@heilrath@TimothyDSnyder Die Demo in Berlin findet 80 Jahre zu spät statt! Würden die beiden Frauen W.und Sch. und der Rest der Deutschen gehen, wenn sie den Schutz der Polizei hätten? Geschenkte Demokratie hat vielen , wie man sieht nichts gebracht. Emphatisch - Blinde !!!
Bo Premier @donaldtusk jest skuteczy 🇵🇱✌️.
"A jednak nie zawsze nosił garnitury. Kiedyś jego uniformem były sprane dżinsy i sweter, który wyglądał, jakby przeszedł więcej niż niejeden rząd. Donald Tusk był wtedy jednym z tych młodych idealistów z Gdańska, którzy wierzyli, że wolność jest jak powietrze, wystarczy po nią sięgnąć. Zero planów na „karierę”, zero wystąpień w świetle reflektorów. Tylko zapał, kartka z napisem „Solidarność” i przekonanie, że świat da się naprawić szybciej niż starego malucha. Minęło parę dekad i proszę, chłopak z Gdańska został politykiem, którego nazwisko znają wszyscy. I jak to zwykle bywa, im dłużej ktoś jest u władzy, tym mniej ludzi chce się przyznać, że go lubi. A Tusk? On to już przerabiał. Lata w polityce nauczyły go, że sympatie są jak prognozy pogody. Zmienne, często błędne, ale i tak każdy chce mieć rację.
Dziś jego styl to klasa z nutką chłodu. Garnitur skrojony na wymiar, spojrzenie jak stal i słowa odmierzane z dokładnością farmaceuty. Wystarczy jedno jego „spokojnie” i połowa kraju albo odetchnie, albo zacznie krzyczeć. Nie ma drugiego takiego, który potrafi jednym tweetem wywołać polityczne tsunami. I może właśnie to go trzyma przy życiu. Ta adrenalina, ten błysk, gdy znów udaje mu się wszystkich ograć. Bo powiedzmy sobie szczerze: Donald Tusk jest jak ten stary lis, co zna wszystkie dziury w lesie. Nikt go nie zaskoczy. Kiedy inni dopiero uczą się rozstawiać pionki, on już kończy partię szachów. I nawet jeśli czasem wydaje się, że go zepchnięto w kąt, to on i tak znajdzie sposób, by wrócić na środek planszy z uśmiechem, który mówi: „a jednak dałem radę”.
W kraju, gdzie każdy wieszczy koniec świata po jednym sondażu, zimna krew to nie wada, tylko instynkt przetrwania. Tusk nauczył się, że władza nie polega na krzyku, tylko na tym, by przetrwać, gdy wszyscy krzyczą. I że w polityce nie wygrywa ten, kto ma rację, tylko ten, kto zostaje ostatni przy stole. Z biegiem lat nauczył się, że polityka to nie tylko wielkie słowa. To też milczenie w odpowiednim momencie. I że władza nie zawsze pachnie świeżym powietrzem, czasem raczej papierem, potem i nerwami. Ale to właśnie dlatego nie wszyscy się do niej nadają. On jak widać, nadal potrafi w tym bałaganie odnaleźć sens.
I choć dziś jego garnitury mają więcej klasy niż pół polskiego Sejmu razem wzięte, to gdzieś pod spodem wciąż jest ten sam chłopak z Trójmiasta. Tylko że zamiast kredą na murze, teraz pisze historie, zamiast marzeń ma doświadczenie, zamiast kredy ma mikrofon, a zamiast murów ma całą Europę. Ironia losu? Być może. Ale w kraju, w którym każdy chce być zbawcą, on po prostu postanowił być skuteczny. I może właśnie dlatego wciąż stoi. Bo jak sam by pewnie powiedział: „Nie trzeba wierzyć w cuda, wystarczy mieć plan”.
Piotrek K.
Już raz konfederacja nas załatwiła …
Utraciliśmy niepodległość na 123 lata...
A durnie posiadający pamięć jak ameba chcą im znowu powierzyć losy Polski...
😱😝🤮🤮