@czarkye Po (1), po co Ci 🐟 skoro na Targu Siennym jest Cesky Port? 😉 Po (2) jeżeli ma być w centrum Gdańska to ja wybieram Fishmarkt (nomen omen na Targu Rybnym), ale są tacy co wolą Zafishowanych na Tokarskiej. Po (3) i ostatnie najlepsza 🐟 w 3mieście jest w Barze Przystań, Sopot.
Oglądałem "Milionerów" pierwszy raz od dawna lat. Tyle że milion z 1999 roku to dziś 2,5 mln zł
Gdy „Milionerzy” debiutowali na antenie u schyłku lat 90., główna nagroda brzmiała jak bilet do absolutnej elity finansowej. Za okrągły milion złotych można było bez problemu kupić nawet dwa domy i dorzucić do tego nowe auto z salonu.
Od tamtej pory minęło niemal trzydzieści lat, a na symbolicznym czeku wręczanym przez Huberta Urbańskiego wciąż widnieje ta sama kwota. Problem w tym, że bezlitosna inflacja zrobiła swoje. Dziś za taką sumę można mieć spory kłopot z wybudowaniem jednego średniej wielkości domu, a siła nabywcza legendarnej wygranej stopniała w oczach.
Ile w rzeczywistości musiałaby dziś wynosić główna nagroda w teleturnieju, by zwycięzca poczuł dokładnie takie samo bogactwo jak 27 lat temu? 👇
Władek pewnego dnia postanowił mieć wszystko w dupie.
Rano zszedł na parking i zobaczył, że ktoś zastawił mu samochód.
— No trudno — powiedział i poszedł pieszo.
Pół godziny później właściciel tamtego samochodu wrócił i stwierdził, że nie może wyjechać, bo przeszkadza mu samochód Władka.
Facet zaczął trąbić.
Po trzech minutach z okna wychylił się człowiek i kazał mu przestać. Facet powiedział, żeby pilnował własnej dupy. Człowiek odpowiedział, że właśnie pilnuje, bo ma małe dziecko, które przez niego nie może spać.
Po chwili był na dole.
Pięć minut później na dole była również jego żona.
Po kolejnych pięciu minutach była tam żona kierowcy.
Żony pokłóciły się między sobą.
Ktoś zadzwonił po policję.
Policjant po przyjeździe poprosił właściciela zastawiającego samochodu, żeby przestawił auto.
— Gdybym mógł je przestawić, to bym po was nie dzwonił.
Policjant spojrzał na niego.
— To po co pan go zastawił?
Facet dostał mandat. Sąsiad wrócił wkurwiony do domu, żony przestały ze sobą rozmawiać, a samochód Władka nadal stał tam, gdzie stał.
Władek siedział wtedy w kawiarni i jadł sernik.
W pracy czekało na niego siedem wiadomości od księgowej.
Od tygodnia miał jej przynieść dokument.
Nie przyniósł.
Księgowa przyszła osobiście.
— Władek, gdzie jest oświadczenie?
— Jakie?
Wyjaśniła.
— A.
— Przyniesiesz?
— Jak znajdę.
Nie znalazł.
Księgowa napisała do jego kierownika. Kierownik odpowiedział, że to sprawa księgowości. Księgowa odpisała, że właśnie próbuje ją załatwić. Kierownik dodał do korespondencji kadry. Kadry dodały główną księgową. Główna księgowa zadzwoniła do dyrektora.
O czternastej odbyło się spotkanie.
Władka nie zaproszono.
O piętnastej trzydzieści siedem ustalono, że dokument został zastąpiony innym dokumentem osiem miesięcy wcześniej.
O piętnastej czterdzieści dwa Władek dostał wiadomość:
„Sprawa nieaktualna”.
Skasował ją.
W sobotę zadzwoniła siostra.
Nie odebrał.
Zadzwoniła ponownie.
Nie odebrał.
Napisała: „PILNE. ZADZWOŃ.”
Nie zadzwonił.
Chciała, żeby pomógł jej przewieźć kanapę.
Zadzwoniła więc do kuzyna.
Kuzyn przyjechał swoim samochodem. Kanapa się nie zmieściła. Zadzwonił do kolegi z busem. Kolega przyjechał. Przy znoszeniu kanapy zaklinowali ją na półpiętrze.
Sąsiadka z czwartego nie mogła przejść.
Kazała ją zabrać.
Kuzyn powiedział, że właśnie zabiera.
Sąsiadka powiedziała, że jakoś nie widzi.
Kolega kuzyna zapytał, czy chce może sama spróbować.
Sąsiadka zadzwoniła do administracji.
Administracja przysłała konserwatora.
Konserwator stwierdził, że kanapa blokuje drogę ewakuacyjną i musi zostać natychmiast usunięta.
— No właśnie próbujemy.
— To proszę próbować szybciej.
Podczas szybszego próbowania urwali poręcz.
O osiemnastej siostra zadzwoniła do Władka.
— Wiesz, co przez ciebie dzisiaj przeszłam?!
— Nie.
I rzeczywiście nie wiedział.
W niedzielę Władek miał jechać na obiad rodzinny.
Nie pojechał.
O trzynastej matka zadzwoniła do siostry i zapytała, gdzie Władek.
Siostra powiedziała, że nie wie i że po wczorajszym ma go gdzieś.
Matka zapytała, co było wczoraj.
Siostra opowiedziała o kanapie.
Matka powiedziała, że Władek zawsze taki był.
Ojciec powiedział, żeby dały mu spokój.
Matka zapytała ojca, dlaczego zawsze go broni.
Ojciec powiedział, że nikogo nie broni.
Matka powiedziała:
— Właśnie bronisz.
Siostra stanęła po stronie matki.
Ojciec wyszedł do garażu.
Matka uznała, że demonstracyjnie ucieka od rozmowy.
Poszła za nim.
Siostra zadzwoniła do kuzyna, żeby opowiedzieć mu, co powiedział ojciec.
Kuzyn nadal był wkurwiony o poręcz.
O czternastej dwadzieścia sześć obiad był zimny, matka nie rozmawiała z ojcem, siostra nie rozmawiała z kuzynem, a kuzyn zażądał od kolegi połowy pieniędzy za naprawę poręczy.
Władek nie wiedział, że obiad się odbył.
W poniedziałek dostał mandat.
Położył go na komodzie.
We wtorek leżał na komodzie.
W środę również.
W czwartek spadł za komodę.
Po dwóch miesiącach przyszło ponaglenie.
Władek położył je na komodzie.
Tym razem nie spadło.
Po tygodniu zadzwonił do urzędu, bo akurat miał telefon w ręce.
Okazało się, że mandat wystawiono na zły numer rejestracyjny i został anulowany.
Władek schował telefon.
Któregoś dnia zepsuła się winda.
Władek mieszkał na czwartym piętrze.
Popatrzył na kartkę „AWARIA” i poszedł schodami.
Sąsiad z szóstego zadzwonił do administracji.
Administracja powiedziała, że awaria została już zgłoszona.
Sąsiad zapytał, kiedy przyjedzie serwis.
Nie wiedzieli.
Zadzwonił więc bezpośrednio do firmy serwisowej.
Firma powiedziała, że zgłoszenia przyjmuje od administracji.
Zadzwonił ponownie do administracji.
Administracja zapewniła, że zgłosiła.
Sąsiad zadzwonił ponownie do serwisu.
Serwis nadal nie miał zgłoszenia.
Po czwartym telefonie administratorka zadzwoniła do serwisu osobiście i odkryła, że zgłoszenie wysłano na stary adres mailowy.
Zaczęła się kłócić z serwisem o to, dlaczego stary adres nadal widnieje w dokumentach.
Serwis odpowiedział, że informował o zmianie.
Administratorka zażądała dowodu.
Serwis znalazł maila.
Mail wysłano do poprzedniego administratora.
Poprzedni administrator odszedł z pracy trzy lata wcześniej.
Obecna administratorka zadzwoniła do niego.
Nie odebrał.
Następnego ranka Władek zszedł schodami.
Na parterze stał sąsiad z szóstego i opowiadał komuś, że „tej sprawy tak nie zostawi”.
Władek wrócił po pracy.
Winda działała.
Pewnego ranka w sklepie Władek zauważył, że kasjerka nabiła mu dwa razy masło.
Różnica wynosiła siedem złotych osiemdziesiąt.
Nie chciało mu się wracać.
Wyszedł.
Klient za nim zauważył na swoim paragonie jogurt, którego nie kupił.
Wrócił.
Kasjerka powiedziała, że musi zawołać kierowniczkę.
Kierowniczka przyszła po kilku minutach.
Klient powiedział, że chodzi o trzy złote czterdzieści dziewięć, ale nie o pieniądze, tylko o zasady.
Kierowniczka anulowała pozycję.
Klient zapytał, skąd ma wiedzieć, że wcześniej też go nie oszukiwali.
Kierowniczka powiedziała, że nikt go nie oszukuje.
Klient powiedział, że właśnie przed chwilą naliczono mu coś, czego nie kupił.
Kierowniczka powiedziała klientowi, żeby nie podnosił głosu.
Klient powiedział, że nie podnosi głosu.
Kierowniczka odpowiedziała, że właśnie podniósł.
Mężczyzna z kolejki poprosił, żeby otworzyli drugą kasę.
Kasjerka z drugiej kasy była na przerwie.
Mężczyzna zapytał, czy wszyscy muszą mieć przerwę akurat wtedy, kiedy ludzie robią zakupy.
Kierowniczka powiedziała, że pracownicy mają prawo do przerwy.
Po pięciu minutach Władek był w domu.
Dopiero przy rozpakowywaniu zakupów zauważył, że w torbie ma trzy kostki masła, chociaż pamiętał, że brał dwie.
Po pewnym czasie nawet ludzie zaczęli załatwiać sprawy Władka bez Władka.
Jeżeli nie odpowiadał na pierwszą wiadomość, pisali drugą.
Jeżeli nie odpowiadał na drugą, pisali do kogoś, kto go znał.
Jeżeli ten ktoś też nie wiedział, co zrobić, podejmował decyzję sam.
Władek dowiadywał się o niej czasem kilka tygodni później.
Najczęściej mu odpowiadała. A jeżeli nie, to i tak miał to w dupie.
Pewnego dnia Władek umarł.
Nie zgłosił tego.
Resztą musieli zająć się inni.
O ja cierpię dole
Podczas relacji na żywo kamera uchwyciła moment, gdy jadąca na hulajnodze dziewczynka została potrącona przez auto tuż za plecami dziennikarza.
@Pjoter79_Film Film był wyświetlany w kinach w tym samym czasie co "Ręka Boga" i "Resident Evil". Pamiętam wielki billboard na moim podwórku, na którym wszystkie trzy były reklamowane, w ramach Krwawego Lata. Wszytkie obejrzałem na dvd z kuzynem 😄