🤡☹️Teraz będzie trochę śmiesznie, trochę strasznie. Roman Giertych dostał od nas pytania we wtorek o godz. 10:14.
Dokładnie 5 godz. i 20 minut później wysmażył post, w którym straszył dziennikarzy WP i samą @wirtualnapolska jakimś pismem od Fundacji Obrony Demokracji (spuśćmy zasłonę milczenia na pewną poważną redakcję, która ten temat podchwyciła).
☹️To było straszne, bo jak widać dobry kolega @donaldtusk i lider partii rządzącej Polską może sobie swobodnie straszyć dziennikarzy i prywatne media. I nikomu to widocznie nie przeszkadza, prawda @GrandPressFound?
🤡 Teraz będzie śmieszne. Bo jak Giertych jeszcze nie wiedział, że zamiast sojuszu z Rosją, będzie za Unią Europejską, demokracją i Donaldem Tuskiem, to założył Fundację Romana Giertycha "Nadzieja dla Rodziców", a na jej czele postawił słynnego "Fokę" (jego rolę w wyprowadzaniu pieniędzy z udziałem dziwnej Rosjanki dziś opisujemy) i żonę "Foki".
A potem na prezesa wziął jednego z założycieli Młodzieży Wszechpolskiej Lecha Haydukiewicza.
No a jak w 2015 do władzy doszedł, PiS to Giertych zmienił szyld i jego fundacja już nie miała Nadziei dla Rodziców tylko Obronę Demokracji.
A potem prezesem został syn @sikorskiradek.
A dziś fundacja służy do straszenia mediów i dziennikarzy. I tak się w tej Polsce bawimy.
https://t.co/KMPm4lMlOt