,,ukraińskiej przemocy", czyli słowo ,,ludobójstwo " nadal im przez gardło nie przechodzi. Proponuję zostawić ich z tymi ich bohaterami, ulicami, pomnikami, panteaonami, a zająć się naszymi sprawami, czyli wyciągnąć wreszcie kalkulatory, exele, kwity i zacząć liczyć. Mniej tej miałkiej gadki o przyjaźni?, braterstwie?, sojuszach?, która doprowadziła nas tu, gdzie jesteśmy, a więcej podejścia księgowego. Nauczyć się może takiego wyrażenia: ,,Dobrze, ale to kosztuje".
Brakuje u nas rozwiązań prawnych, które reagowałyby w odpowiedni sposób na tego typu ,,opowieści dziwnej treści " wygłaszane bezkarnie publicznie i o zgrozo wobec młodych ludzi. Kłaniają się lata zaniedbań. Odkręcić to jest dziś strasznie trudno, skoro nawet niektórzy nasi europosłowie mają problem z nazwaniem rzeczy po imieniu.
Tego typu rzeczy tyle lat po wojnie dziś mogą być wszędzie. Taki list mógł już kilka razy zmienić właściciela. Mógł dziadzio przywieźć jako fant wojenny, mógł też stryjek - kolekcjoner od kogoś odkupić. Najważniejsze teraz to, czy ten list będzie dalej krążył po świecie, czy wreszcie znajdzie się po latach tam, gdzie powinien.
@SubiektywnyK@WolnaRadio Mam dla Pana złą wiadomość. Ludzie nie odrobią lekcji. Bo odrabianie lekcji nawet w szkole wyszło z mody. 🤡Coraz gorzej także z odbiorem ze zrozumieniem tekstu słuchanego, o pisanym nawet nie wspominając.