ATAK BÓLU...
Po niszczycielskich trzęsieniach ziemi, które wstrząsnęły Wenezuelą, obraz zaczął krążyć po świecie. Pośród gór betonu, kurzu i ciszy ratownicy znaleźli scenę, która poruszyła nawet najsilniejszych.
Pod szczątkami zawalonej struktury pozostał pies półkrwi. Nie szczekał. Nie próbowałem uciekać. Leżał nieruchomo, patrzył w oczy, a ciało stało się tarczą.
Pod nim spoczywało dziecko.
Podczas gdy wszystko wokół niego się zawaliło, ten mały chłopiec nadal żył, chroniony przez kolegę, który zdecydował się stawić czoła niebezpieczeństwu, niż porzucić kogoś, kto najbardziej go potrzebował.
Członkowie zespołu ratowniczego donoszą, że na miejscu zdarzenia zaniemówili. Najpierw udało im się wyciągnąć psa, który opierał się oddaleniu od dziecka, dopóki nie upewnił się, że też zostanie uratowane. Chwilę później mały został wyciągnięty żywcem pomiędzy oklaskami, łzami i wzruszeniem tych, którzy byli świadkami tej chwili.
Poza tragedią, która wisi dziś Wenezueli, ten obraz przedstawia coś, czego żadne trzęsienie ziemi nie może zniszczyć: nadzieję.
Ponieważ kiedy natura wystawia na próbę siłę ludu, pojawiają się też gesty, które mogą nam przypomnieć, że współczucie, lojalność i miłość mogą pojawić się tam, gdzie najmniej się tego spodziewa.
Ta fotografia okrążyła świat, ponieważ podsumowuje w jednej scenie ból narodu i jednocześnie pewność, że życie zawsze znajduje powód, by się opierać.
I wtedy rodzi się pytanie, na które każdy odpowie z własnej wiary i własnego sumienia:
Czy to był cud Boży... czy najczystszy instynkt zwierzęcia gotowego oddać wszystko, by chronić życie?
Bez względu na odpowiedź, ten obraz przypomina nam, że nawet wśród gruzów może rodzić się nadzieja.
📷 Dziś Wenezuela potrzebuje solidarności świata bardziej niż kiedykolwiek. Modlitwa, słowo otuchy lub po prostu dzielenie się przesłaniem nadziei może stać się również sposobem na pomoc.
za 📷 Reinier Neapol
#ReinierNápoles #Venezuela
💬 Dans cette séquence à la télévision canadienne, en 1960, Georges Simenon raconte la première fois où il a proposé la série des Maigret à son éditeur de l’époque, Arthème Fayard.
Chaque Français devrait lire ces lignes de l’abbé Jacques-François Lefranc, assassiné en 1792. « Voici le tableau que nous offrira la France. L’autorité y tombera dans l'avilissement, la majesté du trône y sera foulée aux pieds, le crime y sera impuni, les propriétés envahies, la force publique sans exercice, l'innocence opprimée, la justice sans vigueur, tous les vices en honneur, les lois ne seront publiées que pour faire la terreur de ceux qui les respecteront. L’intrigue, l'orgueil, l'intérêt ouvriront le chemin aux premières places de l'état, on s'y soutiendra par le crime et l'injustice. On abusera de l'autorité dont on aura été revêtu, pour faire le malheur de tous ceux qui y auront recours.On s'attribuera les fonds publics, on les dissipera pour soudoyer les factions.On déclamera contre des vices anciens, pour détourner les yeux de dessus les forfaits inouïs dont on se sera souillé; on s'environnera de tous les hommes usés dans la crapule et la débauche, et pour lesquels il n'y a rien de sacré. On aura l'air de poursuivre avec une sévérité outrée,des fautes légères contre l'ordre public,et on ne voudra pas seulement examiner les crimes qui saperont le fondement de l'état. On privera l'état de toutes ses ressources et on dira qu'il est régénéré. On dira que la liberté y règne et que chacun y vit heureux... »