Wczoraj był jeden z najładniejszych dni świątecznych jaki miałem w życiu …
Dziś niestety choroba mnie pokonała i nie mogłem pojechać do Mamy Cympli… czego bardzo żałuje
@krzysztofbosak Nazwiesz mnie hejterem …
Inni wręcz napiszą … nie powinieneś tak …
A ja napisze wprost naziolu
Nie masz pojęcia o Świętach … żadnych
Zatem w dupe sobie wsadź życzenia z cała rodzina małych nacjonalistów
Już w styczniu 2021r. Ziobro próbował przepchnąć tzw. "ustawę wolnościową", w ramach której pięcioosobowa Rada Wolności Słowa miała czuwać nad przestrzeganiem "wolności słowa" w internecie, a prokurator decydowałby o natychmiastowym blokowaniu niewygodnych treści. Morawiecki natomiast pracował nad własną nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, w której sam sobie przyznawał prawo do blokowania przekazu w sieci. I tylko konflikt pomiędzy Ziobrą i Morawieckim oraz przepisy unijne, pod które podlegają tacy giganci jak Facebook czy You Tube, zablokowały PiSowski marsz po sieć. Jak ja się wtedy bałam.. Już wtedy wyraźnie było widać, że sieć jest potęgą. A wolność przekazu ratowali i nieśli w Polskę jej zwykli użytkownicy. To za takimi platformami jak FB, Twitter, czy Tik Tok krył się agitacyjny sukces każdego protestu, marszu, wyborczej frekwencji i zwycięstwa. Nie bez powodu właśnie nas PiS chciał skutecznie zaorać. Już się nie boję. Ale z rosnącym zażenowaniem obserwuję, że dziś największymi orędownikami PiSowskich ustaw i zamordyzmu byliby ci, którym w zawodową, dziennikarską misję wpisano wolność słowa. I nawet jeśli zabrzmię nieco buńczucznie, jesteście skończeni. Mamy własnych bohaterów, a was znamy od podszewki. Nie podzielicie nas i z naszą siecią nie wygracie.
Musimy pamiętać o tym, że te dzisiejsze wpisy Twardowskiego (kumple Moralesa) i Jadczaka (fanatycy spod znaku #SilniRazem ) to nie jest przypadek. Chodzi głównie o to, żeby osłabić w sieci siłę zwolenników #KO poprzez stworzenie wrażenia, że jest to jakaś zorganizowana niebezpieczna grupa na X, z którą lepiej nie mieć nic wspólnego. Doskonale pamiętamy, jak właśnie dzięki twitterowiczom, tylko połowicznie udała im się wspólna akcja zniszczenia redaktora Lisa, za co do dzisiaj się na nas mszczą. Na szczęście już praktycznie nikt nie ma złudzeń, o co im tak naprawdę chodzi. Wesołych Świąt, kochani! ❤️✌️
Mam wrażenie, ze „niektore dziennikarzyny” maja problem z tym, ze ich nazwisk nie ma w mediach publicznych - czytaj nie dostali etatu i nadal musza rzeźbić w gownie …