukrainie. Mimo to Polska nie weszła na drogę odbierania im naszych najwyższych odznaczeń państwowych.
Jeżeli jednak dziś przyjmiemy zasadę, że Order Orła Białego można odebrać za działania podjęte już po jego nadaniu, stworzymy precedens o bardzo daleko idących konsekwencjach.
Dziś mówimy o Zełenskim. Jutro ktoś zażąda odebrania orderu Wałęsie. Pojutrze Kwaśniewskiemu, Macierewiczowi, Michnikowi lub Komorowskiemu albo innym odznaczonym. Następnie któryś z kolejnych prezydentów uzna, że najlepszym sposobem rozpoczęcia kadencji jest odebranie Orderu Orła Białego swojemu poprzednikowi i wszystkim tym, których ten postanowił wyróżnić.
Brzmi absurdalnie?
Z doświadczeń III RP - sporów o sądownictwo wiemy już, że jeżeli istnieje luka, precedens albo możliwość nadużycia, wcześniej czy później ktoś po nią sięgnie. Ktoś kiedyś powie: „Narodzie, potrzymaj mi piwo”.
Co więcej, gdyby konsekwentnie stosować logikę odbierania orderów za późniejsze zachowanie odznaczonego, należałoby przyznawać je wyłącznie pośmiertnie. Tylko wtedy mamy pewność, że odznaczony nie zmieni poglądów, nie popełni błędu ani nie podejmie kontrowersyjnej decyzji.
Odebranie Orderu Orła Białego wysłałoby światu sygnał, że Polska nie traktuje własnych najwyższych odznaczeń poważnie. Że decyzje państwa obowiązują tylko do czasu zmiany politycznej koniunktury. Że najwyższe wyróżnienie Rzeczypospolitej jest elementem bieżącego sporu politycznego.
Państwo, które lekko przyznaje swoje najwyższe odznaczenia i równie lekko je odbiera, staje się państwem lekkich obyczajów instytucjonalnych.
Nie wolno do tego dopuścić.
Żadne państwo na świecie nie odebrało głowie państwa odznaczenia które przyznało mu raptem trzy lata wcześniej. Powstanie wrażenie, że polskie odznaczenia są nic nie warte - bo zależą od kaprysu i nastrojów. Right or wrong, but my country.
Niesamowite. Zmienne oprocentowanie może się zmienić w warunkach geopolitycznej niepewności. Nikt tego nie wiedział :))
Przy tym należy powiedzieć jedno, nadal ta pożyczka jest znacznie tańsza niz koreańska i amerykańska w ramach FMS. No ale wiadomo, nikt tego nie napiszę bo się z partyjną narracją nie spina.
@XxX_skajfan_fan Tyle że to ma wpływ, bo gdybyśmy wtedy nie kupili F35 to dziś byśmy na nie czekali jeszcze dłużej i byli bardziej bezbronni. I to samo z każdą powyższą kwestią
@politpostmeme jak braunowi zelenski bedzie robil dalej takie przyslugi jal lanie wody na młyn jego narracji, to braun zyska takie poparcie, że na serio tak w szkołach będzie
I keep reading that the current battles over history are somehow about the past, and that decisions about whom we commemorate should be „left to historians”…. so that politicians can avoid political responsibility.
This is a misunderstanding.
The question of whom we honor, commemorate, and build monuments to is not about the past. It is about the future.
It is about deciding who and what we want to hold up as an example for present and future generations. It is about the values we choose to reward, the conduct we choose to legitimize, and the historical figures we invite our children to admire.
That is a profoundly political question, and politicians bear responsibility for it. Historians provide facts, evidence, and interpretations grounded in the context of their time. But the decision about whom a society chooses to honor belongs to the political community itself.
Commemoration is not a judgment on the past. It is a statement about the future.