Odnosząc się jeszcze do drugiego akapitu, w którym prof. Grabowska porównuje wybór sędziego TK do przyjęcia na studia osoby bez świadectwa maturalnego, proponuję zastosować tę samą logikę do "pontyfikatu" pana Nawrockiego.
Art. 129 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że ważność wyboru prezydenta stwierdza Sąd Najwyższy.
Tymczasem ... uchwałę w tej sprawie podjęła Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której status jako sądu ustanowionego ustawą został zakwestionowany w orzecznictwie ETPCz i TSUE 🤷♂️
Co więcej, sama PKW wskazywała na nieprawidłowości wymagające oceny sądowej oraz konieczność rozpoznania sprawy przez skład NIEBUDZĄCY wątpliwości co do niezależności.
Skoro więc, według prof. Grabowskiej, nie można dopuścić do objęcia stanowiska osoby, której procedura wyboru budzi zastrzeżenia, to dlaczego ten sam rygor nie miałby obowiązywać w przypadku wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej?
Przypomnę, że złożenie przysięgi z art. 130 Konstytucji nie konwaliduje samo przez się ewentualnych wad wcześniejszej procedury wyborczej.
Nie przesądzam tutaj o nieważności wyboru Nawrockiego. Pytam jedynie, dlaczego tak stanowczo domagacie się przestrzegania wszystkich wymogów proceduralnych wobec sędziów TK, podczas gdy poważne zastrzeżenia dotyczące konstytucyjnej kontroli ważności wyboru samego prezydenta najwyraźniej przestają mieć dla Was znaczenie.
Czyżby wymagania konstytucyjne obowiązywały wyłącznie tych, których nie popieracie politycznie?
Ciekawe...
Panie Szefernaker, rozumiem, że właśnie tak w praktyce wygląda zapowiadane przez Kancelarię Prezydenta tak zwane tonowanie emocji, kończenie wojny politycznej i budowanie odporności państwa?
Bo Pański wpis jest właściwie modelowym przykładem ogłoszenia wojny politycznej -dodam, ze przez tę rzekomo bezpartyjną i ponadpartyjną Kancelarię. 🤦♂️🤦♂️
Zaczyna Pan od emocjonalnej historii o człowieku, który przejechał pół Polski, aby oddać na Pana głos. W porządku. Może tak było ...
Tylko że chwilę później z tej jednostkowej historii przechodzi Pan do bardzo daleko idących ocen całego państwa. Przypomnę- pisze pan to jako szef gabinetu Prezydenta RP.
Donald Tusk zostaje nieuczciwym akwizytorem, obecna Polska państwem chaosu, drożyzny i braku sprawczości, a działania organów państwa sprowadza Pan do sugestii o politycznych zarzutach i aresztowaniach.
To już nie jest opowieść o odpowiedzialności za państwo. To klasyczny przekaz mobilizacyjny.
Co więcej, kończy go Pan właściwie bez żadnych niedomówień:
„Za rok […] odsuniemy rząd Donalda Tuska od władzy”.
I znowu- pisze to szef Gabinetu Prezydenta RP, jednocześnie przypominając, że był szefem zwycięskiej kampanii Karola Nawrockiego - kandydata OBYWATELSKIEGO.
Proszę więc później nie opowiadać Polakom, że to wy stoicie ponad politycznym sporem, a wojnę polityczną prowadzi wyłącznie rząd.
Przecież wy za każdym razem gubicie się we własnych wpisach. 🤦♂️
Bo sam pan właśnie opisuje własną działalność jako przygotowanie do politycznej mobilizacji mającej doprowadzić do odsunięcia obecnego rządu od władzy.
To jest zwykłe budowanie konfliktu politycznego i mobilizowanie własnego elektoratu przeciwko rządowi. I właśnie dlatego przypomnę Panom wypowiedź, którą obiecałem konsekwentnie przypominać.
Po jakimś czasie wyskakuje Pan Bogucki czy tam Nawrocki i mówi, że Prezydent jest od tonowania nastrojów, uspokajania, budowania mostów etc
Przecież jeszcze niedawno słyszeliśmy, że pan Nawrocki "nie chce Polski nieustannej wojny politycznej", że rząd powinien przestać zajmować się polityczną wojną i że potrzebujemy odpowiedzialności oraz działania ponad podziałami.
Naprawdę?
To kto tę wojnę każdego dnia podsyca?
Kto przedstawia niemal każdą decyzję rządu jako zagrożenie dla państwa?
Kto buduje przekaz o chaosie, bezradności, politycznych represjach i konieczności odsunięcia przeciwników od władzy?
A później wychodzi przed kamerę i mówi, że problemem Polski jest wojna polityczna.
Nie, Panie Szefernaker.
Nie można jednego dnia porównywać premiera do nieuczciwego akwizytora, przedstawiać państwa jako pogrążonego w chaosie, sugerować polityczny charakter działań organów ścigania i zapowiadać mobilizację w celu odsunięcia rządu od władzy, a następnego dnia występować w roli środowiska zatroskanego eskalacją politycznego konfliktu. Przecież to brzmi jak paranoja a nie poważna polityka.
Wasza własna narracja rozjeżdża się każdego dnia. Nie wiem, jak potraficie później wyjść do ludzi i tak swobodnie zmieniać przekaz w zależności od pory dnia.
To właśnie o tym pisałem.
Najpierw eskalacja, potem apel o spokój.
Najpierw polityczna konfrontacja, potem poza arbitra stojącego ponad sporem.
Najpierw codzienna mobilizacja przeciwko rządowi, potem pretensje, że w Polsce trwa wojna polityczna.
I jeszcze jedno.
Sprawne państwo rzeczywiście nie mierzy się liczbą zarzutów czy aresztowań.
Ale również nie mierzy się tym, czy osoby sprawujące władzę albo wcześniej ją sprawujące są chronione przed odpowiedzialnością.
Samo użycie słów "polityczne zarzuty i aresztowania", powtarzanych za każdym razem, gdy zarzuty padają pod adresem polityka prawicy, nie zastępuje dowodu, że rzeczywiście miały one charakter polityczny.
Dlatego będę przypominał Panom tamtą wypowiedź za każdym razem, kiedy z Kancelarii Prezydenta usłyszę kolejną opowieść o potrzebie zakończenia politycznej wojny.
Słów nie da się unieważnić tylko dlatego, że następnego dnia zmienił się przekaz dnia.
Panie Nawrocki, doprawdy trudno już traktować te pańskie wypowiedzi poważnie, przypominają coraz bardziej wypowiedzi Trumpa.
Przed chwilą publicznie deprecjonował Pan marszałka Sejmu, sprowadzając go do roli zastępcy Donalda Tuska, a teraz opowiada Pan o dialogu ponad politycznymi podziałami i dobru Ojczyzny. Nie dostrzega Pan w tym żadnej sprzeczności?
Co więcej, z Pańskiej wypowiedzi można wywnioskować, że na rzeczywisty dialog z rządem liczy Pan dopiero po wyborach w 2027 roku. Czyli problemem nie jest brak możliwości porozumienia, lecz fakt, że obecny rząd nie odpowiada pańskim politycznym oczekiwaniom?
Proszę sobie przypomnieć, że nie został Pan wybrany po to, aby oczekiwać na powstanie dogodnej dla siebie większości parlamentarnej. Konstytucja nie przewiduje zawieszenia współpracy między organami państwa do czasu kolejnych wyborów.
Pańskie zapewnienie, że dialog jest "jedyną ideą", która Panu przyświeca, jest kuriozalne. Bo obserwując Pańskie wypowiedzi i sposób traktowania politycznych przeciwników, trudno oprzeć się wrażeniu, że chodzi raczej o dialog prowadzony wyłącznie na pańskich warunkach.
Myślałem, że dobro Rzeczypospolitej nie zaczyna się w 2027 roku. I nie zależy od tego, czy Polacy wybiorą rząd, który będzie się Panu podobał🤦♂️
To niedorzeczne.
Naprawdę tak trudno to zrozumieć?
Panie Bogucki, naprawdę proszę się w końcu opamiętać.
Donald Tusk jest premierem Rzeczypospolitej Polskiej. To, co Pan o nim wypisuje jako szef Kancelarii Prezydenta, nie zostaje na Pańskim partyjnym podwórku. To idzie w świat. 🤦♂️
Pan nie jest odklejonym od rzeczywistości, najwspanialszym władcą świata Donaldem Trumpem, żeby publiczne poniżanie przedstawicieli własnego państwa traktować jako metodę prowadzenia polityki.
Kolejne wpisy, kolejne wywiady, ciągle ten sam kierunek- premier, rząd, premier, rząd. W pewnym momencie przestaje to wyglądać jak rzeczowa krytyka polityczna, a zaczyna jak jakaś osobista obsesja.
I napiszę panu, że jest w tym jeszcze jeden problem - Donald Tusk ma swoją pozycję i renomę międzynarodową. Pańskie wpisy jej nie odbierają. Za to bardzo skutecznie wystawiają świadectwo Panu i Kancelarii, którą Pan reprezentuje.
Pisząc o premierze Polski jak o oszuście i kłamcy, nie ośmiesza Pan Tuska. Ośmiesza Pan siebie i swoje otoczenie.
Trochę powagi. W końcu.
Ktoś tu naprawdę igra z ogniem. Mam dość tej bezczelnej arogancji, naginania prawa i traktowania Konstytucji jak prywatnej instrukcji obsługi Pałacu Prezydenckiego, którą można dowolnie poprawiać ołówkiem.
Kancelaria Prezydenta poucza sędziów TK o braku podstawowej wiedzy. Imponująca pewność siebie, zwłaszcza że jej autorzy najwyraźniej nie odróżniają „wobec” od „w obecności”. Z tej językowej ekwilibrystyki próbują wyprowadzić prawo prezydenta do decydowania, kto nadaje się na sędziego Trybunału.
Przypomnę panom z Pałacu coś elementarnego. Sędziów TK wybiera Sejm. Nie Nawrocki, nie jego doradcy, nie koledzy z Nowogrodzkiej. Prezydent nie jest komisją kwalifikacyjną ani instancją odwoławczą. Nie podoba mu się wybór Berka? Trudno. Konstytucja nie przewiduje prezydenckiego kaprysu.
Tymczasem wokół TK polityczne wiece, po korytarzach kręcą się politycy, a uczestnikom protestów serwuje się opowieści o obronie praworządności. Ci sami ludzie, którzy przez lata traktowali Trybunał jak polityczny łup, dziś pozują na jego obrońców. Brakuje tylko tablicy pamiątkowej ku czci własnej hipokryzji.
Najbardziej oburza mnie postawa Nawrockiego. Człowiek zobowiązany do stania na straży Konstytucji zachowuje się, jakby mógł sam dopisywać sobie kompetencje. Jego Kancelaria zamiast szukać rozwiązania prawnego, publicznie obraża sędziów wybranych przez Sejm. Uzurpacja w urzędowym garniturze pozostaje uzurpacją.
Świat patrzy. Polska już płaciła cenę za polityczne podporządkowywanie instytucji państwa. Naprawdę chcemy znowu tłumaczyć Europie ten żenujący spektakl?
Panowie z Kancelarii Obłąkanych, zanim zaczniecie wystawiać innym świadectwa z wiedzy o prawie, sprawdźcie własne kompetencje. Bo wygląda na to, że największy problem z rozumieniem Konstytucji macie właśnie wy.
Konstytucja to nie regulamin prywatnego folwarku Nawrockiego. A Polska nie jest jego własnością.
#InstytutPrawdy