Czasami czuję się nie fair, bo tak mocno się nie angażuje emocjonalnie na początku. Przytłacza mnie obecności tej drugiej osoby i muszę sobie robić od niego przerwę.
Tak bardzo mam blokady w komunikacji, w stawianiu granic też ciężko. Bo kiedy daję znać, ten ktoś mnie nie słucha, więc się poddaje. A potem jest mi smutno, brzydzę się siebie i tracę szacunek.
Jestem powinkowana. On jest cudny, wiem, widzę jak na mnie patrzy, traktuje jak nikt nigdy dokąd. Ale mnie to przeraża, że mu tak na mnie zależy. Bo ja chyba nie wiem.