Nie ma łatwego sposobu na to, by napisać ten tweet, który – wszyscy mieliśmy nadzieję na to – jeszcze długo się tu nie pojawi. Nie żyje Franciszek Smuda. Jako trener trzykrotnie zdobywał tytuł mistrza Polski, dwa razy zwyciężył Superpuchar, raz triumfował w Pucharze Polski, a Widzew Łódź wprowadził do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Był selekcjonerem polskiej reprezentacji na EURO 2012, niekwestionowaną legendą, autorem powiedzonek, które przeszły do historii piłki nożnej, człowiekiem, który zawsze miał coś nietuzinkowego do powiedzenia. Cześć Jego pamięci.
Co oczywiste, w tym smutnym dniu konto to zostaje zamknięte pod kątem aktywności. Koniec z retweetami, odpowiedziami, reakcjami – bo cała reszta została zakończona już wcześniej. Samo konto nie zostanie usunięte, a archiwum tweetów będzie dostępne. Jego założeniem nigdy nie było wyśmiewanie się z popularnego Franka i sądzę, że cel ten został osiągnięty. Co za tym idzie, uważam za właściwe, by „Franciszek Smóda” pozostał mikroskopijną cegiełką pośród bogatej spuścizny osiągnięć dokonanych przez Pana Franciszka.
Działalność konta kontynuowana jest obecnie w innym miejscu, ale to nie czas na reklamy. Kto chce, ten znajdzie.
W 1982 roku do chińskich kin trafił „Klasztor Shaolin”. Po wielu latach kręcenia produkcji kung fu w Hongkongu i na Tajwanie, była to pierwsza taka produkcja nakręcona w kontynentalnych Chinach z udziałem ichnich aktorów. Film podbił kina, a w samych tylko Chinach sprzedano pół miliona biletów. Otworzył on drogę do kariery dla Jeta Li, dla którego rola w nim była filmowym debiutem, a wspólnie z „Wejściem smoka” był odpowiedzialny za wzrost zainteresowania szlachetnymi sztukami walk w Polsce. Przynajmniej do czasów aż VHS spopularyzował bardziej ninjów i rzucanie gwiazdkami. Sława filmu sprawiła też, że tytułowy Klasztor Shaolin stał się popularną destynacją turystyczną, choć może nie dla mieszkańców prl-owskiej Polski. Nawiasem mówiąc, był to też pierwszy film nakręcony na terenie tytułowego klasztoru.
Osobiście dwa raz wybrałem się na „Klasztor Shaolin” do kina.
W jednej z humorystycznych scen filmu główny bohater, uczeń Klasztoru Shaolin, przypadkiem dusi ukochanego psa pewnej pastereczki, który obszczekiwał go, gdy z wiadrami napełnionymi wodą przebiegał po kamieniach przez strumyk. Robi to niechcący i jest mu głupio, a do tego nie chciałby, aby prawda wyszła na jaw. Postanawia więc pozbyć się dowodów zbrodni wciągając w to wspólników. Pies po próbie zakopania go w ziemi zostaje upieczony na rożnie nad ogniskiem i zjedzony przez bohatera, jego kolegów z klasztoru oraz ich Mistrza. W trakcie posilania się grillowanym mięsem uczniowie oglądają popisy akrobatyczne i słuchają przypowieści z historii. Wtem zza bambusów pojawia się pastereczka...
Tak mi się skojarzyło zupełnie bez związku z niczym.
Swoją drogą, czemu na igrzyskach nie ma zaprzęgów psów? Tyle konkurencji do zagospodarowania. Dwójki, czwórki, ósemki, ze sternikiem, bez sternika...
#WinterMediolan
Wiadomo, zawsze wychodzą jakieś fakapy, występy wskazujące na to, że najważniejsze było zdobycie minimum olimpijskiego i chatki z gówna zbudowane przez związki, komitety i zarządy, ale wstydu nie ma.
#WinterMediolan
bo nasi mieli realną szanse na choćby otarcie się o podium. Chciałbym zobaczyć Twittera podczas występów naszych zimowych sportowców na igrzyskach w latach 90.
#WinterMediolan
Widzę sporo narzekania na występy Polaków na igrzyskach #WinterMediolan ale jako pierwszy w kolejce do szydery uważam, że są całkiem dobre, a może nawet i więcej niż całkiem. Kilka medali, kilka dobrych miejsc, kilka konkurencji, które warto było pooglądać,
Podobno na Haiti dzisiaj spora afera o system szkolenia. Kibice są niezadowoleni, że występujący w biegu narciarskim na 10 km Haitańczyk wyprzedził Polaka tylko o dwa miejsca.
#WinterMediolan
Dobry w short tracku byłby ten polski taksiarz co prowokuje kolizje i wyłudza kasę z ubezpieczenia. Jeździłby na stłuczkę, wywalał się i warunkowo awansował do kolejnych biegów.
Natalii Maliszewskiej zabrakło doświadczenia i wywaliła się tak po prostu.
#WinterMediolan