Dane wyjściowe do analizy:
1. Podczas konferencji prasowej, tuż po przesłuchaniu Jędrzejewskiego, rzecznik prokuratury, Skiba, wytwarza atmosferę grozy.
2. Pełnomocnik działacza PO, Dubois, straszy Jędrzejewskiego procesem karnym.
3. Po przesłuchaniu Jędrzejewskiego okazuje się, że wytrzymał on spokojnie presję i konsekwentnie domagał się prawnika.
Pytanie:
Kto jest osrany? Jędrzejewski czy oni?
Dzisiejszy dzień jest szokujący. Tylko osoby skrajnie zaślepione mogą bredzić, że mamy tu jakieś standardy, etykę i praworządność. Tak naprawdę państwo polskie wysłało jasny sygnał świadkowi w sprawie kłopotliwej dla rządu: masz przeciwko sobie cały państwowy aparat. Jest to też sygnał do potencjalnych innych świadków. Nie wychylajcie się, bo będziecie walczyli z całym państwem polskim.
Podsumujmy:
- Premier Donald Tusk ocenił świadka na niewiarygodnego, zanim ten zdążył odpowiedzieć na pytania (co ma zamiar zrobić w obecności prawnika)
- Jeden z najbliższych Donaldowi Tuskowi polityków określił świadka jako przestępcę.
- Obrońcą drugiej strony został adwokat kojarzony z partią rządzącą.
- Prokuratorzy zadali kilkadziesiąt pytań świadkowi, mimo że ten od początku zaznaczał, że nie będzie rozmawiał bez wsparcia prawnego. Zrobili to po to, by mieć spin dla mediów pt. "świadek odmówił odpowiedzi".
- Rzecznik prokuratury dwa razy zaznaczył, że prokurator z założenia ściga i tu żadnego spijania z dzióbków nie będzie. Mimo że mówimy o świadku, a nie podejrzanym czy oskarżonym.
- Media zajęły się brutalnym deprecjonowaniem świadka.
Tu nie ma żadnego sygnału, że czekamy na twoje zeznania, chcemy żebyś był gotowy, nie ma elementu wsparcia. Jest wojna. Doktorowi zakomunikowano, że poszedł na wojnę, a potencjalni naśladowcy dostali jasny sygnał - z wami będzie tak samo. Nie mają znaczenia pacjenci, nie mają znaczenia zwykli ludzie.
Jest to nieprawdopodobnie obrzydliwe. Nie wierzę w to państwo
DZIEWCZYNA ZE ZDJĘCIA [18+]
⚠️ Film zawiera treści o silnym ładunku emocjonalnym i jest przeznaczony wyłącznie dla widzów pełnoletnich. Ten film miał nie powstać, ale to zdjęcie nie pozwoliło mi na obojętność. Zdjęcie to jest ogólnie znane i dostępne w internecie. Takich ofiar były dziesiątki tysięcy.
Film nie jest próbą naukowej rekonstrukcji wyglądu, tożsamości ani życia przedstawionej kobiety. Powstał jako artystyczna interpretacja inspirowana tragicznym losem jednej z ofiar rzezi wołyńskiej.
Punktem wyjścia do stworzenia filmu była archiwalna fotografia odnaleziona w ogólnodostępnych materiałach dostępnych w Internecie. Na jej podstawie, przy wykorzystaniu narzędzi sztucznej inteligencji, stworzono fikcyjną wizję młodej kobiety – próbę przywrócenia jej człowieczeństwa, godności oraz historii, której nigdy nie poznamy.
Przedstawione wydarzenia, miejsca i sceny życia codziennego są wyobrażeniem autora i nie stanowią rekonstrukcji historycznej konkretnej osoby. Ich celem jest skłonienie do refleksji nad losem dziesiątek tysięcy bezimiennych ofiar oraz zachowanie pamięci o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu i Kresach Wschodnich.
Film został stworzony przy użyciu narzędzi AI oraz ogólnodostępnych materiałów historycznych.
Nie znamy jej imienia. Pamiętajmy przynajmniej, że była.
#Polacy #Wołyń
@EwaP48044703@ewairmina@Jary1644779@drsajgon@malgorzata0710@AgataAgatellaa@cezarykrysztopa@IrekMatak
Wydawało się, że gorzej już być nie może: fikcyjne zatrudnienie, wyprowadzanie pieniędzy z kasy szpitala, saloniki VIP, a teraz fałszowanie dokumentacji medycznej i zgony pacjentów... Powiedzieć, że to łajdactwo, to jakby nic nie powiedzieć! Patologia!
Myślicie, że prokuratura Żurka to wyjaśni?! Nic z tych rzeczy.
Czas na niezależną Komisję Zaufania Publicznego, która w sposób apolityczny i dogłębny wyjaśni to, co dzieje się w warszawskich szpitalach. Komisja ta powinna składać się m. in. z prawników, lekarzy, ekspertów, przedstawicieli organizacji społecznych oraz osób zaufania publicznego. To nie tylko kwestia poznania prawdy, ale także bezpieczeństwa pacjentów w przyszłości.
Wiele się dzieje w Polsce i na świecie, a tymczasem w Brukseli i Strasburgu trwa przepychanie przez Komisję Europejską tzw. Tarczy Demokracji - zbioru regulacji, które teoretycznie mają chronić procesy demokratyczne, a w rzeczywistości je niszczą.
Brukselscy biurokraci chcą, aby w Unii powstał twór o nazwie Europejskie Centrum Odporności Demokratycznej. Instytucja ta ma być czymś w rodzaju unijnej komisji wyborczej, która będzie mogła ingerować w proces wyborczy w poszczególnych krajach Unii.
KE się śpieszy, bo ewidentnie chce mieć to narzędzie gotowe przed wyborami w Polsce i we Francji.
Obecna lewicowo-liberalna większość w PE oczywiście wspiera pomysł Komisji. Oni chcą zamienić Unię i poszczególne kraje członkowskie w swoje prywatne folwarki.
POSEŁ LECHISTANU JESZCZE NIE PRZYBYŁ
O tym, co kryje się za dyplomatycznym gestem, który przetrwał 123 lata
Puste krzesło sułtana
Jest w historii stosunków polsko-tureckich zdanie, które przez ponad sto lat wypowiadane było na dworze sułtańskim z rozmysłem, a nie z niewiedzą. Przy każdej uroczystej prezentacji dyplomatów, gdy wywoływano kolejno reprezentantów mocarstw i małych królestw, padało to samo pytanie - czy przybył już poseł Lechistanu. I za każdym razem padała ta sama odpowiedź. Że nie przybył. Że jeszcze nie dotarł. I zostawiano puste krzesło.
To nie był protokolarny błąd. To był komunikat polityczny, który Wysoka Porta kierowała jednocześnie do Warszawy, której już nie było, i do Petersburga, Berlina oraz Wiednia, które Warszawę między siebie podzieliły. Komunikat brzmiał prosto - Polska istnieje, dopóki my mówimy, że istnieje.
Dawny wróg jako jedyny obrońca
Paradoks tej sytuacji jest uderzający. Imperium Osmańskie i Rzeczpospolita przez dekady toczyły ze sobą krwawe wojny - pod Cecorą, pod Chocimiem, wreszcie pod Wiedniem w 1683 roku, gdzie Jan III Sobieski rozgromił armię pod dowództwem Kara Mustafy.
A jednak to właśnie ten były wróg okazał się jedynym znaczącym mocarstwem, które odmówiło uznania wymazania Polski z map świata. Rosja, Austria i Prusy w tajnym artykule konwencji petersburskiej z 26 stycznia 1797 roku zapisały wprost, że samo imię Polski ma być na zawsze wymazane z prawa narodów. Konstantynopol zbagatelizował ten nakaz, czym narobiło sobie w Sankt Petersburgu niemało wrogów.
Konsekwencje tej decyzji były bardzo konkretne. Polska szlachta i żołnierze, którzy po klęskach kolejnych powstań tracili dach nad głową i paszport, mieli dokąd uciekać.
Imperium Osmańskie przyjmowało ich chętnie - i nie tylko z humanitarnych pobudek. Rosja wywierała stały nacisk, żądając ekstradycji emigrantów politycznych. Turcja odmawiała, częstokroć sięgając po dyplomatyczny fortel - chroniła Polaków przed wydaniem, nakłaniając ich do formalnej konwersji na islam, po czym argumentowała Rosjanom, że nie może wydać muzułmanina. Wyznanie było tu tarczą prawną, nie kwestią sumienia.
Generał, który zmienił religię, by walczyć z carem
W tej logice przyjął islam generał Józef Bem - człowiek, który bronił Lwowa i Wiednia w 1848 roku, a potem poprowadził Węgrów przeciwko Habsburgom, zanim carski korpus pod Paskiewiczem nie zdusił rewolucji.
Po klęsce Bem schronił się w Turcji, przyjął imię Murat Pasza i stanął na czele twierdzy w Aleppo. Walczył w tureckim mundurze do końca życia, które złamała malaria w grudniu 1850 roku. Do Tarnowa wrócił dopiero w 1929 - jako prochy.
Wywiad emigracyjny nad Bosforem
Jeszcze ciekawszą postacią z mojego punktu widzenia, jako byłego oficera SWW, był Michał Czajkowski, który trafił do Stambułu jako emisariusz księcia Adama Czartoryskiego z misją budowania propolskiej siatki wpływów. Przyjął imię Mehmed Sadyk Pasza, sformował oddział kozacki złożony z polskich uchodźców i poprowadził go do walki z Rosją w czasie wojny krymskiej.
Jego życie zakończyło się tragicznie - po dziesiątkach lat misji w osmańskiej służbie, stary i złamany, wrócił na Ukrainę, wyrzekł się islamu i zastrzelił się w 1886 roku. Romantyk do końca, tyle że romantyzm w tym przypadku oznaczał przede wszystkim cierpienie.
Czajkowski był jednak czymś więcej niż tylko awanturnikiem z misją. Był centralnym ogniwem rozbudowanej siatki wywiadowczej, którą zbudował jednej z moich historycznych mentorów wywiadu szczególnie tego wschodniego - Czartoryski - i którą dziś, bez przesady, można by nazwać służbami specjalnymi emigracyjnego rządu (wywiad AK narodził się ponad wiek później, ale miał dobre podstawy).
Hotel Lambert, paryska rezydencja księcia, prowadził dwie równoległe agencje: Agencję Wschodnią z centrum w Stambule i Agencję Zachodnią działającą w Europie.
Czajkowski (dziś można porównać go do współczesnego oficera wywiadu wojskowego - rezydenta) szefował tej pierwszej. Jego oficerowie i agenci działali nie tylko w samym Stambule, ale na całym Kaukazie, Bałkanach, w Persji i Afganistanie - wszędzie tam, gdzie Rosja miała żywotne interesy i gdzie można jej było zaszkodzić lub ją obserwować.
Może o jego operacjach napisze kiedyś coś więcej...
Mój historyczny mentor Czartoryski miał do tego zresztą idealne CV. Przez kilka lat był ministrem spraw zagranicznych - i tu uwaga - Rosji, a także przyjacielem cara Aleksandra I, człowiekiem który chodził po najwyższych korytarzach władzy w całej Europie.
Po klęsce powstania listopadowego, skazany zaocznie na śmierć przez ścięcie toporem, przeflancował całe to doświadczenie na działalność emigracyjną ale sprzedawczykiem był ojcem ówczesnych emigracyjnych polskich służb wywiadowczych.
Europejskie rządy traktowały Hotel Lambert jako nieformalną ambasadę nieistniejącego państwa polskiego - bo w sensie operacyjnym nią właśnie był.
W czasie wojny krymskiej Czartoryski zdołał wystawić w armii osmańskiej dwa osobne polskie oddziały kawalerii, które walczyły przeciwko Rosji pod turecką flagą.
Metodologia wywiadowcza była (i jest) dokładnie ta sama, co w służbach profesjonalnych - żywe źródła ludzkie, agenci w terenie, wpływ na decyzje obcych rządów, sabotowanie rosyjskich interesów w kilku teatrach jednocześnie. Bez Turcji nie było to możliwe.
Polak, który stworzył Turcję
Wątek ten ma jeszcze jeden wymiar, o którym mówi się rzadko. Ideologiczne fundamenty pod nowoczesną Republikę Turecką - tę, którą zbudował Atatürk - współtworzył Polak.
Konstanty Borzęcki, uczestnik powstania wielkopolskiego i rewolucji węgierskiej, po dotarciu do Turcji przyjął imię Mustafa Dżelaleddin Pasza, doszedł do stopnia generała dywizji i napisał traktat, w którym argumentował, że Turcy są europejskim narodem zdolnym do modernizacji. Ta książka bezpośrednio zainspirowała Atatürka przy budowie nowoczesnego państwa tureckiego - włącznie z ideą przyjęcia alfabetu łacińskiego. Polska myśl polityczna zapisana po turecku.
Adampol - polska wioska nad Bosforem
W 1842 roku, z inicjatywy wspomnianego wyżej Czartoryskiego, pod Stambułem powstał Adampol - dzisiaj Polonezköy.
Zamieszkali ją polscy emigranci, w tym zdezerterowani z armii carskiej żołnierze, których Turcy wykupywali z własnej niewoli tylko po to, by nie wracali do Rosji.
Wioska istnieje do dziś. To nie jest zabytek - to żywy dowód na to, że osmańska polityka wobec Polaków miała wymiar praktyczny, a nie tylko deklaratywny.
Rachunek wyrównany
Symboliczna klamra tej historii zamknęła się w 1923 roku. Polska, która odrodziła się w 1918, była jednym z pierwszych państw świata, które uznały nowo powstałą Republikę Turecką i rząd Atatürka.
23 lipca 1923 podpisano traktat przyjaźni. W geopolitycznej grze rachunki zostały wyrównane - naród, który nie uznał wymazania Polski przez 123 lata, doczekał się rewanżu dokładnie w tym momencie, gdy sam potrzebował uznania od świata.
Legenda mówi też, że przez cały ten czas w skarbcu sułtańskim przechowywano klucze do polskiej ambasady w Konstantynopolu, które w 1918 roku przekazano polskim przedstawicielom. Nie wiadomo, czy to prawda. Ale nawet gdyby była tylko legendą - mówi więcej o charakterze tej relacji niż niejeden traktat dyplomatyczny.
Pan Prezydent Nawrocki (@Nawrocki25) powołał się na to podczas konferencji z tureckim prezydentem. I miał rację - choć prawdziwa głębia tej historii jest znacznie bogatsza niż jeden dyplomatyczny gest, który politycy lubią cytować na konferencjach prasowych.
Panowie Prezydenci Polski I Turcji...
pozdrawiam i dziękuję.
"To powinno tkwić po wieczne czasy w Muzeum Żydów POLIN
- w Niemieckim Obozie Zagłady Auschwitz - we wszystkich
Niemieckich Obozach Zagłady - we wszystkich Synagogach
- oraz na poczesnym miejscu Izraelskiego Knesetu !!!"
za Jan Opór
Ej, wiecie, że jeszcze rok temu liberalny salon chciał tego nieudacznika zrobić prezydentem Polski? Serio - infantylnego nieumiałka, kompletnie oderwanego od rzeczywistości zaproponowano na najwyższy urząd w państwie położonym w sercu Europy.
🇵🇱 Polska 🚨
Dziesięciu zamaskowanych napastników dopadło grupę obcokrajowców i spuściło im solidny wpierdol. Kopali, bili pięściami, rozbijali butelki na głowach, okładali leżących. Krzyczeli: „Czarnuchy, wypier... z miasta!”.
Sześciu poszkodowanych. Nikt z przejeżdżających nie reagował.
Media lewicowe już lamentują „rasizm!”, ale jakoś ciszej piszą, gdy czarni biją białych w Europie Zachodniej.
Ludzie mają dość. I coraz częściej biorą sprawy w swoje ręce.
Obserwuj @RaportSwiatowy, by być na bieżąco z wydarzeniami ze świata 🌍