🙏 | Kończę swoją przygodę z @SpojniaStargard. Po latach, po setkach materiałów, po tysiącach godzin montażu, po pięknych chwilach, po ogromnych wzlotach i po cholernie trudnych momentach - czas się pożegnać.
Ale zanim to zrobię, chcę coś powiedzieć.
Dla mnie marketing sportowy to nigdy nie było tylko robienie zasięgów, cyferek i plakatów pod sprzedaż biletów. To jest ważne - jasne, że tak. KIBICE to serce tego wszystkiego i bez nich nic by nie miało sensu. Ale dla mnie zawsze był też drugi filar, o którym rzadko się mówi. Taki, że materiały, które robimy, mają też budować mental drużyny. Dodawać siły zawodnikom. Dawać im poczucie, że są częścią czegoś większego. Że to nie jest tylko kolejny mecz, tylko misja, pasja, walka.
I właśnie to starałem się przez te wszystkie lata robić. Z serca. Na 200%. Dla kibiców. Dla zawodników. Dla Spójni.
A jeśli chcecie przeczytać, jak to wszystko się zaczęło, co się po drodze wydarzyło i dlaczego dziś mówię: „to koniec” - to zapraszam. To będzie długi tekst, ale szczery do bólu.
---------
Oficjalnie byłem związany z klubem od 2020 roku, ale tak naprawdę wszystko zaczęło się dużo wcześniej - w sezonie 2017/2018.
To wtedy, wspólnie z paczką najbliższych przyjaciół, zaczęliśmy projekt #GoSpójnia. Chcieliśmy pokazać, jak można robić media sportowe z pasją. I zrobiliśmy coś, co wtedy w pierwszej lidze było totalnie przełomowe. A nawet nie tylko w pierwszej lidze - bo ten projekt zdaniem wielu wyprzedził wiele klubów z ekstraklasy.
Był to fanowski projekt, robiony całkowicie pro bono. A mimo to włożyliśmy w niego wszystko. Ja osobiście rzuciłem dla niego studia magisterskie, których do dziś nie skończyłem.
Zrobiliśmy coś wyjątkowego. I to dzięki tej ekipie, dzięki Wam, jestem dziś tu, gdzie jestem. Bo bez #GoSpójnia nie byłoby Pana Kamery, nie byłoby całej tej drogi i mojej kariery.
Wszystko to działo się z czystej miłości do koszykówki. Do Spójni - klubu, w którym trenowałem przez jakieś 10 lat. Klubu, który mnie wychował, który mnie ukształtował.
Sport zrobił ze mnie lepszego człowieka. I to właśnie ta miłość do Spójni była początkiem wszystkiego.
Po sezonie przerwy wróciłem do klubu - już oficjalnie. Potrzebowali wtedy kogoś do wideo z meczów. Ja wcześniej trochę się tym bawiłem, bardziej hobbystycznie - bliżej mi było do zdjęć niż do wideo. Ale wtedy po prostu chciałem być przy klubie. Chciałem współtworzyć marketing i dać ujście swojej wizji.
To był ten moment, kiedy wszystko naprawdę zaczęło się rozkręcać. Na początku wielkie podziękowania dla @Pawix4. To tak naprawdę dzięki niemu zostałem oficjalnie zatrudniony w klubie. Później pojawił się @KubaKonieczka, który - jak sam potem powiedział - dołączył do Spójni też dlatego, żeby mnie oszlifować. Bo widział we mnie potencjał. Bardzo Wam za to wszystko dziękuję!
Jednym z pierwszych dużych boomów były vlogi z Belgradu. Nikt się nie spodziewał, że to pójdzie aż tak szeroko. Z @dgrudzinski25 stworzyliśmy duet, który wtedy stał się totalnym fan favorite. To wtedy też zauważył mnie @kosmazatorski, który przeprowadził ze mną jeden z pierwszych - i najważniejszych - wywiadów w moim życiu.
W tym wywiadzie powiedziałem, że moim największym marzeniem jest być w kadrze Polski. Nie jako zawodnik - bo wiem, że nigdy nie miałem aż takich umiejętności - ale jako kamerzysta. I to marzenie było już bardzo blisko spełnienia. Nawet rok temu dostałem oficjalne powołanie do Kadry. Niestety po dwóch tygodniach zostało anulowane. Oficjalnie przez różne problemy organizacyjne.
Wracając do Spójni. Kiedy Kuba dołączył do naszej ekipy - zaczęły się przedderbowe sesje, pierwsze większe produkcje. Pamiętacie Peaky Blinders? To wideo promocyjne zrobiło niesamowity szum i zaczęło budować rangę derbów Pomorza Zachodniego. Z każdą kolejną produkcją podnosiliśmy sobie poprzeczkę.
Nie chodziło tylko o to, żeby rozkręcić atmosferę przed meczem. Dla mnie marketing sportowy to było coś więcej. To był też sposób, żeby podbudować zawodników. Żeby dać im energię. Żeby poczuli, że są częścią czegoś większego. Właśnie dlatego robiliśmy materiały po angielsku, dodawaliśmy napisy - to miało być dla wszystkich. Nie tylko dla kibiców w Stargardzie. Te materiały wzniecić ogień w zawodnikach, ale też być uniwersalnym przekazem, bo wiecie - „NIGDY NIE PRZESTAWAJ MARZYĆ”.
No i nie można zapomnieć o tym jak z @KNarodzonek podczas serii z Anwilem próbowaliśmy wszystkiego, mimo tego, że było 0-2, żeby dać tego ostatniego kopa zawodnikom, kibicom i całemu miastu. Że damy radę i daliśmy.
Wisienką na torcie na pewno był turniej 3x3 w Sosnowcu. I wszystko, co zrobiliśmy przed, w trakcie i po nim. Moja obecność na miejscu, wsparcie chłopaków - nie tylko materiałami, ale też po prostu jako człowiek. Chciałem dać z siebie wszystko, mimo że nie grałem na boisku.
Nigdy tego nie zapomnę, tak jak tego jak zadzwonił do mnie Kuba i powiedział, że jest szalony pomysł. Puścić dokument o Mistrzostwie 3x3 w kinie. Myślałem, że oszalał. A później zobaczyłem pełną salę w kinie oglądającą dokument nad którym zarywałem noce. Coś pięknego. Dziękuję Wam za to.
Nie mogę też pominąć tego, że to właśnie dzięki Spójni stałem się najbardziej rozpoznawalnym „Panem Kamerą” w Polsce. To dzięki temu klubowi miałem szansę robić rzeczy, o których wcześniej nawet nie śniłem. Nagrywać wywiad z Shaquille’em O’Nealem i relację z jego wizyty w Polsce.
Być kamerzystą na Gortat Team vs NATO Team, czyli jednego z największych koszykarskich wydarzeń w kraju. A także mieć zaszczyt i ogromną frajdę pracować dla SHAQ All Stars League - zupełnie nowego projektu, który moim zdaniem dopiero pokaże, na co go stać, bo już pierwsza edycja była totalnym kosmosem.
Ale to co dał mi ten klub to nie tylko wydarzenia i projekty. To przede wszystkim ludzie. Dzięki tej drodze poznałem mnóstwo niesamowitych osób. Przyjaciół, z którymi mam nadzieję współpracować jeszcze długo. I osoby, które totalnie zmieniły moje spojrzenie na wiele spraw w życiu. Które mnie inspirowały, wspierały i pchały do przodu.
Szczerze - już w zeszłym sezonie miałem takie myśli, żeby skończyć. Żeby odpuścić, zrezygnować. Było dużo sytuacji, które mnie do tego momentu doprowadziły. Do takiego… wypalenia, przemęczenia, do ściany.
W tamtym czasie miałem też konkretną ofertę z Trefla Sopot, nad którą bardzo mocno się zastanawiałem. Serio, była duża pokusa, żeby spróbować czegoś nowego. Ale koniec końców postanowiłem zostać przy Spójni. Tak po prostu. Z serca.
Wtedy też pojawił się Wiktor Grudziński. Powiedział mi coś, co bardzo we mnie zostało. Że nie wyobraża sobie Spójni beze mnie. I że czasem trzeba postawić miłość do klubu ponad wszystko inne. I ja to zrobiłem. Zacisnąłem zęby i dałem z siebie ostatnie resztki sił. Resztki motywacji. Przepracowałem ten sezon do końca, mimo że było mi naprawdę trudno.
I ostatni materiał - „Dawid vs Goliat” na derby - był dla mnie takim symbolicznym zamknięciem tego etapu. Ostatnie dzieło w barwach Spójni. I cieszę się, że właśnie w ten sposób mogłem się pożegnać.
Dziękuję Wam za wszystko.
I może ktoś zapyta - „czy to znaczy, że idę do innego klubu?”. Nie. Na ten moment nie ma żadnych takich rozmów. I powiem więcej - to będzie pierwszy sezon, w którym nie mam oferty z żadnego innego klubu.
Zawsze będę kibicował Spójni. Zawsze będę Kochał ten klub i zawsze będę wdzięczny WAM za to, że jestem tu gdzie jestem. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ za wszystko!
Kacper.
82-0 jest spoko… ale czy nie wolelibyście spróbować tego w uniwersum #plkpl? 👀🏀
Zbuduj piątkę, spełnij limit Polaków i spróbuj zrobić perfekcyjne 30-0.
👉 https://t.co/whKPJfNY7p
Zagraliście już ponad 1000 razy! Najmocniejszy skład: 202 Team Score
30-0 zrobiło 2,5% składów. Za łatwo?
Jak macie jakieś sugestie, poprawki, opinie - piszcie!
Warto wierzyć, warto być kreatywnym, warto nagrywać takie klipy. Warto robić show!
Mimo 0-3 zapamiętam ten spot na długo i będę pokazywał znajomym, że „hej patrz jakie rzeczy są w naszej lidze”.
Robicie to dobrze @dzikiwarszawa! #plkpl