@InnaGrynova@kiraincongress Here's the evidence as old as the Ukrainian state: the state or any party whatsoever never officially admitted Bandera, OUN, UPA conducted systematic brutal massacres on Poles and therefore cannot be glorified as national heroes. Any requests from Poland are dismissed/ignored.
Odebranie orderu Załenskiemu to za mało. Symboliczny gest jest potrzebny, ale bez realnych decyzji Kijów i środowiska gloryfikujące UPA uznają go za mały koszt polityczny.
Polska musi mówić językiem konkretów: czasowe zamknięcie Jasionki, przegląd tranzytu przez Polskę, twarda ochrona polskich rolników i transportowców. Koniec polityki „wszystko wolno, bo wojna”.
Jeśli decyzje władz Ukrainy uderzają w polską pamięć, interes i szacunek wobec ofiar ludobójstwa, muszą mieć konsekwencje. To musi zaboleć politycznie i gospodarczo.
Niestety Tusk i Sikorski najpewniej znów nie odważą się podskoczyć Załenskiemu i jego ekipie. Polska kolejny raz przegrywa przez brak zgody narodowej w sprawach fundamentalnych. W kraju możemy się spierać ostro, ale na zewnątrz powinniśmy iść jednym głosem.
Polska potrzebuje nie teatralnego oburzenia, tylko realnej obrony własnego interesu.
@perymetrPL@mordownik4u Emocjami to kierują się tylko lewactwo i jak widać banderowcy 🤡 to było arcymistrzowskie posunięcie skalkulowanie na chłodno i wykonane na zimno. Efekt przerósł oczekiwania: masa nienależnych odznaczeń zwrócona 😎😋
Dzisiaj na Wołyniu, w miejscowości Botin (gmina Pidhaytsi), odsłonięto pomnik ku czci Petra Hudzovatyeho ps. „Oczeretenko” – sotnika UPA, dowódcy odpowiedzialnego za zbrodnie na polskiej ludności cywilnej podczas Rzezi Wołyńskiej.
W uroczystym odsłonięciu wzięła udział ukraińska organizacja harcerska Płast, która działa również w Polsce i wychowuje młodzież w naszym kraju. To skandaliczne upamiętnianie sprawców ludobójstwa na Polakach, którzy mordowali kobiety, dzieci i starców w imię banderowskiej ideologii. Pamiętamy o Wołyniu.”
@werazwawy Nic nie rozumiesz. Prawica zawsze dopominała się o Wołyń, patowładza POPiS przez lata dekorowała polskimi odznaczeniami banderowskich prezydentów niezasłużenie. Teraz wszystko to wróciło do kraju - piękny moment 🥰
Dwuczłonowe nazwisko po ślubie często wygląda jak idealny symbol współczesnego małżeństwa:
"Tak, chcę być z tobą jednością - ale bez przesady."
Kobieta chce pierścionka, wesela, nazwiska męża dopisanego do swojego, jego ochrony, odpowiedzialności i zaangażowania.
Ale całkowicie przyjąć jego nazwisko?
Nagle zaczyna się wykład o "utracie tożsamości", "niezależności" i feministycznym wyzwoleniu.
Przez pokolenia przyjęcie nazwiska męża było znakiem stworzenia jednej rodziny.
Dziś nawet ten prosty symbol musi zostać rozmontowany, bo feminizm nauczył kobiety traktować małżeństwo nie jako zjednoczenie, lecz jako nieustanne pilnowanie, żeby przypadkiem nie "ustąpić mężczyźnie".
Najbardziej zastanawia postawa faceta, który bez słowa przyjmuje komunikat:
"Chcę za ciebie wyjść, ale twoje nazwisko samo w sobie nie jest dla mnie wystarczająco dobre."
Oczywiście nazwisko nie stanowi całego małżeństwa.
Ale symbole pokazują sposób myślenia.
Jeżeli jeszcze przed ślubem najważniejsze jest manifestowanie odrębności, zachowanie wszystkich furtek i udowadnianie, że kobieta niczego dla mężczyzny nie poświęci, to warto zapytać:
Po co w ogóle brać ślub?
Małżeństwo nie polega na tym, że dwoje indywidualistów stoi obok siebie i negocjuje każdy centymetr własnego ego.
Polega na stworzeniu jednej rodziny.
A jednej rodzinie naprawdę nie potrzeba dwóch manifestów ideologicznych zapisanych w jednym nazwisku.
Zełenski się spłakuje, że jemu Order Orła Białego zabierają, „a Mussoliniemu nie zabrali!". Cóż, różnica między Zełeńskim a Mussolinim jest taka, że Mussolini (który Order otrzymał już w 1923 roku od prezydenta Wojciechowskiego, czyli na początku swojej kariery jako Duce) w kilku kluczowych momentach okazywał otwarte wsparcie dla Polaków.
W 1939 roku Mussolini odmówił Hitlerowi przystąpienia do wojny, a następnie pozwolił dziesiątkom tysięcy „turystom Sikorskiego” (czyli polskim żołnierzom) na przejazd przez Włochy do Francji. Bez tego Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie wyglądałby znacznie gorzej.
A na początku 1940 roku Mussolini zmusił Niemców osobistą interwencją u Hitlera do zwolnienia krakowskich profesorów uwięzionych podczas Sonderaktion Krakau. Bez tego ci ludzie zginęliby w obozach śmierci.
Do tego dochodzi szereg innych wyrazów wsparcia Włoch dla Polaków podczas II wojny światowej, zazwyczaj były to interwencje w obronie aresztowanych przez Niemców.
Mussoliniemu wielu Polaków wprost zawdzięcza uratowanie życia, a co Polacy zawdzięczają Zełeńskiemu? To my ratowaliśmy Ukrainę i Ukraińców, przypominam. W zamian otrzymaliśmy obelgi i promowanie morderców Polaków na bohaterów Ukrainy.
@wirtualnapolska Niech te media społecznościowe pojadą do Huty Pieniackiej, odkopią wszystkie szczątki i rzeczowo wyjaśnią: co to jest, skąd się wzięło i jak to się stało.