5 sierpnia 2011 roku, w siedzibie partii w Alejach Jerozolimskich 30 w Warszawie, znaleziono ciało byłego wicepremiera i wicemarszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Jeszcze tego samego dnia - zanim ktokolwiek formalnie wszczął śledztwo - cała Polska „wiedziała już na pewno", co się stało.
Oficjalna wersja tej śmierci nie wytrzymuje jednak konfrontacji z aktami tego śledztwa. Co więc stało się naprawdę? Przed laty opisałem to w książce "Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera" - dziś wykładam punkt po punkcie:
15 skaz śledztwa na 15 rocznicę śmierci.
📌 Skaza nr 1 - krzesło bez jednego odcisku palca
Na krześle, na które Lepper miał sam wejść, nie było ani jednego odcisku palca. Żadnego. Ani jego, ani czyjegokolwiek innego.
📌 Skaza nr 2 - i pętla bez choćby jednego odcisku palca
Na sznurze, który Lepper rzekomo sam sobie założył, również nie było odcisków.
Rękawiczek nie miał - w pomieszczeniu nie znaleziono ich w ogóle. Nie znaleziono też chusteczki ani niczego innego, czym można by ślady zetrzeć.
Mamy więc uwierzyć, że człowiek w ostatnich sekundach życia wszedł na krzesło, starannie wytarł z niego odciski, założył pętlę, wytarł odciski z pętli, unicestwił to, czym wycierał - i dopiero potem umarł.
📌 Skaza nr 3 - siedem śladów, których nie ma komu przypisać
W łazience, w której znaleziono ciało, zabezpieczono siedem śladów traseologicznych. Naprzeciw drzwi, przed umywalką, przy szafie.
Nie należały do żadnej - powtarzam: do żadnej - z osób, z którymi Andrzej Lepper widział się od przyjazdu do Warszawy. To nie jest drobiazg - a rzecz kluczowa: ślad butów ludzi, których tożsamości nie znamy do dziś.
📌 Skaza nr 4 - jak potraktowano ten dowód
Uznano, że skoro śladów nie da się zidentyfikować ani ustalić czasu ich powstania, to nie stanowią dowodu obecności osób trzecich.
Przetłumaczę to na polski: stwierdzono ślad przestępstwa, a ponieważ nie znaleziono sprawcy - uznano, że przestępstwa nie było.
A przecież pomieszczenia były systematycznie sprzątane i myte na mokro. Ślad obuwia na gładkiej powierzchni znika przy pierwszej ścierce - te ślady musiały być świeże.
Nikt nie zadał sobie trudu, żeby to ustalić.
📌 Skaza nr 5 - godzina, która przepadła
Od ujawnienia ciała do zawiadomienia policji minęła ponad godzina. W tym czasie nie zadzwoniono ani na pogotowie, ani na policję. Zadzwoniono po znajomych i współpracowników. Czekano, aż przyjadą. Kiedy przyjechali, minęło jeszcze kilkanaście minut, zanim wykręcono numer alarmowy.
Nie stawiam nikomu zarzutu. Zadaję pytanie, które w normalnym postępowaniu padłoby pierwszego dnia: na co była potrzebna ta godzina?
📌 Skaza nr 6 - jeden świadek przeciw kilkunastu
Kilkanaście osób zeznało zgodnie, że w ostatniej dobie życia Andrzej Lepper był pełen planów, energii, a według części rozmówców - wręcz entuzjazmu.
Oficjalne ustalenia oparto na relacji jednego człowieka, który twierdził coś przeciwnego - człowieka, którego zeznania w wielu miejscach przeczą sobie nawzajem i który jako jedyny poza denatem dysponował kluczami do tych pomieszczeń.
📌 Skaza nr 7 - profil, który nie pasuje do niczego
Międzynarodowe badania nad zachowaniem samobójców w ostatnich godzinach życia - analiza blisko trzech tysięcy przypadków z trzech kontynentów - wskazują trzy powtarzalne wzorce w ich działaniu: sygnalizowanie zamiaru otoczeniu, rezygnacja z planów na przyszłość i zerwanie relacji, wreszcie agresja lub autoagresja.
Wszystkie trzy występują łącznie u blisko 87 procent. Przynajmniej jeden - u ponad 99,8 procent.
Andrzej Lepper nie wykazywał żadnego.
W ostatniej dobie życia podpisywał pisma do sądu w sprawie rejestracji zmian w statucie partii, planował start w wyborach, rozmawiał o leczeniu ciężko chorego syna i zapowiedział bliskim, że nazajutrz po południu wraca do domu.
📌 Skaza nr 8 - prąd, którego nie było... i który był
W jednym dokumencie zapisano, że w lokalu nie było prądu, odciętego za długi. Kilka stron dalej, w tym samym dokumencie: pracujący komputer stacjonarny, włączony telewizor, dekoder zatrzymany na godzinie 13:14 podczas konferencji prasowej premiera, lodówka, klimatyzacja.
To był ten prąd czy go nie było? Pytania nie zadał nikt.
📌 Skaza nr 9 - po co był potrzebny „brak prądu"?
Po to, żeby wykazać, że nie działały zamki elektryczne, a więc osoby trzecie nie mogły wejść do prywatnych pomieszczeń Leppera. Cała ta konstrukcja zawaliła się na najprostszym z możliwych pytań, którego również nikt nie zadał: bo przecież drzwi można otworzyć zwyczajnym kluczem. A klucz, każdy klucz - o czym każdy fachowiec powie - da się spreparować.
📌 Skaza nr 10 - rusztowanie, czyli podstawiona ślepa uliczka
W pewnym momencie zaczęto uporczywie lansować koncepcję, że ktoś mógł dostać się do środka od strony remontowanego dachu. Sprawdzono to skrupulatnie: konstrukcja i usytuowanie rusztowań czyniły tę drogę fizyczną niemożliwością.
Znamienne jest jednak, kiedy ta wersja się pojawiła - dokładnie wtedy, gdy na wersji o samobójstwie zaczęły pojawiać się pierwsze pęknięcia. Stara zasada: jeśli chcesz zatrzymać pochód, nie blokuj go. Stań na jego czele i poprowadź na manowce.
📌Skaza nr 11 - kwalifikacja, która z góry zamknęła sprawę
Śledztwo wszczęto z art. 151 k.k. - namowa lub udzielenie pomocy w targnięciu się na własne życie. Proszę zwrócić uwagę, co to oznacza w praktyce: od pierwszego dnia szukano wyłącznie osób, które mogły Leppera do samobójstwa skłonić. Hipotezy zabójstwa nie postawiono w ogóle. Nawet teoretycznie.
Jeśli wchodzisz do lasu z siatką na motyle, nie upolujesz niedźwiedzia.
📌 Skaza nr 12 - kluczowe trzy dni
Ciało Leppera ujawniono w piątek po południu. Śledztwo ruszyło na dobre w poniedziałek 8 sierpnia.
Tłumaczono to weekendem. Niech ktokolwiek zapyta w dowolnej prokuraturze w tym kraju o dyżur prokuratorski - instytucję, która istnieje właśnie po to, żeby dzień tygodnia nie decydował o losie dowodów.
Zwłoka w sprawie o śmierć człowieka nie jest formalnością, a wyrokiem na materiał dowodowy.
📌 Skaza nr 13 - sekcja po czterech dniach
To konsekwencja punktu poprzedniego, ale zarazem konsekwencja nieodwracalna. Pewne substancje - także takie, które powodują zwiotczenie mięśni i uniemożliwiają obronę - po kilku dobach nie są już w organizmie wykrywalne. Nie wiemy, czy tam były. I już nigdy się tego nie dowiemy.
Nie dlatego, że ich nie było. Dlatego, że nikt nie sprawdził na czas.
📌 Skaza nr 14 - wyrok zapadł przed procesem
Telewizja, radio i portale przesądziły o samobójstwie jeszcze w dniu tragedii. Gazety - nazajutrz. Na jakiej podstawie, skoro śledztwa formalnie jeszcze nie było?
Ale najciekawsze jest co innego: z tego nieistniejącego śledztwa informacje wyciekały jedna za drugą, a nikt - dosłownie nikt - nie zrobił z tym absolutnie nic. Wszyscy sprawiali wrażenie zadowolonych.
📌 Skaza nr 15 - kto to prowadził?
Sprawa śmierci byłego wicepremiera, przez lata szefa trzeciej siły politycznej w kraju. Oczy całego kraju - i pewność, że media będą ją rozkładać na czynniki pierwsze. Nie powołano zespołu śledczego z prawdziwego zdarzenia. Nie sięgnięto po śledczego z dorobkiem.
📌 A teraz rzecz, której nie da się odwrócić
W ostatnich tygodniach życia Andrzej Lepper mówił kilku osobom, że boi się o swoje życie. Żonie - ostatni raz w przeddzień wyjazdu do Warszawy. Współpracownikom. Prawnikowi, któremu obiecał, że powie więcej w miejscu, w którym na pewno nie ma podsłuchów.
Nikt nie potraktował tego jako tego, czym było: zapowiedzi.
Dlaczego Andrzej Lepper się bał?
Bo miał dokumenty, o których mówił zaufanym ludziom, że są jego "polisą ubezpieczeniową". Zdeponował je u człowieka, któremu ufał bezgranicznie. Ten człowiek wkrótce nie żył, a dokumenty zniknęły.
To był początek jego lęku, nie koniec. Reszty - o tym, co wiedział, komu i po co chciał to pokazać, i dlaczego akurat latem 2011 roku - nie zmieszczę w jednym wpisie. Napisałem o tym książkę, zainteresowanych odsyłam więc do "Niebezpiecznych związków...".
#Lepper #15lat
Tych zaś, którzy chcą wspierać nasze działania, nasze śledztwa - i naszą chęć do mówienia głośno o tym, o czym inni milczą: zachęcam do wsparcia naszej pracy pod linkiem:
https://t.co/eHjVyldKPI
Z pierwszej transzy 28 mld zł z pożyczki SAFE rząd wydał do końca czerwca tylko 128 mln, czyli 0,5%. Program pisany na kolanie, utajniony, żeby nie było debaty społecznej i obsługiwany przez nieefektywny aparat urzędniczy. To nic, Polacy będą spłacać.
To co wydarzyło się dziś w @PR24_pl jest kwintesencją skrajnej niekompetencji rządu @donaldtusk.
Załączam cały, bez cięć wywiad z wiceministrem @CYFRA_GOV_PL bo bardzo możliwe, że ten materiał zniknie z sieci. Nawet redaktor Roch Kowalski był zniesmaczony i musiał podać pomocną dłoń przedstawicielowi rządu i zakończyć po 10 minutach wywiad.
Minister nawet mObywatel myli z RCB 😐
1) Prokuratura Europejska wskazała, że poseł Wojciech Król mataczy w śledztwie, w którym mają mu być postawione zarzuty. Między innymi wywiera presję na najbliższą osobę podejrzanego, którego wyjaśnienia mogą być kluczowe dla sytuacji Króla.
2) Prokuratura Europejska uważa, że nie da się zabezpieczyć prawidłowego toku postępowania bez tymczasowego aresztowania posła Króla.
3) Sejm uchyla immunitet Królowi, ale nie wyraża zgody, by niezawisły sąd ocenił, czy poseł Król powinien zostać tymczasowo aresztowany.
Praworządnie.
Minister @MKierwinski swoją bezmyślną decyzją o rozesłaniu milionów linków Alertem RCB zablokował dostęp do wszystkich stron rządowych.
Wyjątkowa amatorka.
❗️ Wojciech Król, poseł Koalicji Obywatelskiej, mataczy w śledztwie, w którym mają mu zostać postawione zarzuty – uważa Prokuratura Europejska. @portalzeropl dotarł do wniosku unijnych śledczych. Dziś Sejm zdecyduje, czy polityk partii rządzącej będzie mógł zostać tymczasowo aresztowany.
1️⃣ Prokuratura Europejska chce postawić posłowi Koalicji Obywatelskiej i przewodniczącemu Rady Mediów Narodowych Wojciechowi Królowi zarzuty na tle korupcyjnym. Zdaniem śledczych parlamentarzysta przyjmował łapówki.
2️⃣ Dziś Sejm zdecyduje, czy uchyli immunitet posłowi i czy wyrazi zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie polityka.
3️⃣ Sejmowa komisja ds. immunitetowych jest za odebraniem immunitetu Królowi, ale przeciwko zgodzie na tymczasowe aresztowanie.
4️⃣ Prokuratura Europejska uważa, że Król namawiał świadków i podejrzanych do złożenia zeznań określonej treści. Usiłował też „podstawić” wybranego przez siebie adwokata podejrzanemu, który obciąża parlamentarzystę.
5️⃣ Ryszard Kalisz, pełnomocnik Wojciecha Króla, uważa, że wniosek Prokuratury Europejskiej jest „całkowicie bezpodstawny” i „nie wskazuje na prawdopodobieństwo, że Król popełnił wskazane czyny zabronione”.
6️⃣ @portalzeropl dysponuje całym wnioskiem europejskich śledczych przesłanym do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego 4 maja 2026 r.
Tekst Filipa Baczkury, @JakubStyczynski i mój.
Proszę Państwa, cóż za traf!
Akurat dzień po wizycie pana Zełenskiego, który znów czegoś potrzebuje i bardzo się martwi o Ukraińców w Polsce, spada w Polsce jakaś rakieta. Rosyjska podobno.
I natychmiast jak z pudełeczka wyskakuje pan Sybiha i mówi, że teraz widać, jak ważna jest ochrona ukraińskiego nieba. A przypominam, że Kijów wciąż nęka Polskę o MiG-i-29.
To wprost niesamowite, jakie całkowite przypadki i zrządzenia losu niesie z sobą życie.
Całkowicie przypadkowy przypadek!
Czyli wczoraj Tusk spotkał się z Zeleńskim w Lublinie.
Dosłownie kilka godzin później rosyjska rakieta wlatuje do Polski w pobliżu Lublina.
Nie zostaje zestrzelona bo „za szybko spadła”.
Po czym Tusk oznajmił, że trzeba oddać Ukrainie więcej naszych pocisków Patriot bo „Ukraina zestrzeliwuje rosyjskie rakiety i być może tę też by zestrzeliła”.
Przecież to jest szaleństwo.
Pani Poseł @wassermann_ma jest jedną z najlepszych w PiS. Podziwiam Ją za wiedzę, inteligencję i opanowanie. Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że jest Jej zdecydowanie za mało w mediach.
W TVP w likwidacji wypadła doskonale.😍
"Wracam dziś do czasu kampanii prezydenckiej 2025, bo robi się w tym temacie ciekawie.
Aż korci mnie żeby od razu napisać puentę, bo właśnie okazuje się, na jakim ekskremencie zbudowana została jedna z najbardziej żenujących odsłon tej kampanii - sprawa kawalerki pana Jerzego. Ale po kolei:
Byłem w tamtym czasie bardzo aktywnym i zaangażowanym działaczem Nowej Nadziei. Ciężko pracowałem na rzecz partii, dostąpiłem też przywileju reprezentowania środowiska Konfederacji w ogólnopolskiej TV Republika, gdzie występowałem regularnie w każdym tygodniu.
Wytężona praca setek ideowych ludzi przynosiła owoce - na tle początkowo niemrawej kampanii Karola Nawrockiego, ogromna, zaplanowana i realizowana - trzeba to przyznać - z ogromną konsekwencją trasa Sławomira Mentzena po wszystkich powiatach Polski przynosiła efekt. Słupki poparcia naszego kandydata rosły, zaś słupki Nawrockiego spadały, by w pewnym momencie się niemal zrównać, a nawet w jednym sondażu - dać minimalną przewagę nad obecnym Prezydentem.
To, co było w tej kampanii fajne, to to, że nie notowałem ze strony środowiska Konfederacji żadnego faulu, żadnego chamskiego atakowania poniżej pasa - tylko konstruktywna krytyka dotychczasowych rządów i sposobów realizowania mandatu Prezydenta RP. Miałem.poczuc8e że uczestniczę w twardej, ale "sportowej" rywalizacji - i bardzo mi to odpowiadało.
Zaczęły się debaty. Debata w Końskich z ordynarnym chwytem TVP, na której Mentzena nie było. Potem debata studyjna w TV Republika, na której Mentzen wpadł na idiotyczny pomysł kończenia każdej swojej wypowiedzi tym samym zwrotem, o swoich największych szansach wygranej z Trzaskowskim w drugiej turze. Na tym tle przygotowany do debat znacznie lepiej niż ktokolwiek mógłby sądzić Karol Nawrocki zaczął szybko odrabiać straty z początków kampanii, kiedy niemal wyłącznie biegał i robił pompki ze swoimi zwolennikami. Trend zaczął się odwracać, mimo realizowanej nadal trasy po Polsce i coraz liczniejszych tłumów na każdym spotkaniu z Mentzenem.
Mankamenty zadufanego w sobie, ewidentnie i widocznie nielubiącego ludzi, nieznośnie schematycznego lidera Nowej Nadziei zaczęły jaskrawo wychodzić, a trendy sondażowe - odwracać dotychczasowy kierunek.
I nagle gruchnęła narracja Onetu o kawalerce biednego pana Jerzego, którą zaczął wojować sztab Rafała Trzaskowskiego. Kampania wkroczyła w fazę maksymalnej brutalności. Nikt nie był zaskoczony tym, że Trzaskowskiemu zostanie rzucona na pomoc najbardziej cuchnąca amunicja, jaką jego obrzydliwa machina zdoła wyprodukować. Jednak jednego się kompletnie nie spodziewałem. Do głowy bowiem nie przyszło mi, że po ten szlam do zaatakowania Karola Nawrockiego schyli się dotychczas grający czysto Mentzen.
Jego kanał "Mentzen grilluje" zdominowały analizy rzekomej obrzydliwości działań i intencji Nawrockiego przy zawarciu umowy, na mocy której to on wykupił kawalerkę pana Jerzego, wszyscy kelnerzy Mentzena natychmiast podjęli ten żenujący i obrzydliwy spin Trzaskowskiego... A nadchodził właśnie dzień mojego występu w TV Republika, u Katarzyny Gójskiej. Występu, jak się miało okazać - ostatniego.
Wcześniej nikt nigdy nie sugerował mi sposobu prowadzenia narracji, miałem całkowite zaufanie partii. Tym razem jednak otrzymałem pisemną dokładną instrukcję - typowy tępy przekaz dnia - i dyspozycję że mam "jechać po Nawrockim".
Gdybym był przekonany, że do postawy Karola Nawrockiego można mieć zastrzeżenia prawne bądź moralne - nie miałbym skrupułów, by to wykorzystać. Jednak jako były student prawa, nie miałem wątpliwości, że cała transakcja i umowa między Nawrockim a panem Jerzym jest definitywnie czysta prawnie, a takich umów jest w skali kraju tysiące i - całkowicie niezgodnie z przyjętą narracją - nie są to akty wyłudzeń mieszkań od bezbronnych ludzi, tylko przynoszące obopólne korzyści umowy cywilnoprawne między wolnymi ludźmi - takie, jakich pełnej swobody deklarował zawsze bronić Sławomir Mentzen!
Teraz jednak zostałem postawiony w sposób jednoznaczny pomiędzy wyborem lojalności wobec partii, a elementarną przyzwoitością i uczciwością wobec własnych poglądów i wyznawanych wartości. Nie wahałem się ani chwili. Kategorycznie odmówiłem zanurzenia się w szambie skleconej przez funkcjonariuszy Onetu narracji, oraz jej transkrypcji na język sztabu Mentzena. W programie red Gójskiej wyraziłem nadzieję że wystarczy czasu żeby tą paskudną sytuację wyjaśnić i zaprosiłem wszystkich zdegustowanych bryzgającą gnojówką do nierezygnowania - bron Boże - z wyborów i głosowania na Slawomira Mentzena. Dało się?
Oczywiście zostałem natychmiast medialnie skasowany. Tak pożegnałem się z TV Republika. I uważam że było warto, bo do polityki poszedłem walczyć o prawdę i wartości, a nie tarzać się w łajnie.
Jednak czas na puentę. Oto Przekanał publikuje i obnaża wyniki skrupulatnego śledztwa dziennikarskiego, które wykazało na jakim oborniku i jakich ludziach zbudowana została onetowa opowieść o wyłudzeniu mieszkania i rzekomej brutalności Nawrockiego wobec pana Jerzego.
Po czasie, cała ta szopka rozpada się na atomy i pozostaje tylko to co zawsze - kolejne potwierdzenie, że medialni funkcjonariusze obozu lewicowo-liberalnego nie cofną się przed absolutnie niczym, by dokonać próby zniszczenia ludzi mających charakter, wartości i siłę, by walczyć o lepszą Polskę.
Cieszę się że Karol Nawrocki wygrał wybory, jestem dumny z jego sposobu sprawowania godności Prezydenta RP. Lepszego dotąd nie mieliśmy.
Zaś Sławomir Mentzen od tamtego czasu już na zawsze pozostanie w moich oczach małym, fałszywym, zakłamanym, zadufanym w sobie człowieczkiem, gotowym do absolutnie każdego świństwa i sojuszu z każdym gnojem, byle zdobyć władzę.
I takim memento dla rozważających głosy na jego - nieistniejącą zresztą - partię - zakończę ten post.
Łapcie odcinek Przekanału z omówieniem tego syfu:
https://t.co/HtEtuyV3v3...
#kampania #prezydent #kawalerka #mentzen #nawrocki"
za Sebastian Sarré - strona polityczna
Poznajcie pana @wojciech_krol z Koalicji Obywatelskiej. Jutro będzie bohaterem dnia.
Bohaterem negatywnym – bo Prokuratura Europejska chce mu postawić liczne zarzuty – m. in. przyjęcia 1,5 mln zł łapówek. No i chce go aresztować – bo podobno ostro mataczył w śledztwie.
Ale @donaldtusk i jego kolesie będą go jutro bronili.
Król wie zbyt dużo, a jego wiedza może być groźna – więc nie pozwolą zrobić mu krzywdy.
Na wczorajszym posiedzeniu komisji twierdzili nawet, że Prokuratura Europejska... przekracza swoje kompetencje!
Tak, dobrze Państwo przeczytaliście: posłowie rządzącej koalicji w obronie kolesia-łapówkarza potrafią zamienić się w zagorzałych eurosceptyków! 🙃
Cóż – najwyraźniej doktryna Neumanna ma prymat także nad prawem UE.
Jedyna dobra wiadomość jest taka, że do tej sprawy będzie można wrócić już za ok. 1,5 roku, kiedy Tusk straci władzę. Tak więc historia pana @wojciech_krol na pewno się jutro nie skończy.
Do zobaczenia.
Joanna Miziołek ujawnia.
Platforma Obywatelska, według dziennikarki, miała plan prywatyzacji polskiej służby zdrowia:
- Limity
- Przesuwanie terminów
- Chwilówki w prywatnych klinikach
Strategia rządu szczęśliwie została zatrzymana przez wybuch ogromnej afery Szpitala Południowego.
„Jak się pan domyśla ja nie mam żadnego interesu w tym, żeby pokazać wyborcom figę dzień po wyborach”
To jednak niesamowite jak zimną krwią Donald Tusk kpi z własnych wyborców