Nagle wszystko klei się jak afgan
Który to już raz
Myślałem że mam brata, ale to był prank
Myślałem, że jak D'Artagnan
Wszyscy za jednego, że będziemy Armagnac
Pić, palić cannabis na wczasach
Ale to był scam jak Sakawa
Dałem się nabrać, zachowałem się jak baran
Pozmieniał się Landschaft
Zamawiałem Gnocchi, ale jest Tagliata
https://t.co/UH2fQSJWsd
𝐁𝐚𝐫𝐰𝐧𝐲 𝐩𝐭𝐚𝐤
Wiecie kto jest na tym zdjęciu? To Tony Bennett i Violetta Villas na spotkaniu w Miami w 68.
Dzisiaj przypada 15 rocznica urodzin śmierci tej ponadczasowej artystki, jedynej w swoim rodzaju.
Kolorowego motyla i barwnego ptaka który szary PRL i brak wyrażania siebie przez cenzurę, nie brak środków tylko bicie się o kawałek ubrania w "Modzie Polskiej" albo jeżdząc do manufaktur specjalnie po to żeby kupić sobie płaszcz, nie docenił.
Kobiety ze złości wyłączały telewizory, nazwały ją wulgarną pudernicą z gniazem na gļowie, a Czesława prześmiewczo śpiewała "Ja już taka jestem, no bo wszystko jest źle czy tak czy nie", a i tak dobrze wiedziała, że w kierunek operowej damy w kinetoskopie zamiast zachwytu poleci kapeć. A wiem co mówię, bo moja własna babcia jej nie znosiła. Gdy zapytałam dlaczego, nie potrafilła mi nawet odpowiedzieć.
Była oceniana za życie w przepychu, na który sama ciężko zapracowała, bo od małego ojciec bił ją smyczkiem gdy tylko zafałszowała. Miała 26 lat gdy zadebiutowała w Opolu.
To kochane stworzenie mając żal do obojga rodziców wybaczyło, nie mówiła źle, pisała dla nich piosenki, bo tak została nauczona. Nigdy nie zaznała prawdziwej miłości ani matczynej ani w małżeństwach.
Ludzie dookoła wykorzystywali ją, pod koniec życia swoją miłość przelewała w zwierzęta, bo były takie jak ona - samotne i nikt ich nie rozumiał. Przygarnęłaby nawet bociana jak Jagna gdyby było trzeba.
Jedną z wigilii spędził z nią Michał Wiśniewski - tak ten gościu, który wyrywał kible w telewizji i brał ślub w Igloo. Wioletta umierała w izolacji, ufając tylko jednej opiekunce, która się nad nią znęcała do ostatnich dni. Może był to syndrom sztokholmski wyciągnięty z domu rodzinnego?
Co za wstyd, że w Polsce była tak niedoceniana. Robiła karierę na całym świecie i trasy koncertowe. We Francji gdy zaczynała śpiewać trzęsły się kryształowe żyrandole. Za granicą na początku sceptycznie podchodzili do jej nietypowego wizerunku, myśleli, że to typowa blondynka "burza włosów powstrzymana drogim lakierem".
"Kiedy jednak Villas zaczynała śpiewać – czy to w repertuarze operetkowym, czy w swoich własnych hitach – wszelkie kpiny cichły. Jej czterooktawowa skala głosu i technika wokalna onieśmielały, co za każdym razem kończyło się gigantycznymi, często wielominutowymi".
Znała Bennetta, Dean Martina, Sammyego Davisa Jr i Sinatrę we własnej osobie, zdarzyło im się nawet śpiewać razem w Chicago. Frank miał o Polsce bardzo dobre zdanie, bo "Ever Homeward" zaśpiewał raz w połowie po polsku i wcale jej pokaleczył. A wy Violettę pokaleczyliście.
Czesława Gospodarek jest dowodem na to, że największe gwiazdy światowe potrafiły ją docenić i byli zachwyceni, ale niestety "Polaczki" Rzeczypospolitej Ludowej już nie. Wstyd za to jak ją traktowaliście. Wielki Wstyd.
A ty Violetto śpij, jeszcze noc słodko śpij. 🕊️🖤
You're death to me and stop ask about me if you interested calling me a whore, how you name ur bitches? The anonymous one, The Lord Farquad Hair one? The one with malboro tattoo near the pussy? Scared to show ur fucking call list Mr Morales?
Your a scared of own lies, try to play hoes a fucking minecraft to plant carrots piggy. Im not a lesbian, I don't want shy pussy.
You're not just ruining your relationship with me, but with your friends too.
Be glad I don't have a gun license - just "Leave Me Alone," like in the Michael Jackson song.
Not Your Rose
Nad barem blado połyskuje brudne szkło
Za barem barman poleruje armaturę
Na bramce żołnierz śpi ruchanie mu się śni
Kretyn przy barze adoruje głupią rurę
Siedzą przy barze smutne i te same twarze
Żeby coś przeżyć trzeba zażyć by extazę
Papieros pyk pyk pyk mętnego piwa łyk
Nikt jej nie prosi chociaż ma do tanga dryg
Tak płynie czas w oczekiwaniu na ofiarę
Kogoś kto szluga da postawi piwa dwa
Gdy się pojawia leszcz spada nań niczym kleszcz
W tym samym miejscu czeka następnego dnia
Tu prawie każdy mniej lub bardziej jest artysta
Z tego powodu chleje wódę aż do dna
Gdy się zaleje w bryzg żołnierz go wali w pysk
I tak tu wróci no bo dokąd uciec ma
Prawie każdemu tutaj w życiu coś nie wyszło
Bo gdyby wyszło czy by ciągle tkwili tu
Wypiją wódki dwie i pocieszają się
Że jeszcze gorzej żyje ten i ów
Czasami z nudów obgadują się nawzajem
Gdy ktoś wychodzi tyłek mu obrobić czas
Niewiele trzeba im krakowski mają spleen
I każdy z każdym leciał się choć jeden raz
https://t.co/TaTMVoMaT4
@chilloclock420@Vyrewolwerowany nawet jesli to chyba nie wiesz ile to kosztuje XD jest takie powiedzenie u stomatologow ze ze pierwsze zeby ci wypadaja, drugje dostajesz cale w zestawie a za trzeci zestaw trzeba placic