Jaka część urodzeń w Polsce, to dzieci obcokrajowców?
Czy są województwa z dzietnością poniżej 1
i powiaty z dzietnością poniżej 0,5?
Czy umieralność w Polsce rośnie?
Odpowiedzi na te pytania znajdą Państwo w moich ostatnich wpisach.
A wkrótce kolejne zestawienia demograficzne.
Czas na POZYTYWNE podsumowanie 2025 r. –
o zagrożeniach można nieustannie czytać w mediach, które dbają o to, byśmy nie byli zbyt beztroscy.
Cztery przykłady:
🟩 mniej osób ginie na drogach;
🟩 mniej osób utonęło;
🟩 znakomite plony w rolnictwie;
🟩 koniec straszenia krztuścem.
Są takie sytuacje, w których 90% Polaków łączy siły🤝. Niech ten SKANDALICZNY i FAŁSZYWY opis naszej noblistki, nie zostanie zostawiony bez echa‼️ MARIA SKŁODOWSKA-CURIE z Polski 🇵🇱‼️
Odpowiem na tytułowe pytanie "Jak [opady] wpłyną na suszę" – nijak nie wpłyną, bo w Polsce nie ma żadnej wieloletniej, katastrofalnej suszy.
Są lokalnie niskie stany rzek.
Susza to niskie plony, pożary lasów, brak wody…
Póki co, nic takiego się nie stało.
https://t.co/oIakdUZV9r
@mietczynski Ekstraklasowicz wie że trzeba zapierdalać, bo inaczej rozmowa pod płotem i wpierdol, a taka pizda przyjedzie po 100 minutach w sezonie z chujasporu i myśli że każdy będzie klękał przed wielkim piłkarzykiem. Tylko najlepsza liga świata może uratować polską reprezentację.
W miesiącach wakacyjnych, a w zasadzie już od maja, nie brakowało opadów (wyjątek Warszawa), a miejscami padało często i wydajnie (Rzeszów, Bielsko, Poznań).
Nic dziwnego więc, że Polska tonie w zieleni, a "przedwynikowe szacunki plonów" są optymistyczne.
⬇️ OPADY NA WAKACJACH ⬇️
Nie narzekaj...
Nie narzekaj na bałagan po imprezie,
Bo to znaczy, że masz przyjaciół..
Nie narzekaj ,że płacisz podatki bo to znaczy, że masz zatrudnienie..
Nie narzekaj na trawnik który musisz skosić,
bo to znaczy ,że masz dom..
Nie narzekaj ,że masz za ciasne spodnie, bo to znaczy ,że masz co jeść..
Nie narzekaj na rachunek za ogrzewanie, bo to znaczy ,że miałeś w zimie ciepło..
Nie narzekaj na stos ubrań do prania,
bo to znaczy ,że twoja rodzina jest blisko..
Nie narzekaj na budzik który odezwał się tego ranka, bo to znaczy ,że żyjesz..
Ksiądz Piotr Pawlukiewicz
za Aleksander Tadeusz Dobroński
Po chłodnym i brzydkim maju, znośnym czerwcu, lipiec, mówiąc delikatnie, nie zachwycił.
Krótkie okresy słonecznej pogody były często przerywane dniami deszczowymi i chłodnymi.
Średnia temperatura i tak wygląda lepiej niż subiektywne odczucia.
A miało być gorąco i sucho :-)
⬇️⬇️⬇️
Zbrodnia doskonała nie istnieje, ale przypisanie w protokole prawidłowo policzonych głosów kandydatom - "na odwrót", niebezpiecznie zbliża się do tego <ideału>.
W przypadku przestępstw wyborczych warunkiem odpowiedzialności karnej jest umyślność. Trzeba wykazać, że sprawca działał świadomie i umyślnie, czyli w zamiarze popełnienia czynu zabronionego.
Jakże przekonywująco brzmią słowa o zwykłej omyłce wynikającej ze zmęczenia po tylu godzinach pracy w komisji, prawda?
Dlatego równie istotne jak ujawnienie tego rodzaju "omyłek", jest poznanie ich skali. Coś, co pojedynczo wygląda na przypadek, przestaje nim być, gdy pojawia się setkami.
Identyczna sytuacja dotyczy skali i kierunku dopisywania głosów jednego kandydata, temu drugiemu.
Klasyczne przestępstwa przeciw wyborom, jak fałszowanie czy niszczenie dokumentów wyborczych, łapownictwo wyborcze czy naruszenie swobody albo tajności głosowania wydają się dziś, przy tych mechanizmach, mocno oldskulowe.
No i znowu się stało – potężni polscy kopacze z 37-milionowego kraju dostali oklep od jakiś "ogórasów" z północy, w którym to Finlandia ma 5 mln ludzi.
Warto wykorzystać ten moment, aby pośmieszkować nad naszym państwem i pokazać, jak bardzo małym krajem jesteśmy w stosunku do Finów – nie liczebnie, tylko społecznie. Że prawdziwe bogactwo nie bierze się z sukcesów jednostek, tylko z sukcesu całego społeczeństwa.
Historia Finlandii jest bardzo podobna do historii Polski – po I wojnie światowej wraca na mapy, przechodzi przez wewnętrzne kryzysy. Finlandia przez wiele lat po 1918 roku borykała się z kryzysami tożsamościowymi i społecznymi podziałami.
Prawdziwym sprawdzianem dla Finlandii była wojna zimowa z 1939 roku, kiedy to w listopadzie ZSRR zaatakował Finlandię w celu przeprowadzenia typowej operacji ludowo-wyzwoleńczej, która polegała na likwidacji "faszystów" i przyniesieniu pokoju ludowi pracującemu.
Dla nowopowstałego państwa fińskiego to było zagrożenie egzystencjalne – dokonano ogromnej mobilizacji społecznej w celu zbudowania oporu wobec najeźdźcy. Nikt nie pytał, czy jesteś z elit, czy chłopem – sytuacja była na tyle niebezpieczna, że Finowie poczuli obowiązek obrony swojego kraju ponad podziałami
Wojnę zimową najkrócej można określić jako pojedynek Dawida z Goliatem. Finlandii udało się uchronić swoją niepodległość, choć ceną była utrata cennych terenów - Karelii (blisko 11% terytorium), ogromne migracje wewnętrzne i zniszczenia. Dodatkowo, kraj nie był całkowicie suwerenny – polityka zagraniczna musiała być uzgadniana z Moskwą. Formalnie niezależni – faktycznie finlandyzowani.
Zniszczony kraj, którego gospodarka była oparta na rolnictwie, dodatkowo podcięty przez zobowiązania wobec ZSRR – czyli raczej z Finlandii nic dobrego nie wyrośnie? Nic bardziej mylnego.
Finlandia po wojnie zrozumiała, jak ważną rolę odgrywa solidarność i odpowiedzialność za wspólnotę. Ale co ważniejsze – przełożyli to zrozumienie na konkretne decyzje.
Nie mając żadnych zasobów, żadnych „assetów", nie siadali i nie płakali „abo źli Rosjanie", tylko z konsekwentnym zaangażowaniem kolejnych pokoleń Finowie budowali państwo dobrobytu.
Postawiono na reformę edukacji – każde dziecko dostało darmowy posiłek w szkole, żeby nie było podziału na tych z domu z kanapkami i tych bez. Uczono angielskiego już od lat 70., budowano system oparty na zaufaniu między nauczycielem a uczniem. Zero testomanii i punkcików, zero biurokracji, za to nauka przez zabawę.
Inwestowano w naukę wyższą – politechniki i uniwersytety techniczne współpracowały z przemysłem, państwo współfinansowało badania, z których potem korzystały prywatne firmy.
Z tej polityki powstała Nokia, która przez lata dominowała globalny rynek mobilny. Ale na tym nie koniec.
Z tej samej fińskiej gleby wyrósł Linus Torvalds – twórca Linuksa i Gita, czyli fundamentów nowoczesnego internetu i inżynierii oprogramowania.
To wszystko nie „z przypadku", tylko z długofalowej polityki państwa, które uznało, że dziecko to nie koszt, a najlepsza inwestycja.
I teraz spójrzmy na Polskę. Mamy niby tych geniuszy, tych rozentuzjazmowanych polskich "przedsiębiorców od zera", ale jako społeczeństwo dalej nie umiemy zbudować niczego systemowego. Nasz patriotyzm jest fasadowy.
Z żadnej instytucji publicznej czy systemu nie możemy być dumni na świecie. Ci co są wybitni od razu wyjeżdżają na zachód.
U nas każda inicjatywa publiczna to od razu "komuna" albo "złodziejstwo budżetowe". Współpraca? "Po co, każdy niech sobie radzi sam" i to dlatego też nie wozimy się już 20 lat z budową elektrowni atomowej.
Natomiast finowie z okazji 100 lat niepodległości wybudowali sobie nowoczesną bibliotekę dla obywatelii
To dlatego Polska – kraj z 37 milionami ludzi – przegrywa nie tylko na boisku, ale w każdej dziedzinie, gdzie liczy się wspólnota, zaufanie i inwestycja w przyszłość.
Nie przegraliśmy meczu z Finlandią.
Przegraliśmy cywilizacyjnie*.
*Mecz to tylko pretekst, żeby poznać kraj, który 80 lat temu był biedniejszy od Polski, a dziś pokazuje, że można budować społeczeństwo inaczej ✌️✌️✌️
Jeżeli komukolwiek wydawało się, że końcówka kampanii będzie komfortowa i skończy się wygraną kilkunastoma pkt. proc. przewagi, to halo, pobudka.
Pisowska mafia zrobi wszystko, żeby ludziom obrzydzić szkalowaniem głosowanie. Oni walczą o życie... bo pieniądze już nakradli.
Probably one of the best platformers I've played in recently memory, @bearnardthegame rocks. You find tons of consumables along the way which you'll use in turn-based tactical combat (you heard right!). The whole game's cleverly written & designed and the fights are challenging.
Dlaczego z tym problem nikt nie potrafi uporać się od lat? Po co nam tacy politycy, którzy tylko nas potrafią bezwzględnie złupić a reszta hula jak w bananowej republice? Co poszło nie tak, czy to też agenci?
Nie taki zły ten nasz naród. I ludzie też nie takie k*rwy.
Dzisiaj nagle, w ciągu dnia, który układał mi się aż niepokojąco dobrze, dostałem telefon:
"Maciek, gdzie jesteś, Twoja córka miała właśnie wypadek na hulajnodze, jest dużo krwi, buzia całkiem rozbita, chyba będzie potrzebny szpital."
Sytuacja o tyle niekomfortowa, że właśnie stałem w byczym warszawskim korku, na początku, potencjalnie bardzo długiej, drogi do klienta.
Ale wiadomo, córeczka tatusia w potrzebie, klient zrozumie, więc:
"Wyślij mi pinezkę, zaraz będę".
Krok pierwszy: zawracam w miejscu, nie do końca legalnym. A za mną radiowóz.
I w trakcie manewru, oczywiście otwiera się okno, ja już cały się napinam, że trzeba będzie się kłócić z psami, w głowie piosenki Hemp Gru, tam gdzieś moja córka cierpi, a mi rośnie agresor na widok tej powoli opadającej szyby.
Tymczasem, z radiowozu wystawia głowę łysy Pan Policjant i zamiast "Proszę zjechać", "Trafia Pan do aresztu, bo tak", "To będzie 10 punktów i 1000 zł" czy każdego innego rozpoczęcia gadki, które sobie wyobrażam i już sprawia, że zaocznie nienawidzę funkcjonariusza policji, słyszę:
-"Panie, co się stało?"
-"Córa miała wypadek i muszę jechać do szpitala."
-"Mogę Panu pomóc, jechać przed Panem?"
-"Nie, dziękuję, mam blisko"
-"Niech Pan bezpiecznie jedzie, powodzenia!"
Nagła życzliwość obcego człowieka, który widząc, co robię, od razu znalazł w sobie empatię zamiast agresji, mnie rozbraja.
A własna agresja, pojawiająca się w głowie już na widok opuszczanej policyjnej szyby, atakuje wyrzutami sumienia, przez kolejne 10 minut, kiedy jadę do krwawiącego dziecka.
Jak dojeżdżam na miejsce i wyjmuję płaczącą córeczkę z rąk jej mamy, a w koło naprawdę sporo krwi, na ubraniach i chodniku - zatrzymuje się obok nas samochód. Jakiś obcy człowiek mówi, że widząc co się dzieje wziął auto i pyta gdzie nas zawieźć.
-"Dziękuję, właśnie po nie przyjechałem, to fantastyczne z Pana strony"
-"Niech Pan nie dziękuje, to po prostu ludzkie".
Matka moich dzieci patrząc jak odjeżdża, mówi, że to chyba z piętnasta taka osoba w trakcie ostatnich 10 minut, która przybiegła do niej z propozycją pomocy.
Potem dalej to samo: na przyjęciu w Medicoverze z płaczącym dzieckiem na rękach:
Bez kolejki, "proszę iść pod gabinet, ja powiem Pani Doktor, że to bardzo pilne".
Pani Doktor bez żadnych ceregieli, "Proszę iść do gabinetu obok od razu zszyjemy".
Między gabinetami dogania nas Pani z recepcji, daje córce dwie naklejki ze słowami "Jesteś taka dzielniutka, że specjalnie dla Ciebie znalazłam dwie naklejki, patrz, są specjalne z brokatem"... córa na moment zapomina, że pluje krwią i nawet pamięta, żeby serdecznie podziękować obcej Pani.
Na koniec wychodzi na to, że nie stało się nic wielkiego. Ot, pokrwawiona buzia, wybity ząb, 6 szwów łącznie na ustach 6-latki. Do urodzin się zagoi, mimo, że urodziny już za tydzień.
Ale ja z dzisiaj nie tyle zapamiętam tę moją dzielną pokiereszowaną córkę, nie jej mamę, która fantastycznie się nią zajęła i dała jej morze miłości i wreszcie nie swoje nerwy, które uszły ze mnie dopiero jak odwiozłem je do domu.
Zapamiętam tych wszystkich ludzi, którzy chcieli pomóc mojej córce, kiedy siedziała na chodniku krwawiąc w ramionach swojej mamy.
Zapamiętam człowieka, który na wszelki wypadek poszedł po samochód, gotów je zawieźć gdzie tylko potrzeba.
Zapamiętam policjanta-człowieka, który widząc, że robię coś głupiego, ale celowego jako kierowca, od razu zrozumiał, że coś się dzieje.
Zapamiętam ludzi w szpitalu Medicoveru, którzy wychodzili ze skóry, żeby ta nieoczekiwana wizyta córki, przebiegła w jak najlepszej atmosferze.
Zapamiętam ludzką dobroć, bo ludzie w tym kraju, potrafią sobie pomagać w potrzebie. Dawno nie spotkałem się z taką ilością ludzkiej bezinteresownej życzliwości w tak krótkim czasie.
Fajnie się tu u nas mieszka, dobrze się żyje ze świadomością, że mimo tych polskich kamiennych uśmiechów na ulicy, które łatwo można pomylić z grymasem nienawiści, czai się za nimi życzliwość i chęć bezinteresownej pomocy.
Lubię ten kraj.
I dziękuję wszystkim tym, którzy widząc płaczącą dziewczynkę na warszawskich Kabatach, zboczyli dzisiaj ze swojej ścieżki, żeby nieść dobro i pomoc.
Unia Europejska oświadczyła, że Węgry zostaną ukarane bezprecedensowymi karami, jeśli faktycznie przetransportują migrantów do Brukseli.
Następnego dnia rząd węgierski przekazał autobusy dla przewożenia migrantów do Brukseli.
Można? Można. Gdzie nasz @OrbanPl???
Kibice Motoru Lublin na stacji Warszawa Gdańska: „Co to za miasto, co to za wieś”
A po chwili gniazdowy(?) Motoru postanowił ich zripostowac i zrobił tzw samozaoranie XDD
Piękne XD
#LEGMOT
"Wyeliminowano z służby ponad pół miliona rosyjskich żołnierzy. Kosztem 12 mld PLN."
Czyli koszt wyeliminowania rosyjskiego żołnierza to dla Polski 12000000000/500000=24000 zł
Każdy obywatel PL poniósł więc koszt 24000/37321592=0,0006zł
Dobrze wydane pieniądze