Kiedy nie wzywamy do pacjenta z poważnym zatruciem, słaniajacego się na nogach, tracącego przytomność i obrzyganego do pasa kandydata na prezydenta Polski ??? No droga patologio prawicowa, dla czego nie wezwano karetki ??? Bo reszta załogi busa wolała być obrzygana niż wezwać pomoc, bo właśnie było wiadomo co zażywał kiboli nie chciano żadnych BADAŃ !!! Dla tego też nie powiadomiono opinii publicznej itd... Karetka to badania to wyniki, może pobyt w szpitalu to pobranie krwi itd ..... jasne ??? To takie proste, takie oczywiste, facet przedawkował .... tylko co przedawkował.
🇺🇸🧐🤔U.S. House Representative Thomas Massie:
“Last night I received a flash drive containing the complete list of files belonging to Jeffrey Epstein. Everything is there: every billionaire, every campaign donor, every single person. Now let me explain why you haven’t heard anything about this in the media. Because they’re all in there. They will do everything to prevent these documents from being made public. Epstein was far more than just a pedophile; he was an intelligence asset. He was part of a blackmail operation used to control billionaires, politicians, and world leaders. If this list ever sees the light of day, the system as we know it will collapse. The public has the right to know the truth, and I am not afraid to share it.”
It looks like a political earthquake may be coming.
🫣 “PEDOPHILE!” — Trump brutally humiliated right in front of hundreds of his own supporters
Trump returned to the campaign trail for the first time in two weeks… and immediately got hit in the face.
During his rally in Lower Macungie, Pennsylvania, a man in the crowd shouted: “Pedophile!”
Security instantly dragged him toward the exit, but as he was being removed, the heckler turned around and flipped Trump the middle finger.
Not exactly the comeback he had in mind...
BREAKING: Democrat Nancy Lacore is officially the nominee in South Carolina's 1st Congressional District to replace Nancy Mace. Lacore is a Navy Admiral who was wrongly fired by Pete Hegseth during his insane purges of our Armed Services. Let's make sure Lacore wins!
@kolter_hugh Dwie posłanki pis wchodzą do sklepu i jedna mówi do drugiej:
- Ej, patrz jakie włochate ziemniaki.
- Gupia ty! To są kiwi, z tego się robi pastę do butów.
Zero wiarygodności. Jak Krzysztof Stanowski i jego ludzie produkują afery
To może być mój ostatni tekst w życiu. Pisząc ten tekst o Krzysztofie Stanowskim i jego roli w narracji wokół afery Szpitala Południowego, wiem, że sporo ryzykuję. Wszyscy wiemy, kto za nim stoi i do czego zdolni są ci ludzie.
Kiedy skończyłem pisać ten materiał i wyłączyłem komputer, przez chwilę siedziałem w ciszy. Potem zadałem sobie pytanie: „Czy moja rodzina jest bezpieczna?”.
Nie mam żadnych dowodów, że grozi jej jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Nikt mi nie groził. Nikt nie próbował mnie zastraszyć. Nikt nie wykonywał podejrzanych telefonów. Ale przecież nie o dowody tutaj chodzi. Chodzi o emocje.
O atmosferę zagrożenia. O zasugerowanie wam, że skoro ktoś tak znany jak Stanowski powtarza takie pytanie, to musi stać za tym jakaś mroczna, groźna siła. I właśnie od tego — od chwytu, a nie od faktu — warto zacząć historię o aferze Szpitala Południowego i o sposobie, w jaki opowiadają ją Krzysztof Stanowski i jego pracownicy: Patryk Słowik, Robert Mazurek i paru innych.
Z błahej sprawy konfliktu dwóch lekarzy w Szpitalu Południowym Stanowski kręci aferę, w której sugeruje zabijanie pacjentów i wielkie nadużycia. A to wszystko kompletnie bez żadnych dowodów. Przemilcza wszystko, co stawia jego informatora, dr. Jędrzejewskiego, w złym świetle.
A te fakty to: zamieszanie w aferę z kupowaniem dyplomów przez Roberta Lewandowskiego na pewnej łódzkiej uczelni. Dr Jędrzejewski przekonywał dziennikarzy Onetu, że Lewandowski tę uczelnię kończył. Stanowski przemilcza również fakt konfliktu dr. Jędrzejewskiego ze Szpitalem Południowym, żal do Rafała Trzaskowskiego o brak przychylności i otwarty konflikt z młodym lekarzem, który tym szpitalem zarządzał.
Zamiast tego pojawia się bohater, dr Emil Jędrzejewski. Widz poznaje go jako samotnego sygnalistę walczącego z potężnym układem.
Następnie pojawia się emocjonalny haczyk: „Gdy wyłączyliśmy kamery, dr Emil Jędrzejewski zadał jedno pytanie: »Czy myśli Pan, że moja rodzina jest bezpieczna?«”.
To zdanie działa jak oskarżenie rządu Tuska o mafijne działanie. Nie zawiera żadnego dowodu. Nie opisuje żadnego konkretnego zdarzenia. Nie wskazuje żadnej osoby, która miałaby komukolwiek grozić. Ale wywołuje dokładnie taki efekt, jaki ma wywołać — widz ma uwierzyć, że ujawniono coś tak strasznego, iż świadek obawia się o bezpieczeństwo własnej rodziny.
To nie jest informacja. To jest emocjonalna, podprogowa sugestia. To nie jest interpretacja wyssana z palca. Wystarczy spojrzeć, w jaki sposób Kanał Zero promował własny materiał. To właśnie ten cytat, nie wyniki kontroli, nie dokumenty, nie zawiadomienia do prokuratury, wybrano jako jeden z głównych magnesów reklamujących całą historię.
Spośród wszystkiego, co rzekomo ustalili, na sztandar trafiło pytanie o bezpieczeństwo rodziny. To wybór redakcyjny, a nie przypadek.
Jeszcze dalej poszedł sam Krzysztof Stanowski, który napisał: „Krajobraz po bombie. Doktor Jędrzejewski i jego strach, Rafał Trzaskowski i Donald Tusk”.
To bardzo interesująca konstrukcja. W jednym zdaniu połączono strach świadka z dwoma najważniejszymi politykami obozu rządzącego. Formalnie nikogo o nic się nie oskarża. Emocjonalnie odbiorca otrzymuje jednak bardzo wyraźną sugestię, gdzie powinien szukać winnych.
W ten sposób historia o funkcjonowaniu jednego szpitala przestaje być historią o szpitalu. Staje się historią o Platformie Obywatelskiej, o Tusku i o Trzaskowskim.
Widz ma odnieść wrażenie, że odpowiedzialność została już udowodniona.
Przerażony świadek. Zagrożona rodzina. Politycy rządzącej formacji. „Bomba”. „Szokujące informacje”.
Wszystkie razem tworzą jednak gotową narrację, zanim opinia publiczna zobaczy pełny materiał dowodowy.
Spirala kłamstw dopiero się rozkręca. Patryk Słowik opisuje specjalną ścieżkę przyjęć. Rzekomo dla polityków KO i ich rodzin. Opisuje mechanizm.
Jednocześnie nie publikuje nazwisk osób, które miałyby z niego korzystać: „W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin”. Powstaje charakterystyczna sytuacja: „wiemy bardzo dużo, ale nie możemy powiedzieć wszystkiego”.
Buduje to atmosferę gigantycznej afery, a jednocześnie zwalnia autorów z obowiązku przedstawienia pełnego materiału dowodowego.
Czytelnik/widz otrzymuje informację, że lista istnieje, że autorzy wiedzą, kto się na niej znajduje — ale nie może samodzielnie zweryfikować najważniejszego elementu historii. Czy lista istnieje? Być może. Czy zawiera osoby publiczne? Być może. Czy zawiera dowody nadużyć? Tego odbiorca nadal nie wie.
Mechanizm manipulacji Stanowskiego i jego ludzi jest prosty: maksymalne emocje przy minimalnej możliwości niezależnej weryfikacji.
Jeszcze poważniejszy problem pojawia się przy najcięższych oskarżeniach. W materiałach Kanału Zero padają sugestie dotyczące śmierci pacjentów i rzekomych dramatycznych konsekwencji funkcjonowania szpitala. To już nie są kwestie organizacyjne ani nawet polityczne. To oskarżenia, które dotykają ludzkiego życia, a przez to wymagają najwyższego, a nie najniższego standardu dowodowego.
Stanowski do jednego worka wrzuca Tuska, Trzaskowskiego, wchodzenie bez kolejki do lekarza przez polityków KO i zgony pacjentów.
Widz słyszy o tragedii. Nie dostaje jednak dowodu, który pozwalałby zweryfikować skalę i charakter tych zarzutów. A różnica między „zmarł, bo zaniedbano”, a „zmarł, gdy w szpitalu działo się też coś nagannego”, jest różnicą fundamentalną i to właśnie tę różnicę narracja zaciera.
Stanowski nie pyta swojego rozmówcy, czemu nie złożył wcześniej formalnych zeznań potwierdzających jego zarzuty, mimo że był wzywany przez szpital do składania wyjaśnień. To nie jest drobiazg proceduralny. Jeżeli ktoś twierdzi, że wiedział o poważnych zaniedbaniach i nadużyciach, to ma obowiązek zawiadomić organy ścigania.
Stanowski buduje obraz człowieka, który bohatersko mówi prawdę mimo ryzyka. Jednocześnie pomija fakt, że jego rozmówca unikał takich słów w miejscach, w których składa się zeznania pod rygorem odpowiedzialności karnej.
I tu konieczne jest zastrzeżenie, którego sam Stanowski i jego pracownicy nie czynią wobec drugiej strony: spór finansowy nie oznacza, że Jędrzejewski kłamie. Zaniechanie zgłoszeń nie przesądza, że zarzuty są fałszywe. Sygnaliści bywają skonfliktowani z instytucją, którą ujawniają, i to nie dyskwalifikuje ich automatycznie.
Rzecz w tym, że odbiorca powinien znać cały kontekst i sam wyważyć te okoliczności, a nie otrzymać wyłącznie najbardziej emocjonalną część układanki.
Stanowski nie jest w tej historii dziennikarzem. To pacynka polityków i służb (w jego redakcji i na jej zapleczu roi się od współpracowników CBA i Agencji Wywiadu), który wykonuje przedstawienie, które ma pomóc wrócić do władzy PiS.
Dlaczego? Dla kasy. W latach 2018-2024 Stanowski dostał na Weszło minimum 5,8 mln zł tylko z Orlenu, milion zł z Totalizatora i ponad 1 mln zł z TVP, kilkaset tysięcy zł z NASK. Inne dotacje i "reklamy" nie są wiadome, bo nikt ich nie wyciągnął. Wtedy Stanowski miał "bieda media". Teraz, jak PiS wróci, będzie mógł "ciągnąć" jak Sakiewicz na Republikę i swoje media za PiS - setki milionów złotych.
"Nauczycielka do Janusza Kowalskiego:
- Wymień mi prezydentów Polski których znasz.
- Kaczyński, Komorowski, Duda i Havel.
- Jasiu, przecież to jest Czech.
- Nie, czterech."