Robert F Kennedy, Jr: "Today, a compliant child must take between 69 and 92 vaccines to stay in school... NOT ONE of them has been safety tested in a placebo-controlled trial."
"That is just MALPRACTICE."
❌ W żadnym unijnym państwie szczepienia przeciw HPV nie są obowiązkowe. W żadnym!
Tymczasem polskie MZ zdecydowało, że od stycznia 2027 r. szczepienia te w Polsce będą... obowiązkowe dla dzieci w wieku 9–15 lat. Lobby farmaceutyczne wygrało, a sprzedajne media wpadają w furię za każdym razem, gdy jakikolwiek poseł czy europoseł zaczyna drążyć temat i zadawać pytania.
W tym kontekście muszę przyznać, że ostatni atak mediów - tym razem na europoseł Ewę Zajączkowską-Hernik - jest przykładem manipulacji i hipokryzji dziennikarskiej. Sam już byłem ofiarą takiej nagonki, więc schemat jest mi znany.
Otóż atakując europoseł - media zwracają uwagę, że w latach 2013–2019, w okresie, gdy szczepienia nie miały rekomendacji resortu zdrowia w Japonii, mogło dojść do dodatkowych 5000–5700 zgonów wśród osób urodzonych w latach 1994–2007.
Państwo zwariowaliście??!
Szacunki wskazują, że poniżej 20. roku życia zgony z powodu nowotworów związanych z HPV są praktycznie zerowe. a wśród osób w wieku 20–29 lat w Japonii na HPV umiera około 25 kobiet rocznie. Skąd ta rzekomą liczba zgonów w Japonii idąca w tysiące??? Przestańcie manipulować i dowiedzmy się raczej wszyscy, czym sobie zasłużyły polskie dzieci, że MZ zdecydowało, że będą musiały przyjmować kolejne przymusowe szczepienia. Tym razem przeciw HPV.
Lipiec ma co nadrabiać, bo jak do tej pory jest chłodny.
Zwłaszcza we wschodniej połowie naszego pięknego kraju.
Niby nic nowego pod słońcem, no ale właśnie tego słońca mało.
Na szczęście ma się ocieplać i swetry wrócą do szafy.
⬇️ TEMPERATURY Z LAT 2010-2026 ⬇️
THEO VON: “Was there anybody who was immune to COVID-19?”
DR. MCCULLOUGH: “There’s one adult group. You’re going to laugh.”
[Theo Von listens closely for the reveal]
DR. MCCULLOUGH: “Smokers… They got very mild cases. And they don’t get long COVID.”
THEO VON: “Why?”
MCCULLOUGH: “Because smokers maintain a level of nicotine in the bloodstream… Smoking blocks the spike protein. It’s amazing. I thought smokers were going to go down.”
THEO VON: “Do you think that’s a good idea [to use nicotine patches] on a regular basis?”
DR. MCCULLOUGH: “I think [it’s a good idea] if they have long COVID... Nicotine, don’t forget, is a nootropic. A nootropic is a drug that makes the brain function more effectively... It’s addictive, but it’s not harmful to the human body... Nicotine patches are perfectly safe.”
Finnish scientists trucked in real forest dirt and grass and laid it over the gravel at four daycare yards. They let the kids dig around in it for a month. The blood tests came back with changes the researchers hadn’t expected to see so fast or so clear.
The study ran at ten daycares in two Finnish cities with 75 kids aged three to five. Four of the yards got the forest treatment: about a tennis court worth of soil and grass laid over the gravel, plus planters and peat blocks the kids could dig and climb on. Three others stuck with their normal gravel yards. The last three were daycares where the kids were already visiting real forests every day.
After one month, the variety of bacteria living on the kids’ skin shot up, and the kind that helps train the skin’s immune defenses jumped the most. Their gut bacteria started to look like the gut bacteria of the forest-visiting kids. Their blood showed more of the immune cells whose job is to keep the body from freaking out at harmless stuff like pollen and peanuts, and overall inflammation dropped. The kids on the plain gravel yards showed none of this.
Childhood asthma in the US doubled between 1980 and 1995. Food allergies in kids jumped 50 percent between 1997 and 2011, then jumped another 50 percent between 2007 and 2021. And peanut allergies in one-year-olds tripled between 2001 and 2017.
The Finnish researchers think one of the reasons is simple: kids today don’t get dirty enough. 37 percent of American preschoolers now spend an hour or less outside on a normal weekday. Their immune systems are getting trained in environments stripped of the bacteria humans have always lived around.
Aki Sinkkonen, who led the study, put it in plain words: “It would be best if children could play in puddles and everyone could dig organic soil.” The Finnish government is now helping pay for daycares across the country to make the same changes.
Największa słabość ustawy Lex Szarlatan leży w traktowaniu pacjenta jako biernego konsumenta, który musi być chroniony przed własnymi wyborami i „fałszywą nadzieją”, o której wspominał ostatnio we wpisie sam Rzecznik Praw Pacjenta. To fundamentalny błąd antropologiczny.
Człowiek chory nie jest racjonalnym aktorem z modelu ekonomicznego. Gdy konwencjonalna medycyna mówi „nie ma szans”, „przewlekle”, „paliatywnie” lub „czekaj w kolejce”, uruchamia się pierwotny mechanizm przetrwania: poszukiwanie jakiegokolwiek działania. To nie głupota – to głęboko zakorzeniona potrzeba sprawczości. Chory chce walczyć, a nie tylko „być leczonym”.
Ustawa nie rozwiązuje problemu desperacji. Ona próbuje zakazać symptomu desperacji. A natura ludzka na to nie pozwala. Zawsze znajdzie sobie ujście – często gorsze.
Zakazując lub mocno ograniczając jawne działanie pseudoterapeutów, państwo nie zlikwiduje popytu. Przesunie go do podziemia.W warunkach jawności szarlatan przynajmniej musi się reklamować, budować markę, odpowiadać (choćby pozornie) na opinie. W podziemiu znika jakakolwiek możliwość monitoringu i wczesnego ostrzegania. Pacjent trafia do szarej strefy Telegrama, zamkniętych grup na Signalu itd.
Historia pokazuje, że prohibicja nigdy nie likwiduje produktu – podnosi jego cenę, pogarsza jakość i tworzy sieć przestępczą. Tu będzie podobnie. Najbardziej bezwzględni i cyniczni szarlatani przetrwają i się dostosują. Ci bardziej „cywilizowani”, którzy przynajmniej działali jawnie, odejdą lub się uciszą. Pacjent straci nawet tę wątpliwą możliwość weryfikacji.
Ale najgroźniejszy efekt jest inny: pacjent zacznie ukrywać stosowane terapie przed swoim lekarzem. To nie hipoteza – to nieunikniona konsekwencja ludzkiej psychologii w warunkach strachu i stygmatyzacji. Chory, który korzysta z „zakazanych” lub mocno kontrolowanych metod, będzie bał się przyznać do tego lekarzowi. W efekcie lekarz nie będzie wiedział o rzeczywistym schemacie leczenia pacjenta. Relacja lekarz–pacjent, i tak często już nadszarpnięta, pogłębi się w kierunku wzajemnej nieufności.
Ustawodawca nie bierze też pod uwagę, iż człowiek upokorzony przez system (długie kolejki, lekceważenie objawów, brak empatii, dehumanizująca biurokracja) nie staje się bardziej posłuszny. Staje się buntownikiem. Im mocniej państwo będzie piętnować „szarlatanów”, tym większa część pacjentów będzie ich postrzegać jako buntowników przeciw „systemowi”.
„Lex Szaratan” nie jest złą intencją (ochrona przed realnymi oszustami, którzy zabijają ludzi fałszywymi nadziejami, jest moralnie słuszna). Problem leży w narzędziu i w filozofii stojącej za regulacją. Zamiast inwestować ogromne środki w edukację krytycznego myślenia, transparentność konfliktów interesów w medycynie głównego nurtu, badania nad integracyjną opieką i szczerą komunikację lekarz-pacjent, państwo wybiera najprostszą drogę: administracyjną pięść i blokowanie treści.
To nie jest ustawa o prawach pacjenta.
To ustawa o prawie państwa do decydowania, jaką nadzieję wolno ci mieć i z kim wolno ci o niej rozmawiać.
Alergia na mięso - kleszcze "Lone Star", zespół alfa-gal i czerwone mięso to mało apetyczne połączenie.
Ostatnio zrobiło się głośno na portalu X w związku z wpisami łączącymi finansowane przez Gatesa badania nad kleszczami (Fundacja Gatesa finansowała firmę Oxitec w pracach laboratoryjnych nad kleszczami bydlęcymi w celu ochrony bydła przed chorobami w Afryce) z zespołem alpha-gal - alergią na czerwone mięso wywołaną po ukąszeniu kleszcza Lone Star, chorobą której skala rośnie (ok. 450 tys. przypadków w USA). Oliwy do ognia dodaje cytowany recenzowany artykuł naukowy „Korzystne krwiopijstwo: o moralnej dopuszczalności alergii na mięso wywołanej przez kleszcze” (Crutchfield, Hereth - Beneficial Bloodsucking, 2025). Autorzy artykułu opublikowanego w magazynie Bioethics są bioetykami, a tekst jest spekulacyjnym eksperymentem myślowym.
Ukąszenie kleszcza z gatunku Lone Star powoduje rozprzestrzenianie się zespołu alfa-gal (AGS) – schorzenia, którego jedynym skutkiem jest wywołanie ciężkiej, ale nie zagrażającej życiu alergii na czerwone mięso. Instytucje zdrowia publicznego ostrzegają przed kleszczami z gatunku Lone Star i zespołem AGS, a naukowcy pracują nad opracowaniem szczepionki przeciwko AGS.
Autorzy artykułu argumentują, że jeśli przyjmiemy, że spożywanie mięsa jest moralnie niedopuszczalne (np. ze względu na cierpienie zwierząt lub emisje gazów cieplarnianych z hodowli, zgodnie z danymi IPCC), to wysiłki mające na celu zapobieganie naturalnemu rozprzestrzenianiu się AGS przenoszonego przez kleszcze są również moralnie niedopuszczalne. AGS przenoszony przez kleszcze stanowi moralny czynnik wzmacniający, o ile motywuje ludzi do zaprzestania spożywania mięsa: „obecnie możliwe jest genetyczne zmodyfikowanie zdolności kleszczy do przenoszenia chorób. Jeśli praktykę tę można zastosować w odniesieniu do kleszczy przenoszących AGS, wówczas promowanie rozprzestrzeniania się AGS przenoszonego przez kleszcze jest moralnym obowiązkiem” piszą autorzy, broniąc tego, co nazywają argumentem konwergencji.
W marcu 2026 pojawił się w czasopiśmie Bioethics artykuł krytyczny „Dlaczego promowanie zespołu alfa-gal jest błędem: odpowiedź dla Crutchfielda i Heretha”, w którym autorzy (Rainer Ebert i Christian Koeder) krytykują propozycję jako moralnie niedopuszczalną, kontrproduktywną i naruszającą podstawowe prawa człowieka (https://t.co/MKUBLjmn7O. prawo do nietykalności ciała). Argumentują też, że promowanie AGS nie zmniejszy cierpienia zwierząt tak, jak zakładają oryginalni autorzy.
Pomysł zmuszania ludzi do redukcji spożycia mięsa w celu ratowania planety pojawiał się również w środowisku Światowego Forum Ekonomicznego. Matthew Liao, bioetyk z NYU, związany z WEF, podczas panelu w 2016 r. twierdził, że „ludzie jedzą za dużo mięsa… gdyby zmniejszyli jego spożycie, naprawdę pomogłoby to planecie. Ale ludzie nie są skłonni zrezygnować z mięsa… być może moglibyśmy więc użyć inżynierii ludzkiej, żeby wywołać nietolerancję na pewne rodzaje mięsa. Istnieje gatunek kleszcza Lone Star – jego ugryzienie powoduje, że wytwarzasz alergię na mięso.” To taka spekulacja filozoficzna wiążąca się z jego wcześniejszą pracą, artykułem z 2012 r. „Human Engineering and Climate Change” (Inżynieria ludzka a zmiany klimatu). W artykule tym Liao pisze: „Antropogeniczne zmiany klimatu są prawdopodobnie jednym z największych problemów, z jakimi dziś się mierzymy. Istnieje wiele dowodów, że zmiany klimatu negatywnie wpłyną na wiele aspektów życia ludzi na całym świecie, a istniejące rozwiązania, takie jak geoengineering, mogą być zbyt ryzykowne, a zwykłe rozwiązania behawioralne i rynkowe mogą nie wystarczyć do złagodzenia zmian klimatu. W tym artykule rozważamy nowe rozwiązanie problemu zmian klimatu – to, co nazywamy human engineering (inżynierią ludzką) – które polega na biomedycznych modyfikacjach ludzi, aby lepiej radzili sobie ze zmianami klimatu i/lub adaptowali się do nich. Argumentujemy, że inżynieria ludzka jest potencjalnie mniej ryzykowna niż geoengineering i że może pomóc rozwiązaniom behawioralnym i rynkowym w skutecznym łagodzeniu zmian klimatu. Rozważamy również niektóre możliwe obawy etyczne dotyczące inżynierii ludzkiej, takie jak jej bezpieczeństwo, implikacje dla naszych dzieci i społeczeństwa, i argumentujemy, że te obawy można rozwiązać. Naszym wnioskiem jest, że inżynieria ludzka zasługuje na dalsze rozważenie w debacie o zmianach klimatu.”
Liao proponuje https://t.co/MKUBLjmn7O. farmakologiczne wywołanie nietolerancji na czerwone mięso jako sposób na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych z hodowli. Oto dosłowny cytat z artykułu: „Jedzenie czegoś, co powoduje nudności, może wywołać długotrwałą awersję do pokarmu. [...] Bardziej realistyczną opcją może być wywołanie łagodnej nietolerancji (podobnej np. do nietolerancji laktozy) na tego typu mięso. Chociaż nietolerancja mięsa jest normalnie rzadka, w zasadzie mogłaby być wywołana przez stymulację układu odpornościowego przeciwko powszechnym białkom bydlęcym. [...] Potencjalnie bezpiecznym i praktycznym sposobem dostarczania takiej nietolerancji może być produkcja «plastrów mięsnych» – podobnych do plastrów nikotynowych. Możemy produkować plastry dla tych zwierząt, które w największym stopniu przyczyniają się do emisji gazów cieplarnianych, i zachęcać ludzi do ich stosowania.”
W artykule z 2012 r. nie ma żadnej wzmianki o kleszczu Lone Star ani o alergii alpha-gal. Przykład z kleszczem pojawił się później – w wystąpieniu Liao ok. 2016 r.
Do tej układanki nieco nie pasuje wspomniana firma Oxitec (obecnie działająca pod nazwą Flyttr Limited). Ta brytyjska firma biotechnologiczna z siedzibą w Oxfordzie, założona w 2002 roku, specjalizuje się w genetycznie modyfikowanych owadach (i kleszczach) w celu biologicznej kontroli populacji szkodników. Ich główna technologia nazywa się Friendly™ (wcześniej RIDL – Release of Insects carrying a Dominant Lethal gene) i działa w taki sposób, że modyfikowane genetycznie samce są uwalniane w środowisku, krzyżują się z dzikimi samicami, a ich potomstwo (głównie samice) ginie przed osiągnięciem dorosłości. Populacja szkodnika spada naturalnie, bez użycia chemicznych pestycydów (na które kleszcz jest już odporny), co pozwala na zmniejszenie strat w hodowli bydła, zwiększenie produkcja mięsa i mleka i likwidację głodu w krajach rozwijających się.
Źródła:
https://t.co/2zJRnQDYRj
https://t.co/YTcLGvhCY4
https://t.co/8EQeAhZD0t
https://t.co/Fkekgd1GYn
@AnnaChrolowska@Bob_Gedron Znam temat. Na Węgrzech głośno było o rozwodzie. Padły nawet oskarżenia o stosowanie przemocy fizycznej wobec żony. Czy prawdziwe? Na pewno to tylko oni sami to wiedzą.
“I published a study proving that vaccinated children were 500% more ill…and then I got a call from my attorney saying that my licence was suspended”
Dr. Paul Thomas studied more than 3,000 children and proved that unvaccinated children were healthier than vaccinated children.
BREAKING NEWS TELEGRAPH:
‘I blew the whistle on covid jabs 5 years ago. Now, I’m fighting for my medical license’
‘You do not rebuild trust by shutting down debate. You rebuild it through transparency, humility and the courage to admit uncertainty’
https://t.co/s5kn26dOvg