Proszę o pilne nagłośnienie tej sprawy. Tego nie wolno przemilczeć.
W powiecie mrągowskim 72-letni mężczyzna ciągnął swojego psa na smyczy za skuterem, doprowadzając do jego śmierci. Jakby tego było mało, ciało zwierzęcia ukrył pod kamieniami.
Nie możemy tego zostawić. Reagujmy. Udoępniajcie. Niech ta sprawa wybrzmi głośno.
Za znęcanie się i zabicie psa powinna być realna kara więzienia oraz obowiązkowe prace społeczne!
Źródło: KPP w Mrągowie
Smutny post ...
Schronisko Miedary ...
Smutny,biedny,bezdomny,niewidzialny ...
osobiście mnie się chce płakać,bo moja bezsilność sięga zenitu ...
może wśród Was jest ktoś kto odda mu serce ...
Dostałem wiadomość o starszym psie, który od kilku dni przebywa na parkingu dla ciężarówek przy A4 w Rużyńcu (zjazd LSSE Obszar Krzywa, duży parking za Biedronką i Action) okolice Bolesławca.
Pies jest wyraźnie zaniedbany, bardzo ostrożny i nie pozwala do siebie podejść. Według informacji, pojawił się tam już we wtorek. Od tamtej pory praktycznie nie opuszcza parkingu.
Były wykonywane telefony do lokalnych instytucji i organizacji. Na ten moment pies nadal jest na miejscu.
Kierowcy ciężarówek podają mu jedzenie i wodę, ale to nie jest rozwiązanie. Zwierzę śpi na zimnej kostce brukowej, bez schronienia i opieki.
Jeśli ktoś z Bolesławca lub okolic ma możliwość pomóc zna właściciela, może zabezpieczyć psa, skontaktować się skutecznie z odpowiednimi służbami albo ma doświadczenie w łapaniu płochliwych zwierząt - proszę o kontakt.
Zostawcie reakcje i podajcie dalej. Może ta informacja trafi do osoby, która będzie w stanie realnie zareagować.
Słuchajcie, macie przed sobą zdjęcie niewidomego psa, który znajduje się w schronisku w Nowodworze. To malutki Blindy. On naprawdę nie widzi świata, w którym się znalazł.
W schronisku jest mu zwyczajnie trudno. Potyka się, wpada na przeszkody, uderza o budę, bo nie ma jak zorientować się w przestrzeni. Każdy hałas, każdy ruch wokół to dla niego dodatkowy lęk.
Blindy potrzebuje domu. Potrzebuje spokojnego kąta i człowieka, który da mu czas, cierpliwość i poczucie bezpieczeństwa. Kogoś, kto stanie się jego oczami.
Jeżeli ktoś może dać mu dom stały albo tymczasowy, prosze o kontakt. Jeżeli nie możesz go przyjąć, udostępnij tę informację dalej. Dla niego to może być jedyna szansa na normalne życie. 🐾
Wolontariat schroniska dla psów w Nowodworze
Schronisko #Sobolew bez wolontariatu i spacerów między Warszawą a Lublinem - pieski (i 3 koty) bardzo tam marzną. Wszystkie szukają kochających, ciepłych Domów! ❤️
Tel. 600-041-920
Tutaj: Palczatka i psiunia obok
❤️❤️❤️
https://t.co/QbtyVCwgOK
Kiedy czytam, że ktoś źle pisze o Dodzie, bo rzekomo „za tą pomocą stoi coś innego”…
a jednocześnie widzę, że za tą pomocą stoją ciepłe ubrania dla psów, które marzną,
ciepłe budki i pełne palety jedzenia.
Mam wtedy ochotę powiedzieć takiej osobie:
rusz tyłek, sam idź w ten mróz i przestań ciągle narzekać.
Zrób sam coś dobrego, zamiast cały czas pitolić.
Skończcie ludzie w końcu marudzić, że ktoś wychodzi
i realnie pomaga robi coś dobrego dla bezdomnych zwierząt.
To naprawdę jest nieprzyzwoite.
Na zdjęciu pełna paleta od Dody dla Bezdomniaków z Rytlowa.
Wasze narzekanie nie karmi tych zwierząt.
Karmi je tylko realna pomoc.
Zostawcie polubienie - niech ten post wybrzmi i dotrze jak najdalej.
Dziękuję każdemu, kto już zaobserwował moją stronę.
Jeśli jeszcze tu nie jesteś, będę wdzięczny za obserwację 🙏
To miejsce, w którym dzielimy się dobrem i realnie pomagamy ludziom i zwierzętom.
Bez marudzenia. Bez gadania. Po prostu działamy!
Dobrego wieczoru! <3
To zdjęcie zasługuje na milion polubień.
Zasługuje, bo pokazuje odwagę strażaków, którzy ratują psa.
14 stycznia 2026 roku o godzinie 17:30 w Kędzierzynie-Koźlu doszło do pożaru mieszkania. Sytuacja była dynamiczna i niebezpieczna.
Z budynku ewakuowało się 11 osób, w tym jedno dziecko.
Jedna osoba została poszkodowana. W pewnym momencie pojawiła się informacja, że w mieszkaniu został pies.
Strażacy weszli do palącego się lokalu, wynieśli psa z zadymionego mieszkania i udzielili mu tlenoterapii.
Pies przeżył!
Na zdjęciu uchwycono moment, w którym pies został uratowany chwilę, w której ktoś wszedł tam, skąd inni musieli uciekać.
To zdjęcie jest o empatii i odpowiedzialności. O strażakach, którzy wiedzą, że każde życie ma znaczenie.
Każde. ❤️
Fot. KP PSP w Kędzierzynie-Koźlu
Pani Monika Frech prosi o pilną pomoc.
W jednej z wsi na Podhalu, w gminie Czarny Dunajec, od lat trwa cicha tragedia zwierząt. Przy mrozach sięgających -18°C cztery psy nadal są tam uwięzione na łańcuchach całe życie bez spacerów, w nieocieplonych budach, bez wody, karmione zamarzniętym, skiśniętym chlebem. Jedno z nich jest skrajnie wychudzone i chore, bez jakiejkolwiek opieki weterynaryjnej.
Na tym samym terenie znajdują się również zwierzęta gospodarskie: krowy, konie, owce i kozy w stanie rażącego zaniedbania: niedożywione, brudne, trzymane w skrajnie złych warunkach. To obraz wieloletniego cierpienia i jawnego łamania prawa.
Sprawa była zgłaszana. Odebrano tylko jednego psa wyłącznie dlatego, że właściciel się go zrzekł. Reszta zwierząt wciąż tam jest. Wszyscy wiedzą. Nikt nie reaguje.
Pani Monika Frech błaga o interwencję i realną pomoc. Te zwierzęta nie mają głosu i nie potrafią uciec. Jeśli teraz nikt nie zareaguje, umrą tam w zimnie i ciszy.
Obiecałem, że nagłośnimy to tutaj i kolejny raz wywrzemy ogromną presje!
Dziękuję każdemu, kto zaobserwował moją stronę.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, proszę - zaobserwuj.
Tutaj każdego dnia pomagamy ludziom i zwierzętom.
Kochani, wstawiam tutaj apel Pani Iwony Kwśnik, proszę pomóżmy. Ostrzegam, przeczytanie tego powoduje ogromny smutek 💔
"Wczoraj dostałam takie zdjęcie 😭zwloki psa i drugi , pilnujący nieżywego przyjaciela pies 😭
Nim dojechałam odśnieżarka zmiotła zwloki , a mały pies rozpaczliwie ich szukał , a potem się oddalił.
Pani, która to widziała próbowała psiaka zabezpieczyć , ale uciekł. Szukałam , ale bez skutku. Dziś znów się pojawił . Jutro jadę z klatką łapka i będę próbowała go złapać ,?ale naprawdę już nie mam gdzie zabrać .
Piesek mały, płeć nieznana , wiek nieznany . Nie mogę go tam zostawić,,ale nie mogę też zabrać.
I nie piszcie, że gmina , bo schronisku do którego by trafił gorsze niż śmierć w rowie. Szukam mu miejsca , domu fundacji . Wiem, że nigdzie nie ma miejsca, ale może jednak ktoś mu pomoże .okolice Radomia"
Jesli ktos zechciałby mu tylko dać cieply dom <3
On naprawdę nie ma już czasu na czekanie.
Jasio. Maleńki, stary piesek z ogromnym sercem.
Został znaleziony samotnie pod Płockiem, pod płotem jednej z posesji. Cichy, spokojny, jakby pogodzony z tym, że nikt już po niego nie przyjdzie.
Niedowidzi i niedosłyszy. Jest kruchy, zmęczony życiem, ale wciąż łagodny i ufny wobec człowieka.
Nikt go nie szukał. Nikt nie zadzwonił. Tak trafił pod opiekę ludzi, którzy nie potrafili przejść obok niego obojętnie.
Dziś proszą dla niego o dom.
Choćby na tę ostatnią prostą. Tymczasowy z opcją stałego albo stały cokolwiek, by nie musiał odchodzić w samotności.
Jasio nie potrzebuje wiele. Ciepłego kąta, ciszy, spokoju i jednego człowieka, który będzie obok.
Najlepiej parter, bez schodów. Mały ogródek byłby marzeniem, ale najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa.
Jest grzeczny, spokojny.
Zaszczepiony, zaczipowany, odrobaczony. Ze względu na wiek nie był kastrowany.
Jeśli ktoś może mu pomóc proszą o kontakt.
537 150 101
733 390 742 (po 16:00)
Czasem jeden telefon naprawdę ratuje życie.
W tym przypadku - życie Jasia.
Jasio przebywa pod opieką Płockie Towarzystwo Pomocy Zwierzętom ARKA
Dziękuję każdemu, kto zaobserwował moją stronę.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, proszę - zaobserwuj.
Tutaj każdego dnia pomagamy ludziom i zwierzętom.
Zanim przewiniecie dalej, proszę zatrzymajcie się na chwilę i przeczytajcie to.
Przed chwilą rozmawiałem telefonicznie z Panią Niną Staszek-Dajką, która wystosowała apel w sprawie młodej kobiety od dwóch tygodni żyjącej z kotem w samochodzie.
Kobiety, która znalazła się w krytycznej sytuacji samotna, bez mieszkania, z jedynym towarzyszem, którego nie chce i nie potrafi porzucić.
Po rozstaniu została zupełnie sama.
Okoliczności, na które nie miała wpływu, sprawiły, że dziś jej „domem” jest samochód zaparkowany gdzieś w Rybniku.
Nie dlatego, że sobie nie radzi.
Tylko dlatego, że czasem życie potrafi przycisnąć człowieka tak mocno, że zostaje mu tylko trzymanie się resztek godności.
Pracuje w szkole, zarabia około 3000 zł na rękę.
Każdy, kto próbował wynająć mieszkanie w obecnych czasach, wie, że przy takich zarobkach nie da się opłacić lokum i jeszcze przeżyć następnego tygodnia.
Próbowała szukać pomocy.
Odwiedziła kilka miejsc.
W jednej z instytucji, która powinna z definicji pomagać, usłyszała słowa, które zamiast ulżyć, tylko dołożyły jej cierpienia.
Nie chcę pisać jakiej, bo dziś nie chodzi o rozliczenia.
Chodzi o to, żeby ta dziewczyna mogła przespać noc w normalnych warunkach, a nie w aucie, z kotem wtulonym w ramiona, żeby nie zmarzł.
Dlatego mam do Was ogromną prośbę:
Czy ktoś w Rybniku lub okolicy ma pokój, mały kącik, niewielne lokum, które można wynająć za kwotę realną do udźwignięcia?
Warunek jest jeden - możliwość zamieszkania z kotem.
To dobra, spokojna, pracująca osoba, która potrzebuje tylko chwili stabilizacji, żeby odbić się od dna.
I naprawdę trudno pogodzić się z tym, że w 2025 roku ktoś, kto codziennie idzie do pracy, śpi z kotem w samochodzie, bo nie ma dokąd pójść.
Jeśli możecie pomóc, proszę o wiadomość.