Właśnie dowiedziałam się, że to koniec... Lekarze nie będą już walczyć o mojego Janka!
Ta zbiórka to nasza ostatnia nadzieja... Zbieramy na leczenie ostatniej szansy!
@TeamYouTube
This is my channel:
https://t.co/3KEMJpgxUx
It got demonetized. I belive is a mistake I wanted to appeal on a very last day becasue I thought as my channel automatically got expelled from YPP it will automatically be accepted
and for the whole time it said I can do this untill 24.07.2026 (which is today)
But the message say that:
"the last day to submit an appeal was July 24, 2026"
and I dont have abbilty to send video appeal, which is wierd becasue July 24 is today.
Please give me option to appeal or at least check my channel if demonetization isn't a mistake.
KRYTYCZNIE PILNE! Mamy ostatnie godziny, by uratować Agnieszkę – dokładnie 72h!
https://t.co/YE4J1CC8eO
"Właśnie otrzymałam informację, która zmroziła mi krew w żyłach – muszę natychmiast, w trybie pilnym, zostać poddana operacji usunięcia guza z głowy. Termin wyznaczono na ten piątek!
Jestem Agnieszka, mam 39 lat, jestem mamą dwóch małych chłopców – Leosia i Olusia. Choruję na raka piersi z przerzutami do trzech węzłów chłonnych oraz do mózgu. Nowotwór rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie!
Lekarze w Polsce obawiają się zbyt wielkiego ryzyka i powikłań po operacji. Moją jedyną szansą na życie stała się operacja w Zurychu.
Patrzę na moje dzieci i umieram z bólu i rozpaczy... Nie mogę im tego zrobić! One po prostu nie mogą stracić mamy! Muszę walczyć. Operacja ma odbyć się już w ten piątek o 10:00. Mam 72H, by zebrać pieniądze!
Błagam każdego, kto widzi ten post – udostępniajcie, wpłacajcie, pomóżcie jakkolwiek możecie.
Agnieszka Katolik-Radlica"
Znowu jestem zmuszony żebrać. Tym razem sytuacja związana ze zdrowiem mojego ojca. Zapadł w śpiączkę cukrzycową i po niej nie wrócił do normalnego funkcjonowania. Ponieważ oprócz cukrzycy ma też raka to aktualny stan jego zdrowia realnie zagraża jemu samemu. Jest potrzeba aby 1/2
niech się ludzie zapierdola istg
zadzwonilam kurwa na pogotowie z cukrem 400 a ratowniczka pierwsze co weszła to zaczęła mn wyzywać za to że mam króliki i że to szkodniki mimo że siedziały w kojcu kurwa
dodatkowo patrzyła na wyniki badań krwi które były ZŁE ale i tak zanizala
Strasznie mnie to wkurza ze w Polsce płacisz 400 zł za wizytę bo inaczej cierp, masz te pogadankę z lekarzem i wszystko musisz sam zapamiętać. Jakieś tam szczątkowe zapiski po wizycie masz, ale z resztą radź sobie sam. Bo 15 min się kończy i już następny do wydojenia czeka.
Wrzucam to, zanim stchórzę i wrócę do wygodnego milczenia.
Przeraża mnie to, w co zamieniła się „prawica*”. Dekadę temu odezwałem się, żeby stawić opór skrajnej lewicy — teraz też nie mogę milczeć. Fanatyczna prawica jest bowiem realnym zagrożeniem dla naszej wolności.
Przez ponad rok milczałem, żeby przypodobać się prawicowym partiom i politykom.
A dlaczego?
Bo udało mi się wywalczyć jakąś pozycję w mediach. Nie miałem żadnych chodów. Moja mama jest urzędniczką, mój tata był policjantem. Jestem pierwszym pokoleniem w rodzinie, które poszło na studia.
Te zasięgi, które mam, wywalczyłem sam i z pomocą życzliwych ludzi.
64 tys. na Xie, 70 tys. na YouTube, 26 tys. na TikToku. To nie jest OGROM, ale dla mnie to WIELE. Był taki okres, że miałem 2 miliony wyświetleń dziennie na Twitterze i 10 milionów miesięcznie na YouTube. Ludzie zagadywali mnie na ulicy.
Żeby to utrzymać, wstawałem o 6:00 i kładłem się spać po północy. Byłem w ciągłym stresie. Ciągle żarłem i tyłem, żeby ten stres zagłuszyć.
(Obecnie udało mi się trochę uspokoić i schudnąć o ponad rozmiar.)
Było to opłacalne. Zapraszano mnie na konferencje, interesowali się mną ministrowie, najważniejsi politycy w kraju zaczęli mi schlebiać.
Komplementy ze strony władzy to jednak miecz obosieczny. Jesteś promowany, ale zaczynasz się samocenzurować. Jak tylko zaczniesz się wychylać, media przestają cię zapraszać.
I ja, wypracowawszy sobie pewną pozycję, zacząłem się samocenzurować mniej więcej dwa lata temu.
Zacząłem opowiadać rzeczy o aborcji, w które sam nie wierzyłem. Żeby przypodobać się prawicy, mówiłem o „mordowaniu dzieci nienarodzonych” nawet wtedy, gdy płód miał 5 cm i nie miał jeszcze ani mózgu, ani świadomości.
Zacząłem przekręcać swoje opinie o gejach. Żeby wpasować się w prawicową narrację, mówiłem, że związki partnerskie tak, ale małżeństwa jednopłciowe i adopcje — nie. Nie ma na to silnych naukowych argumentów. Sprzeciw wobec związków homoseksualnych to w dużej mierze pozycja religijna i emocjonalna — prawicowy, irracjonalny marker tożsamości. O tym jednak kiedy indziej.
Milczałem, żeby chronić partyjnych złodziei. Milczałem, żeby nie zaszkodzić kolegom z różnych partii. Trzymałem w sobie takie sekrety, że wielu ludzi byłoby w szoku, wiedząc, co dzieje się na polskiej „prawicy”.
Musicie bowiem zrozumieć: zakłamanie, które zdominowało skrajną lewicę, panuje również wśród prawicowców.
Konserwatywni publicyści, którzy kurwią się na prawo i lewo, potem publicznie krytykują „seks pozamałżeński”. Obłudnicy utrzymujący ukraińskie kochanki psioczą na masową migrację. „Patrioci” okradają propolskie organizacje i szantażują dziennikarzy, żeby ci milczeli. Kryptocioty walczą z prawami gejów, bo im się akurat taka walka opłaca. Jak powiesz coś ponad miarę — konserwatyści zniszczą ciebie i twoją rodzinę.
Prawdziwe obrzydzenie ogarnia człowieka, który widział politykę od kuchni. Najgorsze świństwa są maskowane fałszywą religijnością.
Prawica po prostu wyciera sobie gqębę Bogiem.
Do tego dochodzi szaleństwo. Za jego ilustrację niech zaś posłuży ten case:
kilka miesięcy temu jeden z działaczy prawicowej partii opowiadał mi z pełną powagą, że swoich chorych dzieci nie zabiera do lekarza — tylko do kościoła, bo „kościelne mury przepędzają choroby”.
Skrajna „prawica” to w wielu przypadkach banda niebezpiecznych szaleńców. W swojej szkodliwości niczym nie różni się od aktywistów genderowych, którzy również przeczą rzeczywistości.
Wracając do sedna: jeżeli moje media społecznościowe mają dalej istnieć, to nie chcę brać udziału w tej zbiorowej zmowie milczenia. Wiem, że w najbliższych miesiącach stracę część odbiorców. Wiem, że niektórych obrażę. Rozumiem, że część osób uzna mnie za zdrajcę.
Chcę jednak iść za swoim sumieniem i integralnością duszy. Nawet jeśli ta nie istnieje jako jakaś magiczna substancja wewnątrz ciała.
Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?