Precz z Karolem dyktatorem!
Dzisiaj Karol Nawrocki ogłosił, że Maciej Berek nie jest sędzią. Można by przejść do porządku dziennego nad tym wygłupem, ale pokazuje jak obecny mieszkaniec Pałacu Namiestnikowskiego (swoją drogą jeszcze nigdy stara nazwa Pałacu Prezydenckiego tak bardzo nie pasowała do mieszkańca) traktuje swoją rolę. Otóż Karol Nawrocki i jego ekipa uważa, że wszystkie obowiązki Prezydenta RP opisane w Konstytucji i ustawach, które mają charakter ceremonialny dają mu prawo do ostatecznego zatwierdzania lub nie osoby, którą ma powołać lub od której ma przyjąć przysięgę.
Gdyby ta interpretacja się utrwaliła to mielibyśmy nie system prezydencki ale zalegalizowaną dyktaturę lub monarchię absolutną. Zobaczcie Państwo co byłoby, gdyby potraktować interpretację Nawrockiego jako obowiązującą.
Po pierwsze żadne prawo nie obowiązywałoby inne niż to, które zatwierdziłby Nawrocki. Nie mówię tutaj o prawie weta, bo ono jest opisane w Konstytucji. Mówię tutaj o sytuacjach, gdyby weto zostało przełamane albo gdyby TK nie uznał zarzutów Nawrockiego do ustawy. Wprawdzie Konstytucja mówi, że w ciągu 7 dni od przełamania weta Prezydent podpisuje ustawę, ale brak jest jakichkolwiek (poza impeachmentem do którego potrzeba 2/3 głosów) środków prawnych aby go do tego zmusić. Jeżeli może odmówić przyjęcia przysięgi od sędziego TK i bezczelnie twierdzić, że póki jej nie przyjmie, to sędzia nie jest sędzią, to może i odmówić podpisania prawa.
Po drugie rząd i ministrowie byliby powoływani wyłącznie za zgodą Prezydenta. Wprawdzie art. 154 Konstytucji stanowi, że Prezydent powołuje wybranego przez Sejm premiera, a na jego wniosek ministrów, ale skoro nie powoła, to mógłby twierdzić, że nadal urzęduje premier desygnowany przez niego nawet jeśli nie uzyskałby większości sejmowej. Ta zmiana oznaczałaby, że władzę wykonawczą w praktyce powołuje Prezydent, a nie Sejm wybrany w wyborach powszechnych. Przy Nawrockim mogę sobie absolutnie wyobrazić taki scenariusz, że KO wygrywa wybory i mamy większość, ale premierem zostaje Morawiecki, a następnie po dwóch tygodniach Sejm powołuje Tuska na premiera, ale Nawrockiemu Tusk się nie podoba i go nie powołuje.
Podobnie bez zgody Prezydenta nie można by powołać nikogo na sędziego, oficera, generała, ambasadora, nadać profesurę, obywatelstwo, medale itd.
Takie kompetencje oznaczałyby radykalną i gruntownie proprezydencką zmianę Konstytucji. Dzisiejszy konflikt wokół TK to tak naprawdę konflikt o to, czy rząd po wyborach 2027 będzie wskazywany przez Sejm, czy przez Nawrockiego.
Panie Nawrocki mam nadzieję, że moje słowa dotrą do Pana. To co Pan proponuje to jest zmiana Konstytucji dokonywana metodą faktów dokonanych. Jasno Panu mówię, że my się na Pana dyktaturę nie zgodzimy. Konstytucja jest umową społeczną, która każdemu organowi władzy publicznej nadaje określone uprawnienia i obowiązki. Jeżeli Pan proponuje zmianę tej umowy, to są ku temu właściwe procedury. Jeżeli Konstytucja się nie zmieni, to Pana rola nie ma charakteru dyktatorskiego ale w większości ceremonialny. Wybij Pan sobie z głowy abyśmy zgodzili się na podporządkowanie pod dyktat. Ostrzegam też Pana, że podążanie ścieżką prawną, którą Pan lansuje, zaprowadzi Pana na manowce. Taka interpretacja oznacza faktyczny zamach stanu, bo zamachuje się Pan na konstytucyjny organ jakim jest TK i tworzy Pan sobie podstawy prawne pod zamach na rząd.
I na koniec. To Polacy będą decydować o tym, kto będzie rządził po 2027 roku. Zrobią to w wyborach powszechnych na jesieni przyszłego roku. I nikt i nic nie odbierze im tego prawa. Jedyne zaś do czego może doprowadzić Pańska postawa, to zaostrzenie relacji społecznych, wzajemne przepychanki, a nawet wybuch przemocy. Bierze Pan to na swoją odpowiedzialność. My nogi nie odstawimy.
Trump wszędzie mówi, że to on zrobił Nawrockiego prezydentem. To jest akurat prawda. I nie chodzi mi tutaj o jawne wspieranie go w kampanii, wsparcie na CPAC ani o algorytmy Muska. Chodzi mi o to co Trump zrobił dla Nawrockiego po wyborach… Kiedyś przyjdzie czas o tym opowiedzieć.
Dlatego Nawrocki nie piśnie słowa przeciwko swojemu „twórcy”. A dzisiaj już widać, że wraz z Trumpem zaczyna wspierać otwarcie Rosję (a w Polsce partię Rosji czyli Brauna).
Nawrocki razem z Trumpem podąża ścieżką zdrady najbardziej podstawowych interesów Polski.
Pan @NawrockiKn stwierdził, że nie widzi wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Nie widzi też problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii. Dzięki za szczerość.
Straszne! Trump próbuje wymusić na Europie wstrzymanie pomocy dla Ukrainy. To jawna zdrada! Trump staje się powoli naszym wrogiem. Jego akolici Nawrocki, Bogucki, Bielan od trzech dni nie potrafią nawet jednym słowem odciąć się od zdrady Trumpa.
W przeciwieństwie do twojego guru nigdy nie byłem w Rosji. Swoją drogą to ciekawe, że Karol Nawrocki przebywał w Moskwie już po inwazji na Krym. Ciekawe co tam robił, prawda? Ponoć umawiał go tam Cenckiewicz. Kiedyś przyjdzie czas zapytać z kim.
Wyroki, postanowienia, zarządzenia wydają konkretne osoby. Mają imiona, nazwiska i konkretną drogę zawodową. Ich dane widnieją na wokandach sądowych i w treści wydawanych orzeczeń. Mówimy o niezależnej prokuraturze i niezawisłych sądach. To łącznie jakieś 16 tysięcy osób. Wszyscy razem i z osobna - są niezależni i niezawiśli?
Dlatego dobrze, że postanowienie o wydaniu listu żelaznego Romanowskiemu ma konkretne nazwisko. Bo odpowiedzialność sędziów i prokuratorów za podejmowane przez nich decyzje - NIE JEST ZBIOROWA. Neosędzia Konrad Mielcarek z warszawskiego sądu okręgowego ponosi ją indywidualnie.
Żyjemy w kraju, w którym prezydentem jest niepoliczony w głosowaniu człowiek. W którym werdykty sądowe wydaje nielegalny sędzia. W którym Trybunał Konstytucyjny łamie konstytucję na zlecenie jednego człowieka. W którym partie polityczne rozdają sobie majątek państwowy w postaci willi i pieniędzy. W którym przestępca może być ułaskawiony, choć nie został skazany. Takich paranoi jest bez liku. Wydaje się, że to jest nie do uprzątnięcia. Nie za tego pokolenia.
Orzeczenie w sprawie Romanowskiego jest delikatnie mówiąc niezbyt mądre, bo zachęca wszystkich podejrzanych do natychmiastowej ucieczki do Naddniestrza i wysyłania wniosków o list żelazny. Jeżeli takie orzeczenie utrzymałoby się to grozi całkowity paraliż wymiaru sprawiedliwości. Nie mówiąc o tym, że orzekanie przez sąd o niekonstytucyjności przepisów wprowadzonych przez Ziobrę i Romanowskiego o konieczności uzyskania zgody prokuratury na list żelazny jest o tyle słabe, że przecież listu żelaznego nie ma w Konstytucji, więc jak orzec na jej podstawie zasady jego wydawania? Osobiście uważam, że kuriozalne orzeczenie. I pewnie upadnie z hukiem w Sądzie Apelacyjnym.
Można było nasyłać służby, fabrykować oskarżenia, odwoływać ze stanowisk faksami i szczuć w usłużnych mediach. Nie dało się jednak złamać człowieka, który ma moralny kręgosłup.
Z ogromną osobistą satysfakcją i dumą wręczyłem dziś Odznakę Honorową za Zasługi dla Wymiaru Sprawiedliwości sędzi Beacie Morawiec.
Pamiętamy jesień 2017 roku, gdy ówczesny minister faksowym dekretem odwoływał sędzię Beatę Morawiec z funkcji prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie. Nie ugięła się ani na milimetr. Nie podpisała list poparcia do neo-KRS. Nie brała udziału w politycznych konkursach awansowych. Otwarcie broniła każdego szykanowanego sędziego i wytoczyła byłemu ministrowi sprawiedliwości proces o ochronę swoich dóbr osobistych.
Z dniem 1 września sędzia Morawiec przeszła w stan spoczynku po ponad trzech dekadach nienagannej służby Rzeczypospolitej.
Ta odznaka to nie jest zwykła formalność. To twarde świadectwo wierności i zapisom Konstytucji.
Beato, dziękujemy za Twoją niezłomność. Przywracanie praworządności zaczyna się od oddania szacunku tym, którzy nigdy nie stchórzyli.
Ja nie wiem dlaczego wszyscy zakładają, że Rada Ministrów ma się zgodzić na przejęcie TVN? A niby jakie są za tym argumenty? Przepisy ustawy o ochronie niektórych inwestycji z 2015 roku oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z grudnia 2024 (Dz.U. 2024 poz. 1892) są jasne: bez zgody Rady Ministrów wszelkie zmiany władz spółki TVN S.A. są nieważne z mocy prawa.
Wygrałam proces z Wirtualną Polską
Dwa lata temu pozew przeciwko mnie o naruszenie dóbr osobistych złożyła Wirtualna Polska Media SA. (wydawca portalu wp. pl) oraz Wirtualna Polska Holding S.A.
Chodziło o materiał na moim You Tubie „Wirtualna Polska i kasa od Ziobry”. Mówiłam w nim o sprawie tekstów publikowanych pod pseudonimem Krzysztof Suwart i o prawie odbiorców do wiedzy, kto i w jakich okolicznościach przedstawia im różne treści jako „dziennikarstwo”. Krytykowałam wprowadzanie w błąd opinii publicznej i mówiłam o potężnym konflikcie interesów.
Moja krytyka, choć ostra, miała na celu wprowadzenie do debaty publicznej wysokich standardów i przejrzystości - odbiorcy mają prawo wiedzieć kiedy dany materiał jest naprawdę materiałem dziennikarskim, a kiedy udaje materiał dziennikarski, w rzeczywistości realizując inne cele.
Osobiście odebrałam ten pozew jako typowy SLAPP, próbę zamknięcia mi ust - zniechęcenia do krytyki tego typu poczynań i szerzej - zabierania głosu w sprawie tak ważnej dla opinii publicznej. Odebrałam go także jako uderzenie w moich widzów i słuchaczy, którzy w ramach przysługującej im wolności słowa mają prawo do zapoznania się z jak najszerszym spektrum opinii.
Wydawca portalu Wirtualna Polska i Holding Wirtualna Polska S.A. domagały się ode mnie bardzo rozbudowanych przeprosin i wpłaty aż 50 tysięcy złotych na cel społeczny.
Jednak dziś, po dwóch latach procesu, sąd przychylił się do mojego wniosku i oddalił powództwo w całości jako niezasadne.
To rozstrzygniecie jest dla mnie niezwykle ważne, nie tylko z mojego powodu ale przede wszystkim dlatego, że przyczynia się do podniesienie standardów debaty publicznej.
Dziennikarze i publicyści muszą mieć prawo do swobodnego stawiania także bardzo trudnych i niewygodnych pytań nie tylko politykom, ale i największym, wpływowym mediom - zwłaszcza w kwestiach dotyczących ich przejrzystości i wiarygodności i muszą mieć prawo do krytyki i nieskrępowanego głoszenia swoich opinii.
Jednocześnie nie chcę przypisywać dzisiejszemu wyrokowi znaczenia, którego nie znamy jeszcze z jego uzasadnienia - bo na nie czekamy.
Na pewno jednak daje mi on wolność do zabierania głosu w tej sprawie. I za to dziękuję.
Serdecznie dziękuję także kancelarii mecenasa Romana Giertycha, a także mecenasowi Krystianowi Lasikowi, za prowadzenie mojej sprawy, za poświęcony czas i wykonaną na najwyższym poziomie pracę - nie tylko na moją rzecz, ale na rzecz obrony wolności słowa. Jestem za tę pomoc bardzo wdzięczna.
Dziękuję także wszystkim, w tym moim widzom i słuchaczom, którzy przez te dwa lata bardzo mnie wspierali.
Przykład sędziego federalnego z USA, Timothy Kelly'ego, który NAKAZAŁ Trumpowi przywrócenie akredytacji dziennikarzom CNN, MSNBC i POLITICO, to jest przykład powodu, dla którego Kaczyński postanowił zdewastować TK, SN i w ogóle aparatu prawa i sądownictwa, aby nikt mu nie kazał wycofać się z niekonstytucyjnej ustawy i łamania prawa. Aby nigdy mu nie stanął na drodze sędzia Timothy Kelly, czyli w polskiej wersji Igor Tuleya. Dlatego Tuleya, Juszczyszyn i @w_zurek są bohaterami bliskimi mojemu sercu.
W budynku, który powinien stać na straży Konstytucji, urządzono bezprawne blokady, upokarzające kontrole i złośliwy mobbing wobec legalnie wybranych sędziów. Urzędnik państwowy nie ma prawa stawiać się ponad prawem, a bramy Trybunału nie są bramami prywatnej twierdzy.
Prokuratura przedstawiła dziś zarzuty karne dwóm funkcjonariuszom z al. Szucha: Dyrektor Kancelarii TK Zofii H. oraz Komendantowi Straży Trybunalskiej Piotrowi P.
Sędziów legalnego Trybunału upokarzano rewizjami, odcinano od gabinetów, a 14 lipca fizycznie zablokowano im wejście do pracy w środku godzin urzędowania. Z premedytacją uniemożliwiono im dostęp do akt, gabinetów i pensji, jawnie depcząc wiążące zabezpieczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Każdy, kto wykonuje bezprawne polecenia polityczne i niszczy fundamenty państwa prawa, musi liczyć się z odpowiedzialnością karną.
https://t.co/jBYD7GgwpB
Ponad 8,4 miliona złotych z Polskiej Fundacji Narodowej poszło na ukryte finansowanie kampanii politycznych PiS i Solidarnej Polski. Nowe fakty w śledztwie ws. „Sprawiedliwych Sądów” pokazują skalę bezczelnego drenowania publicznych środków.
Byłym członkom zarządu Solvere przedstawiono poważne zarzuty (https://t.co/PGamUKARkJ. art. 296 k.k.), a grożąca im kara to nawet 10 lat więzienia. Państwo krok po kroku rozlicza polityczną hucpę.
https://t.co/WUr7Ws730J