Na X zostawiam tylko osoby które nie przeniosły się na Bsky lub Mastodona póki co. Nie ma sensu dublować tego z X, a czasu więcej nie będzie #bsky#masrodon#xexit
@ELITA_NA_JDG@etutuit@LewicowyCEO czyli zostaje sprawiedliwość społeczna. Jak wyrażona, kto arbitruje? Ogólnie jak duży dyma małych kara jest adekwatna. Byłoby inaczej, gdyby od ponad dekady banki nie unikały odpowiedzialności i spychały na decyzje TSUE myśląc, że im się upiecze. Pycha i chciwość.
@ELITA_NA_JDG@etutuit@LewicowyCEO nie łapiesz różnicy z kredytem deniminiwanym a indeksowanym. Główny feler to dowolność banków w ustalaniu spreadów przy wypłacie tych kredytów. Tzn, Ziutki z banku wywalały spready po 40 gr. a klient nie miał ani wiedzy, ani możliwośći żeby to zweryfikować lub negocjować.
👉Kochani, mam dobrą wiadomość. Otóż redaktor Witold Jurasz z Onetu odniósł sięę do mojego tekstu, w którym zajmowałem się manipulacjami, jakich według mnie dopuścił się w swoich dwóch artykułach poświęconych komisji ds. rosyjskich wpływów. Tym samym redaktor Jurasz wszedł ze mną w dialog, co bardzo doceniam. Żyjemy w czasach informacyjnych baniek i ekstremalnej polaryzacji politycznej, która na wielu polach zabija dyskusję. Dlatego każda próba podjęcia dialogu jest wskazana i cenna. Ponieważ mój poprzedni tekst był dość długi i doprawiony pewną porcją sarkazmu i złośliwostek, nieuważnemu czytelnikowi mogły umknąć główne tezy. Dlatego poniżej wypiszę je w punktach, po czym również w punktach wypiszę główne odpowiedzi redaktora Jurasza. W ten sposób chciałbym uwydatnić strukturę dialogu.
👉Poniżej skrót z moich tez. Każdy może to sobie zweryfikować w moim poście z zeszłego tygodnia. Otóż stwierdzam w nim, że:
1. Redaktor Jurasz sam postawił w tekście tezę, że komisja zajmuje się tylko oceną PiS, po czym zaczął ją rozliczać z tejże oceny. Rozliczał zatem komisję z czegoś, czym ta komisja zajmuje się tylko w jego tekście. Nie odniósł się słowem do istotnych okoliczności, takich jak:
- fakt, że całe pole obronności, które poruszono na konferencji, to tylko jedno z czterech pól, którymi zajmuje się komisja
- że jeszcze w listopadzie ma ukazać się raport o dezinformacji
- że generał Stróżyk ocenił postęp prac komisji na mniej niż 20%
- że większość ustaleń komisji jest tajna
2. Że w ramach tegoż rozliczania komisji redaktor Jurasz dokonał manipulacji chronologicznej, twierdząc, że skoro rząd PiS w 2022 roku jednoznacznie stanął po stronie Ukrainy i dał jej sprzęt, w jakiś sposób unieważnia to wszelkie oskarżenia wobec Macierewicza, dotyczące lat 2005-2007 i 2015-2018.
3. Redaktor Jurasz obala argument, którego nikt na tej konferencji nie postawił, tj., że PiS, calusieńki PiS, to jakaś ruska agentura.
4. Nawet jeśli uznać, że poświęcenie większości uwagi Macierewiczowi jest aktem politycznym pod publiczkę, to jednak ilość dziwnych “przypadków” wokół Macierewicza jest tak duża, a stanowiska, które piastował tak ważne, że nie widzę nic niezwykłego w tym, że nim zajęto się w pierwszej kolejności.
5. Powyższy punkt można rozszerzyć o tezę/pytanie, którego nie stawiam explicite, ale jest tam jego sens: czy redaktor Jurasz uważa za dziwne, że komisja zajęła się człowiekiem, który w badanym okresie:
- zniszczył wojskowy wywiad i kontrwywiad (WSI) w sposób chyba daleki od pożądanego
- opublikował tajne dane tychże służb
- kierując likwidacją tychże służb wpuścił do zajmujących się tym komisji przynajmniej jednego szpiega (Tomasz L.) oraz aktywnego publicystę prorosyjskiego (Leszek Sykulski - był wtedy bardzo młody, ale wbrew obiegowej opinii nie publikuje rosyjskiej propagandy od 2022, tylko najpóźniej od roku 2010)
- dopuścił do raportu z ich likwidacji Rosjankę z przeszłością w kontrolowanej przez radzieckie służby agencji Intourist
- przetłumaczył ów raport, rękami wspomnianej Rosjanki, tylko na rosyjski, po czym raport ten wyciekł w rosyjskiej sieci
- zrobił wiceministrem obrony narodowej współpracownika byłego prezesa polskiej filii rosyjskiego banku, w którego centrali zasiadał przynajmniej jeden były radziecki notabl oraz wysoki oficer służb, a prawdopodobnie także przedstawiciele ogromnej mafii sołncewskiej - tu można dodać, że ów były wiceminister przegrał już w tej sprawie dwa procesy, w tym jeden przed SN
- że w 2007 roku jego ludzie wynieśli ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego całą bazę ewidencji operacyjnej i nie wiadomo co z nią przez rok robili
- że w 2015 roku, natychmiast po objęciu MON, zlecił włamanie do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, efektywnie doprowadzając do upadku tej jednostki
- że kontaktował się z uważanym powszechnie za prorosyjskiego amerykańskim kongresmenem Daną Rohrabacherem
- że przynajmniej dwukrotnie wykorzystał w swojej religii smoleńskiej materiały podrzucone wprost przez Rosjan: chodzi o niesławny film dostarczony przez kierowcę TIR-a do Ostrołęki oraz o ujawnione niedawno przekazanie pendrive’a przez jakiegoś Aleksandra Głaskowa (czego Macierewicz nie zgłosił na czas SKW)
Wszystko to będąc szefem MON, wiceszefem MON, szefem SKW i wiceprezesem rządzącej partii?
6. Porównywanie wywiadu braci Karnowskich z rosyjskim ambasadorem do wywiadów rosyjskich dyplomatów w zagranicznych mediach jest błędne, gdyż tygodnik “Sieci” Karnowskich de facto należy do PiSu.
7. Redaktor Jurasz pominął dość istotny szczegół, że propozycję wywiadu przyniósł do “Sieci” nieznany pośrednik. Co chyba jest ważne w kontekście rosyjskich wpływów.
8. Redaktor Jurasz oddalił zarzut, że PiS spotykał się z fanami Putina z całej Europy tym, że ten sam PiS pomagał Ukrainie, podczas gdy jedno w żaden sposób nie wyklucza drugiego (patrz punkt 1.), bo przecież wiemy, że obie te rzeczy miały miejsce.
9. Redaktor Jurasz twierdzi, że próby obciążenia Macierewicza kontaktami z amerykańskim senatorem Alfonse D’Amato to dowód paranoi Tomasza Piątka. By tego dowieść, nie po raz pierwszy stwierdza, że:
- jedynym dowodem na prorosyjskość D’Amato przedstawionym przez Piątka jest to, że lobbował on na rzecz amerykańskiego koncernu, który kupował podzespoły z Rosji - co jest normalne i nieistotne
- a jedynym dowodem na znajomość D’Amato z Macierewiczem jest, że spotkali się na płaszczyźnie lobbingowej - w czym nie ma niczego niezwykłego, bo Macierewicz był wtedy ministrem obrony narodowej
Tymczasem w rzeczywistości Piątek podaje jeszcze dwie istotne nici łączące Macierewicza i D’Amato (wspólne prezesowanie fundacji i “wymienienie się” asystentem) oraz trzy łączące D’Amato i Rosję (finansowanie senatora przez rosyjskiego oligarchę, współpraca z gościem, w którego banku prano miliardy rosyjskich dolarów oraz znajomość senatora z włoską mafią, która współpracowała z rosyjską). W moim tekście wyraźnie podkreślam, że problem nie polega na tym, że Jurasz się z tymi argumentami nie zgadza (sam piszę, że argument z oligarchy jest łatwy do podważenia), tylko na tym, że udaje, że nie zostały one postawione. Stwierdzam także, że redaktor Jurasz zna te argumenty, zatem świadomie je zignorował, co nazywam manipulacją.
10. Redaktor Jurasz twierdząc, że generałowi Stróżykowi “udzieliła się paranoja Piątka”, w istocie buduje teorię spiskową, wedle której wszyscy członkowie komisji, premier, rząd i media są skutecznie ogłupieni przez jednego (i widocznie bardzo zapracowanego) Tomasza Piątka.
11. Zrównywanie tego co PiS robił ze służbami z tym, że obecny rząd oskarża o coś Tomasza Szatkowskiego jest błędne - to są rzeczy o zupełnie innej skali i wadze.
12. “Problem” z Szatkowskim polega na tym, że założył pewien think-tank razem ze wspomnianym wyżej byłym wiceministrem. Jurasz 8 czy 9 lat temu miał przelotny kontakt z tymże think tankiem, później opublikowano na jego temat sporo treści, więc dziś powinien być świadomy, co się zarzuca Szatkowskiemu.
13. Argument Jurasza, że obecna ekipa powinna się tłumaczyć z tego czemu nie wywala ze służb wszystkich, którzy za PiS robili kariery jest absurdalny, bo wygląda to tak, jakby redaktor Jurasz domagał się czystek w stylu Ziobry czy Macierewicza i uważał za złe, że ich nie przeprowadzono. Stwierdziłem też, że gdyby je przeprowadzono, redaktor Jurasz z pewnością by krytykował takie “pisowskie metody”.
14. Teza Jurasza, że główną winą Macierewicza jest “uczynienia z paranoi i nienawiści narzędzia w polskiej polityce” jest błędna, gdyż w kontekście rosyjskich wpływów lista macierewiczowych przypadków jest znacznie poważniejsza (patrz punkt 5).
15. Pominięcie tych istotnych okoliczności sprawia, że czytelnik tekstu Jurasza odniesie wrażenie, że Macierewicz to taki tam paranoik i tyle, nie dowiadując się niczego na temat wymienionych wyżej przypadków.
16. Argument, że wynajęcie firmy lobbingowej BGR przez rząd Tuska w 2008 roku jakoś unieważnia podpisanie z nią umowy przez rząd PiS dekadę później jest błędny, gdyż sytuacja w stosunku Zachodu do Rosji w 2008 i po 2012 (Magnitsky Act i sankcje) i 2014 (pierwsza agresja na Ukrainę i kolejne sankcje) była zasadniczo inna.
👉Takie mniej więcej stawiałem tezy. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale tak wyglądały. Teraz wypiszmy listę kontrargumentów redaktora Jurasza, które wyłożył w ostatnich minutach ostatniego odcinka swojego podkastu “Raport Międzynarodowy” (link poniżej).
1. Z mojego tekstu wynika, że Jurasz jest “straszną ruską onucą” (powtórzone dwukrotnie).
2. Oraz “pisiorem”.
3. Zadaję pytania “ile wziął”.
4. Sugeruję, że trzeba go “prześwietlić”.
5. Jestem hejterem.
6. Jestem ćwierćinteligentem, z którym nie warto dyskutować.
7. Jestem tłumokiem.
8. Jego tekst o grupie BGR wywołał moją “zupełną furię”.
9. Napisałem to co napisałem na zlecenie Platformy Obywatelskiej, która powinna się zastanowić czy na pewno wie co robi.
10. Albowiem jestem z Silnych Razem.
11. Jestem takim Dawidem Wildsteinem czy Samuelem Pereirą, tylko z ramienia Platformy Obywatelskiej.
12. Zarzucam Juraszowi jakieś złe rzeczy w odniesieniu do jakichś jego tekstów sprzed wojny, których na oczy nie widziałem (ten punkt jest nieco niejasny, możliwe, że chodzi o jakichś zupełnie innych ludzi - nie wiadomo).
13. Pisząc takie rzeczy próbuję Juraszowi zamknąć usta, ale tylko go denerwuję i zachęcam do pisania kolejnych tekstów.
14. Redaktor Jurasz będzie starannie czytał co tam piszę i oglądał moje wpisy z prawnikami.
15. A także że umowa z tym BGR jednak była ok, bo przecież podpisując taką umowę nie prześwietla się z kim innym firma lobbingowa podpisywała również umowy oraz że prawdziwie przełomowym momentem była dopiero inwazja w 2022 roku - z czym w sumie mogę się mniej więcej zgodzić.
Jak więc widzicie, dialog kwitnie, starannie wycyzelowane argumenty są w ruchu, ma miejsce dyskusja.
👉Podsumujmy. Witold Jurasz napisał tekst. Ja napisałem tekst krytyczny wobec jego tekstu. Dość przejrzyście wyjaśniłem, z obszernymi cytatami, dlaczego uważam, że się myli i gdzie widzę świadome manipulacje, cherrypicking, pomijanie istotnych okoliczności i logiczne fikołki. Można się z moimi tezami nie zgadzać, nie mam z tym żadnego problemu. Chętnie się dowiem, gdzie się mylę, kłamię, dokonuję błędnych interpretacji. Pozwoliłem sobie na pewne złośliwości, ale nie odbiegały one od tych, jakie kieruję wobec innych i jest im daleko od tych, jakie kieruję wobec wybranych. Witold Jurasz mój tekst najwidoczniej przeczytał, po czym publicznie zarzucił mi, że piszę jakieś z czapy wzięte rzeczy, których w moim tekście po prostu nie ma. Że żądam jakichś absurdalnych prześwietleń, na trzy różne sposoby zarzuca mi, że jestem platformerskim partyjniakiem, wyzywa od tłumoków i ćwierćinteligentów, a na koniec straszy prawnikami, choć jako żywo to on właśnie obraża mnie, a nie ja jego.
Jednocześnie nie odnosi się do żadnego z moich argumentów. Ale wiecie, to ja jestem ćwierćinteligentem, z którym nie warto rozmawiać.
👉Panie Witoldzie, skoro już Pan to czyta i screenuje pod przyszłe procesy, to proszę uważnie przeczytać te cztery akapity. Nie jestem, nie byłem i nie będę członkiem żadnej partii politycznej, młodzieżówki, ruchu politycznego, ani niczego takiego. Nie pracuję i nie pracowałem nigdy w żadnej redakcji, proplatformerskiej, ani żadnej innej. Nie tylko nie jestem w żaden sposób związany z Platformą Obywatelską, ale nawet na tę partię nie głosowałem, o czym pisałem na swoim blogu. Nie jestem też i nigdy nie byłem z frakcji Silnych Razem, ani żadnej podobnej. Rozumiem, że trudno w to uwierzyć, ale PO, ani żadna inna partia, nie mają ze mną nic wspólnego. Ba, ja jestem w trakcie zbierania materiałów do książki o tym, jak obecny rząd nie dowozi i pomoże PiSowi wrócić do władzy, bo tak, przynajmniej teraz, to widzę. Nie, nie nazywam Pana onucą i pisiorem - takie tezy w moim tekście nie padają, ani nie są sugerowane i dobrze Pan o tym wie. Nie interesuje mnie ile Pan zarabia, nie żądam żadnego prześwietlania (seriously, o co chodzi), o czym również dobrze Pan wie. Nie próbuję na Pana nałożyć żadnej cenzury. W ogóle nie myślę o Panu zbyt wiele, przepraszam. W historii tego bloga napisałem kilka tysięcy stron tekstu + jedną książkę + nagrałem prawie sto odcinków podkastu - Pana nazwisko pada w tym wszystkim dosłownie kilka razy. Albo pomylił mnie Pan z kimś innym, albo dokonał bardzo dalekiej nadinterpretacji, albo Pan na ten temat po prostu kłamie.
👉To co Pana spotkało to nie “hejt”, tylko normalny krytyczny tekst, który jako dziennikarz (a także, po prostu, dorosły człowiek), powinien Pan być w stanie udźwignąć i albo zignorować, albo odnieść się do zawartych w nim tez. Nie napisałem go w “furii”, choć nie ukrywam, że natłok manipulacji mnie zażenował. Nie został Pan w nim obrażony, ani o nic oskarżony - zostało za to Panu wytknięte, że posuwa się Pan do manipulacji, by udowodnić z góry postawioną tezę. To że ktoś napisał wobec Pana krytyczny tekst, nie znaczy, że ten ktoś jest trollem PO, chodzącym na pasku Tuska, Sorosa czy reptilian. Serio. Niektórzy po prostu się z Panem nie zgadzają i o tym piszą. Mogliby Pana wyzywać od tłumoków, ćwierćinteligentów i Samuelów Pereirów, ale z jakiegoś tajemniczego powodu tego jednak nie robią. Może powinien Pan rozważyć taką możliwość, że nie padł Pan ofiarą jakiejś szatańskiej operacji oczerniającej, tylko że po prostu napisał Pan parę głupot i tyle.
👉Jeśli chce mnie Pan pozwać - to proszę bardzo, choć naprawdę nie mam bladego pojęcia za co. Natomiast zabawną okolicznością byłoby to, że dołączyłby Pan do bardzo wąskiego grona ludzi, którzy mnie pozwali za to, co piszę. Grono to byłoby dwuosobowe i składałoby się z Pana i ze wspomnianego w tekście byłego dyrektora polskiej filii rosyjskiego banku.
👉Właściwie, to prędzej ja mógłbym pozwać Pana za te bzdury na mój temat. Oczywiście tego nie zrobię, bo ani nie jestem takim płateczkiem śniegu, ani nie mam głowy wetkniętej we własną dupę, ani nie mam w zwyczaju grozić publicznie obcym ludziom jakimiś z tejże dupy wyjętymi konsekwencjami prawnymi.