Apeluję do moich koleżanek i kolegów o chwilę oddechu i łyk zimnej wody. Wróg jest w innym miejscu, a widząc tego rodzaju publiczne dyskusje, zaciera ręce. Czy naprawdę chcemy dostarczać naszym oponentom powodów do satysfakcji?
W naszej partii są niestety tacy, którzy tę partię rozbijają, i są tacy, którzy dążą do tego, by nasze środowisko trwało i umacniało się. Trzeba jednak wciąż wierzyć, że istnieje możliwość porozumienia. Tylko zjednoczeni wygramy, a Polska potrzebuje dzisiaj realnego planu naprawy i strategii rozwoju na przyszłość. Polacy nam nie wybaczą, jeśli zaprzepaścimy tę szansę.
Uchwalone reguły i decyzje Prezydium Komitetu Politycznego z 15 lipca br. obowiązują, ale nie oznacza to, że aktywność obecnych członków stowarzyszenia nie może przybrać innego, wewnątrzpartyjnego charakteru. Potrzebna jest tylko dobra wola i brak publicznych kłótni.
paradoks mundialu: o trzecie miejsce walczyły drużyny które umieja strzelać. O złoto walczą dwie bandy hiszpańskojęzycznych jełopów które nawet jednego gola nie strzelą
paradoks mundialu: o trzecie miejsce walczyły drużyny które umieja strzelać. O złoto walczą dwie bandy hiszpańskojęzycznych jełopów które nawet jednego gola nie strzelą
Raz miałem tam przesiadkę na pociąg do Kabulu. Pamiętam, że słuchałem wtedy na słuchawkach pewną piosenkę Kultu z nazwą jakiegoś kraju położonego w centralnej Europie, w Dorzeczu Wisły i Odry, ze stolicą w Warszawie, w tytule.
Odyseja Nolana to kino monumentalne - prawdziwie wzruszyła mnie szczególnie scena, w której Odyseusz po raz ostatni przed podróżą żegna się z królem Agamemnonem
to ciekawe że na "Kursku" mieli strefę rekreacji z czytelnią, siłownią, minizoo, sauną, pewnie też pijalnią wódki. Marynarze musieli mieć tam naprawdę komfortowe warunki. To ważne. w długich miesiącach pod wodą
Wczoraj kolega mi powiedział że planuje larpować autystę zafascynowanego okrętami podwodnymi. Właśnie podesłał mi ciekawy dokument. Liczę że ten larp się rozwinie i wkrótce będziemy razem grać w symulatory okrętów podwodnych i pić ubooty.
Zgadzam się. Lepiej poświęcić czas na darmowy dokument w serwisie YouTube pt. "Kursk" o największej katastrofie okrętu podwodnego.
A pieniądze zamiast wydać na bilet - przepić.
Nie idźcie na „Odyseję”. Ten film obraża widza.
„Odyseja” Christophera Nolana to nie jest film o Grekach. Dzieło wiele obiecuje, ale niczego nie daje. Nieledwie trzy godziny to czas, który lepiej wykorzystamy odmawiając różaniec – albo czytając jakiś platoński dialog.
Każdy, kto dotyka wielkich dzieł Hellenów, dotyka świętości – niezależnie, czy jest człowiekiem wierzącym w Boga, czy wyznawcą kultu człowieka. W każdym przypadku to właśnie w Helladzie bije fons et origo prawd, którym hołdują i którym poświęcają życie.
„Odyseja” w ogóle nie myśli po grecku. Myśli współcześnie – i to na bardzo niskim poziomie. Być może ktoś będzie zachwalać techniczną, aktorską albo wizualną stronę tego filmu. Nie znam się na tym i też niewiele mnie to interesuje – nie szukam w kinie rozrywki, ale inspiracji intelektualnej. Tej nie da się tu znaleźć.
Gdyby chociaż, rzuciwszy w diabły Prawdę i Dobro, Nolan sięgnął chociaż do helleńskiego piękna i pokazał naszej nikczemnej rzeczywistości grecką estetykę harmonii… Tego jednak nie czyni. Świat „Odysei” jest brzydki – programowo. Reżyser przetyka swój film narracją o zmierzchu cywilizacji (płytką, dodajmy) i stara się uczynić obraz adekwatnym do tego zmierzchania.
Wszystko jest tu szare, brudne i umierające. To zbrodnia na greckiej epice – „Odyseja” jest przecież dziełem literacko pięknym, byłoby zatem właściwe, by jej filmowa adaptacja starała się jakoś to piękno naśladować. Nic z tego.
Grecki geniusz filozoficzny, artystyczny, religijny i naukowy mógłby, sądzę, dać naszej podupadającej cywilizacji jakieś tchnienie nadziei, a „Odyseja” Nolana mogłaby pełnić w tym potencjalnie „katechonicznym” dziele istotną rolę. Nie pełni jednak, a traktując helleńską świętość jako zwyczajność sama staje się częścią problemu, o którym nieudolnie chce opowiadać.
Więcej - w PCh24
Wczoraj kolega mi powiedział że planuje larpować autystę zafascynowanego okrętami podwodnymi. Właśnie podesłał mi ciekawy dokument. Liczę że ten larp się rozwinie i wkrótce będziemy razem grać w symulatory okrętów podwodnych i pić ubooty.