Już bardziej na spokojnie kilka słów
Wiedziałem: dlaczego nie zestrzelono?
Najprostsza odpowiedź: bo nie jesteśmy w stanie wojny.
Co się robi na wojnie?
1. Zamyka się przestrzeń powietrzną nad państwem. Tylko specjalne loty i specjalne zezwolenia na loty w szczególnych warunkach. Latają służby państwowe, wojsko, LPR, SG, Policja, w ścisłej wojskowej koordynacji. Cywilni kontrolerzy mają wolne, albo idą w kamasze, choć specyfika kierowania lotami wojskowymi, grupowymi, przechwyceniami, itp. to rzecz w której trzeba by ich wyszkolić. Oczywiście sto razy łatwiej niż człeka z ulicy.
Aerokluby, użytkownicy prywatni, przewoźnicy, agro, zagranica - stoi. Nie ma. Zaorane.
2. Wyprowadza się wszystkie jednostki przeciwlotnicze i stawia na pozycjach polowych. Komuś w rzepaku, a komuś za lasem, na łące - krowy won. I codziennie manewr na nowe pozycje. Gąsienicami lub ciężkimi na kołach. Po polach, po zbożu, ziemniakach i pietruszce.
3. Samoloty myśliwskie dyżurują w powietrzu w wyznaczonych strefach, tankowiec wspiera. Co wlatuje to kraju, a będzie tego dużo na wojnie, walimy jak leci. Komuś spadnie na dom, komuś rakieta rozpieprzy stodołę. Tu zginą ludzie i tam. Ale oczywiście więcej będzie ginąć od trafień pocisków czy dronów, bo wszystkiego zestrzelić się nie da. Codziennie coś gdzieś będzie trafiać, a od czasu do czasu komuś przez okno wleci własna rakieta przeciwlotnicza i rozwali coś więcej, niż meblościankę.
Ale jest pokój. Nie walimy salwami do wszystkiego co się rusza w powietrzu aż wióry lecą, nie rozstawiamy baterii rakiet wzdłuż granicy, i pozwalamy na wiele różnych lotów nad Polską.
W takich warunkach nie strzelamy do wszystkiego co nie odpowiada na sygnały identyfikacji. Oczywiście w zaistniałej sytuacji był to na 90 procent pocisk. NA DZIEWIĘĆDZIESIĄT... A co jak nie?
Dlatego jest wymóg wzrokowej identyfikacji (VID - Visual ID). Jest noc, więc normalnie się nie da, ale F-16 ma zasobnik celowniczy Sniper. Jak przechwyci radar, to może go slejwnąć (slave mode - zakres "niewolniczy", kiedy radar odwraca układ optyczny zasobnika na cel który sam widzi) jego termowizorem na wskazany kierunek. Wąski szpaler powiększonego obrazu trafia na ekran w kabinie, albo z kamery pracującej w podczerwieni, albo z telewizyjnej jak się da. Pilot patrzy i widzi: dobra, pocisk, strzelamy?
W czasie pokoju są sektory, tu strzelamy, bo pusto, a tu nie - bo wiocha obok wiochy, albo miasto. Z tego co powiedział Dowódca Operacyjny gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, to do identyfikacji zabrakło 1-2 minut i zapewne padła by komenda na zestrzelenie, bo 2,5 minuty lotu pocisku dalej na zachód jest Kraśnik, a w nim zakład zbrojeniowy. Choć pocisk nie leciał dokładnie w tamtym kierunku, według wróżenia z fusów na podstawie ukraińskiej mapy (na ile prawdziwej? Wygląda git, ale pewności nie ma) pocisk leciał od strony Lwowa i zmierzał w kierunku tak między Opole Lubelskie - Kazimierz Dolny. Nad Lwowem zestrzelono sporo tych pocisków, bo poszło ich na rejon miasto sporo. Tego też gonił ukraiński myśliwiec, ale nie zdążył, musiał odejść na 20 sekund przed polską granicą, bo by wleciał do nas.
Polski samolot właściwie wychodził na pozycje do identyfikacji i strzału, ale w tym momencie pocisk spadł sam z siebie.
Rozważałem trasę w kierunku Kaśnika, ale wtedy poszedłby nad Zamościem, a tu zapewne stał w gotowości 18. Pu��k Plot z "Małą Narew". Dziwie się, dlaczego nikt nie zapytał z dziennikarzy, czy pułk (choćby jedną baterię ogniową) został postawiony w gotowość operacyjną, czy nie. Ale nikt o to nie zapytał na konferencji z MON czy DORSZ, nie mogę tego zrozumieć dlaczego.
Nie oczekujcie, że wszystko co wleci będzie zestrzeliwane zaraz za granicą, tak się nie da. Popatrzcie na Ukrainę, jak jest nalot, to wiele środków napadu powietrznego jest zestrzeliwanych daleko w głębi kraju, a co najmniej 10-20 % i tak trafia w cele. Te wieczne trafienia w całej Ukrainie dedykuje tym, co publikowali mapki "gdzie jest wojna, więc dlaczego ci ludzie wyjeżdżają z innych miejsc". Takie naloty na Ukraine to obecnie (od dwóch z górą lat) co drugi dzień. Loteria. Na kogo popadnie, na tego bęc. Tak wygląda wojna.
I teraz pytanko. To jak ludzie chcą. Strzelamy, ale potem żeby nie było płaczu jak zestrzelona rakieta walnie w wieś i zabije 6 osób, czy niech leci, póki nie leci na miasto czy wielką wieś?
Sam nie odpowiem. Na szczęście, nie mnie o tym decydować. To trudna decyzja.
Ale ogólnie, to wygląda mniej więcej tak.
Na zdjęciu polski F-16 tuż po starcie z kierowanymi rakietami "powietrze-powietrze".
Fot. Michał Fiszer
PS. Przepraszam, że nie pluje na wojsko. Tak się złożyło, że nie wyrzucono mnie z WP, nie odszedłem w atmosferze skandalu, z ciężkim żalem, z urazą, czy coś takiego. Miałem w porządku dowódców, nikt mi nigdy w wojsku krzywdy nie zrobił, wręcz przeciwnie - moje autystyczne dziwactwa były tolerowane. Nie mając żalu, frustracji, niespełnionych ambicji, odszedłem bo chciałem co innego robić, a wojsko wspominam z sentymentem i radością,
Dlatego nie wylewam żali, nie biorę rewanżu, nie tryskam żółcią. Przykro mi.
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Ostatnio jeden z sąsiadów powiedział, że daje synowi pieniądze za wynoszenie śmieci, ścielenie łóżka i rozładowywanie zmywarki.
Podobno w ten sposób uczy go przedsiębiorczości.
To nie jest przedsiębiorczość.
To jest redystrybucja majątku od rodzica do dziecka za czynności, które dziecko i tak powinno wykonywać w zamian za dach nad głową, dostęp do lodówki i brak rachunku za ogrzewanie.
Moi synowie nie dostają pieniędzy za obowiązki domowe.
Wynosisz śmieci, bo również je produkujesz.
Odkurzasz, bo również nanoszą ci się okruszki.
Pomagasz przy zakupach, bo później jesz.
Nie płacę samemu sobie za oddychanie, więc nie widzę powodu, żeby płacić dziecku za odstawienie talerza do zmywarki.
Pieniądze mogą zarabiać poza domem.
Mogą sprzedać niepotrzebne rzeczy, znaleźć okazję, wykonać usługę dla sąsiada albo zaproponować model biznesowy.
Nagradzanie dziecka finansowo za to, że po sobie sprząta, to nie jest nauka biznesu. To jest płacenie haraczu za podstawową higienę osobistą.
#FIRE
Jak zbudować niepotrzebnie skomplikowany portfel pasywny?
1. Kup ETF na cały świat.
2. Dodaj osobny ETF na USA, bo USA są ważne.
3. Dodaj ETF technologiczny, bo technologia również jest ważna.
4. Dorzuć półprzewodniki, ponieważ są ważną częścią technologii.
5. Dodaj ETF na sztuczną inteligencję, ponieważ półprzewodniki są ważną częścią sztucznej inteligencji.
6. Na koniec kup ETF na największe spółki wzrostowe.
7. Sprawdź skład.
8. Odkryj, że od godziny kupujesz głównie te same firmy, tylko pod coraz bardziej futurystyczną nazwą.
9. Nazwij to dywersyfikacją.
Miałbym znacznie więcej pieniędzy, gdybym zrozumiał ten wykres 10 lat temu...
Pokazuje kilka scenariuszy i każdy zakłada, że:
- co miesiąc odkładana jest ta sama kwota (250 dolarów, czyli około 950 zł),
- i że wypracowana stopa zwrotu zawsze wynosi 7,25% rocznie (co jest realnym przykładem z rynku amerykańskiego).
I teraz 3 najważniejsze wnioski:
1️⃣ Osoba, która zaczęła inwestować mając 25 lat, skończyła z kwotą $685,200 w wieku 65 lat. A ktoś, kto zwlekał ze startem do 35 roku życia, zarobił tylko $317,900. Czyli przez to, że ktoś zwlekał raptem 10 lat z decyzją żeby zacząć, będzie miał na emeryturę o połowę mniej pieniędzy! ����
2️⃣ Teraz zobacz na przerywaną linię, to inwestor, który zaczął wcześnie, ale przestał już po 10 latach. Mimo to i tak osiągnął lepszy wyniki od tego, który był konsekwentny i zainwestował więcej, ale zaczął później! Czyli lepiej jest zacząć wcześniej, nawet jeśli później życie nam nie pozwoli dalej inwestować.
3️⃣ Największym przegranym jest ten, który oszczędza, ale nie inwestuje (linia zielona). Ponosi ten sam trud i wyrzeczenia, ale niewiele mu to nie daje, bo inflacja i tak zjada jego oszczędności 🤷♂️
Dlatego to takie ważne, aby zacząć inwestować jak najwcześniej i być systematycznym. Wystarczą małe kwoty, ale inwestowane przez długi czas. Nie potrzebujesz specjalistycznej wiedzy, czytania 50 książek, ani śledzenia newsów.
Ta grafika dobitnie pokazuje jak trudno jest nadrobić lata spędzone na bezczynności i czekaniu na idealny moment. Gdybym ją zobaczył 10 lat temu to sam inaczej bym inwestował i skupił się zupełnie na czymś innym...
Żródło grafiki: JP Morgan, Guide to Retirement 2026
PS: Nadal mnie boli, że 35 lat to już jest "late investor" 🥲
-----------------------
Jeśli chcesz wiedzieć jak ja podchodzę do inwestowania to zajrzyj do mojego newslettera 52Notatki. Dzielę się w nim wiedzą i doświadczeniem o budowaniu niezależności.