Dokładnie o tym pisałem - tylko to jest reakcja w drugą stronę. Gdy zaczynasz kanibalizować rynek za pomocą narzędzi ułatwiających - szybko może wyschnąć popyt na główne, fundamentalne usługi. Kwestią czasu jest, aż większość biznesów odwróci się od reklamy, którą oglądają głównie boty, skoro i tak AI podpowiada wszystkim co mu się "podoba" https://t.co/SDqf0LvMhV
Przy oklasku euforii użytkowników, klapki na oczach tych, którzy nie widzą zapadającej się gospodarki małych przedsiębiorstw. Wielki rabunek Internetu w pigułce. https://t.co/27BBIxCRdA
Bo od tego jestem - by ostrzegać ludzi przed naganiaczami :) Każda bańka ma rzeszę naganiaczy, którzy nie biorą absolutnie żadnej odpowiedzialności za swoje tezy. Znikają błyskawicznie z portali gdy tylko teza się rypnie. Nie mówię by całkowicie uciekać z technologii, ale radzę zacząć liczyć ryzyko. Inwestowanie to znajomość asymetrii ryzyka, a nie ślepe podążanie za tłumem.
@Layer921@PanParagraf Jednakże w momencie kiedy dostajesz do ręki oręż w postaci "bo on użył AI" wywraca wszystko do góry nogami. W USA już są takie "komedie" jak wymyślanie precedensów przy użyciu AI. Wystarczy sprawdzić głośne sprawy z ostatniego roku.
38% światowej populacji korzysta z AI. Ale płaci 5% z tych 38%. Czyli 1.9% populacji. Żeby AI było rentowne i zwróciło nakłady - potrzeba by opłacało je 60-80% populacji. Intensywny nakład kapitałowy ma sens wyłącznie wtedy gdy naprawdę wierzysz, że nie zabijesz rynku własnym produktem. Już zabijają. Za chwilę nikt nie będzie widział sensu w sprzedawaniu i reklamowaniu czegokolwiek w Internecie. Bo po co? Żeby AI to skopiowało? Żeby AI mówiło komuś gdzie ma kupować? Jeśli nie rozumiesz prawa popytu i podaży oraz deflacji wartości usług to współczuję.
W amerykańskim prawie karnym, aby skazać prezesa za oszustwo giełdowe na podstawie ustawy Sarbanes-Oxley, prokuratura musi udowodnić świadomy zamiar wprowadzenia w błąd. Zarządy banków na przesłuchaniach przed Kongresem po 2008. mówiły po prostu: „wierzyliśmy w modele wyceny ryzyka, zrobiliśmy to w dobrej wierze, a to, że rynek nieruchomości runął, było szokiem makroekonomicznym, a nie przestępstwem”. Niekompetencja i zła ocena ryzyka nie są w prawie karnym przestępstwem. Każdy w Big Techu ma parasol ochronny, złote spadochrony i obowiązek mówienia wyłącznie dla dobra spółki. Nie może wyjść i powiedzieć "przepalamy za dużo kasy, osobiście wątpię, że to się zepnie".
Jesteś tak naiwny, czy aż taką niewiedzą się wykazujesz? Kreowanie narracji nie jest żadnym złamaniem prawa. Czytałeś kiedykolwiek klauzule w sprawozdaniu? Widziałem spółki na Wall Street gdzie CEO mówił "termin ukończenia budowy Q3 2027" a w raporcie analitycznym analityk napisał w tym samym momencie tydzień po konferencji "q2 2026". Widziałem konferencje w których ukrywano większość niewygodnych faktów lub ubierano je w cudownie brzmiące słowa. W sprawozdaniu masz listę ryzyk - długa jak ilość gwiazdek w kontrakcie z diabłem. Nikt na Wall Street nie idzie za to siedzieć. Polecam zapoznać się z obecną postawą SEC i całkowitą deregulacją. Amerykańskie prawo papierów wartościowych (Private Securities Litigation Reform Act z 1995 r.) wprost chroni spółki przed odpowiedzialnością prawną za prognozy i deklaracje zarządu.
Ja ogólnie jestem zdania które chętnie głośno wypowiadam i będę wypowiadał - makler z licencją to ostatnia osoba jakiej bym wierzył w zakresie inwestowania. To chodzący konflikt interesów, a nie źródło bezpiecznej prawdy o rynkach.
@pdpacewicz@FinansowyUmysl Tylko, że pozytywy owej rewolucji widać dopiero wtedy, gdy uwzględnisz kto upadł, a kto wygrał. Jeśli upaść musi większość, by wygrała garstka - to gospodarki w ten sposób nie utrzymasz na powierzchni. Podstawy makroekonomii.
@msykulski O boże, kocham takie argumenty ad personam. Zjadam Was na śniadanie. Aż dziw, że ktoś w ogóle chce dawać Wam pracę. A poczekaj, makler zarabia wyłącznie z sukcesu czy obrotu? ;)
@tomo9000p Wszystko zależy od tego kto jak inwestuje. Tyle, że 95% inwestorów wierzy do końca, że uciekną pierwsi. A po wszystkim okazuje się, że jednak nie.
@PawRze Spokojnie. Niektórzy będą teraz przy każdej czerwieni zalewać X informacjami "promocja". Oczywiście - ta spółka jest za duża by upaść. Ale jest też wystarczająco duża by wstawanie z kolan trwało dłużej niż wielu by chciało.
@DonaldTuskHater@iperspektywax XD a Google zrobi pierwszą marsjańską wyszukiwarkę dla nowych Marsjan, którzy zamieszkają na Marsie pod wodzą króla Muska. Oczywiście, że są za duzi by zbankrutować. Tylko większość spółek "too big to fail" najpierw upadała bardzo nisko nim wstała z kolan.
Kiedy ktoś musi ogłosić, że kwartalny CapEx przekroczył 51 mld USD, a spółka przepaliła 9 mld USD realnej gotówki, CEO dostaje zadanie odwrócenia uwagi inwestorów pojęciami z pogranicza science-fiction :P Spokojnie, jeszcze chwila i powiedzą, że biorą udział w locie na Marsa, a Google będzie dbało o pierwszą wyszukiwarkę dla populacji marsjańskiej.
@tomo9000p Ja też. Ale niestety większość wierzy. Bańki nigdy nie powstają i nie pękają z powodu racjonalności, tylko właśnie irracjonalności większości.